Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#piorawieczne

GURU

w Pióra Wieczne

18piorunów

_Drogi pamiętniczku, zaraz mnie strzeli jasny c⁎⁎j._

Mam ci ja pióro - Lamy Al-Stara. Przyszło ze stalówką rozmiar F, która była, ujmijmy to, byle jaka. Bardzo brzydki feedback, praktycznie drapiąca. Na moje szczęście, jako że Lamy ma stuby, a ja nie miałem wtedy stuba, to zamówiłem sobie Stuba 1.1mm. Wymieniłem, ta była zdecydowanie lepsza, ten stan utrzymał się do zeszłego tygodnia.

W zeszłym tygodniu wziąłem Al-Stara do roboty. Nagle, w zasadzie absolutnie z p⁎⁎dy, zaczął się dławić. Próbowałem go rozpisać, ale niestety efektów brak. Trzeba go było docisnąć, żeby cokolwiek więcej niż prawie raz z siebie wypluł na papier.

Wróciłem do domu, wziąłem gruszkę i przepłukałem go w pizdu. Stalówka drapie. K⁎⁎wa w zasadzie z p⁎⁎dy.
Nie mam pojęcia, co się jej stało, od naciśnięcia się nie powinna rozjechać, nawet wydaje mi się, że czuć ją było normalnie jeszcze w robocie.

I k⁎⁎wa drapie jak po⁎⁎⁎⁎na. Wymieniłem znowu na F. Nadal jest wkurwiająca, ale już nie aż tak w kontraście.
Nie dość, że nigdy go nie uwielbiałem, to jeszcze teraz jest gorsze niż było. I c⁎⁎j wie dlaczego.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Pióra Wieczne

16piorunów

_To mały krok dla człowieka, ale dla karła normalny. A karzeł po księżycu butów nie wytrzepał i pyłu do kadzi z atramentem naniósł. Koooniec._

Diamine Moon Dust to szary atrament. Dokładnie to jasno szary atrament. A dokładnie to jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem. A tak całkiem dokładnie, to jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem i srebrnym shimmerem.

No i ten jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem i srebrnym shimmerem (więcej już nie będę, obiecuję XD) ma to do siebie, że, tak jak to miało miejsce w przypadku Edelsteina Golden Lapis, ma w sobie połyskujące drobinki. Stąd ten shimmer.

Dla przypomnienia - jak atrament przechodzi z koloru na kolor albo odcienia w odcień to jest shading. Jak pod światło ma inny kolor, to jest sheen. A jak się błyszczy jak psie jaja w brokacie, to to właśnie jest shimmer.

No więc właśnie ten jasno szary atrament z lekkim cieniowaniem i srebrnym shimmerem (kłamałem XDD) trafił w moje ręce w ramach zakupów na amazonie i od razu doskonale wiedziałem, do czego mi będzie pasował. No to wziąłem. A dokładnie to miałem wziąć Diamine Earl Grey, ale mi wyprzedali. No to wtedy wziąłem. A teraz przegląd techniczny.

Błyszczy mocno, schnie szybko. Mniej niż 30s na maczance to, nie wiem czy pamiętacie, całkiem dobry k⁎⁎wa wynik. W piórze wiecznym błyszczy zdecydowanie mniej - czy to po prostu mało się zaciągnęło zawiesiny, czy się gdzieś blokuje - nie wiadomo. Raczej to pierwsze, bo na razie przepływ pierwsza klasa.

Jak wiadomo, shimmer to drobinki, drobinki są gęste, więc przed użyciem należy przemieszać i zapoznać się z ulotką dołączoną do opakowania lub skonsultować z lekarzem lub farmaceutą, gdyż atrament shimmerowy potrafi zapychać pióro i trzeba je przepchać na rozruch. Im cieńsza stalówka, tym bardziej i częściej, ale za to im bardziej mokra, tym mniej. Bo nawet jak jest cienka ale mokra, to mniej, ale jak gruba i sucha, to bardziej. A jak jest gruba i mokra to już w ogóle fajno. Proste? Proste.

