Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazkicerbera

Osobistość

w Książki

17piorunów

198 + 1 = 199

Tytuł: Traces of Two Pasts
Autor: Kazushige Nojima
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Square Enix Books
ISBN: 9781646091775
Liczba stron: 384
Ocena: 7/10

Kolejna książka, za którą zabrałem się przed wsiąknięciem w Rebirth - tym razem najnowsza. Uzyskujemy w niej wgląd w przeszłość Tify i Aerith oraz dostajemy inną krótką historię, ale o niej później.
We wspomnieniach Tify śledzimy jej życie na kilka lat przed aż do niesławnego incydentu, a w okresie tym najjaśniejszym punktem było oczywiście poznanie Zangana. Później poznajemy okoliczności, które sprawiły, że dziewczyna wylądowała w Midgarze oraz to, jak bardzo miała wtedy przegwizdane. Nigdy bym nie podejrzewał, że los rzucał jej tak wielkie kłody pod nogi. Oczywiście kwestia cielesnych walorów nie została pominięta.
Z kolei we wspomnieniach Aerith zaczynamy bliżej nieokreśloną ilość czasu przed ucieczką jej i Ifalny z izolacji Shinry. Widzimy naturalnie przebieg całej akcji, potem poznanie z Elmyrą, życie razem, trudności relacji, aż wreszcie fabuła tego fragmentu kończy się, gdy bohaterka ma ok. 13 lat - jeszcze przed spotkaniem z Zackiem. Fizycznie Aerith miała bezapelacyjnie łatwiej niż Tifa, ale mentalnie zdecydowanie nie było przyjemnie.
Mała historia z końca książki opowiada o procesie rozwiązania tajemnicy z dzieciństwa syna pracownicy Shinry, w którą zamieszana była Aerith. Na początku byłem co do niej mocno sceptyczny, ale im dalej w las, tym ciekawiej zaczynało się dziać. W ostatecznym rozrachunku intryga była może dosyć prosta (w sensie konstrukcji, a nie możliwości bezproblemowego jej rozwiązania), ale opowiastka dostarczyła kolejny fragment poszerzający wiedzę o świecie przedstawionym.
Ogólnie książka oferuje stosunkowo sensowne odpowiedzi na pytania typu: w jakich okolicznościach Tifa stała się właścicielką baru, jak poznała Barreta i spółkę, jakim cholernym sposobem Elmyra ma wyczesaną chacjendę w centrum slumsów. Poza tym, oczywiście, pokazuje te fragmenty życia bohaterek, które miały największy wpływ na to, kim obecnie są.
Najbardziej przyczepiłbym się do języka - dialogi są przeważnie w porządku, ale w samym stylu autora po prostu coś mi nie pasuje. Ciekawa też sprawa, że dialogi nie są od myślników, ale w cudzysłowach. Niech mi ktoś da znać czy w innych angielskich książkach też tak jest, czy to tylko jakiś wybryk.
Generalnie książka dla fanów, którzy chcą dowiedzieć się więcej o ulubionych bohaterkach. Dla innych do pominięcia - brak kontekstu z pewnością zrobi robotę.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Fanatyk1piorunów

@Cerber108 - a giereczka już w czwartek - czekam :star-struck:

Osobistość1piorunów

@koszotorobur nigdy w życiu tydzień nie trwał tak długo.

Fanatyk1piorunów

@Cerber108 - to opowiem Ci taką historię ciekawą związaną z oryginalnym FFVII na pierwsze PlayStation...

