Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#barcolwoncha

Gruba ryba

w Perfumy

8piorunów

#barcolwoncha odcinek
Mandarava Prissana

Próbka otrzymana w prezencie od kolegi @jatutylkoperfumy

Kwiatowa, ale w takim arabskim wydaniu. Kojarzy mi się z attarami od Amouage. W tym kwiatowym aromacie ścierają się trzy osobne moptywy główne:
- kwiatowy, słodki, miodowy - ale nie ulep.
- kwaśny, ale jak świeże kwiaty, może jakiś aldehyd - a nie jak jakiś kis
- poważny - ambrowy, cięższy i głęboki, niemal balsamiczny.

W tym wszystkim jest też nieco zwierzaka, nieco drewna, trochę żywic, no generalnie bardzo hojnie wybrzmiewające perfumy. Raczej nie wyłapałbym z tej kompozycji żadnej nuty (no, może poza cywetem) bo po prostu jest to kalejdoskop. W żadnym wypadku jednak nie narzekam! To nie tak, że ilość składowych jakoś przytłacza, bo mimo wszystko jest to pięknie skomponowane dzieło.

Wydaje mi się, że gdybym miał je na sobie, to część osób pytałaby "czemu się damskimi wypsikałeś??".

Szkoda że nie dają o sobie znać bardziej agresywnie, bo jednak są trochę zbyt nieśmiałe jak na ich cenę.

#perfumy

Fenomen6piorunów

@Barcol twórczość Prina Lomrosa to super przygoda dla wąchola. Jeśli ma się trochę czasu dla siebie, to wystarczy mała próbeczka, żeby zapewnić sobie co najmniej dobrą zabawę. W ten sposób spędziłem z Prinem więcej niż kilka świetnych wieczorów. Czytanie jego opisów - niemal zawsze nawiązuje w nich do kultury lub folkloru. Część składników nieużywana w Europie. I mimo, że po przewąchaniu kilkudziesięciu zapachów niektóre z nich zlewają się z innymi - jako że Lomros ma swoje naleciałości i tendencje - to jednak wciąż jeden z moich ulubionych twórców.

Twój post przypomniał mi o potrzebie zapełnienia koszyka na Ecuacion Natural.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

#barcolwoncha odcinek
YETI Maksim Perfume

Zostało mi obiecane coś na kształt nowożytniego Kourosa, więc z ciekawości zajrzałem. Zakładałem że to sformułowanie ma wskazywać na jakieś podobieństwo do Króla Perfum, niestety chodziło chyba o co innego bo podobieństwa nie ma ani trochę.

Jeżeli chodziło zaś o ten niepodważalny status największej legendy, to chyba trochę megalomania ze strony autorów, bo... no nie sądzę xd I to oczywiście z całym szacunkiem do obu nazwisk.

A jeśłi po prostu ja coś źle zrozumiałem - no bywa xd

Zam zapach przypomina mi brakujące ogniwo między Ralph Lauren Polo Green a T-Rexem od Zoologista. Nieco gryzący, nie do końca wpadający w moje klimaty, ale względnie noszalny jak na ten profil. No, zakładając że nikt nie wącha z bliska, bo tutaj lekko kopie xd

Zimny, żywiczny, surowy, świeży, ale jednak posiadający jakieś ciepłe wsparcie w tle, niemal jak widok światełka w oknie schroniska podczas górskiej wędrówki która przedłużyła się do nocy.

W sumie ładny, lekko tajemniczy, chociaż nie rozumiem wstawki kryptozoologicznej, ja tu zwierza nie czuję ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

#perfumy

Gruba ryba6piorunów

Na razie siknąłem delikatnie na nadgarstek i zapowiada się przednio, krul jednakowoż to całkiem co innego. Aż się jutro do biura przejdę.

Fenomen5piorunów

podobne mam odczucia. Mi najbardzije przypomina aranyaku od prina. Jeti (jak dla mnie) nie ma nic wspolnego z kourosem... po co bylo wogole przez autor/ow o nim kontekscie tego zapachu? c⁎⁎j jeden (albo drugi) wie. MI to sztyni canajwyzej zatechla (lecz wysprzatana) nora jakiegos zwierza (moze futro jetiego tak j⁎⁎ie stechlizna).

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Perfumy

12piorunów

EJJ!! Dobre Crocsy ktoś wyrzucił!

Tylko... Czemu?

Zacznę od d⁎⁎y strony, i to dosłownie.

Wiecie, że Atlantyk wygląda jak kobieta? I to nie jest tylko wykopkowa pareidolia! Oddalcie sobie mapę, oddalcie na maksa, i zobaczcie. Pośladek w Zatoce Gwinejskiej, od granicy Angoli z Namibią bardzo wyraźna linia uda, a po drugiej stronie równika dwa potężne Cycerony: jeden skierowany z profilu w stronę USA, a drugi prosto w nas, z bardo wyraźnie zaznaczonym sutkiem w postaci Cabo Verde. Ba widać nawet prawę przedramie w postaci morza Karaibskiego, oraz dłoń w zatoce Meksykańskiej, a nawet i opadający na twarz fragment grzywki z południowej grenlandii.

No dobra, jednak jest to wybitna pareidolia, żadnej kobiety tam nie ma, ale jak raz ją zobaczycie to będzie tam na zawsze. Może jakiś rysownik Hejtowy chciałby to lepiej zaznaczyć, w każdym razie ja do tego sutka chciałem nawiązać.

Na oceanie, niedaleko Senegalu leży sobie Cabo Verde, a po polsku Wyspy Zielonego Przylądka, na których to znajduje się państwo pod niemal tą samą nazwą. Najczęściej jak już się tam leci to na Sal, ale od paru lat można też dostać się na o wiele bardziej surową Boa Vista, gdzie głównie na zachodniej plaży znaleźć można parę hoteli. Jeśli kiedyś byście tu trafili to warto wybrać się na wycieczkę po całej wyspie, mają takie atrakcje jak np ręcznie kładziona "Rota 66 Caboverdiana" gdzie (ponoć) samymi rękami wybrukowali prostą po horyztont drogę, albo Praia da Atalanta czyli plażę TUŻ przy której leży wrak statku Cabo Santa Maria, który to miał wieźć gazety pornograficzne do Brazyli, no ale się rozbił i gnije. Oprócz tego klimatyczne małe wioseczki, prawdziwe pustynie, ogromne plaże, ciężko się nudzić.

Drobną ciekawostką jest, że lotnisko na Boa Vista jest tak malutkie, że samolot w pełni zatankowany nie byłby w stanie wystartować z powodu masy, więc startuje prawie pusty, i osiada 15 minut dalej na Sal, żeby się zatankować przed powrotem do Europy. W sumie ciekawe dlaczego nie wydłużą pasa, skoro dookoła nie ma nic tylko piach, no ale może byłaby to zbędna inwestycja.

Jak już wspomniałem, większość hoteli leży na zachodnim wybrzeżu, ale nie wszystkie. Wschodnie jest całkiem puste, na północnym znalazłem jakieś domki na wynajem pośrodku niczego (serio xd), natomiast teraz chciałem napisać o południowym, bo to tam się ulokowałem, w hotelu o nazwie Riu Touareg. O nim samym nie będę pisał, ot hotel jak hotel, ale stanowi on jedyną zabudowę na całej tej potężnej plaży (nie tylko długiej ale i bardzo szerokiej). Sprawia to wrażenie przepotężnego osamotnienia i jeśli oddalimy się nieco dalej brzegiem i przypomnimy sobie, że znajdujemy się na środku oceanu, z dala od lądu kontynentalnego (tak się mówi w ogóle?) i bez zasięgu telefonu, to człowieka łapie taka sama "małość" jak czasem w nocy patrząc w gwiazdy, tylko że o nieco innym posmaku.

Dziś wyskoczyło mi to wspomnienie sprzed roku i przypomniałem sobie smutny detal jaki zobaczyłem przypadkiem, czyli parę klapków.

Pewnego ranka zdecydowałem się pobiec w prawo na mapie, a więc w lewo z perspektywy człowieka patrzącego na morze, a więc na wschód, mówiąc językiem precyzyjnym. Fale w tych okolicach są przepotężne więc bieg był iście hawajski. Po chwili dotarłem do miejsca gdzie fale bardzo mocno uderzały o kamienisty klif, roztrzaskując się o niego z hukiem jeszcze mocniejszym niż po drodze doń.

Przed samym klifem zauważyłem wspomniane Crocsy, pozostawione w pozycji "ściągam klapki i wskakuję do morza!" na tym totalnym odludziu, tuż obok trzaskających o klify fal. Chyba oczywiste dlaczego nikt po nie nie wrócił.

Warunki atmosferyczne zdążyły zmienić ich kolor w ciemno brudny, ale nie zdecydowały się ich ruszyć.

Zostawiły ten pomnik tragicznej decyzji w spokoju, co uczyniłem i ja, biegnąc spokojnie dalej. Niedaleko, na wspomnianym klifie właśnie, był usypany ładny kurchan z lokalnych kamieni. Ciekawe czy ma to związek z tymi klapkami.

Jeśli jakimś przypadkiem bylibyście kiedyś w tymże własnie hotelu, to jeśli to nie problem to chętnie dowiedziałbym się czy klapki nadal tam leżą, załączam widok street view na to dokładnie miejsce: https://maps.app.goo.gl/KEKPgq8f1jSCZPVv9

Od jakiegoś czasu moje wspomnienia są bardzo mocno skorelowane z zapachami. Może inaczej - zawsze tak miałem, ale było to na zasadzie "ooo coś mi pachnie jak ten jeden wieczór w Bieszczadach gdy miałem 7 lat" ale nie umiałem tego nazwać. Od paru lat mam bardzo skuteczne medium dla wspomnień zapachowych, czyli znany nam wszystkim pachnący alkohol.

Tym co towarzyszyło mi przez cały wyjazd była próbka Bvlgari Aqva Amara, którą otrzymałem wtedy od @Vilified a której to kolejną sztuką obecnie dysponuję dzięki wielkiej uprzejmości @dziadekmarian, których to obu pozdrawiam!

Myślę, że jest to zapach idealny do tego typu miejsc: świeży i cytrusowy, ale nie słodki. Taki gorzki świeżak. Wnoszący zarówno egzotykę cytrusów, jak i mineralne słone wodne nuty, balansujące te cytrusy.