No pi⁎⁎⁎⁎lę dzisiaj jak potłuczony, wiem XD
Taką miałem akurwat ochotę na wpis XD

Tyle ode mnie!

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Pióra Wieczne

17piorunów

Dzieńdobrywieczór,
Wydaje mi się, że zdążyliście się już zorientować, że kolekcjonuję pióra. Różne pióra. W szczególności, a może raczej między innymi pióra Parker Vector. Nie są to pióra szczególnej wartości, zależnie od serii, modelu i stanu ceny wahają się od kilkunastu do kilkuset (ale raczej bliżej 200) PLN. Mam jednak do nich jakiś sentyment. Może przez to, że pisałem nimi przez większość liceum i jeszcze na studiach. A może po prostu lubię tę ich prostotę i niezawodność. A do tego wyszło sporo ciekawych, kolorowych edycji specjalnych.

Najnowszy eksponat w mojej kolekcji, który wyjąłem dzisiaj z paczkomatu, to Parker Vector UK Mania Albion 003. Seria UK Mania została wyprodukowana w latach 2006-2007 i składała się z 4 wzorów/modeli:

* UK Mania Club
* UK Mania Map
* UK Mania Albion
* UK Mania Gent

Pióro które do mnie dotarło to właśnie trzecie z powyższej listy. Jest w stanie idealnym, nówka sztuka nigdy nie śmigana. Bardzo mnie cieszy również fakt, że przyszło z oryginalnym pudełeczkiem z grafiką z tej właśnie serii, o czym nie było nawet informacji w treści ogłoszenia.

O walorach piśmienniczych nie będę pisał, bo nie ma po co - Vectory były na tyle popularne, że albo każdy (kto pisze piórem) miał takiego w ręku, albo można znaleźć setki informacji w czeluściach internetów.

Poniżej kilka zdjęć wspomnianego egzemplarza i jedno ze wszystkimi modelami w tej serii. Jak zbiorę wszystkie 4 to wrzucę ładne zdjęcie całej serii :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Pióra Wieczne

15piorunów

Następnym razem, jak mi butelkę KWZ Sheen Machine zaspawa to ją wy⁎⁎⁎⁎dolę do śmietnika, słowo daję.

Jest śliczny, ale zasycha jak gówno, upierdala wiecznie, a jeszcze butelkę k⁎⁎wa zaklei jakby Kurvinox elektrodówą cienką blachę rzezał. Trzy minuty się mocowałem z butelką, musiałem tak łapy zacisnąć, że mnie do tej pory napierdala.

Łapy zostały upierdolone, butelka została wymyta, więcej szans nie będzie XD
BTW ciekawostka:
Granatowy atrament z czerwonym sheenem upierdala łapy na turkusowo. The more you know

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Pióra Wieczne

27piorunów

K⁎⁎wa wszystko można zrobić z tego mosiądzu: wąsy, czapeczkę, pingle i nawet takie tu do pudełeczka żeby sobie nim pisać, za⁎⁎⁎⁎ste…

Asvine P30 to markowe pióro chińskie markowej chińskiej marki Asvine. Największą ich przewagą nad konkurencją jest fakt, że kiedy wszyscy bawią się w naboje i konwertery, Asvine się w tańcu nie pi⁎⁎⁎⁎li i za około 120 złotych oferuje serie P i V.

P=Piston
V=Vacuum

Tak więc wybierając model P dostajemy piston fillera, czyli pióro tłoczkowe, a wybierając Vkę przychodzi do nas pióro próżniowe.

Asvine P30 to, jak już wiecie, model tłoczkowy. Cały korpus jest przezroczysty i pokazuje kotku co ma w środku, tymczasem skuwka i pokrętło tłoczka wykonane są z mosiądzu. Pióro jest wielgachne, bo wielkości pokazywanego ostatnimi czasy Natami Super Warship. Nie będzie też chyba dla nikogo zaskoczeniem, kiedy powiem, że jest ku⁎⁎⁎⁎ko ciężkie - mosiądz jednak swoje waży. Mimo tego bardzo przyjemnie mi się nim pracuje. Jest dobrze wyważone (bez skuwki oczywiście, zresztą i tak chujowo pasuje) i nie męczy dłoni.

