Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#samoloty

GURU

w Hydepark

34piorunów

Nowy Airbus A321XLR Iberii o numerze seryjnym MSN 12375 i rejestracji EC-OOJ został poważnie uszkodzony po zderzeniu z dużym ptakiem krótko po starcie z madryckiego lotniska Barajas wczoraj po południu. Samolot wykonywał rejs IB579 do Paryża-Orly. W wyniku uderzenia na wysokości około 7000 stóp doszło do poważnego uszkodzenia przedniej części kadłuba oraz zassania ptaka przez lewy silnik maszyny. Załoga natychmiast przerwała wznoszenie i podjęła decyzję o powrocie do Madrytu. Lądowanie na pasie 32L odbyło się bez komplikacji około 25 minut po starcie. Samolot zatrzymał się na drodze startowej i został następnie odholowany. Nikt z pasażerów ani załogi nie ucierpiał, ale rejs został odwołany. Iberia zmieniła rezerwacje podróżnych na inne połączenia.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Kurde, trochę się ten kryzys z GTFami przedłużył, myślałem że już po zamiatane a tu dalej uziemione:

•Rodzina A320neo: 592 maszyny, w tym aż 44 samoloty Wizzaira co jest 20 proc. floty
• Rodzina A220: 75 samolotów na ziemi
• Rodzina E‑Jetów E2: 32 uziemione maszyny

Dla przypomnienia, jak się zamawia A320neo to można wybrać z pośród swych silników, albo GTF albo CFM, przy wyborze b737 MAX tylko CFM.


https://www.rynek-lotniczy.pl/wiadomosci/28-proc-swiatowej-floty-z-silnikami-pratt--whitney-gtf-uziemione--24881.html

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

62piorunów

Ostatnio wrzucałem krótkie posty informujące o przebiegu mojego szkolenia symulatorowego, które odbywałem w warszawskiej siedzibie LOT. Na razie wzbudziłem tym faktem przede wszystkim sentyment @bojowonastawionaowca, natomiast chciałbym przekuć powyższe w jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze opowiem trochę więcej o samym szkoleniu i wykorzystam tę okazję do krótkich refleksji na temat cudu jakim jest autopilot i przyszłych możliwości zastąpienia przez niego załóg stworzonych z mięsa.

Na opowiadam o swojej (nadal trwającej) historii zostawania pilotem samolotu pasażerskiego. Znajdziecie tutaj mieszankę typowego bloga, ciekawostek o i oraz praktycznych informacji dla osób, które również chciałyby podjąć takie wyzwanie, np. ile to wszystko mnie kosztuje, a także ile trwa.

W ostatnim czasie złożyłem 11 około pięciogodzinnych wizyt na symulatorze ALSIM, który znajduje się w siedzibie głównej LOT – budynku zaprojektowanym przez wybitnego polskiego architekta Stefana Kuryłowicza. Pana profesora nie ma już z nami, gdyż zginął w 2011 roku u wybrzeży Hiszpanii, gdzie zginął na pokładzie pilotowanego przez siebie Cirrusa SR22 Turbo. Pogoda zabiła wówczas trzy osoby, będące na pokładach dwóch podobnych samolotów. Pasja architekta do awiacji zabrała mu życie, ale dała też nam wszystkim popisowy gmach – na każdym kroku przypominający o pięknie lotnictwa – który warto odwiedzić. Znajduje się tam nie tylko wiele ciekawych detali architektonicznych nawiązujących do samolotów, ale także małe muzeum historii PLL LOT.