1. Gra robi zawrotną karierę w Japonii i USA - mówią o tym nawet w polskiej TV.
2. Napal się jak szczerbaty na suchary i mów o tym wszystkim w koło - koledzy też na grę się napalają.
3. Na szczęście ty też już masz PlayStation i kasę by kupić grę.
4. No ale gra nie wyszła jeszcze w Europie.
5. Myślisz, że na giełdzie na pewno amerykańską wersję mają.
6. Jedziesz w niedzielę na giełdę.
7. Grę mają i kupujesz i cieszysz się jak pojebany.
8. W domu odpalasz grę i gra freezuje w miejscu jak kamera pokazuje gwiazdy podczas openingu.
9. Gra tobie nie działa a koledzy już grają.
10. Musisz czekać tydzień by wymienić grę u sprzedawcy na giełdzie.
11. W niedzielę jedziesz znowu na giełdę.
12. Nie ma tego sprzedawcy co ci grę tydzień temu sprzedał... ani żadnego innego sprzedającego gry bo podszedł cynk o jakiejś kontroli.
13. Musisz czekać do kolejnej niedzieli.

Wydaje mi się, że wiem co znaczy czekać na siódmego finala :stuck_out_tongue_winking_eye:

Osobistość1piorunów

@koszotorobur nieźle, zawsze jakaś anegdotka do opowiedzenia. Mnie nawet na tym padole jeszcze nie było jak oryginał wyszedł. Żałuję jak cholera, bo wtedy pierwsze info o Remaku, a potem dostanie go w swoje łapska byłoby jeszcze bardziej niesamowitym doświadczeniem. Przynajmniej teraz nadrabiam cały hype przy Rebirth i później przy trzeciej części.

Fanatyk1piorunów

@Cerber108 - no to wyobraź sobie jeszcze granie po angielsku jak Twój angielski wtedy ogranicza się do 30 słów związanych z komputerami (input, enter, return, disk, itp.) i może 20 z grami (select, jump, highscore, sword, battle, itp.), ze słownikiem na kolanach i ciągłym pauzowaniu by przetłumaczyć każdą wypowiedź postaci aby cokolwiek z gry zrozumieć i wiedzieć co robić by przejść dalej...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Książki

20piorunów

185 + 1 = 186

Tytuł: Final Fantasy VII: Material Ultimania
Autor: Studio Bentstuff, Digital Hearts
Kategoria: artbook
Wydawnictwo: Square Enix Books
ISBN: 9781646091218
Liczba stron: 336
Ocena: 9/10

