Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#recenzjeperfum

Osobistość

w Perfumy

12piorunów

Filippo Sorcinelli - Pudełko 2. Część 2.

Plein Jeu III-V - trudno mi ten zapach opisać, o ogóle nie wyczuwam tu wyraźnie jakichś konkretnych nut. Te perfumy pachną mi drewnem, kurzem i kadzidłem. Nie mylić z kościołem, bo akurat w ogóle nie kojarzą mi się sakralnie. Zapach przypomina mi raczej zapomniane poddasze, na którym ktoś ustawił niewielką metalową kadzielnicą i rozpalił węgielek z olibanum. Bardzo ładne subtelne kadzidełko, łatwe w odbiorze i relaksujące, bez sakralnego nadęcia, tylko parametry mogłyby być lepsze.

Unda Maris 8 - niby morski, ale nie do końca. Owszem, słona syntetyczna bryza jest dość typowa dla takich zapachów. Nie jest to na szczęście melonowe i obrzydliwie chemiczne calone/calypsone, a coś bardziej lotnego i przestrzennego (w sposób przypominający ambroksan) jak w Acqua di Portofino Sail. Na początku czuć eukaliptusową maść, trochę kamforową i apteczną w odbiorze oraz gorzką łodygową zieleń. Gdzieś w tle przewija się wątek cytrusowy w postaci cytrynowej babki piaskowej posypanej cukrem wanilinowym. Zdecydowanie nie jest to typowy świeżak, nie kojarzy się ze słońcem i beztroską, a raczej z zimnym morzem w pochmurny jesienny dzień. Jedno z lepszych morskich pachnideł jakie wąchałem, tylko niestety, podobnie jak w większości z nich męczy mnie ten molekularny morski akord. Parametry średnie.

Epicentro - perfumy z pogranicza mainstreamu i to klasycznego. Otwarcie jest słodko-gorzkie, ziołowe, a nawet apteczne. Zapach szybko jednak skręca w rejony dobrze znane i archetypicznie męskie: kwaśna bergamotka, zioła, wetyweria i mocno zarysowane drzewa iglaste. Przez pierwsze dwie godziny główne role odgrywają właśnie wetyweria i iglaki. Łatwo sobie zatem wyobrazić nawiązania do męskiej klasyki sprzed 30 lat, uznawanej przez młodzież za dziady. Pierwsze co mi zaświtało w głowie to Drakkar Noir, ale Epicentro jest bardziej zielony i leśny, więc może bardziej rejony zielonego Polo czy Cerutti PH. Gdzieś na pograniczu percepcji majaczy nawet akcent żelu pod prysznic. Z biegiem czasu wetyweriowy charakter łagodnieje ustępując cieplejszym akordem drzewnym doprawionym kminem. Osobiście uważam, że jest to dobry zapach: męski, dojrzały i naturalny, a przy tym posiadający wystarczającą głębię i zmienność żeby nie nudzić i wyróżnić się na tle konkurencji. Natomiast nie dostrzegam w nim nic fenomenalnego, co usprawiedliwiałoby ponad 13 zł/ml. No i po nazwie można by się spodziewać atomowych parametrów, a są najwyżej średnie.

   

Fenomen1piorunów

Z tego czytania wnioskuję, że masz jakąś topkę zapachów od Filippo. Zgaduję, że Reliqvia i Lavs plasują się w Twoim rankingu dość wysoko. Czy planujesz jakieś podsumowanie? Bo bardzo jestem ciekawy - zresztą pewnie nie tylko ja - Twoich wniosków co do całego dzieła.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Perfumy

20piorunów

Tyrannosaurus Rex Zoologist Perfumes na

Tak tak, wiem xD 3 miesiące chłop nic nie pisze a nagle dwie recenzje jednego dnia wrzuca. Ale miałem przygotowane notatki i jakoś tak mi sie udało xD

To chyba pierwszy Zoologist jaki gości na łamach mojego grafomańskiego tagu. O marce słyszałem dużo... ciekawego? Nie chce powiedzieć "złego" ale nie odważę się też na epitet "dobrego", więc zostańmy przy ciekawym xD

Nie jest to pierwszy ich sok jaki wpadł mi w ręce, ale jakoś tak wyszło że to właśnie on wpadł pod pióro jako pierwszy.

Nie będę mu słodził, otwarcie może zabić xD Bucha z diabelną siłą mieszanką gryzących oparów, nie zostawiając człowiekowi wiele miejsca w jego strefie komfortu. Za siłę wspomnianych oparów w dużej mierze odpowiadają nuty iglaka. Przez całą piramidę przebąkiwuje ich całkiem sporo, bo pojawia się i jodła, i cedr, i olej jałowcowy, i szeroko rozumiane żywice. Kto kiedyś sosenkę obierał gołymi rękami ten wie jaka moc w iglakach drzemie. Na wsparcie tej jodły ruszyła garść świeżych przypraw: pieprz, liść laurowy, gałka muszkatałowa. Widząc je w rozpisce, wącham i mówię "tak, jest tutaj na pewno" ale czy poznałbym bez czytania? Chyba za dużo się tu dzieje żeby odpowiedź mogła być pozytywna.

Tak, pierwsze buchnięcie może przywołać migrenę. Mi przywołało. Na szczęście po chwili (wcale nie krótkiej, u mnie potrzebował parunastu minut) decyduje się ustatkować. Teraz już o wiele ciężej jest sięgnąć w stosunku do niego po negatywne epitety. Nadal jest bogaty, ciekawy i złożony, ale w miejsce dzikości przypraw zaczyna wchodzić warstwa kwiatowa, wsparta nadal aromatami drzewnymi i żywicznymi. Gdyby dało się przeskoczyć od razu do tego etapu zapachu, to nawet by mi się podobał, ale tego otwarcia w nim to się autentycznie boję.

Tak jak ciało zapachu jest bogate, tak i długo wyczekiwana baza kryje w sobie wiele sekretów. Umiem powiedzieć że jest żywiczna i złożona, ale to wszystko na co mnie stać. Trwa długo i długo cieszy nos, w tym zapachu nie zachodzi potrzeba dopsikiwania w ciągu dnia xD

Opinia o marce nie bierze się znikąd, i dowód na to leży nawet właśnie teraz na moim nadgarstku.

Bardzo dobre parametry (pierwszy kwadrans za dobre xD) i ładny bogaty złożony zapach wydają się usprawiedliwiać bardzo wysoką cenę. Na pewno nie mogę polecić go każdemu, ale jednocześnie jestem pewien że posiada wielu oddanych fanów. Na pewno wart poznania.

Dodam od siebie że zapachy o podobnym stopniu intensywności mają u mnie tendencję do oswajanie się, a mówiąc bardziej po polsku to ja mam tendencję do oswajania się z nimi w czasie, więc może zanim mój dekancik się skończy, zmienię zdanie co do otwarcia i będę się nim polewał beztrosko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zdjęcie ze strony producenta: https://www.zoologistperfumes.com/products/zoologist-tyrannosaurus-rex-deluxe-bottle

Gruba ryba

w Perfumy

25piorunów

T02 Taif Al Emarat na

OMG! Jaki sztos mi wpadł w ręcę to słów mi brak.

Pierwsze parę sekund to trailer filmu akcji: dzieje się tak dużo że ciężko całość przyswoić, i gdyby miało to trwać dłużej to człowiek by sie przebodźcował. Dym, kwas, zwierz, czekolada, skóra, obora, a może brak obory, pieprz. Po dosłownie chwili zapach się układa i z wariactwa wyłania się elegancja. I to nie byle jaka!

W głowie zwierzęco dymny oud miesza się ze słodyczą czekolady waniliowej. Współpracują ŚWIETNIE i jest to jeden z tych zapachów od których ciężko oderwać nos. Jeżeli słodziaki to dla kogoś domena mainstreamu, niech sięgnie tutaj.