Prawie idealną połowę przezroczystej sekcji zabiera tłoczek, co pięknie prezentuje realną pojemność piór tłoczkowych i to, jak dużo miejsca zajmuje sam mechanizm.

Klips, również mosiężny zdaje się, jest sztywny jak konar po braveranie, no odgiąć tego sk⁎⁎⁎⁎syna to zadanie na oburącz, tak o o kieszeń zahaczyć to wyzwanie.

Stalówka oczywiście stalowa, sztywna i pisze gładko. Jednak momentami przerywa. Ale nie jest to na 99% kwestia stalówki, chociaż brałem pod uwagę Baby Bottom, ale to pióro jest po prostu ku⁎⁎⁎⁎ko suche. Znaczy - jest. Było. Bo zrobiłem to, co każdy doświadczony posiadacz piór wiecznych wie, żeby z bardzo suchym piórem zrobić. Docisnąłem trochę stalówkę.

Cały myk w tym, żeby docisnąć ją wystarczająco mocno, żeby rozeszły się “skrzydełka” i szpara między powiększyła, ale nie na tyle, żeby je rozjebać XD

Dzięki takiemu zabiegowi pióro nie wraca do swojej oryginalnej “bardzo ciasnej” pozycji, tylko do zwyczajnie ciasnej. I daje więcej soku :grinning:

Oczywiście zakładając, że problemem jest zbyt ciasna stalówka. W moim wypadku - Jak renkom odjoł. P30 nie stało się oczywiście piórem mokrym czy lejącym, ale podaje wystarczająco dużo atramentu, żebym się o przerywanie martwić nie musiał. A gładkie jest nadal 😉

Tyle ode mnie!

Pokaż więcej komentarzy (4)

Tytan

w Pióra Wieczne

16piorunów

Kupiłem, żebyście Wy nie musieli - bo za 20 zł to można ze trzy bochenki chleba kupić.

"**Luksusowe** metalowe pióro wieczne z kieszonką, bardzo cienka stalówka, pióro atramentowe 0,5 mm" - tyle, że nie "0,5mm" a "EF 0,38mm".

Pisze, albo skrobie raczej. Ale pisać się da. Skrobiąc.
Lekkie, amelinowe. Nie pomalujesz.
Z tłoczkiem do wyciągania, ale za to na uniwersalne naboje.
Prawie jak (PRODUCT)RED, xd.

No, naprawdę da się lepiej wydać takie 20 zł. Można np. kupić lepsze chińskie pióro.

Fanatyk3piorunów

@mles Ja to się tylko zastanawiam, kiedy ta czerwona farba z amelinium zacznie się ścierać/odpadać...:thinking_face: Ale kolor jest zajebiaszczy :heart_eyes:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Mistrz

w Pióra Wieczne

28piorunów

Piórkarze, pytanko: pamiętacie, jakie było Wasze pierwsze pióro?

W moim przypadku był to Parker Vector w ciemnoczerwonym kolorze, którego dostałam od rodziców, gdy szłam do pierwszej klasy podstawówki. Pamiętam do dziś tanie plastikowe opakowanie, w którym był sprzedawany. I strasznie nie lubiłam tego, że jego stalówka jest taka mikra, a pisał grubaśnie.
Pamiętam też moment, kiedy upadł prosto na stalówkę i już nie dało się nim za bardzo pisać. RIP.

Czemu akurat to pióro? Nie mam pojęcia, proces decyzyjny nie należał do mnie. Ale mama miała w tym czasie białego kulkowego Vectora, więc to pewnie ona zdecydowała.

Autorytet3piorunów

@Wrzoo Pewnie, nawet dalej je mam i jak je odkładałem do pudełka kilkanaście lat temu to było w pełni sprawne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Też taki parker tylko z jakimś "młodzieżowym" wzorem, który później starł się przez lata użytkowania. Dostałem go od Dziadka idąc do pierwszej klasy podstawówki - mówił że to dla niego ważne żebym od małego pisał piórem. Jakoś naturalnie zaszczepił we mnie bakcyla, po prostu pokazywał mi to co miał - pamiętam Parkery, Pelikany i te chińskie podróbki z małymi stalówkami. Do końca studiów wszystkie ważne egzaminy pisałem piórem. A teraz? Ręcznie nie piszę już prawie w ogóle, co najwyżej notatki na lodówce. Podpis mam jak przedszkolak ( ͡° ʖ̯ ͡°)
>I strasznie nie lubiłam tego, że jego stalówka jest taka mikra, a pisał grubaśnie.
A mi się to właśnie bardzo podobało ʕ•ᴥ•ʔ

Pokaż więcej komentarzy (61)

GURU

w Pióra Wieczne

20piorunów

W tym wpisie opowiadałem wam o tym, jakie wyróżniamy systemy ładowania piór wiecznych i jak działają.
Dzisiaj, jako szczęśliwy posiadacz dwóch Vaców, posiadam już każdy rodzaj ładowania wymieniony w tym wpisie i pokażę wam dzisiaj prawie każdy z nich (eye droppera wam nie pokażę, bo k⁎⁎wa po c⁎⁎j. Się zalewa i jest XD)

To zdjęcie idealnie obrazuje różnicę w pojemności, jakie oferuje nabój, konwerter, duży nabój, piston filler i vac.
Oczywiście recenzji jednego z przedstawionych piór możecie się spodziewać już w piątek

Fenomen0piorunów

Kiedyś w szkole pisałem piórem i fajne to było bo nauczyciele chwalili :smiley:
Miałem pióra na naboje, ale też z systemem napełniania, chyba z balonikiem, który nie jest opisany w tamtym wpisie. Strasznie to budziło przy napełnianiu:)

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Pióra Wieczne

26piorunów

_Mam atrament, który pachnie kakałem - i się nie jąkam._

Jacques Herbin Encre Brune Parfum Cacao to atrament, którego cechą szczególną jest to, że pachnie kakao (btw dopiero przy pisaniu tego tekstu się dowiedziałem, że kakao się nie odmienia. Pióra uczo pióra bawio). Tak się śmiesznie składo, ze kakao też pachnie kakao, więc postanowiłem, że pójdę do sklepu, wezmę do rąk wspaniałą książkę słynnego autora DecoMorreno i przeczytam jak pachnie kakao, i czy tak się składo, ze atrament pachnie tozsamo.

Atrament rzeczywiście pachnie kakao. Ale nie całkowicie. Powiedziałbym, że to takie kakao wymieszane z energolem. Niemniej pachnie całkiem przyjemnie i da się spokojnie poznać, co to miało być.

Jest to kolejny wpis atramentowy który robię i szczerze mówiąc, to już nie mam pomysłu na zbędne pierdolenie XD

Wodoodporność jak widać, zasycha tak sobie o średnio, no i co…

Tyle ode mnie

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Pióra Wieczne

24piorunów

Nie przepisuję Twojej Starej, bo testuję pióro
A tam trzeba za dużo wymieniać
To zamiast marnować czas
Bardziej marnuję czas XD
Pozdrawiam @Wrzoo
( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (50)

Lider

w DIY - Zrób To Sam

40piorunów


Co prawda nie wyrobiłem się z prezentem walentynkowym dla mojej lepszej połóweczki, ale za to efekt końcowy jest niezły i obdarowana jest zadowolona i zaskoczona. Notes i do tego + Jinhao w kolorze białym :smiley:
Na okładce odciski dłoni mojej i syna oraz stópka córeczki bo z rączką było strasznie ciężko, co widać po śladach walki 😉
Łącznie 60 stron, papier z recyklingu, gramatura 170. Te skrzywienia okładek aktualnie się prostują :upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Pióra Wieczne

18piorunów

- porównanie stalówek heartbeat F i M.

Parę wpisów na tagu temu, chwaliłam się zebraniem wszystkich piór Jinhao 1913 (cztery kolory jak pory roku). I w końcu się uprawomocniło na tyle, że postanowiłam sobie porównać pisanie grubszą i cieńszą kreską. Specjalnie w tym celu kupiłam jedną "emkę".
Aby analiza porównawcza wypadła miarodajnie oba testowane pióra zalałam tym samym atramentem - padło na Parker Quink w kolorze niebieskim.