Naprawdę ciężko mi go czegoś porównać; nie jest niczym co przychodzi do głowy na hasła "świeżak cytrusowy" ani też na "zapachy morskie", jest czymś innym, ale bardzo udanym. Szkoda, że tak oryginalna kompozycja spotkała się z wycofaniem, ale może to właśnie to pozwoliło nabrać jej tej legendy? Może nawet bym go nie powąchał gdyby nie wycofanie? Może gdyby nadal był na półkach to po prostu pogodzilibyśmy się z faktem, że takie coś istnieje, i stanowi  co najwyżej tanią ciekawostkę?

A nostalgia to najlepsza przyprawa.

#barcolwoncha odcinek Bvlgari Aqva Amara

#gownowpis #grupaobnizaniapoziomu

Fenomen1piorunów

@Barcol Kurde, ja niby na wakacjach nie jestem, ale biegnąc dziś z rana do łazienki wdepnąłem bosą nogą w kurhan z kocich rzygów...

Chyba nigdy nie byłem w tak pustym miejscu. A ta kobieta - zwłaszcza gdy patrzysz na wersję mapy z zaznaczonymi izobatami (linie oznaczające poziom głębokości wód), to trudno to potem wygonić z głowy. Super sposób, by zapamiętać wszystko na mapie:)

Zapomniałem, że mam Amarę. Dziś użyję!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Perfumy

18piorunów

#barcolwoncha

Encelade Marc-Antoine Barrois
Tonka Ajmal
Civet Zoologist Perfumes
Apple Brandy on the Rocks By Kilian

Encelade Marc-Antoine Barrois
Oj, smrodek ( ͠° ͟ʖ ͡°) Jakiś taki dziwny, nieprzyjemny. Niby drzewny a jednak słodki - wykręcająco sztuczno słodki. Kojarzy ze słodyczą najgorszych lattafów o nazwach na 17 wyrazów. Nie można mu odmówić mocy i ku mojemu przerażeniu - trwałości. Bleh. Co najgorsze - nic nie zysuje z czasem. Powrót do opryskanego miejsca to pewny grymas na gębie. Rozważam nawet napsikać sobie do nosa żeby złapać noseblind, bo na zmycie go niestety nie widzę szans.

Tonka Ajmal
Przy pierwszym podejściu zostałem pokonany bardziej niż przez inne Ajmale, ale jak już wykształciłem tolerke to jest git xd
Bardzo elegancka słodycz tonkowo tytoniowa z dużo dawką oudu. Jest lekko stajennie, lekko apetycznie, i bardzo orientalnie. Parametry dobre, generalnie zapach jak najbardziej na plus. Nie wiem co więcej o nim napisać, polecam spróbować. Tylko ponownie uprzedzę: obora występuje xD

Civet Zoologist Perfumes
Jak pewnie każdy zauważył, brakuję nam tu kogoś na tagu. Brakuje nam @CheemsFBI . A mówię o tym bo jego ostatni post sprzed 4 miesięcy to było właśnie zdziwienie tym jak przystępną serią są te całe zoologisty. Nie inaczej jest z cywetem. Nie umiem powiedzieć czym pachnie xd Ale robi to w sposób piękny i pociągający. Piramida nut jest przepotężna, ale finalny blend bardzo zgrabny. Spodziewałem się więcej zwierza, kocich szczyn, nie wiadomo czego - nic takiego. Szkoda że parametry nie są bardziej kozackie, ale i tak jest nieźle. Dobry zapach.

Apple Brandy on the Rocks By Kilian
Ja jestem fanem Angels Share, może i ulepek ale naprawdę magiczny. Nie dziwi mnie siedem tysięcy klonów. Zainteresowany dalszym poznawaniem marki sięgnąłem po Apple Brandy. No i... No nie porwał mnie. Nieco sztuczny, nieco dziwny. Może i czuć tytułowe brandy jabłkowe ale totalnie nie tak jak sobie wymarzyłem. Do tego niestety zapach jest taki czysto chemiczny, zielone jabłko to niestety nie świeżo zerwany z drzewa owoc, a raczej octan etylu, który wsparty cytrusami daje nam w efekcie płyn do szyb. Zapach nie tylko nie jest wart tych pieniędzy, ale nie jest moim zdaniem wart w ogóle żadnych pieniędzy. Nawet gdyby kosztował 80zł za 100ml - NIE brałbym go.

#perfumy #recenzjeperfum #barcolwoncha

Gruba ryba8piorunów

Tak pamiętam to piękne otwarcie Tonki, niczym głęboki wdech nad odpływem po wymontowaniu syfonu XD

Sum1piorunów

@Barcol  Encelade pachnie spoko przez minutę, potem nawala całą okolicę przez naście godzin i mam wrażenie, że z czasem się wzmacnia xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Perfumy

13piorunów

odcinki numer:

Fathom V BeauFort London
Rake & Ruin BeauFort London
Iron Duke BeauFort London

Fathom V BeauFort London
Bede zigoł - zielone nuty chwastów od których boli głowa, kicha nos, dawno zapomniana alergia mówi puk puk mimo środka zimy, a usta wykręca grymas wąchania czegoś niemiłego. Ogólnie tak sobie wyobrażałem większość reakcji na buforty, ale miało to być spowodowane mocą i potęgą a nie chwastem. Im dalej w las, czy raczej przerośnięty nawłocią kanadyjską nieużytek o którym ktoś nagle sobie przypomniał i wjechał w niego traktorem z jakąś kosiarką przemysłową, tym nieco lepiej. Może to soki roślinne oblepiające naszą twarz powodują lekki noseblind co spycha zapach w sfere prawie akceptowalnego, a może po prostu mnogość nut pozwala mu pokazać się z nieco lepszej strony. Tak czy siak, postawiłbym go gdzieś obok Green Green Green and Green, tzn w moim koszu na śmieci.

Rake & Ruin BeauFort London
Noooo wracamy na właściwe tory. Aromat ginu z whiskyu. Na pierwszym planie czuć gin staromodny, klasyczny, pozbawiony cytrusów ale za to pełen wilgocii, jałowca. Za nim jest też delikatne wsparcie z whisky. Ale nie takiego sztucznego słodko karmelowego whisky jaki zazwyczaj prezentują nam różni Franckowie Bocletowie, tylko surowego torfowo drzewnego whisky. Mimo że ewidentnie opisałem go za pomocą dwóch alkoholi, to absolutnie nie wrzucałbym go w grupę zapachów alkoholowych. Nie umiem tego wyjaśnić. Zapachy alkoholowe pachną jak alkohol - duh. Ten zapach pachnie jakby składał się z tych samych nut co alkohol, ale nim nie był. To znaczy ja nie napiłbym się raczej drinka który tak pachnie. Może to przez aromaty o których jeszcze nie wspomniałem, choć pod postacią wilgoci przedstawiłem ich zajawkę? Chodzi mi o stęchlizne, próchno, ruinę. Duuuużo drewna, chyba przemoczonego. Pięknie się to wącha, ale po raz kolejny czuję że nie jest to zdobywacz komplementów. Mimo że większość mojego opisu o nim była pozytywna, to jednak przy co trzecim niuchu czuję coś co mnie drażni. Analizując piramidę zasugerowałem się że może to być lukrecja, ale sam bym na to nie wpadł. Nie chciałbym flakonu, ale chyba dlatego że po prostu czasem bym go używał xd

Iron Duke BeauFort London
NO I TO JEST TO. Iron Duke ma w głowie nutę zajebistości, w sercu potęgi, w bazie piękna. Pachnie dymem ale robi to jak Myths - że PACHNIE tym dymem, a nie jak Hyde - że leci Ci prosto w oczy i łzawisz. (Niech nie będzie nieporozumień, zapach w ogóle nie przypomina ani Mythsa ani Hyde'a). Rum, tytoń - czuję. Proch strzelniczy - tak, ale wychodzi dopiero z czasem. Skóra - o dziwo nie. W sumie w ciemno chyba nie umiałbym podać żadnej z tych nut, nooooo, może tytoń. Zapach jest unikalny, nietypowy, męski. Jeżeli miałbym wybrać jeden twór z marki, to przepraszam Wonsza i Saradonina, ale nie byłby to VEA tylko własnie Iron Duke.

#barcolwoncha #perfumy #recenzjeperfum

Sum3piorunów

@Barcol Iron Duke jest kozak, nawet moja różowa propsuje czyli to wchodzi w skład 1% zapachów jakie dostały komplementy

Gruba ryba3piorunów

@Barcol ależ oczywiście że iron duke, bo jest nieskończenie bardziej tolerowalny dla otoczenia, niemniej u mnie oba są ex aequo na miejscu pierwszym. Później Rake and Ruin i Fathom V na drugim stopniu podium, a wszystkie są mocno różne więc mając w czym wybierać ciężko się zdecydować

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

odcinki numer:

Etruscan Water Francesca Bianchi
Ahojas Hind Al Oud
A*Men Pure Havane Mugler
Terror & Magnificence BeauFort London
Vi Et Armis BeauFort London

Etruscan Water Francesca Bianchi
Nie no, Pani Franczeska to jest fachowiec. Chyba wszystko mi od niej leży dobrze. I nie zgadzam sie z twierdzeniem że "wszystko na jedno kopyto" powiedziałbym raczej że czuć pewną spójność kompozycji.
Dziś mamy cytrysu, mszaną-ziemistość, i sporo balsamicznego franczeskobianczowego podbicia. O wiele noszalniejszy niż niektóre jej wypusty, chociaż wcale nie nudy. Dobry kandydat na flakon. Piękny i uzależniający, jakościowy, elegancki. No ja jestem ZA.

Ahojas Hind Al Oud
Płynne złoto. Tak pachniałby Naxos, gdyby był dobry. Tak pachniałby każdy człowiek, gdyby zapach był tani i dostępny. Coś co nie może się nie podobać, nawet jak drażni Cie słodycz. Piramida nut prosta: miód, tytoń, figa. Czuć te nuty, ale zdecydowanie czuć też ten vibe wysokiej jakości orientu. Jakbym dostał flakon w prezencie - nie płakałbym. Ale że nie mam to muszę się zadowolić...