Oud wybrzmiewa tu zdecydowanie zwierzęco, dziko. Za to nie powiedziałbym o nim, że jest stajenny czy fekalny, i w sumie dobrze, bo w mieszance z apetyczną czekoladą i wanilią, mogłoby to komponować się dziwnie. Ten oud przypomina mi nieco ten który pojawia się w 50yrs Golden Oudh, jednak całkowicie inny orszak powoduje też inny wydźwięk końcowy.

Jest ładnie ułożony, nic się ze sobą nie gryzie, każdy element pasuje do całości.

Szczerze mówiąc, po ogólnym wydźwięku zapachu, spodziewałem się że parametrami będzie to killer ciężki do zmycia, a zamiast tego jest "po prostu" bardzo solidny.

Piramida nut na mnie układa się trochę płasko, to znaczy zapach raczej mało ewoluuje, od początku do końca jest równo piękny, a nuty są stabilne w przekroju czasowym. Wiem że niektórzy tego nie lubią, mi nie przeszkadza. No i nie jest to zapach "idealnie" płaski, raczej po prostu mało zmienny.

W bazie obiecywana mi była paczula, i może faktycznie nieśmiało się pojawia, a może to czekolada i oud dają taki ciepły efekt jak paczula w Brutusie? Ciężko mi powiedzieć.

Wierzę, że tym zapachem możnaby łatwo przekonywać tych którzy do tej pory od oudu uciekali. Polecam spróbować, zapach dostaje odznakę jakości Barcola.

Kolega @MrFrog pytał ostatnio czego szukać w Dubaju. TEGO SZUKAĆ W DUBAJU!

Zdjęcie wzięte ze strony producenta: https://taifalemarat.com/en/product/t02-smoked-cambodian-oud-perfume-men-women

Inspirator3piorunów

@Barcol Swietne sa Taify, pewnie dlatego mam ich najwiecej w kolekcji z Arabow :grinning: Polecam zapoznac sie z reszta, kris111 ma jeszcze kilka do sprobowania.

Fenomen5piorunów

@Barcol Oj kusiecie tu diabły swoimi zachwytami ale jestem silny i opieram się tej ofensywnie, jeszcze za dużo rzeczy pomiędzy moim levelem a tymi arabami, nie będę sobie wycieczki psuł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Perfumy

13piorunów

Zapraszam na ciąg dalszy podróży przez twórczość Filippo Sorcinelliego jednego z bardziej awangardowych europejskich perfumiarzy.

Pudełko 2. Część 1.

Unum - Lavs - benchmark kadzidlaków. Kropka. Zapach - sygnatura marki, kiedyś wydawał mi się bardziej minimalistyczny i liniowy, ale teraz dostrzegam w nim drobne niuanse sprawiające, że nie jest to po prostu zwykły nudny kadzidlak. Otwarcie jest jednoznaczne kadzidlane i świetliste. Szczypta pieprzu odpowiada za odrobinę ostrości, a elemi dodaje lekkiego powiewu iglaków. Od samego początku nie ulega jednak wątpliwości, że mamy do czynienia z kadzidłem kościelnym, wręcz katedralnym. Jest ono chłodne i nieco metaliczne, szczególnie w początkowej fazie. Następnie zapach się wygładza i powoli ewoluuje w kierunku kadzidła z labdanum i goździkiem. Tak, nadal jest to przede wszystkim kadzidło, ale posiada ono na tyle ciekawą głębie, że jest piękne i monumentalne. Projekcja umiarkowana, ale trwałość bardzo dobra.

Violon Basse 16 - początek to zwęglone, spalone drewno (cypriol?), jak zgliszcza, czy pozostałości po ognisku i jakkolwiek niespecjalnie perfumowe, to podoba mi się. Niestety potem wychodzi coś syntetycznego i kwaśnego, a po ok 4h dołącza aromat palonych śmieci takich jak w Rake & Ruin i wtedy to już jest kaput.

Ennui Noir - zapach ptasiego mleczka z niuansami kwiatowymi. Nie chce mi się rozpisywać, bo naprawdę nie ma o czym, tanie, mdłe, nijakie i o skromnej projekcji.

Pioggia Forte - syntetyczny świeżak morsko-cytrusowo-kwiatowy na piżmowej bazie. Przypomina randomowy męski zapach z Sephory w 1999 roku. Stylistycznie i jakościowo postawiłbym go gdzieś obok flankerów Azzaro Chrome albo L'Eau d'Issey. Nawet różowa skwitowała: "Pachniesz jakimś brutalem", czyli tanim stereotypowym męskim zapachem z przeszłości. Po kilku godzinach wychodzi jeszcze ten sam utrwalacz co w Lorenzo Pazzaglia Black Sea, który ciągnie się do następnego dnia i wytrzymuje prysznic, co wyjaśnia rewelacyjne parametry tych perfum.

Unum - Lascia ch'io pianga - bogaty bukiet kwiatów przeróżnych: wyczuwam jaśmin i irysa, ale tego jest dużo więcej i jest zblendowane w sposób spójny tworząc upojny, ale też przytłaczający kwiatowy ogród podany na półsłodkiej bazie, drzewnej i wyraźne żywicznej. I to właśnie ta żywiczność broni zapachu przed banałem i budzi skojarzenie z niezapalonym aromatyzowanym kwiatowym kadzidłem stosowanym w obrządku wschodnim. Dobry zapach, choć mało odkrywczy i zupełnie nie dla mnie, ponieważ jest ewidentnie damski i trochę staroświecki. Znakomite parametry, projekcja początkowo wręcz dusi.

Unum - _but not today_ - zapachowy dziwak, odpychający, ale też trochę intrygujący. Zupełnie niespodziewane połączenie nut syntetycznych z naturalnymi. Z jednej strony jest silnie animalny i wydzielinowy, nie są to miłe piżma, ale nie czuję też żadnych elementów toaletowych. Zwierza uzupełnia akcent ogródkowo-warzywny, lekko ziemisty, jak świeżo wykopany korzeń pietruszki. Z drugiej strony łączy elementy martwe i techniczne: ostra industrialna nuta metaliczna łączy się z zapachem lateksowych pudrowanych rękawiczek. A teraz wisienka: z bliska przypomina mi trochę przecier pomidorowy z metalowej puszki. Czy ja bym chciał tym pachnieć? Zdecydowanie nie. Smrut, bardzo niszowy i dziwny. Parametrowo przeciętny.

   

Fenomen

w Perfumy

25piorunów

Jazeel - The Palace (proszek sprzed lat)

Chciałbym kiedyś napisać normalną recenzję. Ale co psik, to jakieś nowe skojarzenia.

1993. Ujebałem sobie, że jestem chory na serce. U kardiologa już byłem - powiedział, że umieram. Nie wychodzę z domu, bo mi serce bije, kiedy tylko wyjdę na metr. Szukam pomocy w gazetach. No i jest. Nazwisko nie do przeczytania. Jadę do województwa na ostateczne leczenie.

Nazwisko nie do przeczytania, ale udaje mi się rozpoznać je na miejscu. Prawdę mówiąc jest tak długie, że po sekundzie wyłapuję je spośród innych, które widnieją na liście "gabinetów" funkcjonujących w wynajętej hali na obrzeżach Lublina. Pojechałem sam, bez mamy. Nie mam pojęcia jak, ale się udało.

Wchodzę. No Chińczyk. Ale gada po polsku. Opowiadam o tym, jak się boję. Jak odbiera mi moc, kiedy nikogo nie ma w pobliżu. On się uśmiecha, przykłada mi ręce, bioenergetyzuje. Coś tam czuję, nie wiem. Chińczyk mnie dotyka w 1993, więc należy coś czuć.

Na koniec spotkania wręcza mi papierową torebeczkę z napisem "Arap". Mówi, żebym to brał, a jak się skończy - przyjechał ponownie. Spisał mnie z legitki do notesu. Będzie mnie pamiętał.