W oczekiwaniu na premierę FF7 Rebirth zabrałem się wreszcie za Material Ultimanię. Podzielona jest na 4 rodziały (i pół) tj. najistotniejsze grafiki wraz z ich pochodnymi, pozostałe ilustracje i wszystko co z nimi związane, szeroko pojęte materiały planistyczne i ścieżka dźwiękowa (oraz krótkie Q&A z osobami użyczającymi głos głównym postaciom w japońskiej wersji).
W pierwszej części dostajemy trochę ładniutkich obrazków, przedstawienie postaci wraz ze zwięzłym opisem, a do tego już obszerniejsze omówienie powstawania ubrań dla wszystkich co istotniejszych person. W procesie tym wagę przywiązywano do nawet najdrobniejszych szczegółów, a najdobitniej świadczy o tym fakt przygotowania rzeczywistych odpowiedników, które znacząco pomagały przy dopasowaniu kroju i animacji. Wdziankiem Rufusa za nic bym nie pogardził.
We fragmencie poświęconym ilustracjom wszelakim zostajemy nimi odsłownie zasypani. Pokazano tam mrowie wariacji ciuszków postaci w różnych sytuacjach, kilka wcześniejszych konceptów, wgląd w broń i akcesoria, masę różnorodności wyglądu normalnych ludzi, zwykłych przeciwników, już bardziej niezwykłych bossów, no i oczywiście summonów. Obok tego sporo renderów i niebrzydkich szkiców lokacji, budynków i wydarzeń. Wepchnięto tam nawet projekty graffiti napotykane w slumsach; reklamy i bibordy widziane z kolei na górnym poziomie. Wszystko okraszone krótszym lub dłuższym (m.in. w przypadku summonów) komentarzem, reakcją i stosunkiem osoby pracującej nad daną rzeczą lub też ciekawostką (gdzie - mogę się założyć - najwyżej ułamek promila graczy zwrócił na nie uwagę).
W części poświęconej materiałom "zakulisowym" twórcy podzielili się m.in. informacjami pozwalającymi zyskać nowy pogląd i kontekst do wielu rzeczy z samej gry, a właściwie nawet całego świata przedstawionego; podejściem do przenoszenia i usprawniania oryginału do obecnych standardów, wyznaczania celów, które dane fragmenty miały osiągać i co sobą przedstawiać; wglądem w działanie niektórych mechanik lub pewnych usuniętych elementów (a nawet jednego całego rozdziału). W tej części komentarza było mrowie; dostarcza on mnóstwa informacji nie tylko o samym świecie gry, ale zwłaszcza o idei przyświecającej tworzeniu Remaku i niespotykanej miłości do całego tego przedsięwzięcia, jak i samego materiału źródłowego.
Ostatni rodział - poświęcony jakże wybitnej w tej grze muzyce - oferuje dokładną listę okazji, w jakich każdy utwór występuje oraz zawiera komentarze dotyczące niektórych z nich, traktujące przeważnie o chęci oddania ducha oryginału przy jednoczesnym dodaniu nowego sznytu; stworzeniu kawałka, który jak najlepiej odda nastrój sceny (gdy brak odpowiednika w oryginale) oraz o zaskakujących trudnościach i wyzwaniach napotykanych przez kompozytorów i resztę odpowiedzialnego za ten element zespołu w tym procesie.
Mini-dodatek w formie Q&A jest raczej niepotrzebny - lwia część odpowiedzi i reakcji jest mocno przewidywalna i typowa dla tego typu formy.
Podsumowując, pozycja absolutnie obowiązkowa dla osób, którym Remake spodobał się jak cholera i chcą dowiedzieć się więcej nie tylko o samej grze, ale też (jak to w przypadku tego typu pozycji) o procesie produkcji i spojrzeć za kulisy projektu będącego owocem pasji, a nie w 100% tabelek jak u Ubiszrotu. Do tego ma ładną cenę jak na tak wypchaną krowę - 40 zielonych (sam dałem 120 naszych z groszami). Czekam z niecierpliwością na angielskie wydanie zwykłej Ultimanii. Kto to widział, żeby wersja francuska wyszła wcześniej...

Tak, jestem srogim fanem, skąd wiedział(e/a)ś?

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

   

Osobistość

w Książki

21piorunów

169 + 1 = 170

Tytuł: Ptaki, które zniknęły
Autor: Simon Jimenez
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788367023160
Liczba stron: 336
Ocena: 8/10

Kolejna Uczta - tym razem z pewnością lepsza niż gorsza. Początek przebiega dosyć niespiesznie i był w zasadzie odmienny od tego, czego się spodziewałem. Niemniej jednak - płynnie i w zaskakujący sposób - przechodzi do kolejnego aktu, gdzie przez jakiś czas sprawy również mają się raczej spokojnie i dopiero później jesteśmy świadkami zdarzeń pchających to wszystko w coraz bardziej interesujących kierunkach. Jadnakowoż nadmienię, że mniej więcej w 1/3 tekstu odczuwałem pewne znużenie, ale za nic nie potrafiłem okreslić jego źródła.
Z jednej strony widzimy budujące się w różnych okolicznościach relacje, z drugiej mógłbym określić tę książkę jednym wielkim ciągiem zdrad i nawałnicą zawiedzionego zaufania. Trzeba jednak podkreślić, że okoliczności w praktycznie wszystkich przypadkach były tak skonstruowane i przedstawione, że nie mieliśmy właściwie za złe postaciom, że postąpiły tak, a nie inaczej.
Niezbyt podobała mi sie końcówka. Niewiele rozumiałem, autor poszedł chyba w jakieś symbolizmy i poza tym przeczy sam sobie w przedstawieniu działania pewnego mechanizmu w tym fragmencie.
Książka, mimo wszystko, jest solidna. Są twisty, są wydarzenia nieoczywiste - wbrew oczekiwaniom; są bohaterowie, z którymi można się utożsamić. Ze swojej strony umiarkowanie polecam, choć podejrzewam, że niektórych może lekko przymulić.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Osobistość

w Książki

26piorunów

156 + 1 = 157

Tytuł: Śnieżyca
Autor: Neal Stephenson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG 
ISBN: 9788366409118
Liczba stron: 464
Ocena: 7/10

