Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#finalfantasyvii

Autorytet

w Gry

5piorunów

Wyścigi chocobosów zaliczone, ale to była męczarnia. Nie było nawet jakoś specjalnie trudne, ale strasznie nudne. Gdybym nie był tak po⁎⁎⁎⁎ny i nie musiał wszystkiego na maksa robić to dawno już bym skończył tę grę. Ale, teraz to już pójdzie z górki.

Autorytet1piorunów

@Bigos Fajnie się to robi, max. parę razy. Gdybym miał to grindować to bym zwątpił. xD

Osobistość

w Książki

17piorunów

198 + 1 = 199

Tytuł: Traces of Two Pasts
Autor: Kazushige Nojima
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Square Enix Books
ISBN: 9781646091775
Liczba stron: 384
Ocena: 7/10

Kolejna książka, za którą zabrałem się przed wsiąknięciem w Rebirth - tym razem najnowsza. Uzyskujemy w niej wgląd w przeszłość Tify i Aerith oraz dostajemy inną krótką historię, ale o niej później.
We wspomnieniach Tify śledzimy jej życie na kilka lat przed aż do niesławnego incydentu, a w okresie tym najjaśniejszym punktem było oczywiście poznanie Zangana. Później poznajemy okoliczności, które sprawiły, że dziewczyna wylądowała w Midgarze oraz to, jak bardzo miała wtedy przegwizdane. Nigdy bym nie podejrzewał, że los rzucał jej tak wielkie kłody pod nogi. Oczywiście kwestia cielesnych walorów nie została pominięta.
Z kolei we wspomnieniach Aerith zaczynamy bliżej nieokreśloną ilość czasu przed ucieczką jej i Ifalny z izolacji Shinry. Widzimy naturalnie przebieg całej akcji, potem poznanie z Elmyrą, życie razem, trudności relacji, aż wreszcie fabuła tego fragmentu kończy się, gdy bohaterka ma ok. 13 lat - jeszcze przed spotkaniem z Zackiem. Fizycznie Aerith miała bezapelacyjnie łatwiej niż Tifa, ale mentalnie zdecydowanie nie było przyjemnie.
Mała historia z końca książki opowiada o procesie rozwiązania tajemnicy z dzieciństwa syna pracownicy Shinry, w którą zamieszana była Aerith. Na początku byłem co do niej mocno sceptyczny, ale im dalej w las, tym ciekawiej zaczynało się dziać. W ostatecznym rozrachunku intryga była może dosyć prosta (w sensie konstrukcji, a nie możliwości bezproblemowego jej rozwiązania), ale opowiastka dostarczyła kolejny fragment poszerzający wiedzę o świecie przedstawionym.
Ogólnie książka oferuje stosunkowo sensowne odpowiedzi na pytania typu: w jakich okolicznościach Tifa stała się właścicielką baru, jak poznała Barreta i spółkę, jakim cholernym sposobem Elmyra ma wyczesaną chacjendę w centrum slumsów. Poza tym, oczywiście, pokazuje te fragmenty życia bohaterek, które miały największy wpływ na to, kim obecnie są.
Najbardziej przyczepiłbym się do języka - dialogi są przeważnie w porządku, ale w samym stylu autora po prostu coś mi nie pasuje. Ciekawa też sprawa, że dialogi nie są od myślników, ale w cudzysłowach. Niech mi ktoś da znać czy w innych angielskich książkach też tak jest, czy to tylko jakiś wybryk.
Generalnie książka dla fanów, którzy chcą dowiedzieć się więcej o ulubionych bohaterkach. Dla innych do pominięcia - brak kontekstu z pewnością zrobi robotę.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Fanatyk1piorunów

@Cerber108 - a giereczka już w czwartek - czekam :star-struck:

Osobistość1piorunów

@koszotorobur nigdy w życiu tydzień nie trwał tak długo.

Fanatyk1piorunów

@Cerber108 - to opowiem Ci taką historię ciekawą związaną z oryginalnym FFVII na pierwsze PlayStation...

1. Gra robi zawrotną karierę w Japonii i USA - mówią o tym nawet w polskiej TV.
2. Napal się jak szczerbaty na suchary i mów o tym wszystkim w koło - koledzy też na grę się napalają.
3. Na szczęście ty też już masz PlayStation i kasę by kupić grę.
4. No ale gra nie wyszła jeszcze w Europie.
5. Myślisz, że na giełdzie na pewno amerykańską wersję mają.
6. Jedziesz w niedzielę na giełdę.
7. Grę mają i kupujesz i cieszysz się jak pojebany.
8. W domu odpalasz grę i gra freezuje w miejscu jak kamera pokazuje gwiazdy podczas openingu.
9. Gra tobie nie działa a koledzy już grają.
10. Musisz czekać tydzień by wymienić grę u sprzedawcy na giełdzie.
11. W niedzielę jedziesz znowu na giełdę.
12. Nie ma tego sprzedawcy co ci grę tydzień temu sprzedał... ani żadnego innego sprzedającego gry bo podszedł cynk o jakiejś kontroli.
13. Musisz czekać do kolejnej niedzieli.