Jakby to powiedzieć... Obie stalówki są spoko, nie próbują się złamać przy pisaniu lewą ręką, ale jednak wolę kreskę zostawianą przez tą w rozmiarze F. Jakoś grubsza kreska rozmiaru M jest mniej wygodna w pisaniu - nie da się wyraźnie pisać drobnym maczkiem xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Pióra Wieczne

10piorunów

_I could change my life to better suit your mood_
_Because you're so smooth_

Szukałem miedzi a znalazłem złoto

Znalezienie taniochy, która nie tylko “jakkolwiek spełnia swoją funkcję” ale też cieszy, jest świetnym uczuciem. Mnie ta taniocha kosztowałaby 20 złotych, gdyby nie fakt, że dostałem ją na imieniny (miałem dostać czekoladki, ale zostały przeliczone na złotówki i przehandlowane na pióra XD).

Co my tu mamy?

Temu NoName

Tym, czym pióro mnie kupiło, jest pseudo-hooded nib. Taka ni to zakryta, ni wcale nie, ale z daszkiem z wycięciem i dziurą. Cholernie mi się to podobało i od razu trafiło do koszyka, gdzie czekało na odpowiednią okazję. Długo nie czekało XD

Pióro jest dość wyjątkowe w swym wyglądzie, drugiego takiego nie widziałem. Zakładam, że gdybym wykręcił stalówkę, to moim oczom ukazała by się taka sama, jak w moim starym, drewnianym NoNamie zwanym HonC. Jest jednak zasadnicza różnica.

To jest jedna z najgładziej zeszlifowanych stalówek, jakie mam w całej swojej kolekcji. Jedyna, która ją przebija (i to też niewiele) to Jowo Omniflex z Conklina. K⁎⁎wa jak masło, słowo daję.

Dodaj do tego mokry atrament J. Herbina, feed, który atramentu nie żałuje, i masz pióro, które czuć jak jeżdżenie paznokciem po lustrze. Po prostu płynie po papierze.

Sekcja też całkiem fajna, jest matowa i minimalnie teksturowana, więc palce się nie ślizgają.
Jedyne, co mnie w tym piórze nie kupuje, to wygląd skuwki, która wygląda jak jakaś wuwuzela. Rozdzodzi się ku końcowi. Za to bardzo fajnie klika. I tu znowu - ciekawe, jak zachowywałaby się po np. miesiącu. Utrzyma? Nie utrzyma? Trzeba będzie przetestować.

No i to w sumie tyle, korpus ma jak z Parkera IM, klips ma z kukiem, no wiele nie ma co pi⁎⁎⁎⁎lić, bo cały motor tej frajdy jest “under the hood”. He he. Kumacie, bo motor=silnik i maska=hood, a to taka prawie hooded stalówka, he he.

Taa, odprowadzę się sam, wiem gdzie są drzwi XD
Tyle ode mnie!

GURU19piorunów

@Rozpierpapierduchacz No, i to jest nawet ładne! W końcu coś ciekawego! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Aż jestem ciekaw czy to ta sama stalówka co w moim NoName'ie, bo też pisze bardzo gładko, nawet reverse jest dość gładko co mnie aż zaskakuje, bo to pióro za 12zł xD

Specjalista2piorunów

@Rozpierpapierduchacz to pióro zgaduję, że jest jakąś kopią Picasso 917, które posiadam.
Było też takie pióro polskiej marki Renoird Roman Time (bodajże, nie pamiętam dokładnie czy tak się ten model nazywał). Prawdopodobnie brali pióra od chińczyka ze swoim brandem. Pamiętam, że furorę robiły pudełka tych piór, oceniane były jako dość luksusowe.

No i u mnie też, świetnie stalówka płynie po papierze, również polecam!

Pokaż więcej komentarzy (28)

GURU

w Pióra Wieczne

31piorunów

No hej, to wcale nie ja i kolejny zbiór atramentów! Przychodzę do Was z atramentami marki, której chyba tutaj jeszcze nie było!

