Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#dowcipyzklamra

Gruba ryba

w Heheszki

7piorunów

mają na hejto spore branie, to i ja coś dorzucę; coś, czego - mam nadzieję - jeszcze tu nie było.

Kobieta została stworzona przez trzech fachowców: stolarza, hydraulika i architekta. Ale każdy z nich spieprzył swoją robotę: stolarz zrobił nogi, które rozchodzą się na boki, hydraulik - bo cieknie raz w miesiącu, a architekt - bo zaprojektował szambo zaraz obok placu zabaw!

Lider

w Wybierz Społeczność

49piorunów

Baca wraca z Afryki i dziennikarz pyta go:

- Jakie zwierzęta tam widzieliście, baco?

Na to baca:

- No to na przykład zebra.

- A jak ta zebra wygląda?

- A wicie jak wygląda kuń?

- Wiem.

- To takie samiusieńkie, tylko że w paski.

- A jakieś inne zwierzę?

- No to np. żyrafa.

- A jak ta żyrafa wygląda?

- A wicie jak wygląda kuń?

- Wiem.

- No to takie samiusieńkie tylko z długą szyją.

- A jeszcze jakieś inne zwierzę?

- No to na przykład krokodyl.

- A jak on wygląda?

- A wicie jak wygląda kuń?

- Wiem.

- No to nichuja do kunia niepodobne.

Lider

w Wybierz Społeczność

19piorunów

Jedzie bananowiec swoim nowiutkim, luksusowym porsche i nagle z całej siły uderza w drzewo. Samochód kasuje się doszczętnie.

Chłopak wysiada z wraku, łapie się za głowę i krzyczy wniebogłosy:

– Moje porsche! Moje piękne, nowe porsche za milion złotych! Tragedia!

Przechodzący obok starszy pan patrzy na niego z przerażeniem i mówi:

– Młody człowieku, ty płaczesz nad samochodem? Przecież w tym wypadku urwało ci lewą rękę! Spójrz na swój rękaw!

Bananowiec patrzy na zakrwawione ramię, blednie i krzyczy jeszcze głośniej:

– O nie! Mój Rolex!!!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

20piorunów

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl jechał na rowerze parowym przez las. Był to jego

najnowszy wynalazek, polegający na tym, że napęd pojazdu stanowiła para

borsuków ciągnących rower.

Wasyl rozglądał się wokół siebie i podziwiał leśny krajobraz. Myśli jego

zaprzątała jednak ważna idea. Otóż Żelazny Karzeł chciał za wszelką cenę

zemścić się na zającu Henryku. Henryk rozpowszechniał więc opinię, że Wasyl

jest głąb do kwadratu.

Żelazny Karzeł próbował przez pewien czas walczyć z tą sugestią prezentując

mieszkańcom lasu swa kolejne wynalazki. Pech jednak chciał, że ich wdrożenie

nie odbywało się bez problemów. Maszyna do zbierania grzybów zabiła łosia

Janka. Jednorazowy płyn do mycia zębów wybuchł Wasylowi w kieszeni. A

elektryczna szczoteczka nieszczęśliwie przygniotła jedyny w okolicy

kiosk "Ruchu".

Zając Henryk na razie więc triumfował. Ale Wasyl miał już ułożony plan, który

przywróci mu dawną pozycję wśród leśnej braci. Postanowił on bowiem przekazać

potomności największy swój wynalazek: wierną kopię siebie samego.

Jechał teraz na polanę sejmową gdzie czekał już zgromadzony tłum pod wodzą

zająca Henryka. Gdy Wasyl wjechał w krąg gapiów, na polanie zaległa cisza.

Wszyscy wiedzieli, że to ostateczna próba.

Wasyl zdjął z roweru wielkie pudło i przystąpił do montażu. Po kilkudziesięciu

minutach stało na polanie dwóch identycznych Wasylów. Wasyl właściwy włączył

swojego sobowtórowi zasilanie i powiedział:

- Przedstaw na się teraz kochany.

W Wasylu numer dwa coś chrupnęło i dźwięczny bas powiedział:

- Nazywam się Zofia Maciągowska i mam chore nerki.

Minęło kilka dramatycznych minut.