Symulator ALSIM to urządzenie o wielu twarzach. Pozwala na odzwierciedlenie różnych rodzajów samolotów, tj. m.in. średniej wielkości maszyny pasażerskiej o napędzie turboodrzutowym, czy dwusilnikowego samolotu tłokowego ze zmiennym skokiem śmigła i chowanym podwoziem – rodzaju zwanego potocznie w środowisku, ale nie do końca poprawnie – Complex (samoloty skomplikowane technicznie), bądź takiej typowej „awionetki” z jedną jednostką napędową. Przeobrażenie jednego kokpitu w drugi, czy trzeci jest dość proste i wymaga jedynie szybkich modyfikacji m.in. wymiany modułu przepustnicy, która trwa kilkadziesiąt sekund. Symulator nie odzwierciedla konkretnych modeli statków powietrznych, lecz raczej ich rodzaje. Obecnie LOT szkoli na nim pilotów do uprawnień PPL (Private Pilot Licence – z ang. Licencja Pilota Turystycznego, CPL (Commercial Pilot Licence – z ang. Licencja Pilota Zawodowego), IR/ME (Instrument Rating/Multi Engine – uprawnienie do lotów z wykorzystaniem przyrządów na samolocie wielosilnikowym), MCC (Multi Crew Cooperation – uprawnienie do lotów w załodze wieloosobowej) oraz JOC (Jet Orientation Course – kurs z podstaw latania samolotami z napędem turboodrzutowym). ALSIM bywa wykorzystywany też w celach rekreacyjnych, m.in. dla mechaników lotniczych, kontrolerów ruchu lotniczego, informatorów służby informacji powietrznej i in. aby pokazać im na czym w zasadzie polega latanie samolotem.

Jak mówiłem – ostatnimi czasy „latałem na nim” 11 razy, choć nie była to moja pierwsza z nim styczność. Po raz pierwszy korzystałem z bliźniaczego urządzenia w 2011 roku właśnie dla rozrywki, w ramach otrzymanego w prezencie vouchera, z tym że miało to miejsce na warszawskim Ursynowie w szkole Silvair. Po raz drugi – również w Silvair – jako uczestnik innego kursu lotniczego miałem swoje pięć minut na ALSIM w roku 2015. Trzeci raz – już w siedzibie LOT – w roku 2018, gdy cały nasz kurs teoretyczny do licencji PPL został zabrany na symulator celem pokazania podstaw awiacji. Tym razem miałem przyjemność odbyć jeden lot w ramach kursu do licencji zawodowej CPL oraz 10 w ramach kursu na uprawnienie do latania w oparciu jedynie o przyrządy.

Wszystkie loty z tego lata zostały wykonane na ALSIM skonfigurowanym do symulacji samolotu dwusilnikowego o napędzie tłokowym ze zmiennym skokiem śmigła oraz chowanym podwoziem. Przykładem takiej maszyny jest Tecnam P2006, których kilka wchodzi do floty szkoły LOT. Dotychczas pilotowałem taki prawdziwy przez około 10 godzin. Moim instruktorem na ALSIM był czynny pierwszy oficer LOT, który na co dzień lata maszynami z rodziny Embraer.

Pierwsze godziny to była szybka powtórka pilotażu takim samolotem, ze szczególnym naciskiem na jego zachowanie w niestandardowych położeniach takich jak korkociąg, różne przeciągnięcia, spirala śmierci itd. Następnie wykonywałem liczne manewry typowe dla lotów w oparciu o przyrządy, tj. holdingi (procedura oczekiwania w powietrzu), zakręty proceduralne, przechwytywanie radiali różnych radiolatarni, arc DME, lądowania w oparciu o nazjemne pomoce VOR, NDB, ILS z circlingiem i bez, podejścia RNP itd. Wykonywałem także doloty proceduralne STAR oraz odloty proceduralne SID. W dużym skrócie – ćwiczyłem poszczególne manewry, z których składa się lot wykonywany w oparciu jedynie o przyrządy nawigacyjne. Nie dało się nic „podejrzeć” za oknem, ponieważ przez większość czasu latałem w chmurach o niskich podstawach i godzinami patrzyłem w biel rozpostartą na szybach. Po niedługim czasie instruktor dołożył wiatr, deszcz oraz ciągle trwającą turbulencję, co dodatkowo komplikowało całość. Ostatnich kilka sesji to już były przeloty, tzn. musiałem uruchomić samolot, zakołować do drogi startowej, polecieć na drugie lotnisko, wylądować i wyłączyć maszynę. W ten sposób odbyłem wirtualną podróż pomiędzy Lublinem i Warszawą Okęciem, Ljubljaną i Zagrzebiem, Kefalonią oraz Zakinthos, a także wykonałem lot z Krakowa do Rzeszowa. Ostatnia sesja to był wewnętrzny egzamin, polegający na przedostaniu się z Piotrkowa Trybunalskiego do Łodzi, co paradoksalnie było zadaniem najbardziej wymagającym. W trakcie wszystkich tych przelotów występowały sytuacje awaryjne, tj. w szczególności utrata jednego z silników, czy niektórych przyrządów, bądź GPS jamming i spoofing.