Następny raz wychodzi jakieś 2 tyg. później. Nie umawiam się; jadę na pałę. Nie ma telefonów, internetów. Chińczyk poznaje mnie w poczekalni; podchodzi i pyta, jak się czuję. Odpowiadam, że lepiej - bo taka jest prawda. Proszek o orientalnym zapachu uczynił cuda. Jakimś cudem. Mój Chińczyk mówi, że dziś jego mistrz jest na miejscu. Że on mnie sprawdzi. No jestem podjarany.

Wizyta trwa bardzo długo. Mistrz nie zna polskiego. Wygląda jak Chińczyk, ale rozmawiając z moim bioenergo mówi językiem zbliżonym do rosyjskiego. Hej! Kto nie oglądał "Klasztoru Shaolin"? Wszyscy znaliśmy chiński na perfekt, jeszcze przez pół godziny po opuszczeniu kina. Ja wracając do domu przeskoczyłem dwa czteropiętrowe bloki tylko dlatego, że stały mi na drodze. No i... czuję, że to nie Chinole. Pytam zatem: skąd jesteście, sk⁎⁎⁎⁎syny? A oni na to, że z Mongolii. No i potem nakładanie rąk, masaż. Wychodzę jak nowonarodzony, z kolejną torebką z podpisem "Arap" oraz zapewnieniem, że to nie serce, tylko głowa.

Jako wzorowy uczeń palący papierosy od 9-go roku życia, próbuję rozkminić tę substancję, którą ten orientalny duet serwuje mi jako lekarstwo, a której zapach coraz bardziej kojarzy mi się z wybawieniem. No bo w wieku 16 lat lęk przed wychodzeniem z domu to nie jest coś, czego potrzebujemy (przynajmniej nie oficjalnie i nie w totalnej zgodzie z sobą samym). Ale siedzę w autobusie i kminię: skoro to są Mongoły, to być może...

Tak, to cyrylica.

АГАР, ,czyli agar.

Nie mam pojęcia skąd Mongolscy bioenergoterapeuci brali ten proszek w latach 90'. Dziś naciskam atomizer The Palace i wśród tych wszystkich uwodzicielskich nut czuję głównie ten proszek sprzed lat.

Poczytałem. The Palace posiłkuje się jakimś tajskim oudem, który pachnie (coś tam) jak skóra... powiedzmy. Dla mnie, po latach - ilu, to nawet głupek zliczy... to jest zapach tychże, nieżyjących już zapewne, Mongołów. Tych, którzy serce zamienili mi w głowę, co pomogło mi 10 lat później wyjść z głębokiej opresji niewychodzenia samemu z domu. A wszystko za pomocą rzeczonego proszku, który pachniał jak milion arabskich dolarów.

Otwarcie opisałbym jako w miarę zielone/orientalne: kardamon, ale jak się wkurwisz, to poczujesz również takie świeżo tarte ziółka. Jednak od pierwszej sekundy moją uwagę kradnie ten mongolski proszek z 1993. I z minuty na minutę to wrażenie przybiera na sile - robi się ciężej i ciężej, choć z drugiej strony mniej ofensywnie - bo w pierwszej fazie zapach dość mocno krzyczy. Koniec końców zapach osiada jako skórzano-przyprawowy, niesłodki i umiarkowanie(?) projektujący, z nutką starych dobrych perfum (YSL Opium, Amouage Gold?) na piątym planie.

Możliwe, że kocham. Dekant schodzi szybko. Z dziesięciu mililitrów były już dwa razy, a będzie jeszcze 3, może 4. Jak nigdy, wpadłem w dość intensywny szał dopsikiwania. No i... chcę to mieć na półce.

 

Twórca3piorunów

@dziadekmarian Świetnie się to czyta! Aż się człowiek uśmiechnął w tę jakże piękną, deszczową i przygnębiającą niedzielę. 😉

Inspirator1piorunów

@dziadekmarian Genialne :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Inspirator

w Perfumy

5piorunów

 
Sliabh na Cailli TRNP
No więc tak. Ostry zapach suchego, rozgrzanego drewna. I tak przez 6h :face_with_spiral_eyes: . A po tych 6 h zapach zaczyna się wysładzać, nuty balsamiczne wskakują na pokład i coś tam jeszcze, czego nie jestem w stanie zidentyfikować 😊 . Bo. Równocześnie perfumy zaczynają dogorywać na mojej skórze i po dalszych 3h znikają jak sen złoty...

Inspirator

w Perfumy

7piorunów

 
Treewitch Appalachia TRNP
Napaliłem się na ten perfum, jak szczerbaty na suchary :grinning: . No bo drzewne, żywiczne, balsamiczne. Lubię takie klimaty, chociaż może nie zawsze nosić :smirk:. No i co? No i g.... 😭 . Jest żywicznie, balsamicznie, w tle jakaś sosna przemyka, ale nieprzyjemnie :nauseated_face: . Może to ten copal :thinking_face: ? Na szczęście po 5h zapach się rozwiał jak zła mara senna...

Osobistość1piorunów

I grzyby, daję słowo, tam muszą być grzyby.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Inspirator

w Perfumy

12piorunów

 
Mogra Mayura TRNP
To jedziemy dalej z tym koksem😊 . Zaczyna się głośno, cytrusowo, jak kostka WC 😂 . Przez ~1-1,5 h. Następnie pojawia się lawenda, robi się aromatycznie , zapach skręca w stronę Beau de Jour TF i słabnie. Później pojawiają się ,stopniowo, nuty drzewne dominujące do końca. Szybkiego :rolling_on_the_floor_laughing: . Projektuje tak do 3h, po ~4-5h już muszę smyrać nosem po skórze. Po 6-7h znika kompletnie :confused: . I to wszystko w cenie ~12$ za ml :stuck_out_tongue_winking_eye: .

Tytan1piorunów

Dlatego się bierze na promocji za 100aud :smiley:

Tytan2piorunów

@lynx_ normalnie jest 300$ ale australijskich to daje 840zl, nawet jak doliczyć opłaty to dalej daleko do 12$/ml

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Perfumy

15piorunów

Ocet Święty zdziałał cuda, ale i tak najlepiej sprawiła się szlifierka kątowa. Uciąłem sobie obie ręce, nogami wykopałem je przez balkon, a tego posta piszę nosem.

A tak na serio, proszę państwa, oto Brutus. Przepotężny sk⁎⁎⁎⁎syn. PIERWSZY zapach unisex skierowany jednak bardziej w stronę zapachu męskiego, perfumy które wywołały u mnie podniecenie seksualne. Poczułem się jakby mój organizm zaczął pod jego wpływem wytwarzać więcej testosteronu. Magnum Opus. Święty Graal Smrodu. Najpiękniejsza prezentacja Paczuli, jaką wąchałem. Jest piękny dym, jest doskonała żywica, drewno najwyższej jakości, i te cudowne cytrusy. Ale co najważniejsze, podobają się żonie!

Otwarcie to prawdziwy ciężki skurwol. Przez kilka chwil czułem się jakby naszczał na mnie samiec alfa lwa, a następnie prysnąłbym się najpierw Kourosem, potem Antaeusem. Po paru minutach zapach się uspokaja, i mamy piękna paczulę pod pierzynką z delikatnych kwiatów. Pierwsze dwie godziny projektuje nieźle, cały samochód mam nim przesiąknięty, a to tylko jeden testowy strzał z próbki. Później projekcja spada, ale żona potwierdza, że dalej czuć go wokół mnie.
Jakość składników absolutnie najwyższa. Blend wyśmienity, nie czuję chemiczności jak w Megamare. Mam plan kupić 10-20 ml i nosić je przy jakichś specjalnych okazjach typu pogrzeb, rozwód znajomych, może jak pojadę na Castle Party to Brutus przyjdzie z pomocą (choć tam chciałem robić overspraye Nightflyera od Olympic Orchids).