W całkowitej ciszy Wasyl właściwy bez słowa sięgnął do worka przytroczonego do

roweru. Wyjął zeń rusznicę przeciwpancerną i ze słowami: "Eee. Byłem na to

przygotowany" wypalił z odległości pół metra do zająca Henryka.

Tym samym odzyskał w mgnieniu oka swój autorytet. Zofia Maciągowska wyjechała

zaś do rodziców najbliższym pociągiem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

31piorunów

Spotyka się dwóch kolegów po latach i jak to przy wódce temat schodzi na teściowe.

- Muszę się pozbyć mojej bo nie wytrzymam z nią. - mówi pierwszy.

- A ma prawo jazdy? - pyta drugi.

- Ma.

-To kup jej samochód, na pewno się zabije i będziesz miał spokój.

Po miesiącu się spotykają.

- I jak??

- Żyje, cieszy michę i jeździ za moje pieniądze po całym mieście.

- A co jej kupiłeś??

- Tico.

- Coś Ty głupi? Kup jej Jaguara to na pewno zginie.

Po dwóch miesiącach znowu się spotykają.

- I jak?

- Nie żyje. A najbardziej to mi się podobało jak jej łeb wpieprzał.

Lider

w Wybierz Społeczność

58piorunów

Pewnego dnia Tygrys przechodził sobie w dżungli i usłyszał smutne trąbienie. To Słoń wpadł do jamy wykopanej przez kłusowników. Tygrys szybko pobiegł po Jaguara i wspólnie jakoś wyciągnęli biednego Słonia z opresji. Minęło parę dni i Słoń usłyszał smutne nawoływanie o pomoc. Pobiegł w to samo miejsce i jakżeby inaczej - Tygrys wpadł do tej samej jamy. Słoń szybko wyjął przyrodzenie, wpuścił je do jamy, a Tygrys wdrapał się po nim aż do wyjścia i został uratowany. Jaki morał tej historii? Jak masz duże przyrodzenie, to Jaguar ci nie jest potrzebny.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Wybierz Społeczność

42piorunów

Policjant patrolujący ulice spotyka swojego kolegę, który trzyma za skrzydło pingwina.

- Skąd go wytrzasnąłeś?

- Przyplątał się jakoś i teraz nie wiem co z nim zrobić.

- Jak to co? Zaprowadź go do ZOO!

Po kilku godzinach ten sam policjant spotyka tego samego kolegę, który w dalszym ciągu spaceruje z pingwinem.

- I co? Nie byłeś z nim w ZOO?

- Byłem. Teraz idziemy do kina.

Lider

w Wybierz Społeczność

44piorunów

Historia elektryczna, czyli rzekomo przewiercony WLZ w ścianie. Chłop wpadł na fuchę przewiesić czujkę ruchu i właściciel kark fifarafa mu mówi obcesowo "-tylko masz uważać, bo tu idą główne kable, jak się wwiercisz to ci łeb chyba upierdolę". Gość mówi eee no chyba nie, zrobił obchód, sprawdził fazerem, no nic nie idzie, cisza spokój, zaczyna wiercić i deng! po prądzie wszystko padło... Kark wyskakuje do pokoju z mordą "-będziesz teraz k⁎⁎wa to całą ścianę gipsował mi tu na swój koszt wszystkie kable wymieniał!!!". Ziomek wydygany, w głowie jedna myśl "ŁezkaPotuNaMejSkroniPięknieLśni", no dobra dłuto i młotek w ręce, drabina no i jazda... Stoi obejsrany pod sufitem i prawie kuje tę dziurę a tu jakaś baba przez balkon woła "-Zdzisiek! Panowie z energetyki mówili, że z godzine jeszcze prądu nie będzie, nie więcej!"... Okazało się, że w momencie jak zaczął wiercić to typy na słupie właśnie rozpięli linię aby coś tam wymienić

Gruba ryba11piorunów

@Felonious_Gru dobre.

Przypomniało mi się jak kupiliśmy 2 mieszkania w kamienicy, chcieliśmy podratować trochę klatkę schodową bo do tej pory gmina miała w d⁎⁎ie więc stwierdziliśmy że zrobimy we wlasnym zakresie, wołam chłopa na wycene, ustalone, materiały kupione - robi.

