Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dowcipyzklamra

Lider

w Wybierz Społeczność

53piorunów

W pewnej parafii, na wsi był pijak. Nie byłoby w tym nic dziwnego,
gdyby nie to, że cała wioska nie piła, a on owszem. Tak jest - w
Polsce na wsi nie pili oprócz jednego. Tak więc ten pijak działał
wszystkim na nerwy, a zwłaszcza miejscowemu proboszczowi. I tak
pewnego dnia proboszcz spotkał pijaka nad rzeką. Podszedł do niego
i grożąc palcem powiedział:
- Synu, za dużo pijesz! Chodź, ochrzczę Cię w wodzie niczym Jan, a
wtedy odnajdziesz Jezusa.
A że proboszcz na wsi ma autorytet, to pijak się zgodził. Zresztą i
tak był w takim stanie, że nie bardzo mógł protestować. Weszli więc
po pas do rzeki, a proboszcz chwycił
pijaka za kudły i sruuuuu... jego głowę pod wodę. Potrzymał go tam
z 5 sekund, wyciągnął i pyta:
- Synu, czy odnalazłeś już Jezusa?
Na co pijak czknął i pokręcił przecząco głową. Wtedy ksiądz znowu
go pod wodę. Tym razem na 10 sekund. Po czym wyciąga go i pyta:
- Synu, czy odnalazłeś już Jezusa?
Pijak pociągnął nosem i znowu pokręcił przecząco głową. Wtedy
proboszcz się wkurzył chwycił go za łeb i do wody. Na pół minuty!
Następnie wyciąga go i krzycząc pyta:
- SYNU! CZY ODNALAZŁEŚ JUŻ JEZUSA?!
Na co pijak podniósł palec do góry, wypluł wodę i spokojnie
zapytał:
- A jeszt ksiąc pefien, sze tu wpadł?!

Lider

w Wybierz Społeczność

41piorunów

Ksiądz odprawia drogę krzyżową. Przy piątej stacji podbiega do księdza gosposia i szepce:

- Proszę księdza, przyjechali z wydziału finansowego! To bardzo pilna sprawa! Niech ksiądz przeprosi wszystkich i przerwie drogę krzyżową!

Ksiądz szepce do kościelnego:

- Poprowadź za mnie dalej drogę krzyżową. I tak wszystko przeciągaj, żebym zdążył wrócić na zakończenie!

Księdzu spotkanie z urzędnikami zajęło więcej czasu niż przypuszczał. Po jakimś czasie wbiega do kościoła w nadziei, że zdąży na ostatnią, czternastą stację drogi krzyżowej. Nastawia uszu i słyszy głos kościelnego:

- Stacja dwudziesta piąta! Szymon Cyrenejczyk poślubia świętą Weronikę!

Fanatyk17piorunów

@Felonious_Gru ja to znałem - stacja 270 - pan jezus idzie do wojska

Osobistość24piorunów

@peposlav Dokładnie tak, pijany kościelny (za każdą stację mógł się napić łyk wina mszalnego - taki miał deal z księdzem), mówi: stacja 270, pan Jezus idzie do wojska, śpiewamy: "przyjedź maaaaaamo na przysięęęęgęęęęę"...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Wybierz Społeczność

18piorunów

Spotkało się dwóch kolegów po długim czasie.

- Jak żyjesz? Co dobrego u Ciebie? Opowiadaj!

- Co tu mówić? Pcha się tą biedę!

- Żartujesz?! O jakiej biedzie ty mówisz? Zawsze Ci się układało!

- Ale w małżeństwie mi się nie układa.

- Nie wierzę, przecież na uczelni świata poza sobą nie widzieliście!

- Na uczelni tak! A teraz mam podejrzenie, że mnie zdradza.

- Dlaczego tak myślisz?

- Już Ci to wytłumaczę! Mam taką pracę, że ciągle muszę zmieniać miejsce zamieszkania. Trzy lata w Lublinie, dwa w Stargardzie, dwa w Kamieniu Pomorskim, trzy w Poznaniu i teraz znowu Warszawa.

- No i co z tego? Przecież jeździcie razem!

- Tak! Tylko, że w tych wszystkich miejscach, przesyłki do domu przynosił ten sam listonosz!

Lider

w Wybierz Społeczność

15piorunów

Spotkali się dwaj koledzy z wojska i jeden mówi:

- Chodź do mnie na wódkę!