W wielkim skrócie: ten kontakt z twórczością Stephensona zakończył się lepiej niż poprzedni.
A trochę obszerniej: autor zaserwował nam ciut odmienioną Ziemię początku trzeciego tysiąclecia, z lekkim zabarwieniem dystopii, gdzie obraz Stanów Zjednoczonych jest odmienny od nam znanego, choć z drugiej strony nietrudno byłoby go sobie wyobrazić w rzeczywistości. Motor całej fabuły napotykamy dosyć szybko i tak jak na początku podąża za nim tylko jedna z dwóch postaci, których losy śledzimy, tak później, oczywiście, do tego pościgu dołącza i druga.
Objawienie i głębszy sens całej tajemnic tej książki są doprawdy niespodziewane i zaskakujące, a sam autor nieźle musiał sobie to wszystko poukładać (z tego co pisał w podziękowaniach - z niemałą pomocą), by stanowiło to jako-taką sensowną całość. Z drugiej strony rozwiązanie to jest jak na mój gust zbyt mistyczne (choć z trzeciej strony podejrzewam, że takie właśnie miało być: dla podkreślenia degeneracji obecnego człowieka) w świecie, w którym technologia jest jednak rozwinięta dosyć solidnie. W szczegóły naturalnie nie wchodzę.
Nie omieszkam również wspomnieć o różnych motywach, które można odnaleźć w tej książce, ale z nazwy nie będę ich wymieniać, bo nie chcę: a) popełnić kolejnego bardzo długiego (jak na mnie) wpisu; b) zamienić go w jakąś rozprawkę; c) bawić się w pseudointelektualistę i w procesie robić z siebie idiotę.
Na plus atmosfera "coolowości", czasami też groteski i wypasu oraz zupełnie przejaskrawione do przesady opisy i porównania. Na minus bolcowanie piętnastki przez rosłego chłopa (podniecała ją ta perspektywa).
Do przeczytania dla ludzi lubiących klimat, który - mam nadzieję - da się wyczuć z tego wpisu no i ogólnie light-dystopie z niektórymi elementami podkręconymi na 11.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Osobistość0piorunów

czy to jest ten sam tytuł, co "Zamieć"? Wychodzi mi, że ta książka ma w Polsce dwa tytuły :D

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Książki

42piorunów

132 + 1 = 133

Tytuł: Piknik na skraju drogi i inne utwory
Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 9788381693776
Liczba stron: 928
Ocena: 9/10

