Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#heheszkinauka

Lider

w Hydepark

2piorunów

Męska pigułka antykoncepcyjna w sumie spoko koncept, ale ciekawe jak wyglądają badania skuteczności. Ktoś ją bierze i sprawdzają czy spłodzi potomka, robią grupę kontrolną z placebo? :thinking_face:

Lider6piorunów

Wystarczy badac plemniki?

Lider2piorunów

@Cybulion tak, ale też nie? Zależy od metody. Jeśli taka pigułka pozbawia plemniki czegoś niezbędnego do zapłodnienia to to można jakoś squantyfikować co nie, przejrzysz 1000 plemników i nie znajdziesz takiego co ma zdolność coś zrobić, spoko, ale przeciętnie mamy 100-500 milionów. To ile by trzeba sprawdzić żeby faktycznie móc gwarantować skuteczność. :thinking_face:

Jeszcze jak taka pigułka je hamuje, że nie mogą się przemieszczać efektywnie, to można spróbować im dać jakiś dystans, ale jak pigułka coś znowu im wali, że jak dotrze do żeńskiej komórki to umiera zamiast ją zapładniać to zupełnie inny test. :thinking_face:

Lider2piorunów

W sumie to się da etycznie badać. Można mieć właśnie takie study w laboratorium i przewidzieć jakąś skuteczność i potem do testów wziąć pary które są zdecydowane na dziecko, ale przez X miesięcy testują specyfik odkładając ewentualną ciążę. :thinking_face:

Fanatyk0piorunów

@Deykun to może nie być etyczne, bo nie wiesz na tym etapie jakie są długofalowe skutki uboczne, może się okazać, że organizm sobie nie radzi z odbudową zdolności reprodukcyjnych i para ma długotrwały problem z zapłodnieniem

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

83piorunów

Osobistość7piorunów

@Ragnarokk Fajne, aż musiałem zapytać gemini.

To świetne pytanie, bo na pierwszy rzut oka może się wydawać, że „większy to po prostu większy” i nic nowego tu nie wymyślimy. Skoro oba zderzacze rozpędzają cząstki do prędkości bliskich prędkości światła ($c$), po co budować giganta o obwodzie 90–100 km (Future Circular Collider – FCC), skoro mamy już 27-kilometrowy LHC?

Klucz tkwi w fizyce relatywistycznej oraz w ograniczeniach technicznych, na które napotykamy na poziomie kwantowym. Zwiększenie tunelu drastycznie zmienia możliwości badawcze z kilku kluczowych powodów:

1. Wyższa energia zderzeń (Przełamywanie bariery $E=mc^2$)

Choć prędkość w obu przypadkach jest niesamowicie bliska $c$ (w LHC to ponad 99,999999% prędkości światła), to w fizyce cząstek nie prędkość ma ostateczne znaczenie, a energia kinetyczna, jaką niosą ze sobą cząstki.

LHC osiąga maksymalną energię zderzeń na poziomie 13,6 TeV* (teraelektronowoltów).

FCC ma na celu osiągnięcie energii rzędu 100 TeV* – czyli ponad 7-krotnie więcej.

Zgodnie ze słynnym wzorem Einsteina $E=mc^2$, energia może zamienić się w masę. Im większą energią dysponujemy w momencie zderzenia, tym cięższe (bardziej masywne) cząstki jesteśmy w stanie powołać do życia. LHC po prostu nie ma wystarczająco „paliwa” energetycznego, aby stworzyć hipotetyczne cząstki, które mogą być kluczem do zrozumienia Ciemnej Materii czy asymetrii między materią a antymaterią.

2. Problem zakrętów i promieniowania synchrotronowego

Dlaczego nie możemy po prostu „podkręcić” prądu w LHC, żeby uzyskać 100 TeV? Na przeszkodzie stoi fizyka, a dokładniej promieniowanie synchrotronowe.

Kiedy naładowana cząstka (jak proton czy elektron) porusza się po łuku, traci energię, emitując promieniowanie. Im mocniej musimy ją „skręcić” (czyli im ciaśniejszy jest zakręt), tym więcej energii ucieka w kosmos w postaci tego promieniowania.