A*Men Pure Havane Mugler
...tym. Czy jest to w takim razie jakiś klon wspomnianego ochujasa? Ależ skąd! A czy jest podobny? No w sumie też nie do końca xD Ale wpada w bardzo podobne klimaty i możnaby powiedzieć - wypełnia te samą niszę. I robi to cholernie dobrze. Tytoń i miód - są. Ale w miejsce fig wpadło kakałko waniliowe. I bardzo dobrze się tu rozgościło. Moim zdaniem zapach jest genialny, i w kategorii crowd pleasure niszczy większość rynku. Dałem koledze odlewke to potem pytał mnie gdzie kupić flakon. Niestety jak to często bywa ze sztosami - wycofali. Co tym bogolom przeszkadza że ktoś ładnie pachnie (╯°□°)╯︵ ┻━┻ Jeśli macie możliwość położyć swe łapska na odlewce - bierzcie.

Terror & Magnificence BeauFort London
Bełforta i Franczeske poznałem mniej więcej jednocześnie, i w obu przypadkach zaiskrzyło. Ten pierwszy uchodzi za manufakturę smrodu, więc jak będzie z zapachem który nawet w nazwie ma terror?
No jak to w życiu często bywa - nie taki diabeł straszny. Zapach jest raczej żywiczno-wetyweriowy z nutami kadzidła i może faktycznie szafranu. Nie czuję tu wspomnianej smoły, i nie czuję się też sterroryzowany. Mogłem się domyślić że nuty kłamią bo ktoś tam kamienie wpisał hehe. Zapach męski i elegancki, szef banku mógłby go nosić do garniaka. Tym co ja tu jeszcze mocno wyczuwam jest skóra, taka w samochodzie. No bardzo dobry no

Vi Et Armis BeauFort London
Tagowa legenda, nie muszę wskazywać palcem za czyją sprawą. Dostałem od niego parę kropel na testy i powiem tak: Z jednej strony rozumiem dlaczego polecamy go dla jaj nowicjuszom. Reakcje postronnych nie były w pełni pozytywne. Z drugiej - to naprawdę ładny zapach. Nuty whisky mieszają się z kardamonem, herbatą, kadzidłem i pieprzem w męską kuszącą mieszankę. Całość daje lekki wydźwięk wędzonki, w szczególności w otwarciu może się kojarzyć z piwem grodziskim, ale nie jest to wada. Nie wiem jak pachnie opium które jest tu wpisane, i niespecjalnie czułem nuty z bazy, nawet sugerując się na nie. Ogólnie chętnie kupiłbym flakon, ale nie miałbym kiedy go nosić. Polecam się zapoznać.

#perfumy #recenzjeperfum #barcolwoncha

Fenomen1piorunów

@Barcol Masz może bazę przetestowanych zapachów na Parfumo?

Sum0piorunów

Jak ta FB EW ma się do Diaghileva, bo na fragrze i parfumo jest napisane, że są bardzo podobne; masz jakieś porównanie, czy dotychczasowo nie udało Ci się jeszcze przetestować kompozycji Pana Rogera.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Perfumy

23piorunów

#barcolwoncha odcinki numer:
Afrikaan Botany The Unleashed Apothecary
Mandodari Prin
DEV : The Inevitable Olympic Orchids Artisan Perfumes
Jaipur Homme Eau de Parfum Boucheron

The Unleashed Apothecary
Z fiolki zapach przepiękny - coś jakby nasrać do jagermaistera. Na ręcę wybrzmiewa nieco inaczej, bardziej ziemisto, mineralnie, mniej zwierzęco (w zasadzie wcale, lol). W zasadzie nawet trochę skalisto syntetycznie jak niektóre twory spod ręki Bischa. Nie spełnił obietnicy którą dał z korka, ale jednak komplement "JEZU CO TU TAK J⁎⁎IE" wpadł, więc jest w nim potencjał. W miarę rozwoju przechodzi niestety bardziej w gumolit, i zapach starego pomieszczenia. Nigdy już nie uwierzę "wąchaniu z korka".

Mandodari Prin
Lekki, zwiewny, wpadający w nuty kobiece ale wyjątkowo naturalnie. Im dłużej go wącham tym więcej nietypowego tła wyłapuje, bardzo oryginalny zapach. No i kurde blaszka bardzo ładny. Kwiaty i owoce są poparte tłem z pazurem, w sumie mógłbym to nosić, i mógłbym to żonie dać, ale ponownie, wpadł komplement. Notka na przyszłość: Jakbym widział flaszke to mogę rozważyć.

DEV : The Inevitable Olympic Orchids Artisan Perfumes
Dziś trochę alkoholowo, ale jak ktoś kiedyś robił macerat ziołowy a'la gin, ale zgubił jałowca wśród arcydzięgieli i trwa cytrynowych - tu odnajdzie znajome wspomnienie. W przeciwieństwie do aptekarza, tutaj nuty ziołowej nalewki wybrzmiewają na skórze bardzo mocno i wyraźnie, jeśli dodać do tego kolor to wprost podejrzewałbym że ktoś się oblał likierem Valhalla. Ja nie ukrywam, bardzo lubię takie aromaty, i dla mnie ten zapach to sztos jest. W miarę rozwijania sie na skórze dochodzą jakieś żywice, drewno, robi się mniej nalewkowy, ale nadal piękny.

Jaipur Homme Eau de Parfum Boucheron
Cytrusowo pudrowy z waniliową bazą i zimowo grzańcowym tłem. W sumie chyba trochę nie mój klimat. Dosyć prosty w budowie, i generalnie ciężko mu zarzucić jakieś wady czy smrody. Bardzo dobry jakościowo. Może odnalazłby się na początku jesieni gdy tęskno do cytrusów ale powoli człowieka łapią smaki na cynamon.
WŁAŚNIE SPRAWDZIŁEM CENE: CO JEST XD Totalnie zmieniam postrzeganie, za 120zł za 100ml to to jest kradzież ale ze strony kupującegbo. Będę go od dzisiaj polecał ludziom pytającym o polecajkę araba.
[Edit: to znaczy to nie jest arab i nie ma takiego klimatu, ale z jakiegoś powodu ludzie mnie ostatnio o araby pytają a mają na myśli po prostu coś taniego, pewnie efekt lattaffy]
#perfumy #recenzjeperfum

Autorytet6piorunów

@Barcol co do Jaipur w pełni się zgadzam mam posiadam lubię używać a czasami tester poniżej stówy można wychaczyc, według mnie są to najlepsze tanie perfumy, w takich pieniądzach aż żal nie posiadać😉Oczywiście klimat pudrowo slodko orientalny

Fenomen2piorunów

@Barcol Po Afrikaan Ambergris zrobiłem listę Unleashed Apothecary do sprawdzenia - mimo, że chyba zbyt miło o nim nie napisałem (zjawiskowy początek, a potem coraz to hrzeczniej i grzeczniej). Ale jednak całą serię Afrikaan chcę sprawdzić :smiley:

Mandodari nie znam, ale znam Mandodari Mandodari. I powiem Ci, że to, obok Thichila, mój ulubiony z tych może dziesięciu przewąchanych zapachów od Prina (gapię się na dekant Mandodari WIADOMO U KOGO,ale już poczekam do marca, może jeszcze będzie)

Aj, i przypomniałem sobie w temacie Myan Oud, że Oud Abu Sultan zrobił na mnie podobne wrażenie;) ale to chyba i droższe, i trudniej dostępne...

Co by nie mówić, to fajna jest ta nisza typu PK Perfumes, Apothecary, Hiram Green... nawet coś tam z Gris Gris testowałem niedawno i niby co to jest, jakieś mało znaczące, nieznane... a jednak o coś w nich chodzi. Przepraszam, być może obrażę kogoś, ale Creedy i Tomy Fordy to nie jest żadna nisza... nie mają w sobie historyjek - choć niejednokrotnie są to dobre mikstury.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Perfumy

75piorunów

Pszczoły są serio niesamowite, spróbuję Wam to nakreślić w miarę zwięźle :grinning:

O tym, że mają świetną nawigacje to pewnie wie każdy, ale czy wiedzieliście jakie mają kocie ruchy? To znaczy chodziło mi o taniec. Tak, taniec. Pszczoła potrafi poinformować inną pszczołe gdzie znajduje się coś fajnego za pomocą tańca. I wierzcie mi, metoda jest skuteczna :grinning: Jak kiedyś zostawiłem narzędzia po miodobraniu na trawniku, to gdy tylko pierwsza pszczółka je znalazła, po paru chwilach miałem armagedon xD Nie dziwię się że się zleciały, bo zapach miodu był bardzo wyraźny nawet dla mnie. Domownicy nie chcieli wyjść z domu bo wyglądało to jakby rójka nadleciała. Widocznie pszczoła przedstawiła to bardzo dosadnie 😉 W ten sposób można też trollować pszczoły wystawiając coś słodkiego, a jak tylko jedna pszczoła to znajdzie i odleci - chowając. W ten sposób dostanie ona łatkę kłamcy a my będziemy mieli niezły fortel na koncie. Oczywiście nie zachęcam do takiego zachowania, robotnice i tak mają przekichane.

Czasem ludzie myślą że pszczoły na zimę idą spać, jak niedźwiedzie czy coś xD Jest to oczywiście bzdura, pszczoły nie mogą tak robić bo by zamarzły. Zamiast tego muszą grzać siebie i królową, trąc mocno swoimi mięśniami grzbietowymi. Tak, całą zimę siedzą i kręcą plecami żeby nie zamarznąć, jakaś masakra. Co ciekawe, utrzymują tym temperaturę aż 30 stopni w środku kłebu! Niektórzy pszczelarze lubią wsadzać rurkę do środka i słuchać "zimowego śpiewu" ale poleca się jednak tego nie robić i dać im spokój xD Pszczoły zimowe i tak mają dobrze, bo co pożyją (czasowo) to ich. Latem, w trakcie pracy, tak leciwy wiek jak parę miesięcy jest raczej nieosiągalny. Latem pszczoła żyje zazwyczaj miesiąc z hakiem. Mają taki śmieszny podział, że im pszczoła jest starsza, tym bardziej ryzykowne bierze na siebie obowiązki, bo jej nie szkoda. I tak przez pierwsze parę dni życia pszczoła sprząta w ulu i karmi młode, potem buduje różne ulowe struktury, a na koniec wyfruwa zbierać pyłek i nektar aż do śmierci.

