Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#koty

Fanatyk

w Hydepark

19piorunów

PILNE!

mój kot zjadł cały plaster rolady ustrzyckiej! czy nic mu nie będzie? czy koty w ogóle mogą jeść roladę ustrzycką? przecież to jest wędzony k⁎⁎wa ser, a koty nie jedzą ani sera ani wędzonego :grimacing:

Osobistość8piorunów

Mój szparagi jadł, inny suszone krewetki wyjadał żółwiowi. Wprawdzie nie żyją, ale to że starości było, a nie od krewetek czy szparagów.

Fanatyk3piorunów

Zemsta Siczki z Ksu to max co mu będzie;) znałem się z takim kotem co pomidory wpierniczał. Nie żyje, ale tylko dlatego, że miał bliskie spotkanie z jakimś samochodem.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Hydepark

12piorunów

Na Cmentarzu Komunalnym w Radomiu kot przez trzy dni siedział zamknięty w grobowcu, a przechodnie słyszeli jego miauczenie. Dwie pierwsze próby nie wyszły, za trzecim razem straż miejska i wolontariusze sięgnęli po żywołapkę z jedzeniem. Kot przejdzie teraz badania.

Osobistość1piorunów

Tia, duża afera była bo zgłoszone w święta a jak wiadomo - w święta reagowanie kryzysowe służb nie działa

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Koty

18piorunów

Dawno Rudy nie strzelił focha jak kocica\\kobieta.

Wróciłem z rehabilitacji, dałem michę, napaliłem w piecu, nażarł się, wygrzał a potem foch, poszedł spać na kanapie w salonie.

Biorę, głaskam, przytulam - nie, znowu na kanapę w salonie.

Podłożyłem kocyk, przemocą posadziłem na kolankach, foch przeszedł Jak ręką odjął, leży i mruczy na całe gardło.

Ech te koty...

Fanatyk3piorunów

To ja już wolę węże.

Fanatyk1piorunów

@Opornik "Podłożyłem kocyk, przemocą posadziłem na kolankach" - ja nie mówię o atencji w ogóle, tylko atencji kota XD Sorry - napisałem to trochę niezręcznie

GURU1piorunów

@peposlav Ja wiem że to tak może wyglądać, ale wiesz, może był obrażony że na 10h ich zostawiłem samych, albo że zapomniałem żryć nałożyć, a może coś tam się staneło na tej wsi jak mnie nie było, kot też człowiek, generalnie rudy nie jest princessa, nie raz szmatą albo kopa zarobił i się nie obrażał. 😛

Pokaż więcej komentarzy (10)

Twórca

w Dyskusje

50piorunów

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Koty

27piorunów

Jaka transformacja w 5 sekund, z rozleniwionych śpiących grubasów rozgrzanych przez kominkiem, w szalejące po lesie miaubestie.

Jak chcą to rozumieją co się do nich mówi. 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Koty

43piorunów

Kiciusie wrócili ze dwora i hop do mnie na wyro z mokrymi łapami.

Miziają się, mruczą, przytulają... "Och oj, chłopaki słodkie, jak pańcia kochają!"

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

120piorunów

Kota walczyła bardzo dzielnie, ale niestety po krótkotrwałej poprawie nastąpiło gwałtowne pogorszenie i po ostatniej konsultacji z weterynarzem ustaliliśmy, że na tym etapie można już jedynie oszczędzić kitku cierpienia :pensive:

Była z nami przez kilkanaście lat - kiedy ją przygarnęliśmy, była już dorosła i początkowo była kotem wolno żyjącym na podwórku przy kamienicy. Dokarmiana, powoli nabierała do nas zaufania, zaczęła przychodzić pod nasze drzwi, aż pewnego dnia po prostu weszła do mieszkania, przejrzała uważnie wszystkie kąty, po czym ułożyła się na chlebek na środku pokoju i uznała, że zostaje.

Od tego czasu była traktowana jak pełnoprawny domownik. Okazała się kotem bardzo spokojnym, statecznym i kompletnie bezproblemowym - nie niszczyła rzeczy, nie wskakiwała też na meble, nie licząc krzeseł, kanapy i łóżka. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek kogokolwiek zadrapała. Była gadułą. Lubiła włączać się swoim pomiaukiwaniem do rozmów, zagadywała też po kociemu, kiedy domagała się uwagi, spaceru lub jedzenia, a kiedy na blacie w kuchni pojawiał się kurczak, odstawiała koncert, który kończył się dopiero wtedy, kiedy dostała swój przydział. Jeśli jeszcze spałam, kiedy przychodziła jej pora śniadania, wskakiwała na łóżko, pomrukiwała i delikatnie pacała łapką mój nos lub policzek, żeby mnie obudzić.

Początkowo nie była miziasta. Później tolerowała głaskanie, ale zwykle w którymś momencie sygnalizowała, że ma dość, po czym prowadziła głaszczącego ją człowieka do kuchni, domagając się smaczka za swoją cierpliwość. Zwykle trzymała się na dystans, może poza momentami, kiedy miałam kiepski nastrój lub chorowałam - kładła się wtedy tuż obok mnie i głośno mruczała. Zawsze witała powracających domowników i z jakiegoś powodu uważnie robiła inspekcję pozostawionych na progu butów.

Przez jakiś czas po zdiagnozowaniu nowotworu funkcjonowała jeszcze w miarę normalnie. Nie było idealnie, ale podawane leki na jakiś czas przywróciły jej apetyt. Pewnej nocy jednak nastąpił kryzys - z jej zachowania wynikało, że odczuwa silny ból, praktycznie przestała reagować na cokolwiek, prawie nie była w stanie chodzić. Weterynarz stwierdził, że w tym stanie dalsze podawanie leków i kroplówek co najwyżej odsunie nieuniknione o kilka dni, może o tydzień i nie ma gwarancji, że poprawi jej jakość życia. Z ciężkim sercem pożegnałam się z nią i zostałam z nią tak długo, jak to było możliwe 😢

Wszyscy jesteśmy tu tylko na chwilę, ale w przypadku zwierzaków tak łatwo zapomnieć o tym, że ich chwila jest z reguły dużo krótsza od naszej.

Pokaż więcej komentarzy (21)