Nawiązując do mojego wczorajszego posta o moich problemach z plecami, to podróż do szpitala trwała wieczność, ale dotarłem. Idąc w stronę drzwi szpitala z każdym krokiem miałem uczucie wbijanie mi igły w kręgosłup i delikatnego przekręcenia jej. Więc jak można się domyślać, szło się super.
Ale nie ma tego złego, przecież już kiedyś tu byłem, znam miejsce i tu za drzwiami wejściowymi czeka pomoc. O tuż nic bardziej mylnego, ponieważ oddział Out of Hours został przeniesiony w głąb szpitala na Outpatient Area 3 :melting_face: No dobra, zaciskam zęby i idę dalej, podziwiając na co idą moje podatki. Przeszedłem jeden korytarz, następnie drugi i docieram do drzwi i co? Ujów Sto! Kartka na drzwiach sugeruje, że mam się teraz kierować na Outpatient Area 2, w okolicy mnie nikogo, na znakach brak jakiegokolwiek znaku w kierunku OA2. Obok mnie tylko drzwi otwierane na kartę magnetyczną i guzik do wezwania pomocy, na który nikt nie odpowiada. No dobra, więc wracam i poszukam kogoś na tych korytarzach.
Na szczęście w połowie drogi spotkałem dwie pielęgniarki, które mi pomogły. Najpierw powiedziały, że ta kartka z poczekalnią na OA 2 jest trochę myląca, bo w sumie powinienem się kierować na oddział Ward1 :upside_down_face:
Na szczęście, to te drzwi, przed którymi pan stał, tylko potrzebna karta, aby je otworzyć. No za⁎⁎⁎⁎ście.
Wchodzę przez drzwi, a tam recepcja i kobieta siedzi przed komputerem. Grzecznie pytam, dlaczego nie reagowała na wezwanie, bo próbowałem wejść wcześniej i nikt nie reagował.
- A wie Pan, bo aktualnie nasze oddziały są połączone, a że już jest po godzinach wizyt, to lepiej nie reagować na dzwonek, bo dużo osób przychodzi do pacjentów w szpitalu i każdemu trzeba tłumaczyć, że są tylko wyznaczone godziny, kiedy mogą się zjawić. Więc lepiej siedzieć cicho, he he.
W tym momencie zacząłem szukać ukrytej kamery, serio. To się nie dzieje, ale tyle leków przeciwbólowych już wziąłem, że może mi się wydaję. Tak sobie to tłumaczyłem :melting_face:
Poczekalnia miała fajny widok, ale jedyne na co było mnie stać to chodzić w kółko, bo trochę mniej rwało w plecach niż jak stałem. O siadaniu nawet nie myślałem.
Lekarz zjawił się szybko i mój problem na szczęście to przeciążone plecy. Więc sport to nie jest zdrowie, moje dzieci. Dostałem leki i teraz leżę w domu i odpoczywam, tzn. staram się, bo nawet leżenie w jednej pozycji sprawia problemy, więc trochę się kręcę.
Niby nic poważnego, ale ból przez ostatnie trzy dni to był pierwsza klasa, a w połączeniu z paradoksem służby zdrowia nawet można śmiechnoć.
Ps. Google od dziś wyświetla mi takie reklamy jak na ostatnim zdjęciu 😅
#zdrowie #irlandiapolnocna