Kolega się zgadza, ale gdy tylko doszli do drzwi mieszkania żona i teściowa okładają ich ścierkami ... Drugi go pociesza:

- Stary! Nie bój się ... Chodź do mnie na wódkę!

Kolega się zgadza, a jak otworzyli drzwi mieszkania to żona i teściowa pomagają zdjąć płaszcze, od razu podają kanapki na zakąskę i wódkę. Kolega nie może uwierzyć i się pyta:

- Stary! Jak ty je sobie wytrenowałeś?

- Otóż po powrocie z wojska, zostałem trenerem piłkarskim i jak kot teściowej nie chciał mi ustąpić miejsca na kanapie to pokazałem mu żółtą kartkę, ale to nie poskutkowało więc pokazałem mu czerwoną kartkę, a i to nie poskutkowało to ja JEB kota przez okno ...

- No ale co to ma wspólnego z twoją żoną i teściową?

- Żona ma już żółtą kartkę, a teściowa czerwoną ...

Lider

w Wybierz Społeczność

14piorunów

Dowódca pewnej jednostki wojskowej otrzymał informację, że zamówiona syrena siedmiotonowa jest do odebrania w firmie XXX, której magazyn znajduje się z drugiej strony miasta. Wezwał więc do siebie sierżanta i rozkazał przywiezienie przesyłki. Sierżant wybrał kilku sprytnych żołnierzy, zorganizował ciągnik, największą przyczepę podczołgową i wyruszyli paraliżując ruch pojazdów w mieście. Po jakimś czasie stawili się pod wyznaczonym magazynem.

Sierżant osobiście udał się do biura aby dopilnować odbioru syreny. Po dokonaniu formalności papierkowych magazynier przyniósł niewielkich rozmiarów skrzynkę i wręcza sierżantowi.

- Co to jest? ... - pyta zaciekawiony sierżant.

- Syrena generująca siedem różnych tonów. - odpowiedział spokojnie magazyner.

Lider

w Wybierz Społeczność

36piorunów

Dzieci w szkole miały napisać opowiadanie z morałem.

Jasiu o dziwo zrobił zadanie, więc pani go wybrała.

"A więc części ciała okrutnie się pokłóciły, bo kto ma rządzić?

- My powinnyśmy być władcą, bo to my wszędzie chodzimy! - Mówiły nogi.

- A my wszystko widzimy! - odpowiadały oczy.

- My wszystko podnosimy! - Protestowały ręce.

- To przecież ja wami władam !!! - Nie mógł nie odezwać się mózg.

Nagle odezwał się tyłek. - Wszyscy w śmiech.

- Skoro tak, to protest - Powiedział tyłek i przestał cokolwiek robić.

Po jakimś czasie: nogi i ręce się powykręcały, oczy zrobiły się sine, a mózg przestał myśleć. Więc szefem został tyłek."

Pani myśląc, że w tym opowiadaniu chodzi oto, że nie można nikogo wykluczać, nawet gdy ten ktoś zdaje się być niezbyt "fajny" pyta Jasia o morał.

A Jasiu odpowiada:

- Szefem może zostać tylko ten co gówno robi.

Lider

w Wybierz Społeczność

16piorunów

W szkole pani kazała napisać zdanie o jednym ptaku. Jaś się zgłasza:

- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak.

- No Jasiu tak nie wolno, a ułóż mi zdanie z dwoma ptakami.

- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wywinął orła.

- A z trzema?

- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wywinął orła i puścił pawia.

- A z pięcioma?

- Proszę pani ja mogę od razu ułożyć z sześcioma.

- Dobrze, ale wymyśl coś ładnego.

- Przyszedł tatuś do domu upity jak szpak, w drzwiach wywinął orła, puścił pawia aż mu poleciały dwa gile z nosa i dalej poszedł pić na sępa.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

19piorunów

Himmler wzywa po kolei swoich współpracowników:

- Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową.

- 45.

- A czemu nie 54?

- Bo 45!

Himmler zapisuje w aktach "charakter nordycki" i wzywa następnego:

- Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową.

- 28.

- A czemu nie 82?

- Może być i 82, ale lepsza jest 28.

Himmler zapisuje w aktach "charakter bliski nordyckiemu" i wzywa kolejnego:

- Powiedzcie dowolną liczbę dwucyfrową.

- 33.

- A czemu nie... A, to wy, Stirlitz.

Lider

w Wybierz Społeczność

108piorunów

Ojciec:

- Ktoś ukradł nam krowę!