Prosiłem by ściany zrobił w g-k na placki tak by było git a on kupił profile i stwierdzil że zrobi na profil, no ok.

Pierwsze wiercenie w rogu ściany i coś kliknęło.

Nie wiem co ale prąd świecił tak jakby na 50% mocy a u 1 sąsiadki wywaliło całkiem.

To był piątek ok 14:40

Fachowiec popatrzył popatrzył

Przebrał spodnie i mówi, że on się na tym nie zna i elo do poniedziałku.

Ja k⁎⁎wa stoję i nie wierzę, pytam jak mam teraz ludzi zostawić bez prądu na weekend?

On nie wiem i elo

Podzwoniłem, okazało się że za 15 min wraca z pracy gość co jest elektrykiem i mieszka obok to zajedzie zajrzy.

Pokazuję gdzie typek wiercił, rozwalamy trochę tynku i jest, kabel zasilający cały budynek lrzewiercony idealnie przez środek xD

Jakbyś chciał go tak przewiercić wyjętego to nie ma opcji - trafił 100%

Padł też jakiś główny bezpiecznik taka kostka wielkości pięści z 2 płaskownikami na górze i dole.

Kosztem oczywiście obciążyłem fachowca nie dlatego, że to spowodował mimo mojej prośby lepienia na placki tylko dlatego, że miał tak mocno w to wyjebane.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Wybierz Społeczność

43piorunów

Siedzi facet w barze i pije piwo, niby nic się nie dzieje...spogląda

w prawo a tam na końcu baru niezła laska. Facet patrzy i

myśli "Kurde, podejdę i zagadam, no taka sztuka, taka okazja, prawie

sami w barze... ide...". I już ma wstać i myśli "No ale co ja mam

powiedzieć, tylko się wygłupie, zrobie z siebie debila, laska mnie

wyśmieje i dzień do d⁎⁎y".

Wypił więc piwo i prosi barmana o następne...pije...patrzy a ONA

dalej tam siedzi...sama aż się prosi żeby do niej zagadać. Wypił

piwo i znów myśli "Nie no taka sztuka, no kobieta marzenie, no

okazja na wyciągnięcie dłoni, ide, zagadam napewno coś wymyśle". I

już miał do niej podejść ale znów pojawiły się wątpliwości, co

powiedzieć, że się wygłupi itp. więc został przy piwie.

Wypił zamówił następne...pije...a w myślach tylko "jedno" we krwi

już 3 piwa, nabrał animuszu...mówi do siebie " Idę, raz kozie

śmierć, jak nie pójdę będę sobie w brode pluł...coś się na miejscu

wymyśli..." Wstaje, patrzy...a kobiety już nie ma... Siada

zrezygnowany "No taka okazja, a ja taki głupi zamiast iść od razu,

taki lachon, sama ze mną...nie no, trzeba było zagadać..."

Zasmucony, rozżalony zamawia czwarte piwo...tak na

pocieszenie...pije, sączy przeżywając porażkę, zerka w prawo...a

tam...tak to ONA wychodzi z kibla...i siada przy barze. "Nie no

teraz to znak od Boga, ide, coś napewno powiem ale szansy nie

zmarnuje" Jak pomyślał tak zrobił... Bierze piwo, podchodzi do

kobiety, (jedna ręka na bar, podpiera sobie głowę, w drugiej ręce

piwo) uśmiecha się i pyta luzacko...

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Wybierz Społeczność

30piorunów

Do babci na wakacje przyjechała wnuczka. Z nudów poderwała pierwszego

lepszego chłopaka i pod nieobecność dziadków zabawiała się z nim w

łóżku. Kiedy niespodziewanie babcia wróciła wcześniej do domu,

wnuczka zdążyła tylko wepchnąć chłopaka do szafy a sama leży naga na

łóżku:

-Wnuczuś, a co ty tak goła leżysz, przeziębisz się mi jeszcze!

-Babciu wcale nie leżę goła, to taka nowa ekologiczna odzież. Jest

przeźroczysta żeby działać na mężczyzn.