Pennonia, bo o niej mowa to węgierska marka założona przez Máté Bikfalviego, który sam o sobie mówi, że jest "zwykłym gościem, kochającym pióra wieczne, atramenty i pismo ręczne". A jak to się mówi: "Polak, Węgier, dwa bratanki, i do pióra, i do maczanki" czy jakoś tak, więc postanowiłem je sprawdzić. Kupiłem 60ml atramentu, z którym wiązałem największe nadzieje oraz 4 wybrane próbki po 2ml (czyli u mnie jakieś 4 napełnienia pióra) tej marki.

Oprócz tego wpadły 4 próbki KWZ, których jeszcze byłem ciekaw oraz z racji urodziny sklepu, w którym kupowałem oprócz rabatu dostałem także losową próbkę Robert Oster, więc ją też przetestuję. Cenowo Pennonia wypada drożej niż KWZ, bo 59zł za 60ml.

No i w żadne obszerne recenzje typu jeden post na każdy atrament nie będę się bawił, wystarczy że pobrudziłem sobie ręce raz i porządnie xD Oprócz pierwszego atramentu to pozostałe testy były robione na zasadzie zamoczenia stalówki w atramencie, a pomiędzy przemywałem wodą i suszyłem. Ogólnie wszystkie atramenty miały dobry flow i oprócz pierwszego, który ma sheen to schły nieźle.

Pennonia Kékfény, czyli niebieskie światło to atrament od którego zacząłem i dzisiejszy test i ogólnie przygodę z tą marką i pisałem tym atramentem kilka dni. No muszę przyznać, że była to trochę miłość od pierwszego wrażenia, bardzo mi się spodobał ten atrament! Super nasycenie, ładny nieprzesadzony sheen, świetne cieniowanie (na to najbardziej po kolorze zwracam uwagę, bo baaardzo lubię to w atramentach, stąd też po części zainteresowanie marką). Posiada ładny taki różowo/czerwonawy sheen, co jest fajne, ale osobiście skręśla to dla mnie ten atrament do pisania na codzień, bo na papierze Rhodia idzie się uwalić nim nawet dłuższym czasie. Niestety wszystkie atramenty z sheenem tak raczej mają, więc ciężko mówić tu o wadzie, kupując w pełni świadomie bardzo polecam, bo to piękny atrament.

Pennonia Méregzöld, czyli trująca zieleń to ciemny turkusowy atrament bez sheenu, cieniowanie jest takie sobie w porównaniu do reszty. Cóż, ładny kolorek, choć nie zrobił na mnie żadnego efektu wow. Nie mam podobnego w kolekcji, więc czasem użyję na pewno, choć raczej do nagłówków w Bullet Journalu niż do pisania dłuższych zdań, bo jest za jasny do takich rzeczy.

Pennonia Kékfestő, czyli hafciarski błękit cokolwiek to znaczy. Cieniowanie jakieś jest, ale taki ot blue-black xD Nie wiem co o nim powiedzieć więcej, nadaje się nawet do pracy, bo jest to po prostu ciemnogranatowy kolor z ok cieniowaniem.

Pennonia Törökkék, czyli Turecki błękit wlatuje niczym turecki kebs po alkoholu na mieście. No jest świetny i się nie zawiodłem kupując pełen flakon (swoją drogą niezbyt urokliwe te butelki mają, lekko oklejająca się zwykła kartka papieru xD, ale może chłop sam to klei, nie wiem) w ciemno. Ależ to cieniuje! Totalna miłość, będę używał często!

KWZ Spacer nad Wisłą to kolejny z tych niebieskich bardziej blue-black, choć ten ma trochę więcej zielonego w sobie co sprawia, że ten niebieski to taki bardziej wodny ciemny niebieski. Nie jest zły, ładniejszy od Kékfestő, ale nie od Kékfény, z tym że nie ma sheenu, co daje mu przewagę to ciekawego koloru na codzień. Cieniuje ok, kolor dość nasycony, leciutki sheen też chyba jest.