Miłość od pierwszego wejrzenia, chociaż mam podejrzenia, że miłość ta będzie twardą męską miłością xD

 

Gruba ryba1piorunów

@dziki mi tez przypadł do gustu, nawet mu calkiem fajną recenzję konkursową wystawiłem ale przegrałem z kretesem z @minaret :grinning:

Fenomen1piorunów

@Barcol A dalej pamiętam tamtą recenzję i wiem że już się niczego nie boisz. Nawet wycieczki dalej niż Olkusz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (5)

Koneser

w Perfumy

20piorunów

Siema, dzięki uprzejmości @saradonin i przychylności RNG przetestowałem sample od TRNP:
Mogra Mayura
Sliabh na Caillí
Tallemaja Boreal
Treewitch Appalachia

Zgodnie z zasadami rozdajo wrzucam podsumowanie swoich wrażeń z testowania:

TRNP Mogra Mayura
W otwarciu jaśmin, jakieś cytrusy, geranium, pachnie to zdecydowanie oldschoolowo ale przyjemnie. W tle coś słodkawego jakby ciut miodu. Niby jest tu oud, ale jeśli tak to zdecydowanie jego łagodna strona, zero obory. Po dłuższej chwili czuć wyraźnie lawendę, a po jeszcze dłuższej wychodzi na wierzch mech i nieco czegoś dusznego przypominającego mi zapach popielniczki. W drydownie głównie mech, lawenda i stare drewno, w tle nadal czuć jaśminową słodycz, popielniczki już nie czuję. Fajny fougere, mógłbym może nawet mieć flakon, ale nie w tej cenie xD W ciemno bym pewnie powiedział że to jakiś nieznany mi vintage klasyczek.

TRNP Slibach na Caillí
Ciężko mi tu wyodrębnić nuty, na pewno jest vintage klimacik i złożona kompozycja, jakiś miks różnego zielska jak to w dziadowych tworach bywa. Na pewno czuć cyprys i szałwię. Zapach trochę kwaśny dość mocno babciny, ale przyjemny. Niby jest tu oud ale ja go w ogóle nie czuję lub nie rozpoznaję. W drydownie robi się ciut słodkawy i delikatniejszy, dochodzi jakieś takie niezbyt przyjemne skojarzenie jakby ta babcia była chora i miała niebawem umrzeć xD Zapach nie dla mnie.

TRNP Tallemaja Boreal
Otwarcie aromatyczne, nieco duszne, czuć jakieś igliwie i cierpkiego cytrusa, całość dość mocno zakurzona co nie jest przyjemne, czuć też fiołka po chwili. W powietrzu pachnie jakby starym mokrym drewnem, igliwiem i lekko kurzem, przyszło mi też chwilami na myśl skojarzenie z jakąś aromatyczną maścią rozgrzewającą. Po godzinie zapach zrobił się trochę kwaśny. Mam wrażenie, że mogłaby tak pachnieć jakaś opuszczona, drewniana chatka w lesie iglastym. To nie jest zły zapach, w sumie mógłbym nawet go nosić... chyba.

TRNP Treewitch Appalachia
Otwarcie to jakieś zielsko, po zerknięciu w nuty widzę, że galbanum. Lekko przebija się przez to zapach igliwia i subtelnie w tle coś wytrawnego takiego wręcz gorzkiego, obstawiam że to birch tar, po obcowaniu z Fôm od Pazzaglii sądzę, że tak pachnie ta nuta (swoją drogą polecam ten zapach). To wszystko jest podane na drewienku.
Dużo tu jest tego galbanum i chyba przez to zapach kojarzy mi się z takim oldschoolowym męskim zapachem/wodą po goleniu.
Po godzinie czuję już chyba tylko galbanum, może odrobina tego birch tar gdzieś majaczy, całość jest zielona, duszna, niezbyt przyjemna. Przypomniał mi się przez to Amouage Sunshine, ale już słabo go pamiętam, wiem, że miałem podobne odczucia. W nutach jest mirra i olibanum, ale jakoś tego nie wyczuwam. Jak wróciłem do recenzji @saradonin zacząłem też czuć grzyby xD

Ogólnie wszystkie te TRNP mają raczej kiepską projekcję na mnie. Najfajniejsza jest Mogra Mayura, na drugim miejscu dużo dalej Tallemaja Boreal, następnie Treewitch Appalachia i na końcu Sliabh na Caillí. Żadnego nie zamierzam kupić xD Niemniej zapachy są ciekawe i przyjemnie mi się je testowało.

Zgodnie z obietnicą zestaw przekażę dalej, ale losowanie zrobię już w osobnym poście, albo wylosuję spośród komentujących poprzedni.

 

Osobistość

w Perfumy

16piorunów

Krótkie subiektywne wrażenia z testów perfum Teone Reinthal Natural Perfume.

TRNP Sanctum - na początku mała zmyłka, bo soczyste cytrusy w otwarciu na sandałowym tle i można pomyśleć, że świeżak. Tymczasem profil jest ewidentnie drzewno-orientalny. Przede wszystkim hojna dawka sandałowca, w towarzystwie rumianku (bardzo lubię zapach tego kwiatka), żywice i kadzidło. Nie ma kościoła wcale, bo to jest kadzidełko orientalne ze sklepu new age i ogólny wydźwięk jest właśnie bardzo orientalny, minimalnie pudrowy i kojarzy mi się z jakimś damskim staroświeckim vintage z czasów, gdy damskie perfumy nie były prymitywnymi słodyczami. Pachnidło, które założyłbym na podróż Orient Expressem.

TRNP Mogra Mayura - na mój nos to dominuje tu jaśmin z oudem. Miejcie na uwadze, że nie nazywam się kris1111, tylko saradonin, w związku z czym uczciwie przyznaję, że na oudzie się nie znam. W Mogra Mayura profil oudowo-drzewny wydaje mi się niesamowicie bogaty, wybitnie wytrawny, a przy tym zmienny w czasie. Początkowo są to mokre zbutwiałe pnie, które stopniowo przeistaczają się w szlachetny zapach antycznych mebli, by po kilku godzinach przybrać formę wygładzoną i nieco oleistą z bardzo delikatną słodyczą w tle. Co istotne, zero obory. Niestety za jaśminem nie przepadam i trochę mnie dusi.

TRNP Sliabh na Caillí - pachnie jak wnętrze starego zaniedbanego drewnianego domku na wsi. Spróchniałe drewno, kurz i zwiędłe kwiaty w wazonie na stole. Ma w sobie coś złego, odpychającego, nutę rozkładu materii organicznej.

TRNP Tallemaja Boreal - efekt jest taki, jak wpaść twarzą w leśną ściółkę. Mnóstwo igliwia, jakieś zbutwiałe drewno, klimatem zbliżony do Skogmose i byłoby miło leśnie i sielsko, gdyby nie dowalono tony galbanum, które psuje mi obraz całości. No i oud jakiś dziwny, kwaśny, nieprzyjemny.

TRNP Treewitch Appalachia - ciekawa perfumka, bo z jednej strony jest hiperrealistyczna, a z drugiej średnio do ludzi. Zapach puszczy pierwotnej, trochę podmokłej, czyli sosnowe żywice i ściółka usłana igłami, pięknie pachnąca kora drzewna, ale też torfowiska, paprocie i mursz oraz grzyby. Grzyby również bardzo realne i doskonale dopełniające krajobrazu, tylko czy ja bym chciał pachnieć grzybami?

Czy polecam? Szczerze to nie wiem, chyba nie. Owszem, perfumy pachną naturalnie i realistycznie, zero chemii. Zawsze się czepiam perfidnych chemoli, brzydzą mnie, nie jestem w stanie ich nosić, ale teraz nie jestem pewien czy 100% naturalności to idealne rozwiązanie, bo też ma swoje wady. Pierwsza, to słaba/średnia projekcja, szczególnie Tallemaja Boreal i Treewitch Apallachia snują się jakoś przyskórnie. Druga, to odnoszę wrażenie, że brakuje im przestrzeni, poszczególne nuty są ze sobą zlane w jedną całość, może to tylko taka charakterystyczna cecha warsztatu autorki tych perfum, ale ja jednak lubię trochę powietrza i większą selektywność. Trzecia kwestia, to cena, na wyprzedaży wyszło mi ok 12zł/ml co jestem w stanie przełknąć, ale regularne ceny na poziomie 20-40 zł/ml wybiegają poza mój normalny budżet na takie przyjemności.