* W ciasnym (relatywnie) tunelu LHC o długości 27 km, straty energii przy próbie mocniejszego przyspieszania byłyby zbyt ogromne.

Rozciągając tunel do 100 km, sprawiamy, że zakręty są znacznie łagodniejsze*. Dzięki temu cząstki tracą o wiele mniej energii podczas krążenia i można je rozpędzić do znacznie wyższych poziomów energetycznych.

3. Precyzja i "Fabryka Higgsów"

Plan na FCC zakłada kilka etapów. Zanim zderzacz stanie się potworem na protony (FCC-hh), najpierw ma działać jako FCC-ee, czyli zderzacz elektronów i pozytonów.

LHC zderza protony, które są jak "worki pełne klocków" (składają się z kwarków i gluonów). Zderzenie protonów przypomina zderzenie dwóch ciężarówek wypełnionych arbuzami – jest głośne, widowiskowe, powstaje mnóstwo bałaganu i trudno dokładnie zbadać każdy odłamek.

Elektrony i pozytony to cząstki elementarne (nie składają się z niczego mniejszego). Ich zderzenie jest niezwykle "czyste". FCC-ee pozwoli na masową produkcję Bozonów Higgsa (stąd nazwa "Fabryka Higgsów") i badanie ich z dokładnością, o której w LHC można tylko pomarzyć. Pozwoli to sprawdzić, czy Bozon Higgsa zachowuje się dokładnie tak, jak przewiduje Model Standardowy, czy może kryje w sobie anomalie prowadzące do Nowej Fizyki.

Podsumowując: Większy zderzacz to nie tylko "mocniejsze uderzenie". To łagodniejsze zakręty pozwalające okiełznać prawa elektrodynamiki, gigantyczny skok w czystości pomiarów oraz unikalna szansa na wyprodukowanie cząstek tak ciężkich, że dzisiejsza nauka zna je tylko z teorii.

Gruba ryba0piorunów

@Ragnarokk mnie to bardziej synek interesuje, co my szaraczki, które pośrednio płacą za te zabawki fizyków, mamy faktycznie z tego? Otóż to:
Co ma z tego przeciętny obywatel?

Nie dostaje nowego urządzenia następnego dnia po uruchomieniu akceleratora. Korzyści są pośrednie i długoterminowe:

* lepsza diagnostyka i leczenie nowotworów,

* szybsze komputery i sieci,

* nowe materiały i technologie,

* rozwój przemysłu wysokich technologii,

* szkolenie tysięcy inżynierów i specjalistów, którzy później pracują w firmach technologicznych.

To trochę jak finansowanie badań kosmicznych. Większość ludzi nie poleci na orbitę, ale korzysta z efektów ubocznych tych programów – od lepszych sensorów po nowe materiały.

W przypadku FCC największą niewiadomą jest to, czy odkryje nową fizykę. Jeśli tak, może to otworzyć drogę do technologii, których dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić. Jeśli nie, nadal pozostaną konkretne korzyści inżynieryjne i technologiczne, choć zapewne mniejsze niż zwolennicy projektu mają nadzieję

chatGPT

GURU1piorunów

@kubex_to_ja Jak to zawsze bywa z takimi inwestycjami - gdzieś nas doprowadzą, statystycznie odkryją kilka rzeczy które w końcu przydadzą się i szaraczkom. Ale jakich - to się dowiemy za 20 lat :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Hydepark

56piorunów

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

11piorunów

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Dinozaury

2piorunów

Autorytet2piorunów

@Deykun czy czas jest dobrą miarą odległości międzygatunkowej?

Fanatyk0piorunów

@plemnik_w_piwie wydaje mi się, że nie jest istotny czas wyginięcia, tylko czas powstania mutacji rozdzielającej...? Jęsli istniałby do tej pory i nie wyginał, to co? Nic to przecież nie zmienia.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

68piorunów

Gruba ryba15piorunów
Kiedy coś zjem, to zaraz tracę apetyt. Poza tym codziennie wieczorem tracę przytomność i odzyskuję ją dopiero rano.
- Johnny Bravo
Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

8piorunów

Lider0piorunów

@Deykun chyba nie do końca, bo wychodzi na to że odkrywamy koło na nowo...