Swoją drogą jeśli myślicie że miód to taki kwiatowy nektar nalany do słoika to niestety nie jest wcale tak jak myślicie. Miód to rzygi pszczoły. W sumie nie jednej, a wielu po kolei. Każde rzyganie miodem wzbogaca go o pszczele enzymy które to dają mu te jego właściwości. O właściwościach zaraz, bo muszę doprecyzować, że nie każdy miód to wyrzygany nektar! Miód spadziowy nie może nosić tej łatki. Miód spadziowy to wyrzygana... kupa. Kupa wyprodukowana przez mszyce, i dopiero zjedzona przez pszczołę.

Wracając. Pomyślicie "ahh, właściwości zdrowotne, o to chodziło, tak?" no więc niestety tutaj muszę zawetować. Miód jest przedstawiany jako magiczne lekarstwo na wszystko, a to po prostu trochę lepszy cukier...

Ale nie samym miodem człowiek żyje, bo z pszczelich produktów mamy jeszcze wosk (czyli wiadomo, podstawowy budulec o przyjemnym łagodnym charakterystycznym aromacie), propolis (taki klej którym wszystko zalepiają jak sie im za duże szpary zostawi xD Ja miałem ul samoróbkę i musiałem z łomem chodzić żeby go otworzyć...), pyłek (zwany pierzgą, jak psczółki wracają do ula to widać na ich nóżkach takie kolorowe zbiory pyłku wyglądające jak łby od zapałek) czy mleczko (którym są karmione młode larwy oraz królowa). Praca przy takim ulu to prawdziwa symfonia zapachów, i zazwyczaj to propolis czy wosk dominują, a nie miód. Propolis ma taki specyficzny ostry, przyprawowy wręcz zapach. No i właściwości bakteriobójcze, przez co się go podobno żuje albo nawet robi z niego nalewki.

Skoro już mówimy o Królowej, ta to dopiero jest niezdara. Królowa nie potrafi sama nawet jeść, i ma oddelegowane kilka pszczół które podają jej jedzenie do pyska, żeby nie zdechła z głodu. Jej główną rolą jest składać jaja i pachnieć. Z tym pachnięciem to nie żart-nawiązanie do "leży i pachnie" u księżniczki, tylko serio królowa musi wydzielać zapach który uspokaja inne pszczoły że wszystko jest git. Bo pszczoła to trochę jak brytol: jaki miałaby sens życia jeśliby jaśniepani zmarła? No żaden właśnie. Jednym z dodatkowych obowiązków pszczoły królowej jest tak zwany lot godowy. Musi na niego lecieć tylko raz (opuszczanie ula przez królową jest szalenie niebezpieczne, więc musi być minimalizowane. Jest niezłym przysmakiem dla jaskółek) i w trakcie tego lotu zdobywa materiał genetyczny od trutni. Powiecie "a to nie mogła tego w ulu zrobić?" no więc właśnie wtedy materiał byłby ograniczony tylko do rodzimego trutnia, a tak to wszystkie okoliczne mają szansę. Do końca nie wiemy jak trutnie wybierają idealne miejsce do koczowania, ale jakoś to robią, i wszystkie samce z okolicy zazwyczaj są właśnie tam. Taki pub na wsi.

O trutniach nie ma dużo do powiedzenia w sumie xD Ich główną i jedyną rolę już opisaliśmy. Poza tym nie pomagają w pracach w ulu, nie bronią go, nie budują, nie przynoszą miodu, no autentycznie pasożyty. To po co je trzymać? Ha, bo celem życia jest rozmnożenie się, więc im więcej silnych trutni ma nasza rodzina, tym większa szansa na dobrze przekazanie genów w okolicy. Ale jak przychodzi zima to taki truteń jest wykopywany z ula i sobie zamarza nieporadnie. I gdzie są parytety? Truteń na domiar złego nie ma nawet kolca którym mógłby pomóc w obronie xD A ten jeden jedyny szczęśliwiec któremu uda się dostać do królowej jako pierwszemu... Umiera od tego procesu. Otóż aparatura potrzebna do "zbliżenia" urywa mu się w trakcie xD Podobno jest to mechanizm mający utrudnić kolejnemu szczęśliwcowi przekazanie swoich genów (w końcu jama została "zakorkowana") ale tutaj potrzebne źródło. W sumie wszędzie potrzebne. Najlepiej nie walidujcie bo może się okazać że bredzę.

Jak pewnie się już domyślacie, byłem pszczelarzem. Okazuje się że zajęcie to jest trudne i nieco niewdzięczne, w szczególności jeśli ule masz z dala od miejsca zamieszkania (a to był mój case). Moja kariera skończyła się gdy głodny dzięcioł wygryzł mi dziury w ścianie ula, i moje pociechy przemarzły. Ale dzięcioły to nie jedyne zagrożenie, oj nie. Jest pewna zmora, której nie znają nasi dziadkowie pszczelarze, a nam spędza sen z powiek, jest to Varroa Destructor, czyli tak zwana warroza. Mały czerwony pajączek który niedawno przywędrował przez nas z Azjii do Europy i zrobił tutaj rozpierdziel. Otóż nasze pszczoły nigdy nie spotkały go w trakcie swojej ewolucji, i nie potrafią z nim walczyć. Azjatyckie potrafią, ale są mniej miodne, więc nie sięgamy po nie xD Problem z warrozą jest taki, że leki wytruwają tak po 99% osobników w ulu, więc ten 1% który przetrwał, widocznie musiał być odporniejszy, a teraz to on stanowi 100% populacji i się rozmnaża. Tym selektrywnym hodowaniem pasożyta sprawiamy że jest już całkiem odporny na wysokie dawki, a nie wspomniałem jeszcze że w tym momencie tego pasożyta ma KAŻDY UL W POLSCE. Tak, tak powszechna jest warroza.

To dlaczego by nie krzyżować pszczół tak żeby były odporniejsze? No to usiądźcie sobie, opowiem Wam zabawną historię. Zacznijmy od tego że pszczelarstwo afrykańskie wyglądało nieco inaczej niż nasze. Powszechną metodą zdobycia miodu było zniszczenie ula i pozbieranie resztek. Z tego względu im pszczoły były bardziej agresywne, tym większą szansę miały przeżyć. Ale za to jakie silne i żywotne się od tego zrobiły! No więc pewien Pan z Brazylii stwierdził że jak taką silną i żywotną pszczołę afrykańską skrzyżujemy z lokalną, znającą teren, to otrzymamy silną pszczołę na warunki brazylijskie. Eksperyment można powiedzieć że się udał. Otrzymany gatunek został nazwany Killer Bee, i niech to Wam powie o jego cechach xD Oczywiście wydostał się z laboratorium i teraz opanowały tereny do teksasu xD Podobno są tak wścieknięte że na widok człowieka rzucają to co robiły, chociaż wierzę że to już nieco bajkopisarstwo. Tak to jest jak człowiek się bawi w stwórcę (no chyba że stwórca Roxi, on akurat spoko).

Mimo niedogodności, oraz zbiorów miodu które są absolutnie niepokrywające się z oczekiwaniami i marzeniami, hobby to jest naprawdę świetne. A tym, co najlepiej odświeża mi wspomnienia z nim związane są zapachy: wosku, miodu, propolisu. I taką właśnie mieszankę gwarantuje Zoologist Bee - to nie są perfumy miodowe, to są perfumy pszczele. Pachną wszystkim co opisałem, czuję w nich odrywanie korpusu łomem, czuję nakłuwanie plastrów, czuję ciepło emanujące z rdzenia ula. Coś pięknego. Do tego bardzo dobre parametry, myślę że flakon na półce nie byłby powodem do wstydu.

Naprawdę, jak ktoś ma wspomnienia związane z pszczelarstwem, np pomaganie dziadkowi za dzieciaka, to Zoologist Bee może uderzyć w strunę o której dawno zapomnieliście!

Prosiłbym o nie traktowanie tego tekstu jako rzetelnego źródła wiedzy, wiele z tych rzeczy to zasłyszane w towarzystwach pszczelarskich anegdotki, a muszę zaznaczyć że pszczelarze to specyficzna grupa ludzi, uwielbiająca dowody anegdotyczne, chłopski rozum, i argument emocji... Własny research prowadzony w oparciu o te zajawki tematów byłby na pewno lepszym punktem wyjścia do rozmów.

#barcolwoncha recenzja numer Zoologist Bee

#perfumy #recenzjeperfum

Osobistość8piorunów

@Barcol Chłop co napisał 👀 Świetnie się czytało, dałbym dziesięć piorunów gdybym tylko mógł 👍

Gruba ryba7piorunów

Zapomniałem pozdrowić @Lekofi za rozebranie pszczółki!

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Perfumy

14piorunów

#barcolwoncha
Dziś parę próbek Melega, a w najbliższym czasie reszta. Nie, TA próbka jeszcze nie dzisiaj xD

Pozdrawiam @saradonin_redux dzięki któremu mogłem poznać markę ❤️

Jak ktoś z tagu nie zna ich dzieł to niech da znać się w komentarzu 😅

Recenzje numer:
Honey Deer Musk
Vienna 1900
Meaningful Work
Mushin Kyoto Incense
Datura The Moon Flower

Honey Deer Musk - No zaczyna się z grubej rury, zapach konkret. Czuć piżmo i czuć słodkie podanie. Czy powiedziałbym że miód? Raczej nie, tym bardziej że myśląc o miodzie w perfumach mam raczej w głowie Ahojasa, Pure Havane, czy Lapidousa PH. Tutaj jest inaczej, mniej deserowo. Zapach na pewno nie z gatunku niszowych ciekawostek, swobodnie można go nosić na codzień, czy polecić osobom spoza hobby. Powiedziałbym że jest to unisex, chociaż zrozumiem jeśli dla kogoś będzie skręcał nieco w kobiecą stronę. Bardzo dobre parametry, oraz czuć że składniki naturalne i najwyższej jakości. To nie jest do końca profil zapachowy który mnie porywa, więc osobiście nie polowałbym na flakon a w przypadku odlewki nie byłaby pewnie zbyt często fatygowana, ale jak ktoś lubi proste piżmo z różanym podkładem to będzie to doskonały wybór.

