SciBearMonkyTytan
74piorunówMam zdobyć 20 piorunów za wpisy.
Mam te oto pierogi w polskiej knajpie w Irlandii, a nóż zbiorą. Smażone z cebulką i śmietaną.
Porcja kosztowała 19.90e
Kompot chyba 2.5
Trochę ból, ale jak już dostałem i okazało się że takie jak i babci to nie żałuję. Wrócę tam za miesiąc jak będę w okolicy.

@SciBearMonky "Nasze pierogi teraz w KOSMICZNEJ cenie!"
Dawaj Adres
@Wlacza Ale chcesz spróbować czy masz zamiar pisać im komentarze że za drogo? :stuck_out_tongue_winking_eye:
Jak coś obiadki mają chyba nawet za 12e, albo zupka była za 6 ^^
I porcje konkretne
@SciBearMonky Nie ściemniaj, tylko pisz gdzie! Pewnie nie stolica, nie?
Za szklankę kompotu udało mi się w PL zapłacić 12PLN w bardzo podrzędnej restauracji, więc pojęcie 'drogo' w odniesieniu do Irlandii mi się mocno przewartościowało w dół.
@Fly_agaric W Cork niedaleko lotniska. CoMix .
W Dublinie był taki bar mleczny w jakiejś ala galeria i taka babuszka prowadziła , ale odeszła na emeryturę z ponad rok temu. Coś jest pewnie innego ale nie moge namierzyć.
Kude, nie pamiętam kiedy ostatnio byłem w Cork.
Coś tam zawsze było w Dublinie, ale wartych uwagi było niewiele i się nie utrzymały nigdy.
Jak lubisz wątróbkę, to polecam podziemie Moore Str. (ten niby-targ w samym centrum), wewnątrz Mroza jest knajpka i serwują pyszną. Porcje też solidne. Domowe obiady mają OK. Jest tam też gruzińska na zewnątrz Mroza, pyszne Haczapuri (te z jajkiem, nie pamiętam jak te się nazywa), Chinkali trochę słabsze, ale wciąż OK.
@Fly_agaric to właśnie w tym podziemiu jeszcze dwa lata temu jakoś była babka co prowadziła polski bar mleczny.
Dwa razy byłem i nagle czytam że na emeryturę odchodzi.
Kojarzę ten gruziński, kiedyś wpadnę w sumie tam.
Młoda robi zajebista wątróbkę :grinning:
Ale pierogów nie chce lepic ^^
Jak wiesz gdzie zjeść placek po węgiersku w Dublinie to stawiam Guinnessa.
Jak wiesz gdzie zjeść placek po węgiersku w Dublinie to stawiam Guinnessa.
Sam bym poszedł xD
@Fly_agaric czyli wychodzi że robimy hejtopiwo w Dublinie ^^
Ogólnie nie ma czasu w ogol bo albo praca albo rodzina ale coś może się kiedyś uda
A widzę że obok Gruzina już się otworzyl znowu Polski bar mleczny chyba się nazywa "Smacznego Go!" I to chyba tam gdzie ta pani miała kiedyś swój 😉



