  

Fenomen2piorunów

@saradonin Mogra Mayura z opisu przedstawia się bardzo ciekawie. Domyślam się, że jaśmin jest tam słodki i kwiatowy bez żadnych toaletowych skojarzeń?

Osobistość1piorunów

@pedro_migo słodki, kremowy, mi się kojarzy jako trochę damski, ale jako całość nie pachnie damsko

Tytan1piorunów

@pedro_migo cytrusowy-kwiatowy zapach z oudem nic z toalety.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Perfumy

24piorunów

Pudełko 1. Część 2.

Filippo Sorcinelli Lux Visionaria - Otwiera się słodko, sensualnie, ale i trochę wulgarnie: jaśminem, ylang ylang, wanilią na piżmowo-paczulowej bazie. I taki charakter zapachu utrzymuje się już do końca. Daleko w tle wpleciono w to ulotny motyw mirrowy. Artystyczna ekspresja, której niestety nie rozumiem, może miał być to zapach burdelu, z którego przed godziną wyszedł ksiądz proboszcz. Może się spodobać fanom perfum pokroju Nudiflorum. Bardzo trwały. Projekcja przez godzinę bardzo mocna, potem przeciętna.

Filippo Sorcinelli Io Non Ho Mani Che Mi Accarezzino Il Volto - Zachciało się niszy, to mam niszę. Kolejne perfumy zdecydowanie dymne, jednak tym razem zupełnie pozbawione sakralnego charakteru. Otwarcie jest szokująco industrialne. Co to ma być? Pierwsze wrażenie to cynamon, pasta do butów, toner i płonące rozpuszczalniki. Pożar w fabryce farb i lakierów. Na szczęście przemysłowo-rozpuszczalnikowy charakter z czasem łagodnieje i perfumy stopniowo zaczynają ukazywać coraz bardziej ludzkie oblicze. Najpierw pojawia się nieco pikantne geranium w stylu typowym dla męskiego vintage fougere, potem dołącza aromat tytoniu dzięki któremu zapach się nieco ociepla. Jeszcze później zapach się wysładza motywem budyniu waniliowego i tonki. Smar maszynowy jednak się nie poddaje i zostaje do końca. Zapach jest tak dziwny i techniczny, że naszła mnie refleksja: czy to nie zaszło już za daleko? Jednocześnie ma w sobie coś intrygującego. Mocne parametry.

Filippo Sorcinelli Opus 1144 - W otwarciu czuć trochę cytrusów, ale nie kwaśnych a słodkawych i musujących. Chwilę później kompozycję dominuje pudrowy irys na równie pudrowej waniliowo-ambrowej bazie. Zapach moim zdaniem zdecydowanie damski i to taki babciny vintage orient z klasą. To wszystko już gdzieś było, kompozycja wydaje się być wypadkową Shalimara, HdP Ambre 114 i damskiego irysiaka typu Dior Homme,  jednak bardziej wysublimowana niż wszystkie wymienione. Czuć jakość, ale to kompletnie nie moja stylistyka. Parametry znów świetne.

Filippo Sorcinelli Hæc dies - No bez jaj, co to ma być? Połączenie generycznego fruity-floral, czyli infantylnego drogeryjnego pachnidełka, z pudrem dla niemowląt i różanym kremem MyWonderbalm. Najsłabsze pachnidło FIlippo, szkoda tego epickiego flakonu na tak marny sok.

Filippo Sorcinelli Pallone col bracciale (room spray) - Fajny! Ciepły drzewno-skórzany zapach. Szczególnie pięknie zagrany został drzewny akord, nie są to suche zakurzone wióry z tartaku, a luksusowe antyczne meble, miłe w dotyku olejowane drewno uzupełnione przyjemną skórką.

   

Autorytet3piorunów

@saradonin flakon i otoczka Hæc dies przyprawiają mnie o dreszcze.
https://piimages.parfumo.de/0/4/204168_802c24fbde7448d3f341125e68ea2d32_delire-de-voyage-haec-dies.jpg

https://piimages.parfumo.de/1/9/204168_cac3f48996d3f983bb7937c3df2f4ef6_delire-de-voyage-haec-dies.jpg

Parfumo
Osobistość2piorunów

@Qtafonix z tego co widzę, to u niego zawsze flakon jest częścią aktu i niektóre są naprawdę wyjątkowe.

Autorytet5piorunów

@saradonin bardzo artystyczne, podobają mnie się, chociaż nie chciałbym mieć Eucharystii w domu pomiędzy Arabami xD

Osobistość9piorunów

@Qtafonix zamieszki na tle religijnym na półce z perfumami, no tego jeszcze brakowało

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Perfumy

34piorunów

Pierwsza partia bardzo subiektywnych wrażeń z testów twórczości największego hipstera wśród perfumiarzy. Parametry proszę traktować z przymrużeniem oka, bo testowane w różnych warunkach, czasem klima, czasem skwar, więc oceny mogą być niesprawiedliwe.

Filippo Sorcinelli Reliqvia - kadzidlak z żywicami i goździkiem. Otwiera się nieco kwaśno, potem rozwija w kierunku żywicznym i drzewnym. Kadzidło nie jest sterylnie kościelne, a trochę terpentynowe z nutą rozgrzanego tonera, która nie razi aż tak jak w Spiritus/land, ale nie lubię jej, zaburza mi harmonię zapachu. Różowej się podobał. Trwałość bardzo dobra. Projekcja umiarkowana.

Filippo Sorcinelli Trompette 8 - pieprz, cytrusy, mnóstwo przypraw. Przez pierwsze 20-30 minut mam skojarzenia z kuchnią indyjską, pikantne curry. Potem na szczęście jest lepiej i zapach się uspokaja, elemi z pieprzem, imbirem, drewnem i odrobiną kadzidła. Jest fajnie, ale 15zł/ml to chyba nie. Trwałość bardzo dobra. Projekcja początkowo mocna, potem dobra.

Filippo Sorcinelli Fico e Ferro (room spray) - szybkich kilka psików i od buta komplement od różowej. Sam zapach - jak nazwa wskazuje - to figa w wydaniu mlecznym, zielone trawy i koniczyny oraz zapach polerowanej stali. I tyle, ewolucji nie ma. Zapach zielony, chłodny i przyjemny, ale bez szału i pachnie trochę tanio. Trwałość nędzna 2-3h. Projekcja początkowo przeciętna, po godzinie bliskoskórna, ale przecież to room spray, tylko zjeb by się tym wypsikał XD

Filippo Sorcinelli _Quando_rapita_in_estasi_ - o matko, o boziu, ale to jest dobre. Mocne kadzidło i dym ze zgaszonych tuż przed chwilą świec. Znów trochę kwaśne otwarcie i znów da się wyczuć smrodek nagrzanego tonera, ale tym razem jakoś dziwnie to pasuje. Wyraźnie czuć też goździk, który często pojawia się u Filippo. Dużo się dzieje w tle: co jakiś czas przewija się bliżej nie określona owocowość, jak sok kapiący po dłoniach, czasem do głosu dochodzą kwiatki, delikatne, wiosenne, kontrastujące z dominującym dymnym charakterem perfum. Żeby było jeszcze ciekawiej, to po jakichś 4h, gdy już nie ma śladu po tych kwiatkach, to kompozycja się minimalnie wysładza pudrową wanilią. Fascynujący zapach, bardzo niszowy. Projekcja dobra, po 2h osiada bliskoskórnie, ale po 6h koniec, nie ma nic.