Przed każdą sesją musiałem ułożyć plan lotu, zaplanować paliwo oraz wyważyć samolot, a także przestudiować mapy i procedury. Zgromadzoną dokumentację zabierałem na symulator, gdzie wraz z instruktorem omawialiśmy najbliższych około 5 godzin latania. Następnie zasiadałem za sterami i przygotowywałem samolot do lotu, uruchamiając niezbędne urządzenia i systemy, czy wpisując trasę do komputera pokładowego FMS. Odsłuchiwałem informację pogodową ATIS, robiłem briefingi, nawiązywałem łączność z kontrolą ruchu lotniczego, uruchamiałem silniki, kołowałem itd. Wszystko musiało opierać się o procedury wewnętrzne LOT oraz o przepisy ogólne.

Wyzwaniem było połączenie tego wszystkiego w spójną całość. Chodziło o to, żeby cały lot wykonany był sprawnie, poprawnie technicznie i proceduralnie, a także zgodnie z prawem. Nie pomagał fakt częstych awarii, braku jakiejkolwiek widzialności, do czego jestem nieprzyzwyczajony, a także ciągła walka z wiatrem, turbulencją oraz zmęczeniem. Naprawdę niełatwo jest prowadzić łączność, nawigację i pilotaż za jednym zamachem w takich warunkach. Kilka sekund pochłonięcia ustawianiem urządzeń może prowadzić w takich warunkach do niezauważonej zmiany wysokości, odstępstwa od właściwej prędkości, czy nieplanowanego zakrętu. Skupienie się zaś na walce z turbulencją może skutkować niezamierzonym odstępstwem od trasy, czy zapomnieniem o obowiązkowym meldunku w stronę kontroli ruchu lotniczego. Obowiązkowy briefing przed lądowaniem trwa około dwóch minut i łatwo w tym czasie zagapić się z podjęciem na czas jakiejś procedury. Do zrobienia jest bardzo dużo naraz. Skondensowanie tych czynności na krótkiej trasie pomiędzy Piotrkowem Trybunalskim i Łodzią to już spore wyzwanie dla osoby niewprawnej i dlatego ostatni lot poczytuję za najtrudniejszy.

Wobec tego, że takie właśnie wyzwania spotykały na co dzień załogi latające, pojawiły się pomysły na odciążenie pilotów, co podyktowane było nie tyle co względami humanitarnymi, co raczej ekonomicznymi. Im dłużej jeden pilot może wykonywać czynności lotnicze, tym rzadziej musi być zmieniany. Paradoksalnie najprostsze było uwolnienie lotników od konieczności ciągłego trzymania samolotu „w rękach”, co spowodowało dynamiczny rozwój systemów automatyzacji lotu – autopilota i autothrottle (zarządzającego pracą przepustnicy). Łatwiej jest bowiem zautomatyzować powtarzalne czynności, niż wyręczać człowieka w myśleniu – w szczególności abstrakcyjnym.

Początkowo systemy te były dość proste i potrafiły jedynie utrzymywać zadaną wysokość i kierunek, co i tak stanowiło znaczny postęp w zakresie odciążenia załogi oraz idącej za tym minimalizacji zmęczenia. Z czasem inżynierowie nauczyli te systemy wykonywać coraz bardziej złożone manewry i procedury, z podejściem do lądowania włącznie. Obecnie samoloty pasażerskie potrafią samodzielnie wylądować, a nawet mamy za sobą pierwsze próby startów. Lot automatyczny przeważnie zaczyna się niedługo po starcie i kończy się na prostej do lądowania, a sam ten manewr jest już zwykle przeprowadzany ręcznie. W międzyczasie lotu następują liczne zmiany trybów i ustawień automatyzacji, co leży w gestii pilotów, gdyż nie wystarczy tych systemów jedynie włączyć. Paradoksalnie ich obsługa to złożone zadanie oraz wymaga bardzo dobrej świadomości tego, co w najbliższej przyszłości maszyna „zrobi” oraz na podstawie jakich danych i parametrów.