Fanatyk0piorunów
chyba nie do końca, bo wychodzi na to że odkrywamy koło na nowo...

@deafone Też nie do końca. Rozszerzamy wiedzę, budujemy w oparciu o to co było, i możemy dokładniej określać zjawiska skrajne, ale nie "odkrywamy koła na nowo" ani nie wyrzucamy do śmieci wcześniejszej wiedzy.

Fizyka jest dobrym przykładem. Przed mechaniką kwantową oraz ogólną i szczególną teorią względności Einsteina (powiedzmy około roku 1900), mieliśmy mechanikę niutonowską + całe mnóstwo rzeczy nadbudowanych na to. Masa urządzeń, i technologii jakie obecnie stosujemy jest absolutnie wytłumaczalna, i symulowalna w oparciu tylko i wyłącznie o stan wiedzy z przełomu XIX i XX wieku. Formuły i wzory z tamtego momentu dopiero przestają działać, kiedy mamy do czynienia z bardzo małymi, lub bardzo dużymi skalami. Do tego potrzebne są wspomniane wcześniej modele - ale ich istnienie nie czyni starszych modeli nieprawidłowymi, a jedynie zawęża dziedzinę, gdzie można i należy je stosować.

Obecnie fizycy nadal mają problem z poradzeniem sobie w miejscu przecięcia mechaniki kwantowej z teorią względności. Kiedy/jeśli uda się zbudować model, który je łączy, to starsze odkrycia i technologie w oparciu o dotychczasowe rozumienie mechaniki kwantowej i względności nie przestaną działać, i nie staną się bezużyteczne - jedynie lepiej będziemy wiedzieć gdzie i kiedy należy je aplikować, a gdzie potrzebny jest nowy, lepszy model.

Lider2piorunów

@LondoMollari z jednej strony o to co było, a z drugiej niszczymy cywilizacje i ich zapisy budując własną od zera

Majowie/Aztekowie/Inkowie, Starożytny Egipt, Mezopotamia, ... patrząc chociażby na historię najnowszą jak państwo niemieckie za czasów Hitlera niszczyła wszystko poza sobą

ile tej wiedzy, która już była odkryta znów odkrywamy?

Fanatyk2piorunów
ile tej wiedzy, która już była odkryta znów odkrywamy?

@deafone Obecnie? Moim zdaniem nic, lub bardzo, bardzo niewiele - z dużą dozą pewności uważam, że obecna wiedza z zakresu fizyki i innych nauk przyrodniczych nigdy nie była na tej planecie większa. Historycznie? Były wzloty i upadki, ale nie aż tak dramatyczne jak to jest malowane.

Majowie/Aztekowie/Inkowie nie mieli praktycznie metalurgii, co było fundamentalną przyczyną ich porażki (to + choroby przyniesione z Europy). Nie będę tutaj wchodził w kwestie kulturowe, bo to bardzo grząski grunt, ale technologicznie byli mocno do tyłu.

Egipt - był kolebką rozwoju cywilizacji aż od okresu starego do nowego państwa, ale po wojnach z ludami morza, oraz Hetytami, zaczęło brakować im impetu, i po prostu zaczęli zostawać w tyle - dlatego Achemenidzi mogli później z relatywną łatwością go podbić. Mówienie o całej Mezopotamii to temat na dziesiątki książek, a nie post na hejto, ale też raczej nie doszukiwałbym się jakiejś wiedzy tajemnej, która została utracona wraz z upadkiem Sumeru, Babilonii, Asyrii, etc...

Bardziej klasyczne upadki, albo raczej wycofania cywilizacji można zobaczyć w czasach chrystianizacji Rzymu, kiedy co gorliwsi wyznawcy namiętnie zwalczali wszystko kojarzone ze starą wiarą i starą filozofią (moim ulubionym przykładem jest niszczenie rzeźb przez odkuwanie całych twarzy, nosów, czasem oczu [picrel]), i faktycznie przyczyniło się to utraty wiedzy (a przede wszystkim dzieł sztuki) z tamtych lat, ale w dziedzinie fizyki i nauk przyrodniczych te straty nie były aż tak wielkie, bo rozwiązania praktyczne i stosowalne po prostu były w użyciu (historia chyba ucierpiała najbardziej, bo wiedzy historycznej nic poza książkami i ludźmi nie przekazuje).