Filippo Sorcinelli Voix Humaine 8 - limonka i słony mineralny motyw na waniliowej bazie budują obraz cytrynowej babki piaskowej i budzą luźne skojarzenia z Lignum Vitae. Kompozycję dopełniają dwa trudne w identyfikacji akordy: pierwszy słodki i kremowy niczym ulubione ciastko prawdziwego papieża, drugi gorzki metaliczny. Parametry nędzne, projekcja od początku skromna, a całość wytrzymała może ze 3h.

Filippo Sorcinelli Contre Bombarde 32 - Karmel, a może palony cukier, wanilia i drewno tworzą bardzo przyjemną teksturę słodkiego drewna, a śladowe ilości kadzidła w tle dodają zapachowi nieco głębi. Na szczęście ten karmel nie jest taki plastikowy jak w SWY czy Wanted. I co? I tyle. Zapach trywialny i liniowy. Owszem bardzo ładny, ale nadal nie kumam dlaczego jest jednym z najwyżej ocenianych zapachów Filippo, bo nie czuję jakbym obcował ze sztuką, a bliżej mu do lepszego jakościowo mainstreamu. Nie potrafię ocenić projekcji, bo mi się wydaje delikatny, a różowa stęka, że wypełniłem nim całe mieszkanie i musi wietrzyć.

Filippo Sorcinelli Santa Giustina (room spray) - popsikałem w samochodzie. Nie potrafię go rozłożyć na czynniki pierwsze, na pewno jest róża, ale nie dusząca a delikatna woda różana zmieszana z innymi kwiatami na kremowej sandałowej bazie. Musi się tam dziać dużo więcej, bo efekt końcowy nie jest po prostu różany, a pachnie czystością, jak pranie rozwieszone w ogrodzie na wietrze.

   

Gwiazdor2piorunów

@saradonin mu twórczość Filippo bardzo się podoba. Ostatnio poznałem kilka zapachów z serii organowej i mi siadly elegancko. Poza popularnym Lavs i Reliqvia uwielbiam jeszcze Quando Rapita i Ennui Noire

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Perfumy

20piorunów

Beloved Man Amouage na 

Kolejny Amouage na tagu, i kolejny po który wyciągnąłem łapska dopiero z powodu wycofania go. I niestety po raz kolejny minus dla marki za wspomniane wycofanie. Może nie tak wielki jak za Mythsa (Z B R O D N I A!) ale jednak.

Witają nas rześko podane żywice i cytrusy. Dodatkowo zapach jest bardzo świeży, przyjemnie jest sie nim zaciągać. Na pewno nikogo nie zadusi, i raczej trudno go nie polubić. Czy jednak łatwo go pokochać? Tutaj powiem za siebie: wydaje sie zbyt delikatny, zbyt "ogólny".

Myślę że to dobry (może wspaniały) wybór dla osób chcących zasięgnąć czegoś naturalnego i świetnego jakościowo, bez opuszczania bezpiecznej bańki okołomainstreamowych zapachów. Jeżeli chcecie komuś sprawić drogi perfumiarski prezent i nie bać się że urwie mu nosa, to Beloved się poleca.

Blend jest naprawdę wysokiej jakości, rozbijanie go na zapachy w ciemno to prawdziwe wyzwanie. Dopiero patrząc na listę nut można wwąchiwać się w niego i mowić w myślach "a, faktycznie".

W sercu zapach traci ze swej cytrusowej natury (tak, wiem że to zdanie możnaby losow wklejać do co drugiej recenzji xD) i podbija się ta jego wspomniana świeżość i rześkość. I elegancja.

Przez cały czas trwania zapachu w tle pobrzmiewa pewna drewniana elegancja, której punkt kulminacyjny następuje gdy stery przejmuje baza. Zapach niczym Hekate, ma trzy twarze. Słodką, rześką, i elegancką. I niech mnie, świetnie sie te twarze dogadują!

Trwałość duża, normalna [edit: dla tej marki]. Są w ogóle Amłaże ze słabą trwałością? Może to skutek uboczny tych naturalnych olejków, że nie parują z ciała szybko jak żel adidas. Projekcja stonowana, biurowa.

Zapach nie jest genialny. Ale nie jest też od tego daleki. Będę polował na dropa poniżej 700zł, ale przy obecnym statusie "NIEPRODUKOWANY" może to być nieco naiwne polowanie. Czy jeżeli mi się nie uda to będę żałował? Może trochę. Jestem dopiero w połowie odlewki a już za nim tęsknię xD

Ogólnie polecam. Bezpieczny, noszalny, ładny. Gdyby nie kosztował tysiaka za flakon, rekomendowałbym go w każdej kolekcji początkującego. Jednak w tym budżecie jest tak wiele opcji o niebo ciekawszych, że Beloved pewnie osunie się w mrok historii, bez większego oporu. Wstyd tylko, że zastąpi go jakiś Enclave na kiju.

  

słabej jakości zdjęcie z takiej stronki JustAttar
Beloved na fragrze: https://www.fragrantica.com/perfume/Amouage/Beloved-Man-17726.html

Gruba ryba

w Perfumy

16piorunów

Kinetic Sillage na 

Gdy dostałem resztkę odlewki jako gratis do flakonu kupowanego od Tomeczka, to nawet nie kojarzyłem szczerze mówiąc tej marki :v
Sądząc po szybkim porównaniu ocen na fragrze, możliwe że jest to ich najlepsze dzieło.

I generalnie to serio jest bardzo ładne!

Mocno pudrowy zapach. A przynajmniej tak wyobrażam sobie pudrowość w zapachach xD
Dodatkowo czuć kwiaty i owoce, z naciskiem na szafran, jaśmin, i malinę. I kobieco podaną skórę w otwarciu. Ogólnie on ma taki kobiecy vibe z jednocześnie męskim podbiciem. Czuć że unisex, ale taki klimatyczny. Nie wiem czy to co piszę ma sens, ale to nie jest taki unisex który nie jest ani dasmki ani męski tj. nijaki, tylko właśnie taki jednocześnie damski i męski xD Wyrazisty w swoim centryźmie.
Od początku czuję też oud, ale zdecydowanie nie wschodni arabski xD Raczej taką znacznie ugrzecznioną nutę z Gucci Intense Oud.

W bazie czuć głównie zamsz w którego bardzo płynnie przeszła skóra, i słodką wanilię.

Zapach ciepły, bogaty, mocny, intensywny i trwały. Raczej nie na lato, chociaż nie będzie zabijał.

Generalnie bardzo dobry, jestem mega pozytywnie zaskoczony :grinning: Szkoda że tak mało go było, ale za darmo to i tak wdzięczny jestem xD

Kinetic Sillage na niezawodnym w kwestii niszy House of Merlo (stamtąd zdjęcie)
KS na fragrze

  

Osobistość6piorunów

@Barcol wszystko się zgadza, to slodki pudrowy malinowy zamsz, uniseks ale imo jednak bardziej męski co potwierdzały kobiety. Taki milusi. No i nie jest żadnym tuscan leatherem, jest mocno inny, gladszy, słodszy i mniej skórzany. Ma super trwałość i średnią projekcję. Na ciuchach pachnie genialnie jeszcze kilka dni. Na jesień i zimę świetnie się nosi. Przy okazji to klon Widian London który jest sporo droższy za ml. Wąchałem i jest mega podobny. A polecił mi tego Kinetica Qtafix którego pozdrawiam przy okazji. Cały tag również zresztą :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@prodigium Hehe a oto i człowiek któremu zawdzięczamy dzisiejszą recenzję, Pan @prodigium ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzięki wielkie, super zapach! Pana Qtafifloxa też oczywiście pozdrawiam!

Autorytet4piorunów

@prodigium @Barcol :* też pozdrawiamy z ciocią! Trzymajcie się cieplutko robaczki!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Perfumy

15piorunów

Green, Green, Green and... Green Miller et Bertaux na 

Więc, szukałem czegoś zielonego na lato i akurat trafił się on. Spoko cena, ciekawe nuty, dobra ocena, wziąłem sporą odlewkę.