W trakcie szkolenia nie mogłem nawet dotykać panelu autopilota, choć z pewnością dalece ułatwiłby mi zadanie, a po sesji nie byłbym tak bardzo zmęczony. Nie wyręczyłby mnie jednak z myślenia, planowania, komunikacji i nadzoru nad przebiegiem lotu, co jest właśnie najtrudniejsze, jako że w przeciwieństwie do utrzymywania kursu i wysokości, te zadania istotnie zmieniają się z każdą operacją oraz wymagają myślenia abstrakcyjnego oraz brania pod uwagę wielu czynników.

Autopilot nie zastąpi załóg jeszcze przez wiele lat. Na razie potrafi on wiele, niemniej znaczna część procedur awaryjnych wymaga jego wyłączenia w pierwszym kroku checklisty, ponieważ nie umie on pilotować maszyną ze zdegradowanymi kluczowymi funkcjami (np. w razie utraty silnika). Autopilot nie myśli też o takich rzeczach jak możliwość wystąpienia turbulencji w danych warunkach pogodowych, konieczność omijania chmur burzowych, pilnowanie oblodzenia, czy masy i wyważenia statku powietrznego. Nie wie co to inwersja temperatury, że za pasmem górskim może wystąpić bardzo silna „fala” i turbulencja, czy że w razie zablokowania przyrządów pomiarowych należy ignorować niektóre ich wskazania. Obce są mu pojęcia gradu, „cienia” na radarze pogodowym za dużą chmurą, pęknięcia opony, przegrzania hamulców, czy pożaru. Nie umie on nadawać priorytetów i zwyczajnie „dokończy lot” z chorym pasażerem na pokładzie, zamiast ratować jego życie. Lądowanie na rzece Hudson, czy takie wykonane przez Kapitana Wronę, bądź przez pilotów „Szybowca z Gimli” to dla automatu zupełna abstrakcja. Abstrakcją zaś nie są zaś katastrofy Boeinga 737 w wersji MAX, u przyczyn których leżały właśnie błędy automatyzacji.

Być może trwają gdzieś bardziej zaawansowane badania nad skonstruowaniem urządzenia, które jednak wejdzie w buty pilotów, niemniej nie będzie to autopilot w dzisiejszym sensie, lecz coś pokroju HAL 9000 z Odysei Kosmicznej 2002. W branży, która podlega tak ścisłym regulacjom i certyfikacjom, że do niedawna powszechnie używano w niej dyskietek, nie słychać jednak realnych takich planów, a jedynie pewne „buzzwordy”. Trzeba mieć świadomość, że dopuszczenie takiego systemu do działalności operacyjnej to monstrualny koszt oraz ryzyko. Jeszcze długo – moim zdaniem – taniej będzie po prostu szkolić kolejne zastępy takich jak ja, a oszczędności szukać w stosowaniu coraz to lepszych materiałów oraz rozwiązań inżynieryjnych poprawiających sprawność silników, czy zmniejszających opór aerodynamiczny. W mojej ocenie długo też nie uda się przekonać opinii publicznej do kupna biletu na pokład samolotu, którym nie będzie sterował człowiek.

A co o tym wszystkim myślicie?

Zdjęcia:
1.     Symulator ALSIM w LOT,
2.     Symulator ALSIM w LOT, zbliżenie,
3.     SP-LFA – Tecnam P2006,
4.     Przykładowa mapa podejścia do lądowania.