Starszy syn:

- Jak ukradł to znaczy konus jakiś.

Średni syn:

- Jak konus to pewnie z Trojanowa.

Najmłodszy syn:

- Jak z Trojanowa to pewnie Wasyl.

Zaprzęgli konia do wozu i pojechali do Trojanowa.

I dali Wasylowi po mordzie.

Wasyl jednak nie przyznał się do kradzieży.

Profilaktycznie dali mu po mordzie drugi raz, ale także bez efektu.

Chcąc nie chcąc, wsadzili Wasyla na wóz i pojechali do sądu grodzkiego.

Stanęli przed sędzią i ojciec mówi:

- Obudziłem się rano, patrzę krowę ktoś ukradł. Mówię o tym synom. Najstarszy mówi, że jak krowę ukradł, to musiał być konus. Średni mówi, że jak konus to z pewnością z Trojanowa. Najmłodszy mówi, że jak z Trojanowa to na pewno Wasyl. Daliśmy mu po mordzie, ale krowy nie chce oddać!

Sędzia:

- Hmmm... logika niby żelazna, ale to jeszcze niczego nie dowodzi. No, na ten przykład, powiedzcie mi co mam w tym pudełku?

Ojciec:

- Pudełko kwadratowe.

Najstarszy syn:

- To znaczy, że w nim coś okrągłego.

Średni syn:

- Jak okrągłe to musi być pomarańczowe.

Najmłodszy:

- Jak pomarańczowe to z pewnością mandarynka.

Sędzia zdumiony zagląda do pudełka i mówi:

- No, Wasyl.... Krowę trzeba jednak oddać.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Wybierz Społeczność

3piorunów

Idzie facet ulicą i niesie w ręku dwa arbuzy. Zatrzymuje go policjant i pyta:

– Po co panu te arbuzy?

Na to facet odpowiada:

– Jeden na lewą nogę, a drugi na prawą.

Policjant drapie się w głowę:

– Jak to? Przecież to nie ma sensu!

Facet patrzy na niego i mówi:

– No widzisz? Mówiłem żonie, że w sandałach wyglądają głupio, ale mi nie wierzyła.

Lider

w Wybierz Społeczność

12piorunów

Pewna dziewczyna poszła sama na imprezę.

Zauważyła tam super faceta,

który świetnie tańczył. Podeszła do niego i mówi:

- Ale za⁎⁎⁎⁎ście tańczysz!

A facet na to:

- Spierdalaj!

dalej tańczył

Dziewczyna, trochę zbita z tropu, wycofała się. Facet solo, i tak, że na wszystkich robił bardziej niż piorunujące wrażenie.

Dziewczyna znowu do niego podeszła i mówi:

-Ale za⁎⁎⁎⁎ście tańczysz!

A facet na to:

- Spierdalaj!

To już było trochę za dużo i dziewczyna mówi:

-Wiesz co? Jesteś cham i prostak!

A facet na to:

- No i c⁎⁎j! Ale za⁎⁎⁎⁎ście tańczę!

Lider

w Wybierz Społeczność

22piorunów

Pan Hrabia do Jana:

-Janie jemu się chce siusiać.

-Tak, panie.

- Wyjąłeś?

-Tak, panie.

-Siusia?

-Nie, panie.

-Schowałeś?

-Tak, panie.

-To źle.

-Tak, panie?

-Bo siusia.

GURU7piorunów

Wywołałem willa z lasu, przepraszam wszystkich. 😒

Lider6piorunów

@Ravm

Wywołałem willa z lasu,

Wilk układa się wygodnie do snu i zaczyna liczyć:

- Jeden Czerwony Kapturek, drugi Czerwony Kapturek, trzeci Czerwony Kapturek, ... Dwudziesty Czerwony Kapturek, dwudziesty pierwszy Czerwony Kapturek, ... setny Czerwony Kapturek... O kurczę! Jak ja mogę spokojnie zasnąć, skoro widziałem na własne oczy tyle Czerwonych Kapturków na raz?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Wybierz Społeczność

243piorunów

Biegam codziennie 15 minut. Od jakiegoś czasu, jeśli któregoś dnia nie pobiegnę, do biegu następnego dnia dodaję 15 minut. To jest totalny gamechanger. Jutro mam biec 3 miesiące.