I coś czuję, że jej nie dokończę xD

Zapach... no zielony. Nazwa nie kłamała :grinning: Nieco w tej zieleni gryząco drażniący, ale nie w syntetyczny sposób.
Raczej jak taka intensywna woń chwastów targanych kosą spalinową. Tylko czemu ktoś w chwastach ma tyle trawy cytrynowej? xD

No i w sumie trudno mi się w nim było czegoś więcej doszukać. Świeży? Zdecydowanie? Naturalny? Całkiem całkiem. Zielony? Trzy razy tak.
Jednocześnie jakiś taki... nudny? Na plus że w przeciwieństwie do na przykład eternitów od CK, ta zieleń nie ma w sobie dziada, nie będzie też raczej nikogo odrzucać.
Jeżeli lubicie takie świeże sprawy, to może Wam przypasuje do gustu. Ja prawdopodobnie będę go używał jako odświeżacza do kibla, bo z tym mi się kojarzy.

Generalnie w tym momencie pomyślałbym, że ja może po prostu nie lubię zapachów zielonych, gdyby nie to, że mam też odleweczkę boskiego Eau Sauvage xD

+ Odkąd przeczytałem że G,G,G'n'G pachnie jak tajskie zielone curry, to nie mogę przestać tego tu czuć xD

Jeżeli ktoś lubi zielone zapachy - może mu się ten spodobać. W innym wypadku nie polecam.

Aha, jeszcze parametry: jak na letniaczka to przyzwoite. Chociaż oczywiście nie udusicie nim nikogo, choćbyś się chochlą polewali. Na cały dzień delikatnego pachnięcia bez dopsikiwania też raczej nie ma co liczyć.

Nie jest zły, ale to totalnie nie moja bajka.

Green Green na fragrze

  

Kompan1piorunów

@Barcol Zgadzam się z opinią i mi również wali odświeżaczem do kibla. Po opiniach w internecie spodziewałem się czegoś lepszego.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Perfumy

17piorunów

Myths Man Amouage na 

Gorąco witam dziewiątego obserwującego ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Woń Mythsa,

gdy Bóg tworzył piękno miał na myśli ją

Czy w tak cudnym flakonie może mieszkać zło

W tej jednej chwili nagle się zatrzymał świat

I za jeden psik mógłbym diabłu duszę dać

To nie jej wina, że to o niej myślę wciąż

Że zrobię wszystko, żeby znów zapachnieć nią

Wiem, że chociaż ona nawet nie dostrzega mnie

To nie pozwolę już nikomu odlać se

O Amouage, choć jeden raz bym wskoczyć chciał

Do kadzi w której ktoś miesza Mythsa

Opus Magnum sztuki perfumiarskiej. Nie tylko najlepszy zapach ze stajni Amouage, ale w ogóle jedne z najbardziej udanych perfum jakie poznałem.

Podobno nuty głowy to chryzantemy i korzeń irysa. Nie będę kłamał, nigdy nie zwracałem uwagi jak pachną chryzantemy, ale jeżeli tak jak tu, to jestem ich fanem. Korzeń irysa dawałem chyba do nalewek ale jego aromat również jest mi obcy.

Od samego początku czuć też dym i popiół. Gęsto i obficie wypełniają nozdrza. Myths miesza świeżą kwiatowość z cierpkością dymu.

Zapach przywołuje na myśl jakieś zaklęte czarne kwiaty, jak Wither Rose z Minecrafta. Piękne, mroczne, poważne. Mistyczne. Nazwa świetnie dobrana.

Nie sposób oderwać od nich nosa. Bije z nich ten mistyczny chłód i powaga. Zapach suchego listopadowego wieczoru. Nie mogę się doczekać zarzucania ich na jesień.

Uwielbiam perfumy które opowiadają sobą jakąś historię, albo niosę ze sobą wyraźny klimat czy ciekawe wspomnienie. Zazwyczaj jestem nawet w stanie darować im słabe parametry (Maison Margiela, patrzę na Was). Myths oczywiście świetnie wpisuję się w tą definicję, ale dodatkowo jego parametry są bombowe!

Trzyma długo i projektuje mocno. Chętnie przechodzi z ręki na rękaw, a potem jeszcze z rękawa na rękaw osoby której podajesz rękę xD Roznosi sie jak covid.

Na ubraniach trzyma po pare dni, czuć go z daleka. Nawet moja perfumoodporna skóra nie zwalcza go tak szybko. Jeden z nielicznych zapachów, które zaaplikowane rano na nadgarstek przypominają o sobie w losowych momentach dnia, gdy ruch ręki wprawi jego cząsteczki w powietrze.

Nikt nie pozostaje obojętny, za Mythsa zawsze wpadają komentarze. O dziwo często pozytywne. Mimo ciężkości i mroku, stanowią świetny [łapacz komplementów]( https://www.hejto.pl/wpis/ale-wpadlo-komplementow-za-mythsa-az-caly-obroslem-w-piorka-xd-ale-po-kolei-wypa))

Nie lubię nut skóry w perfumach, zazwyczaj mnie odrzucają. Ale Myths jest tak nietypowy, że skórę też ma nietypową, i mimo że wyraźnie czuć, że to ona, to jednak jakaś inna. Okadzona, przyjemna.

Perfumy niepodobne do niczego co próbowałem, nie do pomylenia z niczym innym. Złoty Graal. Raz na jakiś czas wpadam na zapach, przez który muszę zrewidować wszystkie wystawione wcześniej 10/10, bo oto pojawił sie nowy wzorzec ideału. Przypomnienie, po co w ogóle bawię się w to hobby. To właśnie on.

Nie wiem, czy to nie jest mój aktualny TOP 1.

I dlatego nie mogę wybaczyć tym karakanom, że go wycofali. Serce mi się kraje. Nie dowierzam, że to na serio. Jestem też w trakcie zbierania jego zapasów xD

[Myths na Fragrantice]( https://www.fragrantica.com/perfume/Amouage/Myths-Man-38259.html )

Wiersz z początku oczywiscie nie jest moim dziełem, sparafrazowałem piękne wykonanie Belle z Notre Dame de Paris od Studia Accantus w tłumaczeniu Doroty Kozielskiej: https://www.youtube.com/watch?v=8jyRBDfSEqA

  

Kompan1piorunów

Też udało mi się ostatnio dorwać flakon i zapach jest niesamowity. W pierwszym wąchaniu nie byłem przekonany, ale każda kolejna aplikacja pachnie coraz piękniej. Faktycznie ostatnio za Myths dostaje najwiecej komplementów :smiley:

Sum0piorunów

Wszyscy się zachwycają, ale ja pamiętam, jak wszyscy się zachwycali innymi amułażami, a potem gorzko płakali, bo marka schodzi na psy i już nie dostanie się w sklepie tego produktu, którego dotyczą entuzjastyczne recenzje, a co najwyżej popłuczyny w podobnej flaszce. Myths jest jakimś wyjątkiem, którego nie dotknęła klątwa reformulacji?

Gruba ryba1piorunów

@TerazMnieWidac tak, przestali go produkować xD jak ludzie wykupią to co leży na półkach to będzie płacz i braki. Wycofanie Mythsa to chyba jeden z najgorszych manewrów marki

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Perfumy

29piorunów

Enclave Amouage na 

Dziś Omańska firma dostanie minusa. Nie żeby ich to obchodziło, czy coś xD

O Enclave słyszałem, że jest to bardzo przystępny Amłaż, krok w stronę szerszej publiki, i nowofalowe modne spojrzenie na sztukę perfumiarską. Czy to dobrze? No właśnie wydaje mi się, że nie do końca xD

Mogę gadać głupoty, bo jestem totalnym nowicjuszem w zakonie sztuki olfaktorycznej, ale byłem przekonany że ich mocą jest naturalność, zgodność z tradycją, i odważne kompozycje. Tutaj mamy przeciwieństwo: syntetyczną mięte, ambroksan, i aurę nadającą się do noszenia przez studenciaka na clubbingu. Zamiast wojować o plakietkę królewskiego zapachu, bije się z Sauvagiem o niechlubny tytuł perfum dla kogoś, kto nie ma pojęcia czym pachnieć, ale chce jakoś zamaskować pot.