Świetny zbiór, po którym nic a nic nie widać ponad 50 lat na karku (poza jedną pozycją, ale niewiele jej brakuje). Kolejność zawarcia utworów w książce jest identyczna z moim ich rankingiem tj. "Piknik na skraju drogi", "Poniedziałek zaczyna się w sobotę", "Trudno być bogiem", "Miliard lat przed końcem świata" i "Ślimak na zboczu".
W pierwszym tekście otrzymaliśmy bardzo ciekawie nakreślony świat i sytuację panującą na niewielkim, acz interesującym obszarze, atmosfera jest adekwatna do wydarzeń, nad przemyśleniami postaci można przystanąć i samemu się zastanowić (choć to raczej pozytywna przypadłość całego tego omnibusu, doprawdy), a tłumaczenie jest najwyższych lotów - dialogi są swobodne i takie, jak moglibyśmy sobie wyobrazić w konkretnym przypadku; to a tłumaczenie "Dziecka Rosemary" to niemal niebo a ziemia. Z chęcią przeczytałbym znacznie więcej o perypetiach kolejnych śmiałków. Oglądałem swego czasu gameplay Stalkerów, ale to nie to samo. Trzeba będzie nadrobić filmowego "Stalkera", a komputerowe ogarnąć samemu po hipotetycznym położeniu łap na porządniejszym blaszaku (nie spieszy mi się).
"Poniedziałek" jest własciwie na równi z "Piknikiem", choć dzięki innym elementom. Spokojny początek, niespieszne wprowadzenie i wreszcie ostateczny mariaż abstrakcji z absurdem, paradoksalnie z domieszką przesadzonej wręcz powagi. Czytanie tego sprawiało mi nieskrywaną radochę, a jeden z wątków przyprawił o ból głowy (w znaczeniu takim, jakie lubię). W pewnym sensie porównałbym to do wypaczonej, radzieckiej wersji "Control". Nawet jedna postać - choć w utworze ostatnim, a nie tym - nazywała się "Achti", istniał tam również wręcz mityczny, niezbywalny "Zarząd". To już jednak zapewne nadinterpretacji z mojej strony.
O trzecim tekście nie będę wiele pisał, bo głowny twist jest głęboko połączony z przedstawianiem wydarzeń. Na początku byłem trochę zagubiony, ale z czasem było już lepiej. Mnóstwo jest tu wcześniej wspomnianych przemyśleń, zwłaszcza o naturze człowieka i są one jak najbardziej na miejscu w kontekście do świata przedstawionego.
O "Miliardzie" również nie będe się rozpisywał, ale nie ze względu na spoilery, a po prostu przez brak czegoś konkretniejszego do opisania. Fabuła jest ciekawa, tajemnica też, chemia miedzy postaciami działa i reaguje, ale w ostatecznym rozrachunku brakuje tutaj jakiegoś nieokreślonego pierwiastka.
Ostatnia część podobała mi się najmniej. Zbyt mocno zaznaczało swoją obecność gadanie o niczym i operowanie dziwnością, ale niestety nie tą rodem z "Poniedziałku". Nie mam pojęcia jakie było przeznaczenie masy przedstawionych tutaj rzeczy - czy miały jakieś drugie dno, czy coś reprezentowały? Generalnie same podstawy są na miejscu, ale realizacja zupełnie nie przypadła mi do gustu.
Wcale nie dziwi mnie, że autorów zalicza się do kanonu, klasyki itp. itd. Owy omnibus jest tego świetnym potwierdzeniem, pod płaszczem ciekawych wydarzeń przemycając dosyć uniwersalne przemyślenia i pytania. Każdego zachęcam do lektury, zwłaszcza przynajmniej dwóch pierwszych tekstów.

Ale się rozpisałem... a na początku, w założeniu, moje wpisy miały być krótkie i zwięzłe.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Gwiazdor1piorunów

Przeczytałem wszystkie książki od braci, ta jest akurat najsłabsza 😁

Osobistość0piorunów

@Karonon oho, aż tak? To w takim razie czekam z niecierpliwością na trzeci omnibus.

Gwiazdor0piorunów

@Cerber108 jest dobra, warto przeczytać ale Strugaccy mają po prostu lepsze ksiażki

Kosmonauta0piorunów

Grałem kiedyś w grę "Trudno być bogiem", taki hack'n'slash. Gra dopisywała nie depresyjne zakończenie do opowiadania.