Podobny przykład dzieje się na naszych oczach, gdy w USA obecnie odcinane są pieniądze na badania naukowe niezgodne z linią obecnej administracji, albo np. takie, które nie gwarantują szybkiego zwrotu. Czy to obniży nasz stan wiedzy? Pewnie troszeczkę. Czy odrobimy tą stratę - moim zdaniem tak (o ile AI nie wykończy cywilizacji ludzkiej w najbliższych parędziesiąt lat).

Jest parę ciekawszych rzeczy, które były w starożytności, a które dopiero później wróciły:

* silnik parowy Herona z Aleksandrii [picrel 3] - niestety metalurgia była wtedy zbyt słabo rozwinięta, aby móc budować silniki parowe inne niż zabawki

* lekarze z Aleksandrii mieli ciekawe hipotezy na temat układu krwionośnego i krążenia, ale ze względu na brak aparatury nie byli w stanie nic zmierzyć ani ustalić

* Markus Varro w Rzymie miał hipotezy na temat chorób, sądząc, że stworzenie za małe aby być widocznymi mogą je przenosić - niestety, nie miał mikroskopów ani żadnych innych sposobów, aby to potwierdzić

Innymi słowy - bardzo często jakieś pomysły były, i jakieś technologie wydawały się pozornie bliskie, ale dopiero postęp innych technologii (optyki, metalurgii, czy precyzyjnych urządzeń do obróbki) był potrzebny, aby te odkrycia łączyły się w jakąś całość i z ciekawych hipotez stawały się realnymi teoriami albo użytecznymi urządzeniami.

TL;DR - nie jest tak źle. Ludzie robią durne rzeczy, ale nie są aż tak głupi.

Lider0piorunów

@LondoMollari

Dziękuję za odpowiedź. Jest świetna, ale niepełna. Nie odniosłeś się chociażby do Niemców i destrukcji cywilizacji z poziomu WW1 i 2.

no ale napisałeś, co mnie zaskoczyło

o ile AI nie wykończy cywilizacji ludzkiej w najbliższych parędziesiąt lat

możesz proszę to rozwinąć?

Fanatyk1piorunów

@deafone W sumie jeśli AI wykończy ludzką cywilizację, to po prostu AI zostanie jako dominująca cywilizacja na ziemi - ale z mojego punktu widzenia to game-over dla ludzkości, i mi obojętne co to AI będzie sobie już tutaj robić.

Tak czy siak jednak, cywilizacja techniczna, oparta o ogrom wiedzy jaki zgromadzili ludzie, pozostanie na tej planecie.

Fanatyk1piorunów

@deafone Nie mam pojęcia. Spodziewam się, że w ciągu 10 - 15 lat większość prac, które można wykonywać zza komputera zostanie wycięte. Sądzę, że wiele prac manualnych też bliżej końca tego okresu odejdzie w niepamięć. To spowoduje duże niepokoje społeczne oraz mniejszą stabilność polityczną. Tyle moim zdaniem jest co przewidywać - dalej to już tylko zabawa w sci-fi.

Jeśli mam hipotetyzować - spodziewałbym się kontynuacji mocnej akumulacji kapitału przez miliarderów, oraz coraz większej dostępności autonomicznych dronów. To z kolei spowoduje, że ludzie broniący tego porządku społecznego nie będą musieli tak bardzo polegać na innych ludziach w celu podtrzymania systemu, i będzie ich stać na masowe wdrożenie zautomatyzowanych systemów do przeciwdziałania zamieszkom. W efekcie - tam gdzie kiedyś, aby zacząć strzelać do protestujących było potrzeba dyktatora, generała, oficerów, podoficerów i żołdaków ciągnących za spust, teraz wystarczy jeden martwiący się o swoją dupę miliarder albo polityk, oraz odpowiedni prompt.

Od tego etapu już bardzo niewielka droga do totalnego upadku cywilizacji.

Pokaż więcej komentarzy (8)