Taka pozycja w menu pewnie też jest potrzebna, więc ogólnie nie miałbym im tego za złe, gdyby nie była to część bardzo złej (moim zdaniem) strategii firmy. Wycofywanie najpiękniejszych zapachów, dziwne kombinowanie z attarami, czy w końcu te chemiczne potworki. Trochę szkoda, bo nazwę tej firmy w materiałach archiwalnych, starych wpisach na wipoku, czy dawnych postach z perfumoforum wymienia się zawsze jako niemal wzór do naśladowania.

Ale dość już tego wywodu światopoglądowego, zajmijmy się samym zapachem.

Otwarcie Enclave jest raczej gryzące. Przywodzi na myśl nakładanie LP Black Sea bez dygestorium, na szczęście nie dusi tak zbyt długo. Nadal jest gryzący, ale bliskoskórnie. Po delikatnym przewietrzeniu się, czuć mocno tytoniową miętę. Kiedyś użyłem określenia “Aromat kojarzył się z petami z tych takich szlugów z miętową kulką, co je kupowali gimnazjaliści na sztuki dopóki unia nie zakazała” wobec innego bliskowchodniego tworu, i tutaj to określenie jest też na miejscu. Co ciekawe, zapach nie ma w piramidzie nut tytoniu.

I w sumie tyle. Gryząca, syntetyczna, tytoniowa mięta pojawia się, chwilę projektuje, potem siedzi bliskoskórnie kilka godzinek, i w końcu zanika. Nic więcej się tu nie dzieje. Gdzieś na granicy placebo przemyka wspomnienie róży, i nieco kardamonu. Na mojej skórze paramtery średniawe.

Ogólnie, szkoda.

Ale hej, nie przejmujcie się moim narzekaniem! Opinie na fragrantice są wręcz powalające. “Tak musi pachnieć mój przyszły mąż!”, “Nie da się opisać piękna tego tworu, dosłownie przestaje się stresować gdy go czuję”, “Jest na prawdę tak pięknie, że trudno oderwać mi nos od nadgarstka.”. Generalnie zbiera sporo podejrzanie przesadzonych zachwytów. Może to tylko ja i mój dziwny gust po raz kolejny ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zdjęcie ze sklepu elnino-parfum.pl, stąd konkretnie: AMOUAGE ENCLAVE

  

Praktykant1piorunów

@Barcol współczuję skóry, enclave to jest Mocarz, który projektuje przez dobre 10h a resztki bazy daja o sobie poznac jeszcze następnego dnia. Z opisem kompozycji nie będę polemizował bo naturalności tutaj nie ma za grosz choc moim zdaniem to mimo wszystko dosc udana i bardzo noszalna kompozycja

Gruba ryba1piorunów

@Ebeebe123123 No no, na mnie właśnie wszystko szybko wygasa, nawet mocarze, dlatego jestem zwolennikiem napierdalania perfum na ubranie :grinning:

Osobistość1piorunów

@Barcol ja bym nie był tak krytyczny. To taki miętowy nieświeżak. Przytłaczająca mięta na żywicach i bursztynie. Ta mięta to taka z pasty do zębów czy gumy miętowej peppermint a nie świeża z liści. Pachnie to jak wyperfumowany człowiek żujący gumę miętową. Mnie w globalu ta mięta od początku do końca zmęczyła jednak trochę ale nie powiedziałbym, że było syntetycznie i słabo parametrowo.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Perfumy

16piorunów

Reflection Man Amouage na 

Blind Buy, bo był w dobrej cenie, a wiele dobrego o nim słyszałem. Czy mi się podoba? Tak! Czy jestem w pełni zadowolony z zakupu? O tym za chwilę xD

Zapach jest świetnie zblendowany, i rozbijanie go na nuty składowe mnie przerasta. Potwierdzam że czuję jaśmin i neroli, ale cała reszta to placebo. Ktoś napisał że kojarzy mu się z Le Male, i może jakieś tam wspomnienie tego śmierdziela z JPG gdzieś tam jest, ale na szczęście podobne nie są. Nie recenzowałem jeszcze wspomnianego “pantydroppera” na tagu, dlatego będzie to mały spoiler, że bardzo go nie lubię.

Reflection ma moc białych kwiatów. I mimo, że udało mi się nazwać jedynie dwa z nich, to cały czas czuć że jest ich więcej. Jestem zaskoczony że perfumy z dominacją mieszanki białych kwiatów mogą pachnieć tak męsko.

Skąd więc moje niezadowolenie? Z parametrów. Wiem że to nigdy nie był tytan projekcji, ale na mnie ten zapach jest tak nieśmiały jak woda kranowa.

Nawet bałem się, że to może być podróba, tym bardziej że checkfresh nie widzi mojego batchcodu G25065. Na perfuforum ktoś ma tą samą obawę, ale może to po prostu wina nowego wypustu i checkfresh nie nadąża.

Ogólnie zapach piękny, ale jak w tej cenie, to przesadnie cichy.

  

Debiutant1piorunów

Mam ten sam batch G25065.
Wcześniej miałem 2019r.

Moim zdaniem ten G25065 jest jakby mniej jaśminowy, a więcej w nim ylang-ylang.
Wydaje się cięższy niż ten 2019r.
2019r był bardziej zwiewny.

Różnica też jest w kolorze soku.
Ten nowy jest znacznie bardziej żółty.

Mocarz0piorunów

@MickWash a potwierdzasz to co colega @barcol pisze na temat słabych (słabszych niż kiedyś) parametrów?

Gruba ryba0piorunów

@olejek_rurzany W sumie muszę mu oddać że trwałość ma przyzwoitą. Trzyma na mnie nadal i czuje go wyraźnie... Gdy dotykam nochalem skóry :melting_face:

Debiutant2piorunów

@olejek_rurzany, parametry zdecydowanie lepsze niż flakon z 2019r (stare pudełko, jaśniejszy sok i napis "Reflection" na szyjce, a nie na szkle).
Podejrzewam, że kolega @Barcol po prostu przyzwyczaja się szybko do tego aromatu.
Ja bym celował bardziej w 3-4 strzały, niż w 6.

Na pewno nie jest to Reflection z 2007r, jak jeszcze był w kryształowym flakonie.
Tamten to potrafił zabić.
Ale nie ma powodu do narzekania.

Jest dobrze.
Zakupiłem go na elnino za 669zł.
Natomiast 1595zł w retailu to bym raczej nie dał.

Debiutant1piorunów

@Barcol, no i gitara :grinning:
Musimy pamiętać, że to stosunkowo świeży rozlew, a Amouage wybitnie lubią sobie poleżeć.

Jakbyś zużył 1/3 soku i odłożył go na kilka lat to parametry byłyby co najmniej 2x lepsze.

To dotyczy każdych perfum, w których używa się dużego procentu naturalnych składników.

Amouage to już nie to samo co 20 lat temu ale nadal leją sporo esencji i olejków do swoich flakonów EDP.

Mocarz2piorunów

@MickWash @Barcol Dzięki za komentarze. Po przeczytaniu poszedłem odebrać swoją paczkę, dobrze, że żabka do 23 czynna hehe. Również mam ten batch G25065, zapodałem marne dwa strzały i póki co zapach jest taki jak go zapamiętałem z próbek które miałem wcześniej, czyli wspaniały. Za bardzo dzisiaj nie poszaleję, bo niedawno psikałem w pokoju innymi smrodami i nie chcę mieszać. W przyszłym tygodniu pewnie go użyję do pracy to zobaczymy jak się spisze na długim dystansie.

Specjalista1piorunów

@Barcol rok czy dwa temu było "przemodelowanie" batchcodów w Amouage. Także bez obaw. Co ciekawe - nie są one związane z nowymi pudełkami, bo ja miałem stare, a numer już nowy.

Pokaż więcej komentarzy (24)