~ @Kredafreda

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Wybierz Społeczność

25piorunów

Był sobie raz wielki klasztor, a w nim mieszkało 1024 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia pojawił się człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było straszne! Pozostałych 512 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka straszna rzecz - przenieśli się w góry i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, w górach, a w nim mieszkało 512 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było okropne! Pozostałych 256 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka okropna rzecz - przenieśli się nad morze i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, nad morzem, a w nim mieszkało 256 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się ten straszliwy człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było przerażające! Pozostałych 128 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka przykra rzecz - przenieśli się na równinę i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, na równinie, a w nim mieszkało 128 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się potworny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było szokujące! Pozostałych 64 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka nieprzyjemna rzecz - przenieśli się do gęstej puszczy i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, w puszczy, a w nim mieszkało 64 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się potworny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było podłe! Pozostałych 32 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka smutna rzecz - przenieśli się na moczary i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, na moczarach, a w nim mieszkało 32 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się wredny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było przytłaczające! Pozostałych 16 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka przygnębiająca rzecz - przenieśli się na pustynię i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, na pustyni, a w nim mieszkało 16 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się koszmarny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było potworne! Pozostałych 8 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka potworna rzecz - przenieśli się nad jezioro i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, nad jeziorem, a w nim mieszkało 8 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się okropny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było koszmarne! Pozostałych 4 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka koszmarna rzecz - przenieśli się na wyspę i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, na wyspie, a w nim mieszkało 4 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się bezlitosny człowiek na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów.

To było przykre! Pozostałych 2 mnichów pochowało swoich towarzyszy i postanowili oni opuścić klasztor, w którym stała się taka przytłaczająca rzecz - przenieśli się do doliny i tam wybudowali nowy klasztor.

Był sobie więc nowy klasztor, w dolinie, a w nim mieszkało 2 mnichów. Żyli sobie oni spokojnie, modlili się, pracowali, czytali książki i rozmawiali o ważnych sprawach. Aż pewnego dnia znowu pojawił się ten potwór na czerwonym rowerku i zabił połowę mnichów - czyli jednego.

To było tragiczne! Pozostał już tylko jeden mnich! Wiedział, że to on będzie następną ofiarą i to go bardzo zdenerwowało. Pochował swojego towarzysza, ale zamiast budować nowy klasztor, na przykład na płaskowyżu, kupił sobie zielony rowerek.

Wsiadł na ten zielony rowerek i pojechał za zbrodniczym człowiekiem na czerwonym rowerku. Ścigał, go ścigał, wreszcie go złapał...

Jaki z tego morał?

Że zielony rowerek był szybszy od czerwonego rowerka.

Gruba ryba6piorunów

Łamiesz konwencję genewską

GURU7piorunów

@Felonious_Gru https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_w_sprawie_zakazu_stosowania_tortur

Konwencja w sprawie zakazu stosowania torturKonwencja w sprawie zakazu stosowania tortur (pełna nazwa Konwencja w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania) została przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1984, weszła w życie 26 czerwca 1987, przez Polskę została ratyfikowana 26 lipca 1989 (Dz. U. z 1989 r. Nr 63, poz. 378 (ISAP)). Dotychczas (sierpień 2020) Konwencję ratyfikowało bądź do niej przystąpiło 170 państw. 1 Konwencja ta definiuje, czym wobec prawa międzynarodowego jest tortura. Konwencja powołała do życia także organ kontrolny – Komitet Przeciwko Torturom (CAT – ang. Committee Against Torture). W myśl Konwencji: "Artykuł 1 1. W rozumieniu niniejszej konwencji określenie "tortury" oznacza każde działanie, którym jakiejkolwiek osobie umyślnie zadaje się ostry ból lub cierpienie, fizyczne bądź psychiczne, w celu uzyskania od niej lub od osoby trzeciej…Wikipedia
Gruba ryba3piorunów

@Felonious_Gru I Protokół dodatkowy do Konwencji Genewskich (1977), art. 35 ust. 2 — zakazuje stosowania broni, pocisków, materiałów i metod prowadzenia wojny, które mogą powodować zbędne cierpienia lub nadmierne obrażenia (ang. superfluous injury or unnecessary suffering).

GURU3piorunów

Z matematycznego punktu widzenia ten dowcip nie ma sensu.

Jeśli mamy tu do czynienia z ciągiem an=2^n przy n dążącym od 9 do 0 to ostatnim elementem ciągu jest 1. Ostatniemu mnichowi nic więc nie grozi. No chyba że ciąg idzie dalej w ujemne poptęgi ale wtedy wychodzą ułamki mnicha 🙂

Pokaż więcej komentarzy (14)

Lider

w Wybierz Społeczność

8piorunów

O, ten jest dobry!