Datura The Moon Flower - Z początku czułem tu coś jakby cukierki albo wata cukrowa. Później pojawił się bardzo wyraźny imbir. Jest jeszcze parę kolejnych warstw zapachów, ale na tyle złożonych że pewnie musiałbym wymienić większość znanych mi owoców i kwiatów żeby opisać co czuję. Zapach sprawia wrażenie "gęstego" i nie jest to taki soczysty orzeźwiający imbir, bardziej taki w słodkim lepkim grzańcu. Zapach piękny, po raz drugi bardzo autentyczny i naturalny, i tutaj w przeciwieństwie do miodowej sarenki, profil bardzo mi odpowiada. Mógłbym pryskać się tym obficie jesienią i zimą. Projekcja dobra, do oceny trwałości niestety będę musiał zrobić drugie podejście bo troche dziś namieszałem xD Update: Trwałość nawet lepsza niż miodowa sarenka.

Vienna 1900 - zimny, metaliczny, ostry, może nieco drażniący? A może drażni mnie że nie wiem co wącham. Jest tu sporo jakiegoś kwiatka, albo jego łodygi, ale muszę wygooglać co to. [minutę później] OK, wstyd jak nie wiem, tożto mięta xDD Na moją obronę: to nie jest "zapach miętowy" jaki znamy ze... wszystkiego. To jest autentyczna zielona dzika mięta wyrywana gołymi rękami tak łapczywie że ciężko je będzie doczyścić. To jest mięta tak rzeczywista i miętowa, że aż niepodobna do tego czego spodziewałbym się jako "mięty" w perfumach. No czapki z głów Panie Meleg. Nie wiem co o tym sądzić, z jednej strony zapach agresywny, wręcz inwazyjny, a z drugiej nie mogę oderwać nosa od ręki. Według składu to jest tu parę nut poza miętą, ale w życiu bym ich nie wyczuł, bardziej chyba wpływają delikatnie na odbiór samej mięty niż samostanowią. Nawet paczula, której słupek dominuje w akordach fragry, jest tu raczej placebo wzmianką odpowiadającą za "duchotę" mięty niż odrębną nutką. Nie potrafię ocenić tego zapachu w kategorii perfum do noszenia, dla mnie to bardziej artyzm, sztuka, i to bardzo udana. Takie potworki jak Amouage Enclave nokautuje bez draśnięcia. Trwałość poprawna, a mięta po czasie ustępuje paczuli, i dopiero w drydownie dostrzegam inne nuty.

Meaningful Work - Pewnie chodzi o klepanie CRUDów w startupie opartym o AI i blockchain. Mam mały dysonans w niektórych próbkach. Z jednej strony ewidentnie są nie w moich klimatach, z drugiej są tak dobrze zrobione że aż chce się z nimi obcować. I tak jest na przykład w tej właśnie próbeczce. Piękny zapach mydełka, pozbawiony tej tak często powiązanej z nim chemii. Kurczę, to jest wręcz imponujące, pachnie nie jak płyn do prania, ale jak jego wyobrażenie. Początek to uniseks w stronę kobiecego, końcówka unisex w stronę męskiego, ale generalnie każdy może go zarzucić. Powiem tak, ten Meleg to jest gość! Ponoć ten płyn do mycia jest o smaku bergamotki, ale nie wiem czy sam bym na to wpadł. W miarę poznawania go czuję też nieco drugiego bieguna - brudu. Nie dominuje ani przez chwilę, ale fajnie kontrastuje z motywem przewodnim. Takie ying yang, bergamotkowy płyn do płukania na futrze zwierza.

Mushin Kyoto Incense - ten zapach jest trochę jak Coconut Penis, czyli nadmiar kokosa psuje kompozycję. Trochę za słodki, nieco mdły, generalnie po opiniach spodziewałem się czegoś co sprawi mi więcej radości w wąchaniu, a tu jest raczej nieprzyjemnie. Im dalej w las tym słabiej, ale i przyjemniej. Zapach przechodzi w delikatną i sielankową przypowieść o leniwym poranku nad stawem. Japońska nazwa wpływa mocno na wyobraźnie i w połączeniu z relaksacyjnym vibem perfum przywołuje na myśl obrazy z dzieł Myazakiego - myślę że tak właśnie pachniał Totoro (no może z dodatkiem akordu zwierzęcego). Z bardzo słabego (dla mnie) startu przeszliśmy w niesamowicie uroczą i klimatyczną pozycję z gatunku tych unikatowych.

#perfumy #recenzjeperfum

Gruba ryba

w Perfumy

108piorunów

Gdy kończyło się gimnazjum, nie miałem bladego pojęcia, co chcę w życiu robić. Zresztą jak chyba większość, pomijając tych, którzy chcą być astronautą/aktorem/raperem.

Zakładałem, że pójdę do X LO w Krakowie, bo to taki "domyślny" wybór dla osoby, która w miarę dobrze się uczy, nie chce kujonować w jedynkach/dwójkach dla resortowej młodzierzy, i nie ma na siebie planu.

No ale na pewnych targach szkół średnich nabrałem całą torbę ulotek, żeby w domu przeczytać na spokojnie. Tak nagle na jednej ulotce zobaczyłem "Najlepsza szkoła średnia w Polsce według rankingów", a powyżej nazwę "Technikum Łączności". Zaraz, jak to technikum najlepsze? xD Przecież każdy wie, że liceum > technikum > zawodówka, tak działa świat. No ale ta łączność mnie zaciekawiła, poczytałem, poedukowałem się, dostałem opiernicz od babeczki z doradztwa zawodowego, że co ja gadam, że liceum lepsze, i faktycznie finalnie wylądowałem w tym technikum.
Kraków znałem z tego, że gołębie są na rynku i że czasem jakiś bus tam jeździ (ale serio sporadycznie), więc padło na internat. Internat Technikum Łączności.

Trochę obsrany taką zmianą otoczenia, niewiele pamiętam z pierwszego roku. Koledzy w pokoju trafili mi się nieco dziwni (spoiler: przyjaźnie na resztę życia), natomiast ci z pokojów obok wydawali się jacyś obcy (spoiler: przyjaźnie na resztę życia), a całe to miejsce średnio mi pasowało (spoiler: najpiękniejszy czas w moim życiu).
Za to pamiętam co innego: smrodek. Stary budynek internatu pełen był aromatów, które wpadały we wszelkie możliwe profile: paczulowa stęchlizna łóżek, rumowe i piwne opary z niektórych miejsc korytarzy, przyprawowe zapachy z kuchni, mydlane (i często ziołowe, hehe) nuty łaźni, czy w końcu trudny do opisania, chociaż bardzo charakterystyczny, zapach głównego holu, który bił po nozdrzach na wejściu.
Nie bardzo zwracałem wtedy uwagę na te zapachy, ale jednak gdzieś tam ryły swoją obecność w którejś bruździe pod czupryną.

Miesiące mijały, przyjaźnie się zawiązywały, młodość trwała pełną gębą. Ale pewien moment pamiętam dokładnie, jakby był wczoraj. Zebraliśmy paru kumpli i wybraliśmy się na herbatę. Do herbaciarni. Nie pamiętam, co skłoniło mnie do tego pomysłu – czy to postać Wujka Iroh z "Awatara", czy może sama metafizyka herbaty, jaką wtedy w niej widziałem.
Otóż dla mnie, prostego wiejskiego chłopaka, zielona herbata brzmiała jak coś niemal mistycznego. Oczywiście pijałem ją już wcześniej (swoją drogą przeparzając ją okrutnie wrzątkiem i za długo - myśląc, że tak się wyciąga głębię aromatu), ale w H E R B A C I A R N I to zupełnie inny level tego mistycyzmu.

No i dotarliśmy na miejsce, spełniło ono wszystkie oczekiwania, jakie mieliśmy. Wystrój, zapach, klimat – wszystko.
Oczywiście nazwy z karty były totalnym rebusem, równie dobrze mogłyby być po hebrajsku, ale ślepym trafem wskazałem pozycję opisaną "Tian Mu Long Zhu Moli". Miała w opisie jaśmin, a czy może być coś, co brzmi jeszcze bardziej orientalnie niż "JAŚMIN"? Co to w ogóle jest ten jaśmin? Jakaś tkanina, jak "kaszmir"? Nieważne, zaraz spróbujemy.

Ten moment, ten jeden moment, gdy wziąłem czarkę pod nos. Śmiejcie się, ale ten moment był dla mnie jak pierwszy wdech w nowym życiu. Jak punkt dzielący czas na "przed" i "po". Jakbym pierwszy raz w życiu zobaczył gwiazdy. Wąchałem tę herbatę łapczywie, niemal jakby tylko ta czarka mogła mnie zaopatrzyć w tlen. Nie wiedziałem, ba, nawet sobie nie wyobrażałem, że coś może TAK pachnieć. Świat na moment przestał istnieć – byłem tylko ja i ten zapach.

W smaku herbata była równie niesamowita, niech poświadczeniem będzie fakt, że nadal w pamięci widzę ten moment wyraźnie, mimo lat. Pamiętam, w którym miejscu siedziałem, jak wyglądała tacka, imbryczek, czarka, oraz która pani serwowała herbatę. No, wryła mi się ta chwila w baniak.
Myślę, że był to wstęp do mojej miłości do sensoryki. Próbowałem później więcej herbat, piw, alkoholi, czy w końcu perfum. Ale jednak "Tai Mu Long Zhu Moli" (tak nazywa się ta herbata bez błędu w karcie xD) pozostanie w moim sercu na zawsze.

Dlaczego o tym piszę, i to jeszcze na tym tagu?

Bo obie te rzeczy – ten najpiękniejszy na świecie jaśmin podany ze słodyczą zielonej herbaty i ten brudny aromat wejścia do internatu – znalazłem pięknie połączone we flakonie Amouage Opus IX.

Zapach ten jest dla mnie jak podróż w czasie, jak powrót do tamtych lat i do tamtych zapachów.

Nie wiem, czy to się liczy jako , czy raczej powinienem dać , ale lepiej niż tymi dwoma porównaniami nie dam rady go opisać.

recenzja numer

Gruba ryba2piorunów

_>ten moment był dla mnie jak pierwszy wdech w nowym życiu_

brzmi jak osiągnięcie nirwany, albo przynajmniej coś bardzo blisko temu (⌒ ͜ʖ⌒)

Fenomen3piorunów

@Barcol piękna historia. Chętnie poczytałbym coś miłego z internatu.