Lider17piorunów

@PositiveRate Kiedyś będzie taki zestaw automatów, zastępujący pilotów. Już są, w autonomicznych statkach powietrznych, ale ich nie dotyczą, wspomniane przez Ciebie, ścisłe regulacje. Poza tym, to musi być zestaw modeli, nie pojedyńczy model, z bardzo prostego powodu - trzeba połączyć drzewa decyzyjne z wnioskowaniem statystycznym. Wbrew pozorom, to nietrywialne.
Jednak, w ruchu lotniczym, pełna automatyka może zawitać prędzej, niż w lądowym. W lotnictwie, są dwie fazy krytyczne lotu - start i lądowanie - które wymagają niezwykle szybkiego i jednoznacznego przetwarzania. W ruchu lądowym po drogach, cały czas jest faza krytyczna.
Co do ludzi - są autonomiczne linie metra, są częściowo autonomiczne inne pociągi. Kolej jest najbardziej bezpiecznym miejscem, by zacząć. Samochody autonomiczne również już jeżdżą, ale jest z nimi sporo problemów, które powstrzymują adopcję tego rozwiązania (właśnie przez permanentny stan krytyczny i związane z tym wymogi przetwarzania danych).
Jest sporo więcej kwestii, które można tutaj poruszyć, ale to się stanie. I to niedługo - dekada, maks dwie.

Osobistość7piorunów

@ataxbras no teoretycznie pewnie kiedyś tak będzie, natomiast nie zgodzę się z przedstawianą przez Ciebie perspektywą czasową. A380, A220, czy HondaJet (żeby nie było tak wszystko z jednej mańki) to wszystko projekty, które od fazy koncepcyjnej do pierwszych dostaw, trwały około 15-17 lat. Wyłączając etap koncepcyjny, tylko już inżynieryjny, zakończony pierwszymi dostawami, były to odpowiednio 12 lat dla A220, 11 dla A380 i 12 lat dla HondaJet. A mówimy tu o zaprojektowaniu samolotu bez tak przełomowych zmian, jak wyłączenie żywej załogi. Nawet przejście z serii Classic do Next Generation w przypadku 737 zajęło 5 lat. A MAX do dzisiaj się Boeingowi odbija czkawką, pomimo tego, że to była tylko nowa generacja, a nie coś zupełnie nowatorskiego. Co więcej - właśnie w serii MAX miałeś efekt pośpiechu w postaci MCAS, czyli automatyzacji jedynie stabilizatora.

Zacznijmy od tego, że nie istnieje żadna podstawa legislacyjna do wprowadzenia takich rozwiązań. Z wiedzy mi posiadanej - a jestem współtwórcą polskich uregulowań prawnych w zakresie prawa dronowego - nie mamy obecnie w Unii Europejskiej nawet planów na to żeby umożliwić operacje samolotów podpadających pod CS-25, które miałyby wykonywać autonomiczne loty. Wszystkie takie dywagacje to właśnie buzzwordy, o których pisałem, ponieważ to jest aktualnie niedopuszczalne i prędko to się nie zmieni. Biorąc pod uwagę tempo zmian prawa, odpowiednie przepisy zostałyby wprowadzone nie wcześniej niż za 5-8 lat od teraz, pod warunkiem tego, że prace zostaną podjęte teraz. Idąc dalej - trzeba przewidzieć czas na prace projektowe, które gdyby nawet potrwały tyle, co w przypadku samolotów, o których pisałem wyżej - to potrwałoby to kolejnych co najmniej 10-15 lat do pierwszych dostaw.

Biorąc pod uwagę żywotność statków powietrznych wynoszącą dobrych 30 lat, jestem zdania, że nawet jeśli za 20 lat pojawiłby się autonomiczny samolot - to zanim wyprze załogowe, minie kolejnych kilkadziesiąt lat.

Aktualnie mamy na świecie problemy z uregulowaniem lotów dronów dostarczających pizzę. Nie możemy od lat zrealizować projektu autonomicznych kołowań. Do zastąpienia A320/737 samolotami bezzałogowymi nawet nie mamy co podchodzić. A nawet jeśli - koszt zaoszczędzony na załogi byłby zbyt małym "benefitem".

Jestem zdania, że to kiedyś nastąpi, ale perspektywa 10-20 lat jest zbyt krótka. Pamiętam jak 10 lat temu mówiono o tym, że zastąpimy komunikację głosową za pomocą CPDLC i ACARS. Gdzie jesteśmy teraz? No właśnie.

Poza tym - start i lądowanie to są fazy krytyczne ale z perspektywy samego pilotażu. Z perspektywy zastąpienia pilotów krytyczne są fazy poprzedzające start i poprzedzające lądowanie. Same te manewry są bowiem wykonaniem tego, co ludzie wcześniej ustalą.

Pokaż więcej komentarzy (16)

GURU

w Hydepark

29piorunów

😊

GURU8piorunów

@Pawel45030 Ciocia @moll zabiera łobuzów z hejto na wycieczkę

GURU0piorunów

@moll Sucharek (i tak jest z użyszkodnikami hejto)
Zyła sobie pewna kobieta miała męża prace i ogólnie szczęsliwa była. Ale pewnego razu zdradziła męża, i została na tym przyłapana, nie chcąc go stracić zaczęła prosić boga o pomoc.. w końcu bóg się odezwał:
– Dobrze byłaś dobrą kobietą to dam ci szanse, cofne czas i to się nie wydarzy.. ale pamiętaj! kiedyś zginiesz na morzu!
Rzeczywiscie czas się cofnął, wszystko było pięknie.
Kobieta pamiętała o tym co jej bóg powiedział i unikała morza, jezior, wody.. lecz pewnego dnia po kilkunastu latach wygrała piękną wycieczke. Ogromnym statkiem po morzu, 2 tygodnie, masaze, dni piękności itd wycieczka typowa dla kobiet. Myślała nad tym i myślała pamiętając przepowiednie ale skusiła się.
Po pięknym tygodniu nad morzem, nagle zerwała się burza, sztorm, statek zaczął tonąc.. kobieta znowu zaczęła się modlić:
– Panie boze.. dlaczego? ja rozumiem miałam zginąc na morzu, ale te wszystkie inne niewinne kobiety?! dlaczego? dlaczego?
Na co bóg się odzywa:
– ja was ku*wy 40 lat zbierałem!!!

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Hydepark

36piorunów

Mitsubishi A6M Zero.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

22piorunów

Lider5piorunów

W czerwcu widziałem dwa pasażerskie, czy tam jakieś dhl czy ups pod eskortą 2 myśliwców. Kierunek przelotu na wschód.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Lotnictwo

17piorunów

Właśnie mi przeleciał nad głową, trochę się zdziwiłem, czterosilnikowy turbinowiec?
Pierwszy raz go na oczy widziałem.
Fajna maszyna.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Airbus_A400M

https://www.flightradar24.com/GAF067/3b7631f3

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Lotnictwo

38piorunów

Kilka dni temu nad stolicą polskiego wyzysku - Zakopanem, pojawiła się niecodzienna formacja składająca się z 2 Bryz oraz 3 CAS, sporo fajnych fotek z tej sesji w Internetach się pojawiło.
https://streamable.com/hny2l1

Fanatyk4piorunów

ha dzięki! widziałem ich właśnie kilka dni temu, na południe od Skawiny na baaaardzo niskim przelocie i się zastanawiałem co to za ekipa.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Mama: idź polatać, pogoda nie może być taka zla
Tymczasem pogoda:

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Filmiki z wojny

33piorunów

> 🔥W nocy z 25 na 26 lipca na lotnisku w Kraju Krasnodarskim zniszczono Su-27UB. Chwała Ukrainie!
Filmik opublikowany przez Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy
https://u.pcloud.link/publink/show?code=XZFk225ZVd7iyxgu43f4L4w8wmsjcSktiNjk

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Lotnictwo

9piorunów

Mamy nowe przecieki na temat katastrofy Air India 171.

A więc jednak miałem rację?

https://www.bbc.com/polska/articles/cdr388pmg7xo

Fanatyk11piorunów

@cyber_biker znów jakieś pieprzenie, z którego nic konkretnego nie wynika.

Fanatyk8piorunów

@cyber_biker jeśli faktycznie masz jakieś wiarygodne i rzetelne informacje o przyczynach tych wypadków, to co tu jeszcze robisz? Dzwoń do komisji i przekaż im swoje ustalenia. Niech się tam nie trudzą bez potrzeby.

Osobistość5piorunów

Sorry, że nie czytam tej dramy, ale mogę was wyjaśnić.

Zacznę od końca, od speców: @Nemrod i inni: widzicie, że typ nie ma pojęcia i jest nowym pasjonatem. Nie ma się co kłócić. I nie wyjaśnicie go cisnąć mu. Nie ma co odpisywać na zaczepki. Kto ogarnia, wie gdzie młody się myli. A kto jest tu przelotem, niech myśli co chce i bierze informacje o katastrofach lotniczych z pudelka. Nic się nie stanie, ci ludzie nie decydują o zasadach ruchu lotniczego ani nie wydają rozporządzeń dot. bezpieczeństwa w ruchu lotniczym.

@cyber_biker
Środowisko lotnicze jest specyficzne. Gdyby nie było, byłoby DUŻO więcej katastrof. Nikt ci nie przyzna racji, bo oni nie omawiają z tobą akcji w kokpicie. Oni od razu widzą wpływ na procedury, na budowę samolotów, na wszystko. I w takich sprawach to, że WYGLĄDA na to, że kapitan zdecydował się przejść na emeryturę miesiąc wcześniej, nic nie znaczy.

Ich podejście, oparte tylko na dobitnie potwierdzonych faktach jest instrumentalne w nierozbijaniu samolotów. Kłócisz się z ich modus operandi, z ich ideologią. A mają rację, że do takich spraw powinno się podchodzić na zimno i tak chcą uczyć nowych ludzi. To trudne, żeby być cierpliwym, gdy sytuacja wygląda na sensacyjną, ale taki jest piloci styl.

A jeśli chodzi i gdybanie, to już po pierwszym video od Mentour Pilot na temat tego wypadku było "wiadomo" co się stało. Ale dorosłym i szpecom nie wypada bawić się w domysły, bo mogą być błędne. Nie w tym konkretnym przypadku, ale ogółem.

Fenomen0piorunów

@Legendary_Weaponsmith Kolego, ale kto bierze informacje z pudelka? WSJ / BBC to jest pudelek? Bazuje głównie na oficjalnych materiałach, materiach prasowych i opiniach pilotów z 30 - 20 letnim stażem. Jeśli tak doświadczeni piloci mówią totalne bzdury - w Twojej opinii - to kto w takim razie ma wystarczający autorytet, aby się wypowiadać w tej materii? Pracujesz w EASA? Chętnie dowiem się jakie masz kwalifikacje skoro wypowiadasz się z pozycji eksperta.

> A jeśli chodzi i gdybanie, to już po pierwszym video od Mentour Pilot na temat tego wypadku było "wiadomo" co się stało. Ale dorosłym i specom nie wypada bawić się w domysły, bo mogą być błędne. Nie w tym konkretnym przypadku, ale ogółem.
Przecież Ci piloci cały czas bawią się w domysły, bazują na obecnych poszlakach i tworzą teorie na temat tego co się stało. Przecież moje przemyślenia bazują w większości na opiniach pilotów z yt / są z nimi zgodne, tak więc jeśli chcesz kogoś wyjaśniać, strofować to najlepiej będzie jak zaczniesz od nich. Na początek podaj tylko ile masz godzin nalotu na Boeingach.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Lider

w Filmiki z wojny

20piorunów

Minus An-24. Filmik od kacapów
https://e.pcloud.link/publink/show?code=XZfrHEZY5FKI4uS1xjokw0Uvzsur0syre5V

Fanatyk6piorunów

Odpowiem naglowkiem rosyjskiej gazety, ktory wystarczy sparafrazowac:

* Czy NATO wysyła złom? Ukraina traci myśliwce jeden po drugim - co się dzieje

Czy Rosja przewozi swoich obywateli zlomem? Samoloty spadaja jeden po drugim...

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

Fajnie wyglądaja informacje o tym samolocie, wyprodukowany prawie pół wieku temu, ale latać czymś trzeba, za to sprawdzono (stawiam, że na papierze). Nie ma części, będą spadać.

Zawodowiec4piorunów

50 lat, jeśli jest dobrze utrzymywany to nic wielkiego. Na szczescie sytuacja w Rosji, tam wszystko na najwyższym poziomie, prawda?

Pokaż więcej komentarzy (2)