KWZ Błękit #4 zrobił na mnie lepsze wrażenie, cieniuje ładnie i kolor też jest ładny, nasycony. Najbardziej przypomina mi Kékfény, z tym że nie ma sheena i jest jaśniejszy. Ogólnie najlepszy z dzisiaj testowanych KWZ, naprawdę fajny atrament, które przez brak sheena nie przeszkadza w codziennym pisaniu.

KWZ Wspomnienie znad Bałtyku to bardzo ciemny blue-black, najciemniejszy w ogóle dzisiaj. Cieniowanie ok, nadaje się do pracy, bo jest bardzo elegancki, formalny, ale wcale nie nudny!

A teraz 2 rodzynki z innej rodziny kolorów:

Pennonia Mustvörös, czyli młode wino, które właśnie tak wygląda. Bardzo spodobał mi się ten kolor, nie miałem do tej pory nic czerwonego, ale też nie jestem fanem tego koloru. Tutaj mamy natomiast winny kolor, a więc powiedzmy odmiana bordo, który dość ok cieniuje i jest dobrze nasycony. Pozytywne zaskoczenie i leci polecajka!

Robert Oster Signature Whisper Red, a więc atrament niespodzianka, a zarazem niby najdroższy (choć dla mnie darmowy) atrament z dzisiejszego zestawienia. Jak mówiłem, nie jestem fanem czerwieni, a ta? Ta, to jest czerwień mocno, wpadająca nawet na żywo w róż. Cieniuje spoko, ale signature to może być jakiegoś nauczyciela dającego pałę do zeszytu, mój raczej nie.

Jeśli ktoś przeczytał wszystko to dzięki i podziwiam, bo to niemała ściana tekstu xD Atramentów póki co już nie zamierzam kupować (dobry żart, nie? XD), ale za 2-3 tygodnie pewnie mnie jeszcze zobaczycie na tym tagu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Osobistość4piorunów

@pingWIN szokujące ceny. Pamiętam w pierwszej klasie, woźny nam z takiej wielkiej butli nalewał atrament do jednego kałamarza na ławkę. Ławki były tak wysokie, że nie sięgałem stopami do podłogi. I tak siedziałem, machałem i wpadłem na genialny pomysł. Zamoczę w kałamarzu warkocz takiej blondynki, co siedziała przed mną. Co myślałem? Nic. Chciałem zobaczyć jak włosy zmienia kolor. Nie pomyślałem o jednym. Koniec warkocza zmienił się w granatowy dyndający pędzel, a na białej bluzce powstał "śliczny" wzorek. Dowiedziałem się wtedy, do czego mam uszy.

ps. Buteleczkę atramentu kupowałem po trzy złote, a nie w cenie najdroższej brandy. Próbowałeś to pić, pachnie jakoś wybitnie?

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Pióra Wieczne

16piorunów

_- Może różyczki dla dziewczyny, piękny kawalerze?_
_- Ile te różyczki babciu?_

5 dych za 30ml na amazonie.

Jacques Herbin Encre Rouge Parfum Rose to kolejny z zapachowych atramentów, które mam jakże przeogromną przyjemność recenzować, i jakże o wiele większą przyjemność machać nim przed japą @UmytaPacha krzycząc “TERE FERE PACHA DZBAN, BO TY NIE MASZ, A JA MAM.” XD

- *pspsps*
- Co?
- *pspspspspspspsps*
- JAK K⁎⁎WA MA SWÓJ??? TO NA C⁎⁎J JA GO W OGÓLE K⁎⁎WA KUPIŁEM????

Ale odejdźmy na chwilę od zgryźliwości i weźmy się za konkrety.

Pachnie różą. Ale nie taką różą, co pachną “różane” rzeczy typu różaniec czy coś (też taki mam na chacie). Ten pachnie faktycznie różą. Razem z tym, że, nie wiem jak to lepiej oddać, j⁎⁎ie trupem tego kwiatu XD.

Serio nie wiem jak to wytłumaczyć, no jak wącham różę to mi pachnie trupem, czuć śmiertelność XD.
I ten atrament też to ma XD.