Pokaż więcej komentarzy (35)

Gruba ryba

w Perfumy

15piorunów

#barcolwoncha Exit The King Etat Libre d'Orange
Opis z internetu: Mydlany, białe kwiaty, mech, róża, aldehydy, piżmo, ziemia, ocena 3.7.
Powiedzcie mi, czy ELDO ma jakikolwiek przyjemny zapach? No trudno, weźmy się za obowiązki. Dwa psiki na wierzch dłoni, morda ubrana w grymas i niuchamy. Chwila konsternacji, niuchamy ponownie.
Ej kurde, tożto ładne całkiem xD Fakt, pachnie bardzo syntetycznie, ale nie sztuczno chemicznie jak lattafarmafy tylko jakby czuć że to z założenia tak. I faktycznie czuć i różę i mydełko. Białe kwiaty też czuć. I jakieś takie bardzo zimne wrażenie na skórze zostawia. Mydełko zazwyczaj źle mi pachnie, ale tu ładnie mi pachnie. Świeży. i noszalny ale jednocześnie bardzo unikatowy. No, na plus generalnie, jestem zaskoczony. Z minusów? Mimo że trwały to jednak mocno bliskoskórny. Kojarzy mi się z Lazy Sunday Morning ale jest przyjemniejszy.
Nie psikać na strefy intymne bo serio zimno na skórze od tego :v
#perfumy #recenzjeperfum

Fenomen2piorunów

@Barcol Hej! Rien Intense to takie klimaty okołokourosowe. Mogę Ci zostawić w Multi, to se wpadniesz i weźmiesz. Ale średniak w sumie, sam nie wiem.

Specjalista1piorunów

@Barcol dla mnie bardzo fajny jest jeszcze You or Someone like You :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Perfumy

21piorunów

Kolejny odcinek #barcolwoncha tym razem 4 pozycje, otrzymane od @fryco
Mam w tej rozpisce jeszcze chyba z 7, ale nie na dzisiaj :]

Maai Bogue - nieślubne dziecko T-rexa z Kourosem. Ku⁎⁎⁎⁎ko śliczne dziecko, nadmienię. Aldehydowo-piżmowo-zwierzęcy. W bazie bardziej żywiczny. 2014 rok a pachnie jak jakiś srogi vintage. Chce się go nosić, chce się go wąchać, i co ważne, on na to pozwala. Nie umyka zmysłom, ba, ciężko go przeoczyć. Nie chowa się za otoczeniem lecz śmiało wzbija na pierwszy plan. Nie schodzi ze sceny przedwcześnie, prowadzi spektakl do ostatniego widza. Zakochałem się. Kiedy coś tak mnie zauroczyło przy pierwszym spotkaniu? Nawet nie pamiętam... Gdzie się to kupuje?

Lapidus vintage 90s - Lapidusa uwielbiam. Ta jego grzejąca ziołowa miodowość to lep na rany duszy. Jak prezentuje się vintage w porównaniu do tego co znamy z dzisiejszych półek sklepowych? No więc o dziwo różnice są na tyle spora, że nawet jakbym wpadł na ten trop np w perfumach w ciemno, to po porównaniu ręka w rękę strzelałbym w coś innego. Vintage nie jest taki słodki ani miodowy, mniej wyraźne są też cytrusy. Mocniej natomiast wybrzmiewają kwiaty i żywice. Ma też trochę drażniącą nutę jakby... lubczyku? Nadal świetna kompozycja chociaż chyba bliżej mi sercem do współczesnego. No i kolor, ten stary sok to jest niemal ciemnobrązowy, i to widać po aplikacji. Nowy nie zostawia takich śladów, a na ile pamiętam dekancik to był nawet jasnawy i blady. W sumie jak tak pomyślę to obecną próbkę dostałem za darmo od @fryco, poprzedni dekant za darmo od @JohnnMiltom, a flakon dostałem... Za darmo od @Lodnip xD Nic dziwnego że dobrze mi się kojarzy ten zapach, ajwaj, chce ktoś kupić pager?

Amour Elegant Hayari Parfums - Mocna, mocna róża. I generalnie w otwarciu czuję tylko ją. W sumie nie tylko w otwarciu bo przez cały cykl życia zapachu czuję głównie ją. Bardzo liniowy, nie rozwija się, a sama goła róża nie przemawia do mnie za bardzo, nazwałbym go raczej nudnym. Raczej nie dla mnie, chociaż generalnie nie brzydki.

50 Years Golden Oudh Al Haramain Perfumes - heh, tego gagatka się tu nie spodziewałem. Jak pewnie pamiętacie z pierwszej edycji perfum w ciemno, jestem właścicielem flaszki jak i popularyzatrem tego soku. Niestety jestem w mniejszości, a drugiemu frontowi przewodzi @minaret hejter. Niestety dopuściłem córke za blisko biurka i zdarła i podarła mi etykietkę więc nie wiem czy to jakaś specjalna wersja, ale generalnie pachnie tak samo (tak samo doskonale) jak mój flakon. No co tu dużo mówić ambrozja w płynie, 50 letni olejek w składzie robi swoje, świetny blend przypraw i składników w którym dosyć ciężko coś nazwać. Może ten goździk się nieco wybija. Dla mnie topka.

#recenzjeperfum #perfumy

Gruba ryba4piorunów

>nieślubne dziecko T-rexa z Kourosem
ಠ_ಠ

Fenomen1piorunów

@Barcol Świetny jest MAAI. MEM zresztą też w podobnym klimacie. Na MEM gapiłem się wczoraj na Niszowych, ale jednak kupiłem w międzyczasie coś innego i żałuję.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Perfumy

14piorunów

Zacznę od tego że recenzje o numerach , , , , , , , , , , , , , kryją się pod linkiem: https://www.hejto.pl/wpis/co-powiecie-na-zbiorcza-mini-recenzje-olejkow-opisy-bez-przykladania-sie-i-nie-t bo nie złapało ich pod tag, i to są ukryte recenczje xD Ukryte recenzje olekkó∑

Dziś bierzemy na tapetę #barcolwoncha czyli Amouage Memoir Man

Zapach ziołowo mszany, ale nie w sposób paczulowy tylko taki zimny, absyntowy, piołunowy. Pachnie jak coś co może pomóc na kaca albo jako klin albo jako pobudzacz odruchu oczyszczenia żołądka, w zależności od tego jak bardzo było przesadzone z etanolem.

Potężna dawka chwastów w tle, jak wąchanie rąk po walce z lebiodą i babką lancetowatą. Generalnie otwarcie to ciemiężyciel zielarski o podobnej mocy jak green green green green n green n green green.

Mnie osobiście trochę drażnią takie aromaty, i w szczególności wariant szczodrej aplikacji potrafi nieco przychmielić. Im dalej w las, tym jednak mniej zielono.

W sercu zielona agresja zaczyna przegrywać z nutami drewna i kadzidła, które podczas tej walki wpadają w klimaty balsamiczne by potem w miarę przechylania się szali zwycięstwa, przejść w bardziej suche i cieplejsze tony.

Czego nie uświadczyłem, to lawenda czy róża, która pojawia się w nutach fragry.

No i baza, najlepsza faza tego zapachu. Wszystko się uspokaja, większość zieloności znika (zostaje mięta i pojawia się coś a'la eukaliptus) a na pierwszy plan wchodzi wspomniana ciepła suchość drzewa, kadzidło, tytoń. Świetne połączenie z tym wspomnianym wspomnieniem mięty i eukaliptusa. Trochę ma vibe tego miętowego stożka do wąchania na katar, chociaż oczywiście nie tak mocno daje po nozdrzach.

Zapach ewoluuje u mnie z 4/10 w pierwszej fazie do 8/10 w bazie. Nie podoba mi się na tyle żeby brać cały flakon, ale na tyle żeby chętnie wąchać od czasu do czasu.

#recenzjeperfum #perfumy #barcolwoncha

Gwiazdor1piorunów

To mnie zaskoczyliście bo dla mnie to najłatwiejszy Amouage zaraz po Jubi XXV. Za to przy Reflection którym tyle osób się zachwyca mam natychmiastowy ból głowy i mdłości.

Koneser2piorunów

Ja tam Memoir Men lubię. Została mi resztka małej flaszki 50ml, tak że muszę się za jakiś czas rozejrzeć za jakimś zapasem póki go nie wycofali.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Perfumy

17piorunów

Tonkin Musk Pure Parfum Ensar Oud zapach numer na #barcolwoncha

Ambrozja! Mydełkowo piżmowy zapach, z delikatną nutką waniliwowo owocowej słodyczy, popartej jakimś brudem, chyba takim zwierzęcym. Bardzo złożona kompozycja, ale z dobrym smakiem. Zgadnięcia nut się nie podejmę (inb4: no dobra, tonka i piżmo pewnie są xDD). No robi wrażenie, pachnie pięknie, mógłbym to nosić. TBH nawet nie wiem co wącham ani gdzie to kupić, to znaczy nazwę widzę (przepisałem z próbki xD) ale zapakowana jest jak olejek, i przyszła z olejkami, a na necie widzę same flakony perfum pod tą nazwą. Próbki mam mniej niż kropelkę na dnie (to nie narzekanie, dzięki wielkie @pedro_migo za wrzucenie jej, to moje pierwsze obcowanie z marką!) więc trudno mi nawet ocenić konsystencję. Co podkładam do niego nos, to czuję co innego xD Nuty herbaciane, kwieciste, słodyczy, no pełen przekrój. Bałem się że te Ensar Oudy to będzie jakaś armata na dziwaków, a tu pierwsze zetknięcie i jest naprawdę bardzo przyjemnie, jakościowo, przystępnie (nie cenowo pewnie xD). Polecam i pozdrawiam
#perfumy #barcolwoncha #recenzjeperfum

Fenomen10piorunów

Z mojego bardzo skromnego doswiadczena ensar na ogol robi zapachy "podobajace sie kazdemu" jest to jeden z powodow dla ktorych ta marka jakos mnie nie interesuje (ceny sa powodem nr1:rolling_on_the_floor_laughing: ). Dla mnie za malo pazura... znaczy d⁎⁎y bobra itp( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Tytan6piorunów

@pomidorowazupa u mnie odwrotnie, biorę bo są "ładniejsze" od innych podobnych marek.

Inspirator6piorunów

@Barcol Wszystkie próbki Ensara są dawane w takich fiolkach na olejki, bez względu czy to spray, attar czy oud.
To co masz to jest próbka sprayu Tonkin Musk Pure Parfum. (https://www.ensaroud.com/product/tonkin-musk-perfume/) Zapachy Ensara głównie mają sprawiać przyjemność :smiley: Choć znajdą się i takie dla bardziej wprawionych nosów. Nic z 'araba' tu nie znajdziesz.

Tonkin Musk (Premium Perfume) by Ensar OudAt a time when any genuine deer musk is a contraband luxury to be used by a perfumer, the one kind that all the books throughout the centuries have praised as the best kind of muskEnsar Oud
Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Perfumy

26piorunów

Gdy zobaczyłem że została do mnie nadana paczka to trochę spanikowałem. Nic nie zamawiałem! To znaczy może inaczej, zamawiałem, ale tej nie xD
Wniosek był jeden, straciłem kontakt z rzeczywistością i nie wiem już co kupuję. Zakupoholizm. I to srogi.

Gdy odebrałem paczkę to znalazłem w środku żywice kadzidełkowe i próbkę perfum. Czyli nie było mowy o pomyłce, to jest coś czego ostatnio głośno szukałem, i widocznie skorzystałem z czyjejś oferty, będąc gdzieś poza świadomością. Kaplica.

No ale jak już jest to się psiknę, co nie? xD

Zapach, ten zapach. Uderzył w strunę o której istnieniu nie wiedziałem.

Piwnica u dziadka na działce, zimno, wilgotno, w kącie miejsce na ziemniaki które za niedługo będziemy wykopywać. Przez okienko do zsypu wpada aromat przejrzałych słodkich owoców które spadają z drzew "sadu".
Nie mają jednak szans w nierównej walce ze stęchlizną, i dają o sobie znać ledwie wyczuwalnie.

Ocknąłem się, i całe szczęście, bo prowadziłem samochód. BTW testowanie tego w samochodzie mogło nie być strzałem w dziesiątkę xD

Skojarzyłem, że przecież niedawno pisałem komentarz pod paczulowym potworem, i skojarzenie było trafne. To dokładnie ta próbka xD

Po powrocie do domu odnalazłem na skrzynce wiadomość od @Lodnip z pytaniem jak mi siedzą prezenty. Czaicie że ten złoty człowiek wyczytał, że chcę popróbować bakhoorów, więc znalazł w historii moje dane paczkomatu i mi wysłał? xD Pozdrawiam gorąco.

Teraz mogę już oficjalnie powiedzieć co a mianowicie: 1989 Theodoros Kalotinis.

No przyznam, że powiedzieć o nim twardziel to jakby nic nie powiedzieć. Paczulowy potwór. Zapach nie na codzień, i nie wiem kto by sie odważył na flakon.

Przy kolejnej aplikacji przeniosło mnie znowu w inne miejsce. Już nie tak odległe. Przypomniał mi się seans na saunie widokowej, w którym właśnie w ruch wszedł olejek paczulowy.
Nie wiem co ma w sobie ta nuta, że tak intensywnie działa na wyobraźnie, ale ona nie "przywołuje wspomnień" tylko przenosi w inne miejsce z pełną imersją.

To w niej cenie.

Czy polecam zapach? Myślę że tak, ale nie w dużej ilości xD Czy kupię flakon? Nie xD

Czy cieszę się że go poznałem? Tak, bardzo. Nawet nie dlatego że jest jakiś wyjątkowy, to serio głównie silny ekstrakt z paczuli, ale raczej dlatego że... Ja całkiem zapomniałem że dziadek miał tą piwnicę. I że to było takie fajne miejsce.

Dzięki @Lodnip za przypomnienie.

próbka , jesteśmy na półmetku, przed emeryturą zdążę.
#perfumy

PS. Tak, wiem że czekacie na co innego z mojej strony xD

Osobistość1piorunów

@Barcol Dlaczego nie dałeś tag #perfumy ? Po coś są te tagi, prawda? Daję w takim razie #recenzjeperfum na czarno ale następnym razem wrzucam Ciebie na czarno, nie ma sensu powielać zachowań z wykopu - zablokowałem polityka PIS PO to sobie zaczęli tagować inaczej, no ręce opadają...

Autorytet1piorunów

@gawafe1241 mam tak z ostatnio zablokowaną . Albo chujki dodają wszystkie tagi tylko nie ten jeden, albo tworzą jakieś swoje xd

Gruba ryba2piorunów

@gawafe1241 @Tylko-Seweryn bo mi uciekł przy kopiowaniu, bo początkowo dodałem złą społeczność xD Czemu nie zablokujesz społeczności, wydawało mi się że to grubsza warstwa filtrująca niż tagi

Osobistość1piorunów

@Barcol patrz, tyle na tym portalu a nie wiedziałem że tak się da... ( ͡° ͜ʖ ͡°) ehh, człowiek się uczy całe życie...

Gruba ryba1piorunów

@gawafe1241 A, możliwe że sie serio nie dało dawniej xD

Osobistość1piorunów

@Barcol możliwe, możliwe, zresztą wydaje mi się że większość osób tutaj i tak postuje wszystko na tej jednej ogólnej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Osobistość1piorunów

@Barcol Czyli to nie tylko ja mam wrażenie, że ten zapach to paczulowe monstrum XD

Gruba ryba1piorunów

@Lodnip Zapodałem 2 razy po jednym psiku i w sumie wystarcza xD

Osobistość1piorunów

@Barcol na początku intrygował, potem zaczął drażnić, w końcu przydusił - 1 psik na przedramię

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Perfumy

20piorunów

Tyrannosaurus Rex Zoologist Perfumes na

Tak tak, wiem xD 3 miesiące chłop nic nie pisze a nagle dwie recenzje jednego dnia wrzuca. Ale miałem przygotowane notatki i jakoś tak mi sie udało xD

To chyba pierwszy Zoologist jaki gości na łamach mojego grafomańskiego tagu. O marce słyszałem dużo... ciekawego? Nie chce powiedzieć "złego" ale nie odważę się też na epitet "dobrego", więc zostańmy przy ciekawym xD

Nie jest to pierwszy ich sok jaki wpadł mi w ręce, ale jakoś tak wyszło że to właśnie on wpadł pod pióro jako pierwszy.

Nie będę mu słodził, otwarcie może zabić xD Bucha z diabelną siłą mieszanką gryzących oparów, nie zostawiając człowiekowi wiele miejsca w jego strefie komfortu. Za siłę wspomnianych oparów w dużej mierze odpowiadają nuty iglaka. Przez całą piramidę przebąkiwuje ich całkiem sporo, bo pojawia się i jodła, i cedr, i olej jałowcowy, i szeroko rozumiane żywice. Kto kiedyś sosenkę obierał gołymi rękami ten wie jaka moc w iglakach drzemie. Na wsparcie tej jodły ruszyła garść świeżych przypraw: pieprz, liść laurowy, gałka muszkatałowa. Widząc je w rozpisce, wącham i mówię "tak, jest tutaj na pewno" ale czy poznałbym bez czytania? Chyba za dużo się tu dzieje żeby odpowiedź mogła być pozytywna.

Tak, pierwsze buchnięcie może przywołać migrenę. Mi przywołało. Na szczęście po chwili (wcale nie krótkiej, u mnie potrzebował parunastu minut) decyduje się ustatkować. Teraz już o wiele ciężej jest sięgnąć w stosunku do niego po negatywne epitety. Nadal jest bogaty, ciekawy i złożony, ale w miejsce dzikości przypraw zaczyna wchodzić warstwa kwiatowa, wsparta nadal aromatami drzewnymi i żywicznymi. Gdyby dało się przeskoczyć od razu do tego etapu zapachu, to nawet by mi się podobał, ale tego otwarcia w nim to się autentycznie boję.

Tak jak ciało zapachu jest bogate, tak i długo wyczekiwana baza kryje w sobie wiele sekretów. Umiem powiedzieć że jest żywiczna i złożona, ale to wszystko na co mnie stać. Trwa długo i długo cieszy nos, w tym zapachu nie zachodzi potrzeba dopsikiwania w ciągu dnia xD

Opinia o marce nie bierze się znikąd, i dowód na to leży nawet właśnie teraz na moim nadgarstku.

Bardzo dobre parametry (pierwszy kwadrans za dobre xD) i ładny bogaty złożony zapach wydają się usprawiedliwiać bardzo wysoką cenę. Na pewno nie mogę polecić go każdemu, ale jednocześnie jestem pewien że posiada wielu oddanych fanów. Na pewno wart poznania.

Dodam od siebie że zapachy o podobnym stopniu intensywności mają u mnie tendencję do oswajanie się, a mówiąc bardziej po polsku to ja mam tendencję do oswajania się z nimi w czasie, więc może zanim mój dekancik się skończy, zmienię zdanie co do otwarcia i będę się nim polewał beztrosko ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zdjęcie ze strony producenta: https://www.zoologistperfumes.com/products/zoologist-tyrannosaurus-rex-deluxe-bottle

Gruba ryba

w Perfumy

25piorunów

T02 Taif Al Emarat na

OMG! Jaki sztos mi wpadł w ręcę to słów mi brak.

Pierwsze parę sekund to trailer filmu akcji: dzieje się tak dużo że ciężko całość przyswoić, i gdyby miało to trwać dłużej to człowiek by sie przebodźcował. Dym, kwas, zwierz, czekolada, skóra, obora, a może brak obory, pieprz. Po dosłownie chwili zapach się układa i z wariactwa wyłania się elegancja. I to nie byle jaka!

W głowie zwierzęco dymny oud miesza się ze słodyczą czekolady waniliowej. Współpracują ŚWIETNIE i jest to jeden z tych zapachów od których ciężko oderwać nos. Jeżeli słodziaki to dla kogoś domena mainstreamu, niech sięgnie tutaj.

Oud wybrzmiewa tu zdecydowanie zwierzęco, dziko. Za to nie powiedziałbym o nim, że jest stajenny czy fekalny, i w sumie dobrze, bo w mieszance z apetyczną czekoladą i wanilią, mogłoby to komponować się dziwnie. Ten oud przypomina mi nieco ten który pojawia się w 50yrs Golden Oudh, jednak całkowicie inny orszak powoduje też inny wydźwięk końcowy.

Jest ładnie ułożony, nic się ze sobą nie gryzie, każdy element pasuje do całości.