Wydaje mi się, że wiem co znaczy czekać na siódmego finala :stuck_out_tongue_winking_eye:

Osobistość1piorunów

@koszotorobur nieźle, zawsze jakaś anegdotka do opowiedzenia. Mnie nawet na tym padole jeszcze nie było jak oryginał wyszedł. Żałuję jak cholera, bo wtedy pierwsze info o Remaku, a potem dostanie go w swoje łapska byłoby jeszcze bardziej niesamowitym doświadczeniem. Przynajmniej teraz nadrabiam cały hype przy Rebirth i później przy trzeciej części.

Fanatyk1piorunów

@Cerber108 - no to wyobraź sobie jeszcze granie po angielsku jak Twój angielski wtedy ogranicza się do 30 słów związanych z komputerami (input, enter, return, disk, itp.) i może 20 z grami (select, jump, highscore, sword, battle, itp.), ze słownikiem na kolanach i ciągłym pauzowaniu by przetłumaczyć każdą wypowiedź postaci aby cokolwiek z gry zrozumieć i wiedzieć co robić by przejść dalej...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Książki

20piorunów

185 + 1 = 186

Tytuł: Final Fantasy VII: Material Ultimania
Autor: Studio Bentstuff, Digital Hearts
Kategoria: artbook
Wydawnictwo: Square Enix Books
ISBN: 9781646091218
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10

W oczekiwaniu na premierę FF7 Rebirth zabrałem się wreszcie za Material Ultimanię. Podzielona jest na 4 rodziały (i pół) tj. najistotniejsze grafiki wraz z ich pochodnymi, pozostałe ilustracje i wszystko co z nimi związane, szeroko pojęte materiały planistyczne i ścieżka dźwiękowa (oraz krótkie Q&A z osobami użyczającymi głos głównym postaciom w japońskiej wersji).
W pierwszej części dostajemy trochę ładniutkich obrazków, przedstawienie postaci wraz ze zwięzłym opisem, a do tego już obszerniejsze omówienie powstawania ubrań dla wszystkich co istotniejszych person. W procesie tym wagę przywiązywano do nawet najdrobniejszych szczegółów, a najdobitniej świadczy o tym fakt przygotowania rzeczywistych odpowiedników, które znacząco pomagały przy dopasowaniu kroju i animacji. Wdziankiem Rufusa za nic bym nie pogardził.
We fragmencie poświęconym ilustracjom wszelakim zostajemy nimi odsłownie zasypani. Pokazano tam mrowie wariacji ciuszków postaci w różnych sytuacjach, kilka wcześniejszych konceptów, wgląd w broń i akcesoria, masę różnorodności wyglądu normalnych ludzi, zwykłych przeciwników, już bardziej niezwykłych bossów, no i oczywiście summonów. Obok tego sporo renderów i niebrzydkich szkiców lokacji, budynków i wydarzeń. Wepchnięto tam nawet projekty graffiti napotykane w slumsach; reklamy i bibordy widziane z kolei na górnym poziomie. Wszystko okraszone krótszym lub dłuższym (m.in. w przypadku summonów) komentarzem, reakcją i stosunkiem osoby pracującej nad daną rzeczą lub też ciekawostką (gdzie - mogę się założyć - najwyżej ułamek promila graczy zwrócił na nie uwagę).
W części poświęconej materiałom "zakulisowym" twórcy podzielili się m.in. informacjami pozwalającymi zyskać nowy pogląd i kontekst do wielu rzeczy z samej gry, a właściwie nawet całego świata przedstawionego; podejściem do przenoszenia i usprawniania oryginału do obecnych standardów, wyznaczania celów, które dane fragmenty miały osiągać i co sobą przedstawiać; wglądem w działanie niektórych mechanik lub pewnych usuniętych elementów (a nawet jednego całego rozdziału). W tej części komentarza było mrowie; dostarcza on mnóstwa informacji nie tylko o samym świecie gry, ale zwłaszcza o idei przyświecającej tworzeniu Remaku i niespotykanej miłości do całego tego przedsięwzięcia, jak i samego materiału źródłowego.
Ostatni rodział - poświęcony jakże wybitnej w tej grze muzyce - oferuje dokładną listę okazji, w jakich każdy utwór występuje oraz zawiera komentarze dotyczące niektórych z nich, traktujące przeważnie o chęci oddania ducha oryginału przy jednoczesnym dodaniu nowego sznytu; stworzeniu kawałka, który jak najlepiej odda nastrój sceny (gdy brak odpowiednika w oryginale) oraz o zaskakujących trudnościach i wyzwaniach napotykanych przez kompozytorów i resztę odpowiedzialnego za ten element zespołu w tym procesie.
Mini-dodatek w formie Q&A jest raczej niepotrzebny - lwia część odpowiedzi i reakcji jest mocno przewidywalna i typowa dla tego typu formy.
Podsumowując, pozycja absolutnie obowiązkowa dla osób, którym Remake spodobał się jak cholera i chcą dowiedzieć się więcej nie tylko o samej grze, ale też (jak to w przypadku tego typu pozycji) o procesie produkcji i spojrzeć za kulisy projektu będącego owocem pasji, a nie w 100% tabelek jak u Ubiszrotu. Do tego ma ładną cenę jak na tak wypchaną krowę - 40 zielonych (sam dałem 120 naszych z groszami). Czekam z niecierpliwością na angielskie wydanie zwykłej Ultimanii. Kto to widział, żeby wersja francuska wyszła wcześniej...

Tak, jestem srogim fanem, skąd wiedział(e/a)ś?

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz