wonszGruba ryba
133piorunów
Mam tylko nadzieję, że zaraz nie dowiemy się że to była jednak jego działka.
@Fulleks Nawet jeśli, to załatwił tę sprawę pługiem, opłaciło mu się to, czy jednak powinien zrobić to drogą sądową?
@976497 E jeśli to jego działka i ktoś wtargnął i próbuje mu ją zaasfaltować to nie. Prawo własności to świętość, a w sądy to chyba w tym kraju już nikt nie wierzy bo przecież można zawsze powołać się na to że to neo/paleo/komunistyczny sędzia i wyroku nie uznać. Obstawiam, że komunikował wcześniej swoje zamiary tylko nikt go nie słuchał - to raczej wygląda na akt desperacji niż po prostu złośliwe działanie. Mimo wszystko, przychylam się raczej do teorii, że racje miało państwo które to ma w rejestrach itp, a rolnik polegał wyłącznie na przekazach ustnych, że granica jest tam gdzie myśli, po prostu dopuszczam możliwość (z prawdopodobieństwem 5-10%) że to państwo coś zjebało.
@Fulleks Czy ten akt desperacji, nawet jeśli ma rację, doprowadził do opłacalnego rezultatu? No, raczej nie.
Są jeszcze inne sposoby dochodzenia swoich praw. Mógł sprawę upublicznić i przedstawić swoje argumenty. Mógł działać we współpracy z organizacjami pomocowymi.
Nic nie widać, co miałoby go usprawiedliwiać, bo jest wiele różnych sposobów na rozwiązywanie takich sytuacji. Nawet rezygnacja z tej działki jest lepszym rozwiązaniem, niż długi i zniewolenie po akcie desperacji.
@976497 Chyba nie rozumiesz czym jest akt desperacji. Ten człowiek nie wiedział/nie wierzył, że istnieje inne rozwiązanie o podobnej lub lepszej skuteczności. Patrzysz z perspektywy kogoś kto urodził się/dorastał z internetem i państwem które 'próbuje' budować wiarygodny i prospołeczny system sprawiedliwości.
Samobójstwo też nie wydaje się logicznie myślącemu człowiekowi 'dobrym rozwiązaniem', jednak ludzie je popełniają - włąśnie w akcie desperacji który nie zawsze jest podparty logiką.
@Fulleks Dlatego przeciwdziałamy aktom desperacji stosując narzędzia ograniczające wolność.
Nie jest złym działaniem ograniczenie wolności tej osoby, ani ograniczenie jemu zasobów, aby przeciwdziałać podobnym aktom z jego strony, które krzywdzą innych. Tym razem jest to poparte logiką.
@976497 W tym przypadku to ma sens, sprawdzanie do kogo należy działka powinno zająć mniej niż godzinę - mam nadzieję, że sąd - przed wydaniem pozwolenia na aresztowanie wykonał tą ciężką pracę i to było uzasadnionym powodem aresztowania.
Mam tylko nadzieję, że zaraz nie dowiemy się że to była jednak jego działka.
Nie. Tam tylko kawałeczek drogi był wyasfaltowany i dalej, na długości jego działki była już szutrówka. Szutrówka była węższa od wcześniejszego asfaltu (widziałem jak ktoś to sprawdzał na geoportalu), więc on sobie zawsze ten publiczny kawałek orał. Po tym właśnie wywnioskował, że to jego - teraz już nie może orać ten niecały 1m więcej, więc go okradli i chuuj. To nie była pierwsza jego taka akcja.
Taki typ.
@wonsz kontekst: Przebieg zdarzenia: 60-letni rolnik wsiadł w ciągnik marki Ursus z podpiętym pługiem i celowo zaorał około 200 metrów świeżo położonego asfaltu. Przed dalszą dewastacją drogi powstrzymali go pracownicy budowy, którzy zablokowali mu przejazd maszynami budowlanymi.
Motywacja: Mężczyzna twierdził, że droga jest jego własnością, a prowadzony przez miasto remont jest nielegalny. Władze miasta i Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) w Gliwicach błyskawicznie zdementowały te doniesienia, podkreślając – na podstawie ksiąg wieczystych i pomiarów geodezyjnych – że droga w całości należy do gminy.
Straty i konsekwencje: Zniszczeniu uległa nie tylko warstwa ścieralna asfaltu, ale również podbudowa drogi. Wstępne straty oszacowano na około 400 tysięcy złotych.
Działania służb: Rolnik w chwili zatrzymania był trzeźwy, jednak jego ciągnik nie posiadał obowiązkowego ubezpieczenia OC. Mężczyzna usłyszał zarzut zniszczenia mienia o znacznej wartości, za co grozi mu kara od 1 do 10 lat pozbawienia wolności. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące. Urzędnicy dodali również, że to nie pierwszy raz, kiedy mężczyzna dopuścił się aktu wandalizmu wobec mienia publicznego.