Osobistość1piorunów

@d_kris toś mnie zaciekawił.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Książki

24piorunów

100 + 1 = 101

Tytuł: Dziecko Rosemary
Autor: Ira Levin
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Vesper
ISBN: 9788377313725
Liczba stron: 308
Ocena: 5/10

Kolejny klasyczny horror ze stajni Vespera i niestety kolejne rozczarowanie. Bodaj największą wadą są sztuczne dialogi mające więcej wspólnego z paradokumentami niż zwyczajną ludzką komunikacją. Nie wiem jak znacząca w tym zasługa tłumacza, ale z patriotycznego obowiązku wyrażam nadzieję, że jak najmniejsza.
Rosnące napięcie jest na swoim miejscu, oczywiste do bólu poszlaki także, irracjonalnie zachowująca się bohaterka również. Zwłaszcza to ostatnie było dosyć irytujące, by finalnie na ostatnich stronach osiągnąć apogeum, na które mogłem zareagować jedynie przewróceniem oczu.
Sam rdzeń ksiązki jest w porządku, ale opisane powyżej elementy czynią z niej pozycję po prostu mierną w odbiorze. Właściwie jej najbardziej (i w sumie jedyny) wartościowy element to ukazanie gry pozorów i oczekiwań w relacjach międzyludzkich. W swoim czasie z pewnością odcisnęła piętno na gatunku, ale dziś przeszłaby bez echa. Do przeczytania raczej z kronikarskiego obowiązku dla fana horroru (którym póki co nie mogę się nazwać, nie po tylu słabych pozycjach).

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Osobistość

w Książki

23piorunów

95 + 1 = 96

Tytuł: Okruchy jadeitu. Szlifierz z Janloonu
Autor: Fonda Lee
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG 
ISBN: 9788367793377
Liczba stron: 224
Ocena: 7/10

Ot, typowy wręcz zbiór opowiadań w połowie traktujący o przeszłości najważniejszej czwórki z pierwotnie najmłodszego pokolenia, a w drugiej połowie zawierający odrębną od głównego nurtu historię. Te o młodości przedstawiały istotne wydarzenia z życia bohaterów, które w głównym cyklu był nieraz wspominane, a niekoniecznie zgłębiane. Najlepszy jednak był właśnie ten osobny tekst - zawierał niejednoznaczną tajemnicę, napięcie, kilka niezłych scen i dosyć satysfakcjonujące zakończenie.
Krótko mowiąc przyjemny mini-powrót do mniej skomplikowanych czasów ze świata przedstawionego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Osobistość

w Książki

28piorunów

83 + 1 = 84

Tytuł: Dziedzictwo Jadeitu
Autor: Fonda Lee
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788367793247
Liczba stron: 784
Ocena: 8/10

Co do tej części mam odrobinę mieszane uczucia. Z jednej strony autorka przeczytała chyba mój poprzedni wpis, bo tym razem upływ czasu faktycznie da się odczuć i w istocie ma znaczenie. Z drugiej jednak czuć lekkie zmęczenie materiałem, gdzie problemy po prostu nie chcą przestać się pojawiać i czasem wydaje się, jakby główna rodzinka celowo ich szukała. Z trzeciej poprzedni zarzut schodzi na dalszy plan, gdyż Lee znowu nie zawodzi w kwestii rozwoju i relacji postaci oraz ich reakcji na wydarzenia, które - jak już pisałem przy poprzedniej książce - czesto opierają się na wymyślonej przeze mnie zasadzie "oczekujesz jednego, przewidujesz drugie, dostajesz trzecie", która działa. Autorka nie bawi się w sentymenty i praktycznie niczego nie można być pewnym. Przez sporą część lektury miałem w głowie ocenę 7/10, głównie ze względu na zarzut nr 2, aczkolwiek pod koniec książki silna była obecność melancholii i była to melancholia dobrze zrealizowana, co przechyliło szalę.
Generalnie seria jak najbardziej godna polecenia. System zależności klanowo-klasowych, który w takiej postaci w fantastyce pojawia się raczej rzadko (sam jeszcze nie spotkałem), wraz z jego - z naszej perspektywy - brutalnymi i być może czasem niesprawiedliwymi, czasem honorowymi mechanizmami stanowi wartościową odskocznię od typowych zależności typu: król - szef włości, kmietek - szef wioski. Również połączenie elementarnej magii i nowoczesności lat na oko 2000 (lub ciut wcześniejszych) stanowi niecodzienną mieszankę.
Ze swojej strony polecam.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