Wtedy babcia wydumała sobie że wypróbuje taką "odzież" na dziadku,

który już od dłuższego czasu nie wykazywał aktywności seksualnej.

Niewiele myśląc rozebrała się do rosołu i położyła na łóżku. Po

chwili wpada dziadek:

-Babka a tobie to już całkiem odwaliło na stare lata? Co tak na

golasa leżysz w łóżku?

-Dziadek ty głupku, nie goła. To taka nowa ekologiczna odzież!

-To byś ją chociaż wyprasowała !

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

17piorunów

Osiemnastoletnia dziewczyna przyszła do swojej matki i

mówi jej, że jest w ciąży. Zdenerwowana matka zaczyna krzyczeć na córkę:

- Co za świnia ci to zrobiła. Musisz mi powiedzieć, chcę go poznać.

Dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego. Po około

godzinie pod dom zajeżdża nowiutkie Ferrari, z którego wysiada

przystojny, elegancko ubrany gość w średnim wieku.

Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:

- Wasza córka mi powiedziała o co chodzi, ja jednak niestety,

ze względu na moją rodzinę, nie mogę się z nią ożenić. Jednak

zapewniam Was, że nie chcę się migać od odpowiedzialności, więc

jeżeli urodzi się córka, to zapiszę jej 3 sklepy i milion dolarów.

Jeżeli to będzie syn, to dostanie 2 fabryki i milion dolarów.

A gdy urodzą się bliźniaki, to dostaną po 5 milionów dolarów.

Jednak jeżeli wasza córka poroni...

W tym momencie wtrąca się ojciec, który od samego początku

nie odezwał się słowem:

- To przelecisz ją jeszcze raz.

Zaczęła się elementarna nauka Jasia. Ojciec posłał go do szkoły publicznej.

Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca Jasia i mówi mu, że Jasiu jest

diabłem wcielonym wszyscy się go boją, dziewczynki nie mogą spać po

nocach po jego wybrykach i w związku z tym usuwa Jasia ze szkoły.

Ojciec więc zapisał Jasia do szkoły prywatnej. Po miesiącu

nauczycielka wzywa ojca i opowiada podobną historię jak poprzednia

nauczycielka Jasia - o znerwicowanych kolegach i koleżankach o

połamanych meblach w szkole itp.

Nauczycielka zasugerowała przeniesienie Jasia do innej szkoły.

Ojciec podumał, podumał i wymyślił żeby Jasia zapisać do szkoły

Jezuitów (że Bóg to ostatnia deska ratunku dla Jasia). Jak wymyślił

tak i zrobił. Po miesiącu wzywają jezuici ojca Jasia na wywiadówkę.

Ojciec przygotowany na najgorsze przychodzi i słyszy, że dawno takiego

porządnego ucznia jak Jasiu nie mieli. Pomaga kolegom, zawsze jest

przygotowany, uczy się pilnie itp.

Ojciec w szoku, że syn takiej przemiany doznał więc postanowił Jasia

zapytać co spowodowało, że nagle stał się zupełnie innym dzieckiem.

Jaś mu mówi:

- ojciec, bo tam jest tak: wchodzisz do szkoły a tam na korytarzu

człowiek na krzyżu, idziesz na stołówkę - wisi człowiek na krzyżu, u

dyrektora człowiek na krzyżu. Ojciec, tam się z ludźmi nie pi⁎⁎⁎⁎lą.

Lider

w Wybierz Społeczność

8piorunów

Pamiętnik słomianego wdowca.

Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna odmiana. Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.

Poniedziałek

DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie. Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie.

Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio zorganizować sobie pracę.

Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z różami i zapaliłem świecę.

Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i palę dobre cygaro.

Dawno nie czułem się tak dobrze.

Wtorek

MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, że wymaga kilku drobnych poprawek.

Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek, które ja muszę myć.

Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.

Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden garnek mniej do zmywania.

Na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Poza tym czuję się świetnie.

Środa

MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.

I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie.

Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu.

Zrezygnowałem też z przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się krzywił, ale cóż... Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on też nie powinien grymasić.

Czwartek

KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię sobie gotowy sok w butelkach.

Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić narzutę. Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący prysznic powinien pomóc.

Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu.

Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy.

Pies też może jeść z jednej miski... w końcu to tylko zwierzę.

UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolację.

Piątek

KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.

Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po południu gorzej, a wieczorem w ogóle. Poza tym, jeśli żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie mdłości.

Pies dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest popaćkana.

Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do naczyń.

Przestałem wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.

UWAGA: Żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.

Sobota

Po co wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć. Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym układaniem.

Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że nie jestem jego służącym.

Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem do mnie mówi.

Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam napięte jak postronki.

Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy.

Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot.

Trochę bolą mnie dziąsła. Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu. Może to początek szkorbutu?

Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie mam czasu na takie rzeczy.

Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem. Ale niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.

UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się spieszyć, żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.

Niedziela

OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie zajadali przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę. Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej miski, ale żadnemu z nas to nie smakowało.

Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił.

Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankować wzrok.

Pies zupełnie przestał merdać ogonem.

Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności. Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.

Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.

Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?

GURU4piorunów

Zanim żona wyjechała kupiłem zapas jednorazowych talerzy i misek. Żałuję że nie kupiłem jednorazowych kubków.

Lider

w Wybierz Społeczność

11piorunów

Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.

- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi ?

- Otworze okno.

- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz prosze wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna ?

- ?

- Dziekuje panu. Dwója.Nastepny prosze.

Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopien i wychodzi. Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta :

- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi ?

- Zdejmuje bluzke. - odpowiada studentka

- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawde bardzo gorąco.

- To jeszcze zdejmuje spódnice.

- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.

- To zdejmuje stanik.

Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi :

- Panie profesorze moge jeszcze zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wszyscy faceci przelecieć w autobusie to okna nie otworze!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Wybierz Społeczność

7piorunów

Polak, Rusek i Niemiec wchodzili na 1000 piętrowy budynek. Pierwszy wchodzi Polak. Na 256 metrze zachciało mu sie szczać. Zobaczył pijaka z wódką i naszczał mu do wódki. Następny wchodzi Rusek. 504 piętro - chce mu sie srać. Zobaczył niemowlaka w wózku i nasrał mu do pieluchy. Kolej Niemca. Wszedł na 999 piętro i też zachciało mu sie srać. Zobaczył otwarte okno i nasrał przez to okno. Następnego dnia w Gazecie : Pijak otruł sie własną wódką. Dziecko nasrało więcej niż waży. Dwóch policjantów zaatakował niezidentyfikowany obiekt latający !!!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

66piorunów

Siedzi w lesie wilk i chce zapalić jointa. Nagle szybko wbiega zając i mówi:

-Wilku nie bądź głupi, marycha to świństwo, lepiej chodź pobiegamy.

-Dobra

Zając z wilkiem biegają sobie po lesie i widzą jak lis chce wciągnąć

setkę koki. Zajączek zaczął go przekonywać:

-Lisie koka to gówno, lepiej chodź pobiegamy

-Dobra

Biega zając, wilk i lis po lesie i widzą niedźwiedzia, który chce dać here po kablach. Zajączek widząc to powiedział:

-Niedźwiedź nie rób tego, hera cię zabije, lepiej chodź z nami pobiegaj

Niedźwiedź wstał i pizdnął zającem na drugi koniec lasu.

-Dlaczego to zrobiłeś ? - spytali się zdziwieni lis z wilkiem.

-Bo mam już go dosyć. W tamtym tygodniu zając też zjadł extazę i biegałem z nim cały dzień.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Wybierz Społeczność

22piorunów

Pewien grecki filozof zwrócił się do zebranych na agorze:

- Czy wiecie, o czym wam chcę dziś powiedzieć?

- Nie, nie wiemy.

- Skoro nie wiecie, to po co będę wam mówił - rzekł filozof i zszedł z mównicy. Następnym razem zadał to samo pytanie, a zebrani powiedzieli: "wiemy"

- Skoro wiecie, to po co będę wam powtarzać - i zszedł z mównicy. Grecy zmówili się i gdy ponownie usłyszeli to pytanie, część stwierdziła, że wie, a część, że nie wie. Filozof spojrzał na nich z mównicy i rzekł:

- Wspaniale! To niech ci, którzy wiedzą, powiedzą tym, co nie wiedzą.

I zszedł z mównicy.