Szczerze mówiąc, po ogólnym wydźwięku zapachu, spodziewałem się że parametrami będzie to killer ciężki do zmycia, a zamiast tego jest "po prostu" bardzo solidny.

Piramida nut na mnie układa się trochę płasko, to znaczy zapach raczej mało ewoluuje, od początku do końca jest równo piękny, a nuty są stabilne w przekroju czasowym. Wiem że niektórzy tego nie lubią, mi nie przeszkadza. No i nie jest to zapach "idealnie" płaski, raczej po prostu mało zmienny.

W bazie obiecywana mi była paczula, i może faktycznie nieśmiało się pojawia, a może to czekolada i oud dają taki ciepły efekt jak paczula w Brutusie? Ciężko mi powiedzieć.

Wierzę, że tym zapachem możnaby łatwo przekonywać tych którzy do tej pory od oudu uciekali. Polecam spróbować, zapach dostaje odznakę jakości Barcola.

Kolega @MrFrog pytał ostatnio czego szukać w Dubaju. TEGO SZUKAĆ W DUBAJU!

Zdjęcie wzięte ze strony producenta: https://taifalemarat.com/en/product/t02-smoked-cambodian-oud-perfume-men-women

Inspirator3piorunów

@Barcol Swietne sa Taify, pewnie dlatego mam ich najwiecej w kolekcji z Arabow :grinning: Polecam zapoznac sie z reszta, kris111 ma jeszcze kilka do sprobowania.

Fenomen5piorunów

@Barcol Oj kusiecie tu diabły swoimi zachwytami ale jestem silny i opieram się tej ofensywnie, jeszcze za dużo rzeczy pomiędzy moim levelem a tymi arabami, nie będę sobie wycieczki psuł ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen3piorunów

@minaret testowałeś już UAE Oud? Bo jak pamiętam to właśnie Tobie puściłem jego odlewkę :grinning:

Fenomen2piorunów

@pedro_migo A widzisz czeka dalej, myślałem nad nim dziś ale Promise czekał dłużej :grinning:

Fenomen2piorunów

@pedro_migo Ale na niego się skusiłem z uwagi na wspomnienie Portrait of a Lady :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Perfumy

20piorunów

Beloved Man Amouage na #barcolwoncha

Kolejny Amouage na tagu, i kolejny po który wyciągnąłem łapska dopiero z powodu wycofania go. I niestety po raz kolejny minus dla marki za wspomniane wycofanie. Może nie tak wielki jak za Mythsa (Z B R O D N I A!) ale jednak.

Witają nas rześko podane żywice i cytrusy. Dodatkowo zapach jest bardzo świeży, przyjemnie jest sie nim zaciągać. Na pewno nikogo nie zadusi, i raczej trudno go nie polubić. Czy jednak łatwo go pokochać? Tutaj powiem za siebie: wydaje sie zbyt delikatny, zbyt "ogólny".

Myślę że to dobry (może wspaniały) wybór dla osób chcących zasięgnąć czegoś naturalnego i świetnego jakościowo, bez opuszczania bezpiecznej bańki okołomainstreamowych zapachów. Jeżeli chcecie komuś sprawić drogi perfumiarski prezent i nie bać się że urwie mu nosa, to Beloved się poleca.

Blend jest naprawdę wysokiej jakości, rozbijanie go na zapachy w ciemno to prawdziwe wyzwanie. Dopiero patrząc na listę nut można wwąchiwać się w niego i mowić w myślach "a, faktycznie".

W sercu zapach traci ze swej cytrusowej natury (tak, wiem że to zdanie możnaby losow wklejać do co drugiej recenzji xD) i podbija się ta jego wspomniana świeżość i rześkość. I elegancja.

Przez cały czas trwania zapachu w tle pobrzmiewa pewna drewniana elegancja, której punkt kulminacyjny następuje gdy stery przejmuje baza. Zapach niczym Hekate, ma trzy twarze. Słodką, rześką, i elegancką. I niech mnie, świetnie sie te twarze dogadują!

Trwałość duża, normalna [edit: dla tej marki]. Są w ogóle Amłaże ze słabą trwałością? Może to skutek uboczny tych naturalnych olejków, że nie parują z ciała szybko jak żel adidas. Projekcja stonowana, biurowa.

Zapach nie jest genialny. Ale nie jest też od tego daleki. Będę polował na dropa poniżej 700zł, ale przy obecnym statusie "NIEPRODUKOWANY" może to być nieco naiwne polowanie. Czy jeżeli mi się nie uda to będę żałował? Może trochę. Jestem dopiero w połowie odlewki a już za nim tęsknię xD

Ogólnie polecam. Bezpieczny, noszalny, ładny. Gdyby nie kosztował tysiaka za flakon, rekomendowałbym go w każdej kolekcji początkującego. Jednak w tym budżecie jest tak wiele opcji o niebo ciekawszych, że Beloved pewnie osunie się w mrok historii, bez większego oporu. Wstyd tylko, że zastąpi go jakiś Enclave na kiju.

#perfumy #recenzjeperfum #barcolwoncha

słabej jakości zdjęcie z takiej stronki JustAttar
Beloved na fragrze: https://www.fragrantica.com/perfume/Amouage/Beloved-Man-17726.html

Gruba ryba

w Perfumy

16piorunów

Kinetic Sillage na #barcolwoncha

Gdy dostałem resztkę odlewki jako gratis do flakonu kupowanego od Tomeczka, to nawet nie kojarzyłem szczerze mówiąc tej marki :v
Sądząc po szybkim porównaniu ocen na fragrze, możliwe że jest to ich najlepsze dzieło.

I generalnie to serio jest bardzo ładne!

Mocno pudrowy zapach. A przynajmniej tak wyobrażam sobie pudrowość w zapachach xD
Dodatkowo czuć kwiaty i owoce, z naciskiem na szafran, jaśmin, i malinę. I kobieco podaną skórę w otwarciu. Ogólnie on ma taki kobiecy vibe z jednocześnie męskim podbiciem. Czuć że unisex, ale taki klimatyczny. Nie wiem czy to co piszę ma sens, ale to nie jest taki unisex który nie jest ani dasmki ani męski tj. nijaki, tylko właśnie taki jednocześnie damski i męski xD Wyrazisty w swoim centryźmie.
Od początku czuję też oud, ale zdecydowanie nie wschodni arabski xD Raczej taką znacznie ugrzecznioną nutę z Gucci Intense Oud.

W bazie czuć głównie zamsz w którego bardzo płynnie przeszła skóra, i słodką wanilię.

Zapach ciepły, bogaty, mocny, intensywny i trwały. Raczej nie na lato, chociaż nie będzie zabijał.

Generalnie bardzo dobry, jestem mega pozytywnie zaskoczony :grinning: Szkoda że tak mało go było, ale za darmo to i tak wdzięczny jestem xD

Kinetic Sillage na niezawodnym w kwestii niszy House of Merlo (stamtąd zdjęcie)
KS na fragrze

#perfumy #recenzjeperfum #barcolwoncha

Osobistość6piorunów

@Barcol wszystko się zgadza, to slodki pudrowy malinowy zamsz, uniseks ale imo jednak bardziej męski co potwierdzały kobiety. Taki milusi. No i nie jest żadnym tuscan leatherem, jest mocno inny, gladszy, słodszy i mniej skórzany. Ma super trwałość i średnią projekcję. Na ciuchach pachnie genialnie jeszcze kilka dni. Na jesień i zimę świetnie się nosi. Przy okazji to klon Widian London który jest sporo droższy za ml. Wąchałem i jest mega podobny. A polecił mi tego Kinetica Qtafix którego pozdrawiam przy okazji. Cały tag również zresztą :smiley:

Gruba ryba1piorunów

@prodigium Hehe a oto i człowiek któremu zawdzięczamy dzisiejszą recenzję, Pan @prodigium ( ͡° ͜ʖ ͡°) Dzięki wielkie, super zapach! Pana Qtafifloxa też oczywiście pozdrawiam!

Autorytet4piorunów

@prodigium @Barcol :* też pozdrawiamy z ciocią! Trzymajcie się cieplutko robaczki!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Perfumy

15piorunów

Green, Green, Green and... Green Miller et Bertaux na #barcolwoncha

Więc, szukałem czegoś zielonego na lato i akurat trafił się on. Spoko cena, ciekawe nuty, dobra ocena, wziąłem sporą odlewkę.

I coś czuję, że jej nie dokończę xD

Zapach... no zielony. Nazwa nie kłamała :grinning: Nieco w tej zieleni gryząco drażniący, ale nie w syntetyczny sposób.
Raczej jak taka intensywna woń chwastów targanych kosą spalinową. Tylko czemu ktoś w chwastach ma tyle trawy cytrynowej? xD

No i w sumie trudno mi się w nim było czegoś więcej doszukać. Świeży? Zdecydowanie? Naturalny? Całkiem całkiem. Zielony? Trzy razy tak.
Jednocześnie jakiś taki... nudny? Na plus że w przeciwieństwie do na przykład eternitów od CK, ta zieleń nie ma w sobie dziada, nie będzie też raczej nikogo odrzucać.
Jeżeli lubicie takie świeże sprawy, to może Wam przypasuje do gustu. Ja prawdopodobnie będę go używał jako odświeżacza do kibla, bo z tym mi się kojarzy.

Generalnie w tym momencie pomyślałbym, że ja może po prostu nie lubię zapachów zielonych, gdyby nie to, że mam też odleweczkę boskiego Eau Sauvage xD

+ Odkąd przeczytałem że G,G,G'n'G pachnie jak tajskie zielone curry, to nie mogę przestać tego tu czuć xD

Jeżeli ktoś lubi zielone zapachy - może mu się ten spodobać. W innym wypadku nie polecam.

Aha, jeszcze parametry: jak na letniaczka to przyzwoite. Chociaż oczywiście nie udusicie nim nikogo, choćbyś się chochlą polewali. Na cały dzień delikatnego pachnięcia bez dopsikiwania też raczej nie ma co liczyć.

Nie jest zły, ale to totalnie nie moja bajka.

Green Green na fragrze

#perfumy #recenzjeperfum #barcolwoncha

Kompan1piorunów

@Barcol Zgadzam się z opinią i mi również wali odświeżaczem do kibla. Po opiniach w internecie spodziewałem się czegoś lepszego.

Pokaż więcej komentarzy (2)