Co tam jeszcze:

Kolor bogaty, głęboki róż, czerwony to to nie jest. Rozmazuje się jak po⁎⁎⁎⁎ny, bo aż 30s, czyli w zasadzie to w miarę normalnie, a ja dramatyzuję XD.

Wodooddporność byle jaka, szklanki z wodą na notatki bym raczej nie wylewał, chyba że nie są już potrzebne.

Cieniowanie żadne.

Ale ja mam.
A Pacha nie
Biedak.

- *pspspsps*
- DOCH K⁎⁎WA ZAPOMNIAŁEM. WSZYSTKO K⁎⁎WA DO ZMIANY!!! A PI⁎⁎⁎⁎LĘ, NIECH IDZIE TAK.

TYLE ODE MNIE!

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Pióra Wieczne

44piorunów

@Wrzoo

Mistrz21piorunów

@Rozpierpapierduchacz bo zara patykiem dostaniesz

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Pióra Wieczne

40piorunów

Powiedziałam sobie, że jak dostanę pracę, to kupię sobie nowe pióro. No to kupiłam.

Od jakiegoś roku chodziło za mną absurdalnie drogie Kaweco Art Sport Hickory Brown (same sporty są dość tanie, natomiast pióra z kolekcji Art Sport są niemal czterokrotnie droższe). Najnowszy rzut tej kolekcji zawiera bardzo ładne piórka o mozaikowym wzorze, a mi w oko wpadł właśnie ten brązowy. Głównie dlatego, że od jakiegoś czasu zakochałam się w szylkretowym wykończeniu różnych rzeczy. No i chciałam mieć pióro, które pasuje mi do okularów, bo czemu nie.

Piórko przypomina formą klasyczne sporty. Materiał to polerowany akryl (choć gwint sekcji i ogółem ta część sekcji, która ukryta jest pod korpusem, są z nieprzyjemnego, surowego, matowego akrylu). Stalówka jest złota.

To, czym piórko różni się od klasycznych sportów, to wbudowany klips. W sportach jest on do dokupienia osobno, i nasuwa się go wówczas na skuwkę. Mnie te klipsy nigdy nie zachęcały, bo obawiałam się, że porysują powierznię skuwki. To rozwiązanie jest jednak fajniejsze.
Oprócz tego piórko nie ma charakterystycznej zębatki na końcówce korpusu, imitującej nakrętkę do regulacji przepływu. Tu końcówka jest gładka, co bardziej mi się podoba... choć w klasycznym sporcie lubiłam ocierać kciuk o tę zębatkę. No cóż. Będę musiała zacząć to leczyć albo znaleźć sobie inną fiksację.

Aby nie karmić swojej nerwicy natręctw, wybrałam taką grubość stalówki, jaką miałam w swoim żółtym sporcie, czyli F. Musimy się z nią jeszcze dotrzeć, żeby przyzwyczaiła się do mojego chwytu i kąta nachylenia przy pisaniu, ale to normalka.

Minus? Poza ceną, jedynym minusem jest to, że emblemat na górnym końcu skuwki jest nieco krzywo. Przeglądałam inne sporty w sklepie i one również nie były zbyt proste, natomiast w piórze za te pieniądze już bym się spodziewała większej precyzji.

Początkowo napoiłam pióro atramentem Robert Oster w kolorze "whisky", którego przedstawiona przez producenta barwa kompletnie nijak ma się do faktycznego koloru atramentu. I nie, @Rozpierpapierduchacz , to, że whisky ma taki kolor, nie tłumaczy tej absurdalnej różnicy między kleksem ze strony producenta a rzeczywistością, więc spadaj z tym argumentem. Jeśli byśmy poszli tym tropem, to drugi kolor, Toffee, byłby do niej bardzo zbliżony (no chyba, że ktoś je przypalone toffi). A nie jest — Toffee jest wyjątkowo ładnym średnim brązem.

Ogółem jestem zadowolona, piórko pasuje do okularów i ślicznie wygląda, leżąc na kalendarzu na moim biurku.

Pokaż więcej komentarzy (30)