Był sobie mały, zdolny Jasiu i miał bardzo bogatych rodziców. Owi rodzice bardzo kochali swojego synka i chcieli mu sprawić przyjemność.

Kiedy zbliżały się piąte urodziny Jasia, zapytali go: - Jasiu, co chciałbyś dostać na urodzinki? Klocki lego? Dużą koparkę, a może jakąś maskotkę? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki.

Rodzice pomyśleli, że ich dziecko się wygłupia i kupili mu klocki.

Potem Jasio miał komunię, z tej okazji rodzice chcieli mu dać coś wyjątkowego.

Zapytali więc Jasia: - Jasiu, co chcesz dostać na komunię? Zdalnie sterowany samochód? A może rower? Albo łyżworolki? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki.

Rodzice pomyśleli, że ich dziecko się wygłupia i kupili mu rower.

Potem Jasio skończył szkołę podstawową z samymi szóstkami i dostał się do gimnazjum, rodzice chcieli mu dać coś z tej okazji.

Zapytali więc Jasia: - Jasiu, co chcesz dostać w prezencie? Lego Technics? A może walkmana? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki.

Rodzice pomyśleli, że ich dziecko się wygłupia i kupili mu walkmana.

Potem Jasio skończył gimnazjum, a ponieważ był bardzo zdolny, dostał się do najlepszego liceum w mieście, jako pierwszy na liście. Rodzice bardzo się ucieszyli i postanowili dać mu coś wyjątkowego z tej okazji.

Zapytali więc Jasia: - Jasiu, co chcesz dostać w prezencie? Wieżę stereo? A może własny telewizor do pokoju? A może komputer? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki. Rodzice pomyśleli, że ich dziecko, jak zwykle, się wygłupia i kupili mu komputer.

Potem Jasio zdał maturę ze średnią ocen 6,0, bo, jak wiadomo, był bardzo zdolny, a następnie dostał się na medycynę z najlepszymi wynikami z egzaminów. Rodzice byli bardzo dumni i chcieli dać mu coś wyjątkowego z tej okazji.

Zapytali więc Jasia: - Jasiu, co chcesz dostać w prezencie? Może jakiś ładny samochód? A może wakacje na Majorce? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki.

Rodzice pomyśleli, że ich dziecko, jest przemęczone nauką i gada głupoty, i kupili mu samochód.

Potem Jasio skończył studia medyczne z wyróżnieniem i miał przed sobą wspaniałą karierę. Rodzice byli zachwyceni i postanowili zrobić mu jakiś prezent z tej okazji.

Zapytali więc Jasia: - Jasiu, co chcesz dostać w prezencie? Może własne mieszkanie? A może wakacje na Karaibach? Albo może własny jacht? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki.

Rodzice pomyśleli, że ich dziecko, jak zwykle, ma dziwne pomysły i przestraszyli się, że może jest z nim coś nie tak. Kupili mu mieszkanie, ale te trzy żółte kuleczki coraz bardziej ich intrygowały.

Tymczasem Jasio postanowił się ożenić z miss świata. Rodzice byli zachwyceni i chcieli dać im jakiś niezwykły prezent ślubny.

Zapytali więc Jasia: - Jasiu, co chcesz dostać w prezencie? Może jakiś ładny dom na przedmieściu? A może podróż dookoła świata? A może nowy samochód? A Jasiu powiedział: - Najbardziej chciałbym dostać trzy żółte kuleczki. Rodzice pomyśleli, że ich dziecku już nic nie pomoże i kupili mu dom.

Trochę podumali nad tymi kuleczkami, dlaczego Jasiu tak bardzo chce je dostać, ale nic nie wymyślili...

Minęło wiele lat, rodzice zapomnieli o tych kuleczkach, aż nagle stała się straszna rzecz. Jasiu miał wypadek i umarł. Ale zanim umarł, lekarze zdążyli sprowadzić jego rodziców, którzy zapytali Jasia: - Czy masz jakieś ostatnie życzenie? A Jasiu powiedział: - Tak: chciałbym dostać trzy żółte kuleczki.

Wtedy rodzice nie wytrzymali i spytali: - A po co ci, Jasiu, te trzy żółte kuleczki?

A Jasiu powiedział: - Te trzy żółte kuleczki... - ...i umarł.

Pokaż więcej komentarzy (2)