Osobistość

w Książki

30piorunów

53 + 1 = 54

Tytuł: Wojna o Jadeit
Autor: Fonda Lee
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG 
ISBN: 9788367793025
Liczba stron: 656
Ocena: 8/10

Solidna kontynuacja solidnej książki, rozpoczynająca się kilka miesięcy później. Na samym początku przyznam od razu, że w cyklu tym w ogóle nie czuć upływu czasu. Od początku "Miasta" do końca "Wojny" mija ok. 5 lat, ludzie, miasto i sytuacja na świecie się zmieniają, ale dłuższe fragmenty czasu to tylko liczby - po prostu jest chyba za mało opisów, które bardziej uzmysłowiłyby mijające miesiące i lata.
Autorka często bawi się oczekiwaniami czytelników (choć raczej powinienem mowić za siebie) i w miejscach, w których teoretycznie powinienem spodziewać sie jednej rzeczy oczekiwałem drugiej, a w ostatecznym rozrachunku dostawałem trzecią. W tej konkretnej książce miało to miejsce kilka razy i często napięcie towarzyszące dokonywaniu przez bohaterów niemożliwych decyzji było wręcz namacalne.
W tej lekturze niezmiernie podoba mi się ukazanie labiryntu zależności i oczekiwań wszystkich wobec każdego, paskudności i podłości tychże w okolicznościach zmieniających się jak w kalejdoskopie, gdzie koniec końców nikt nie będzie w pełni zadowolony, a już na pewno zwycięski.
Z każdym rozdziałem teatr działań poszerza się, a stawka - choć zabrzmi to sztampowo - rośnie.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

     

GURU2piorunów

Boże... Myślałem, że tytuł to "Found a Lee"

Osobistość0piorunów

@sireplama a autorem był Connor Kenway.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Książki

28piorunów

28 + 1 = 29

Tytuł: Miasto Jadeitu
Autor: Fonda Lee
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG 
ISBN: 9788367353427
Liczba stron: 544
Ocena: 8/10

Na początek roku wybrałem coś trochę nowszego i bardziej niekonwencjonalnego (tj. ani typowe fantasy, ani scifi). Na początku miałem pewne obawy wobec podobieństwa imion i nazwisk postaci wszelakich, ale na szczęście szybko się do nich przyzwyczaja i odróżnia.
A jak już przy postaciach jestem, to powiem, że mają one swoje określone cechy, motywacje, przemyślenia, ale też wady i słabości (co jest oczywiście plusem - ile można obcować z idealnymi lub zero-jedynkowymi bohaterami). Rozwój fabuły śledzimy z perspektywy kilku person, a sporadycznie także z ogólnego, bezosobowego punktu widzenia.
Zaletą książki jest bogate i dosyć wiarygodne zaplecze świata przedstawionego w postaci geografii, historii, mitologii i polityki, które z pewnością zostanie rozwinięte w kolejnych częściach. Prymitywny (w słownikowym, nie negatywnym tego słowa znaczeniu) jest hierarchiczny system zależności społecznych w całym tytułowym mieście. Niby proste rozwiązanie, ale paradoksalnie dodaje tej pozycji kolorytu poprzez ukazanie starych systemów w nowoczesnym świecie.
Do przeczytania, jeżeli szukacie połączenia azjatyckich klimatów, obecności podręcznikowo wręcz elementarnej magii we współczesnym świecie i wojny w quasi-gangsterskim, quasi-klanowym półświatku.

I w sumia dodaję własny tag, bo czemu nie? Póki co chcę mieć wszystkie wpisy dostępne pod jednym kliknięciem, a później może i coś innego z tego wyniknie, kto wie?

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz