Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#staregry

Debiutant

w Gry

14piorunów

Siema, mój pierwszy post i od razu o gierkach ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Niewątpliwie GTA San Andreas mogę śmiało uznać za moją ulubioną grę, która ma zacementowane miejsce TOP 1 już raczej na zawsze z bardzo wielu powodów. Ale do rzeczy.

Od jakiegoś czasu takim moim guilty pleasure jest oglądanie speedrunów z GTA SA, często puszczam sobie te filmy do snu, albo gdzieś w tle w trakcie innych zajęć.

A jako, że mam dzisiaj wolne, stwierdziłem, że w sumie czemu by nie spróbować się w tym samemu, skoro i tak w zasadzie znam tę grę od podszewki.

No i ustawiłem sobie wszystko co potrzebne na świeżej kopii gry, i z pomocą poradnika zacząłem sobie runować. Powiem wam, że zabawa jest przednia, zupełnie inne spojrzenie na grę, którą przechodziłem dziesiątki razy zawsze w ten sam sposób.

Rzecz jasna dopiero zaczynam i na dobrą sprawę nie opanowałem jeszcze ani jednej misji w 100%, ale coś czuję, że wsiąknę w ten temat, zwłaszcza, że community speedrunerskie jest ogromne i chłopaki cały czas trzymają tę grę przy życiu.

Jeśli kogoś zainteresował ten wpis, to od siebie mogę polecić stronę https://www.speedrun.com/ do zapoznania się z tematem, warto też zerknąć na kanał Joshimuz na YT.

Tyle ode mnie, może za jakiś czas dam wam znać jak uda mi się zrobić pierwszy pełny run sekcji w Los Santos ( ͡° ͜ʖ ͡°)

   

Debiutant4piorunów

@moderacja_sie_nie_myje Ano. Generalnie mógłbym o tym napisać całą rozprawkę, SA jest moją ulubioną częścią GTA i w ogóle ulubioną grą z wielu róznych powodów, wiadomo, podbijanie dzielnic nie było najlepsze, to był raczej słabo rozwinięty koncept, a duża mapa w mojej opinii jest tylko zaletą, szczególnie dzięki temu jak została zaprojektowana.

A co do Vice City, to moja opinia może być dosyć kontrowersyjna, ale uważam, że takie GTA VCS jest o wiele lepszą grą od VC, bo wzięła wszystko co najlepsze i podbiła to o poziom wyżej.
Chociażby pod względem fabuły, grafiki (palety barw) i o wiele lepiej zagospodarowanej przestrzeni. Widać, że w oryginalnym VC zabrakło im czasu, i druga wyspa była strasznie pusta w porównaniu do pierwszej. W VCS to wszystko zostało naprawione.

Statysta1piorunów

@kubsonn123 jaka kategoria? Rok temu też spróbowałem się ze speedrunningiem - runnowałem Vice City DE, any% trwało około godziny, więc uznałem, że jest to dobry wybór na początek. Po 2 tygodniach udało mi się ukończyć cały run, ale nie mogłem się potem przekonać do dalszego grindu - zbyt dużo wysiłku i za mała nagroda.😛

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w RetroGry

17piorunów

Witam w ten sobotni poranek, dziś takie na pół retro/na pół współczesny remaster pewnej bardzooo starej gry. Nie oszukujmy się podnośimy ręke do góry kto to grał w ten "zabytek" :)? "SOŁTYS" produkcji LK Avalon to gra która "..rozgrywa się w realiach polskiej wsi. Naszym zadaniem jest odnalezienie niejakiego Leona, który podczas ceremoni ślubnej uciekł córce sołtysa sprzed ołtarza." Gra nie odniosła jakoś spektualnego sukcesu stąd była niszowa, ale Ci którzy w nią zagrali zapamietali z charakterystycznego humoru znanego o kawałach o Wąchocku :). Pudełko zrekonstruowano tak jak w orginale w te same grafiki i dodatki. Zawierało instrukcje obsługi, koperetę z opisem przejscia gry -gdyby ktoś miał problem z przejsciem a nie byla ona łatwa- 3 dyskietki z grą plus w remasterze jest też na pamięci usb- i dość orginalnie ścieżka z muzyką na kasecie :). To chyba jedyna pozycja, którą pamiętam, że była wydana z kasetą jak na lata 90' orginalny pomysł. Interfejs gry był dosć toporny. Pomiędzy planszami przechodziliśmy po kliknieciu na nr lokacji-a nie jak to przyzwyczaiły Nas przygodówki przejście na koniec ekranu. Sam nie przeszłem jej do końca nie mialem orginału z solucja a dostęp do interentu w 95' był jeszcze w powijakach w momecie wydania gry :).

  

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w RetroGry

58piorunów

Stwierdziłem że pochwalę się swoją skromną kolekcją kartridży do pegasusa. Ostatnio były odpalane jakieś 4 lata temu i jeszcze były sprawne - niestety nie mam obecnie pegasusa żeby je sprawdzić, ale już do mnie jedzie ;). Nostalgia mocno.

Poza tymi na zdjęciu mam jeszcze 20 kartridży - ale to jakieś randomowe składanki powtarzających się gier, więc nic ciekawego. Na szczególną uwagę zasługuje tutaj złota czwórka, niestety okładka pomazana przez młodszego brata lata temu xD.

Chyba moją ulubioną grą z tych wszystkich był Ninja Gaiden 3 - kartridż w pierwszym rzędzie u góry, drugi od lewej.

Na pegasusie spędzałem większość swojego czasu za gówniaka, prowadziłem swój zeszyt z kodami do gier. Potrafiłem siedzieć godzinami nad jakąś grą, wklepywać randomowe ciągi znaków i odkrywać w ten sposób kody. xD Może go gdzieś odgrzebię na strychu, to z przyjemnością go zapostuję.

A Wy - macie jeszcze coś na stanie? :grinning:

     

Pokaż więcej komentarzy (26)

Osobistość

w RetroGry

93piorunów

N-Gage Classic

N-Gage był bardzo ambitnym urządzeniem, które prawdopodobnie wyprzedzało swoje czasy o kilka dobrych lat. N-Gage wykorzystywał system operacyjny Symbian i został stworzony w celu rozszerzenia działalności firmy Nokia na rynek gier przenośnych.

N-Gage został zapowiedziany w listopadzie 2002 roku, ale do sprzedaży trafił dopiero w październiku 2003 w dwóch wersjach kolorystycznych: szarej i grafitowej. Powodem opóźnienia w dostawie był przede wszystkim dodatkowy czas wymagany do wdrożenia kompleksowego rozwiązania służącego do zarządzania prawami cyfrowymi (Digital Rights Management) aby uspokoić deweloperów, którzy obawiali się, że ich gry będą piracone na potęgę (co absolutnie się nie udało, bo zabezpieczenia konsoli zostały złamane już w ciągu pierwszych tygodni po jej wejściu na rynek). Gdy N-Gage trafił w końcu do sprzedaży w 2003, wyprzedził Nintendo DS o rok i Sony PSP o dwa lata.

Gry na N-Gage były sprzedawane na kartach multimedialnych opartych na standardzie MMC. Niestety zaraz po wejściu telefonu na rynek, okazało się, że pierwszy model N-Gage ma kilka poważnych wad głównie, jeśli chodzi o komfort użytkowania:

1. Aby zmienić grę, użytkownik musiał wyłączyć telefon, zdjąć tylną pokrywę i wyjąć baterię. Oznaczało to, że telefon musiał być ponownie uruchomiony za każdym razem, gdy użytkownik chciał zagrać w inną grę.
2. Ponieważ głośnik i mikrofon były umieszone na boku urządzenia, na zachodzie telefon otrzymał przydomek "Telefon Taco". Takie ich umiejscowienie, oznaczało, że trzeba było trzymać telefon bokiem do ucha co wyglądało całkiem zabawnie. W czasie, gdy N-Gage trafił do sprzedaży, opinia publiczna bardzo niepokoiła się o wpływ promieniowania telefonu komórkowego na zdrowie użytkowników, ponieważ telefony stawały się coraz cieńsze i anteny były umieszczane bardzo blisko głowy. Podobno projektant firmy Nokia, Frank Nuovo, wpadł na pomysł "rozmowy na boku", aby odsunąć antenę od głowy, co pozwoliło na zmniejszenie pomiarów współczynnika SAR (Specific Absorption Rate), który szacował absorpcję energii częstotliwości radiowej przez ciało.
3. Klawisze na urządzeniu zostały zaprojektowane z wykorzystaniem doświadczeń Nokii z produkcji telefonów więc były one celowo trudne do naciśnięcia, aby uniknąć wykonywania przez użytkowników pozorowanych połączeń, gdy telefon znajdował się w kieszeni. Oznaczało to jednak, że klawisze te były nie wygodne do grania i wymagały dużej siły do ich naciśnięcia, pozostawiając użytkowników z bolącymi palcami po intensywnej rozgrywce. Jedna z pierwszych gier dostarczonych z urządzeniem, Tony Hawk's Pro Skater, okazała się niezwykle trudna do opanowania ze względu na solidną klawiaturę i wymaganą szybkość reakcji.
4. Wiele gier miało również problem z niską jakością animacji spadającą nawet poniżej 20 klatek na sekundę.
5. Ekran był też bardziej wyższy niż szeroki mając współczynnik proporcji 11:13. Nie było to niezwykłe dla telefonów w tamtych czasach, ale proporcje te raczej nie sprawdzają się dobrze w grach wideo, które są zwykle projektowane na ekrany o szerokich proporcjach.

Jeśli chodzi o zalety, N-Gage był wspierany przez wielu czołowych producentów gier, w tym EA, Sega i Ubisoft co wyróżniało go wśród konkurencji. Dzięki temu w ofercie znalazły się mobilne wersje znanych gier, takich jak FIFA, Rayman, Sonic, Tony Hawk's Pro Skater, Call of Duty czy Tomb Raider. Nokia zainwestowała również w tworzenie własnych gier, i w listopadzie 2004 roku samodzielnie wydała grę Pathway to Glory. Chociaż N-Gage nie sprzedawał się nawet w ułamku tak dobrze jak jego ówczesny konkurent Game Boy Advance, N-Gage był technicznie o wiele lepszym urządzeniem, oferującym gry w 3D, na lepszej jakości ekranie LCD z podświetleniem i w większej rozdzielczości. Dopiero Game Boy Advance SP AGS-101 wypuszczony prze Nintendo we wrześniu 2005 oferował ekran LCD z podświetleniem od dołu ekranu tak jak N-Gage a nie jak poprzedni model GBA SP AGS-100 po bokach, ale GBA SP AGS-101 dalej nie oferował prawdziwej grafiki 3D.

Oprócz funkcji grania w gry z kart MMC, N-Gage posiadał również obsługę Bluetooth, możliwość podłączenia do internetu mobilnego WAP, grania w gry multiplayer poprzez usługę N-Gage Arena, odtwarzanie muzyki w formacie MP3, radio FM jak również inne funkcje oferowane wtedy przez telefony Nokia z wyższej półki.

Nokia miała duże oczekiwania wobec N-Gage i miała nadzieję, że sprzeda kilka milionów egzemplarzy w pierwszym roku dostępności, ale niestety sprzedaż okazała się znacznie niższa.

Nokia QD

Nokia starała się rozwiązać niektóre z problemów z oryginalnym N-Gage, i w maju 2004 wypuściła na rynek ulepszony model o nazwie “N-Gage QD”. Model ten był mniejszy (lecz troszkę grubszy) i bardziej “okrągły” co przekładało się na większą wygodę użytkowania. Poprawiono też problem z umiejscowieniem gniazda na karty z grami, wprowadzając wygodniejsze gniazdo z boku urządzenia, zamiast za baterią i dodano gumowe zaślepki gniazda na gry, ładowarkę i słuchawki. Przeniesiono również głośnik i mikrofon z boku na przód urządzenia, dzięki czemu nie można już było śmiać się użytkowników i nazywać N-Gage telefonem Taco :grinning: Nokia próbowała też podnieść sprzedaż wprowadzając N-Gage QD do sprzedaży w niższej cenie w porównaniu z oryginalnym modelem.

Nokia QD działała na tej samej wersji oprogramowania, co jej poprzednik, mimo że nowszy “Symbian 7.0s Series 60 2nd Edition” został dostarczony już na kilka smartfonów do czasu ogłoszenia N-Gage QD. Niestety, aby obniżyć koszty i rozmiary, niektóre funkcje dostępne w oryginalnym modelu, takie jak systemowe odtwarzanie MP3 (aczkolwiek N-Gage QD nadal mógł odtwarzać pliki MP3 za pomocą oprogramowania innych firm, ale tylko w mono 16 kHz), odbiór radia FM i łączność USB, zostały usunięte. Aby połączyć telefon z komputerem, użytkownik musiał użyć Bluetooth lub oddzielnego czytnika kart MMC do przeniesienia plików do pamięci urządzenia poprzez kartę MMC.

Kolejną zmianą w stosunku do oryginalnego urządzenia była pomarańczowo-szara kolorystyka samego urządzenia, jak i systemu, lecz niektórzy uważali, że jest to niechciana zmiana z bardziej kolorowego systemu oryginalnego N-Gage’a. Na szczęście na rynku były dostępne aplikacje, które wzbogacały interfejs lub zastępowały powłokę systemową innymi motywami lub kolorystyką. Jako telefon, N-Gage QD nie obsługiwał też już wszystkich trzech pasm częstotliwości GSM 900/1800/1900 a zamiast tego pojawił się w dwóch dwupasmowych wariantach, jeden na rynek amerykański, a drugi na rynek europejski i azjatycki.

N-Gage QD Silver Edition

Ostatnią próbą uratowania N-Gage’a było wypuszczenie srebrnej edycji konsoli. Model ten został udostępniony na rynkach Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki 1 września 2005 roku. Jedyną odczuwalną zmianą wprowadzoną w tym modelu (poza inną kolorystyką urządzenia) było zastąpienie przycisków 7 & 5 na klawiaturze urządzenia normalnymi mniej wyczuwalnymi przyciskami. Do 2007 roku Nokia sprzedała tylko trzy miliony sztuk N-Gage i zrezygnowała z dedykowanego sprzętu do gier na rzecz "platformy" N-Gage”, która oferowała gry w ramach szerszego portfolio smartfonów.

Źródła:

* silicon.co.uk
* mobilephonemuseum.com
* wikipedia.org
* Wiedza własna

+ tłumaczenie, edycja i redagowanie

     

O jakiej konsoli chcielibyście żebym teraz coś pisał?

  • Gizmondo18% (14 głosów)
  • Sega Nomad19% (15 głosów)
  • NeoGeo Pocket15% (12 głosów)
  • NEC Turbo Express18% (14 głosów)
  • Atari Lynx29% (23 głosy)

78 głosów

Koneser1piorunów

@Sensination N-Gage wygląda niby "cool", ale jak sobie wyobrażam te przyciski (po samym zdjęciu) to mnie wzdryga. Mam wrażenie, że wciskają się maksymalnie płasko, a potem zalepione brudem wydają się niewciskalne.

Widać, że w kolejnych mutacjach starali się poprawić tę sprawę. Widziałem pierwszego N-Gage u kolegów, dobrze Wormsy na tym chodziły. Akurat tych "zasobniejszych" kolegów i w sumie kolega to trochę za mocne słowo.

Zawodowiec1piorunów

tak to spoko ale wykopki jak zwykle pierdola, wiekszosc gier byla niegrywalna, czesciej na tym filmy ogladalem i gralem w pegazusa. jako telefon byl calkiem spoko na tamte czasy ale bardziej gdzies w 2004, do psp i ds to nie mialo podejscia. fakt ze dalo sie zrobic skladanki gier na kartach pamieci i dawalo to jakas proteze rozrywki

Pokaż więcej komentarzy (14)

Debiutant

w Hydepark

1piorunów

 

Witam, ktoś z Was używa emulatora c64 VICE? bo już mnie szlag trafia z ustawieniem tego. Robiłem wszystko tak jak pokazał Borg na retrogralnii, ale nie działa poprawnie. Jaaa..

Debiutant1piorunów

@groovy ustawiłem w input joystick na klawiaturę. Jeden i drugi. Odpaliłem grę creatures no i mam problem.. widać że gra shackowana po pierwszym obrazie gdzie mogę wybrać nieskończoność żyć..ale nic nie mogę wybrać dopóki nie wyłączę emulacji joysticka.. wtedy z klawiatury wszystko działa.. mogę ustawić..przechodzę do gry i znowu nic nie działa.. aniz emulacja joy ani bez. Słońcu wciskając wszystko na klawiaturze włączyła się gra.. ale sterowanie przebiega tak, że muszę trzymać cały czas spacje i wtedy jak wcisne "bo" albo v na klawiaturze to ludzik idzie w lewo.. a jak.n lub m to w prawo. Oczywiście cały czas musS trzymać spacje by to działało,. Nie wiem co jest.

Inspirator0piorunów

@Boulderdash spróbuj zacząć od przywrócenia ustawień domyślnych emulatora Preferences -> Restore default settings i zobacz czy na niezmodyfikowanej wersji działa
i którą wersję gry testujesz?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Inspirator

w Gry

11piorunów

Dawno nie było wpisu z  (wszystko wina Paradoxu, cholerne Stellaris to maszyna w czasie, odpalasz po południu, mrugasz a tu siódma rano), więc pora to naprawić.

Dziś odejdziemy trochę od tematów strategicznych (fanów strategii uspokajam że na pewno wrócą, w planach omówienie RTSa z dinożarłami) i odejdziemy od Cover-CD CD-Action, a przejdziemy do starego dobrego Komputer Świat Gry gdzie przed nadejściem lata w 2000 roku udało im się wydać jako pełniaka bohatera tego wpisu - grę Get Medieval.

A była to arcadeowa nawalanka z widokiem z lotu ptaka, gdzie nasz bohater schodził w głąb lochu żeby (a jakżeby inaczej) ubić złego smoka. Żeby to zrobić musi się przebić przez 40 poziomów wypełnionych hordami złoli których sprowadzić należy do poziomu mięsa mielonego.

Jak się w to gra? Jeżeli pamiętacie stareńkiego Gauntleta, to właśnie ta gra będzie chyba najlepiej oddawała klimat rozgrywki. Ale biorąc pod uwagę datę wydania Gauntleta to ci co pamiętają o nim raczej są skupieni na śledzeniu kursu wymiany złotówki na pieluchomajtki, innym dobrym określeniem rozgrywki z jakim się spotkałem było "jakby Diablo puknęło Crimsonlanda". Mamy fale przeciwników satysfakcjonująco rozbryzgujących się w mielonkę, złoto i artefakty do zebrania, broń do ulepszenia, klucze do znalezienia i bossów do ubicia.

Grę zrobiło Monolith Productions - dla tych co ich znają to powinno wystarczyć za rekomendacje.

Bohaterów do wyboru mamy czterech, będących absolutnym kanonem (a nawet kliszą) fantasy. Dumny elf z łukiem - który ma zbyt wielkie mniemanie o sobie. Honorowa wojowniczka - która definitywnie nie ma kompleksu na punkcie bycia kobieta w tradycyjnie męskim "zawodzie". Potężny barbarzyńca - który być potężny i wielki i ma topór, a tak w ogóle to być potężny i wielki i ma topór. Oraz czarodziejkę która włada potężna magią oraz potężną nerwicą macicy.

Jak można zauważyć z opisu, gra absolutnie nie traktuje siebie zbyt poważnie i luźno nabija się z klisz fantasy. Barbarzyńca brzmi jak Schwarzenegger z obniżonym IQ, elf jest tak zadufany w sobie że nawet Altmerzy stwierdzają że "no bez przesady". Czarodziejka zachowuje się jakby połowę egzaminów w Hogwarcie zaliczyła ustnie, a wojowniczka twardo uważa że ma najdłuższy miecz ze wszystkich wojowników i nikt nie ma dłuższego.

Gra oferuje tez multi - i to zarówno po sieci, lokalnie przez LAN jak i przy jednym komputerze. Ten ostatni co prawda wymaga dodatkowych kontrolerów.

Sama gra jest niestety nie do kupienia online, trzeba albo kupić wersje płytową (co nie jest aż takie trudne) albo popłynąć po wodach Internetu i zawitać to serwisów takich jak MyAbandonware.com czy Archive.org

Ale warto, bo to bardzo przyjemna gierka do odpalenia i odstresowania się przy krzykach umierających mobków.

    

Osobistość0piorunów

@poprostumort
Super gra, miło wspominam, można było w coop grać. Tajne przejścia były :grinning:

Mam gdzieś prawie całą kolekcję płyt z GKŚ z pierwszych 2 lat :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Sum

w Gry

21piorunów

Witam Hejtowiczów :)

Zgodnie z zapowiedzią i z racji nawet niemałego zainteresowania pierwszym wpisem, nadszedł czas na kolejny.

Dzisiejszą sentymentalną podróż odbędziemy z zakręconym bohaterem gry Earthworm Jim.

Wydana w 1994 przez Gameloft gra jest typową platformówką 2D, choć “typowa” może wcale nie być odpowiednim słowem.

Już sam opis fabularny przypomina narkotyczny trip natchnionego zgrywusa. Otóż żyła sobie dżdżownica o imieniu Jim, zajmująca się tym, czym każda porządna dżdżownica się zajmuje. Pewnego dnia Jim akurat uciekał z gniazda kruków i skrył się w leżącym na ziemi skafandrze. Okazało się, że skafander ten wypadł z kosmicznego statku łowcy głów Psy-Crow, który miał dostarczyć go złowieszczej Królowej Slug-For-A-Butt (sic!), chcącej zapanować nad światem. Pod wpływem atomowej mocy skafandra nasz bohater rośnie do ludzkich rozmiarów i postanawia przy jego pomocy ów świat uratować oraz przypodobać się bliźniaczej siostrze złowieszczej Królowej - księżniczce What’s-Her-Name.

Tak rozpoczyna się podróż przez kilkanaście leveli. Ale cóż to jest za podróż! Kolejne etapy znacząco różnią się od siebie zarówno wizualnie, jak i pod względem rozrywki. Twórcy mieli naprawdę ogromną fantazję. Są więc typowe etapy platformowe, ale też całkowicie odjechane: kosmiczny wyścig w widoku pseudo 3d, pojedynek na bungee, podwodna podróż w pojeździe przypominającym batyskaf, gdzie mamy ograniczoną ilość powietrza i szklane ścianki, cholernie wrażliwe na uszkodzenia ;). A może macie ochotę pojeździć na chomiku? Spoko, będzie okazja. Pochodzić bez skafandra również.

Kolejny dziwaczny level - “For Pete’s Sake” - w którym musimy odprowadzić do domu roztańczonego i wesołego pieska. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie 3 rzeczy:

- piesek jest głupawy i brnie do przodu nie oglądając się nic nic,

- gdy pieskowi stanie się coś złego, wstępuje w niego diabeł, chwyta nas w zęby i cofa z powrotem o pewną odległość,

- dookoła jest bardzo wiele rzeczy, które chcą pieskowi zrobić coś złego ;)

Gra jest totalnie odjechana i pełna absurdalnego humoru na każdym kroku. Nawet zakres ruchów bohatera potrafi wywołać salwę śmiechu. Strzelanie z bicza? Jasne, robotyczne ramię skafandra po prostu wyciągnie Jima przez kołnierz i użyje go jako pejcza. Podobnie z chwytaniem się wystających haków czy zrobienia śmigła do wolniejszego spadku w dół. Postoimy chwilę w bezruchu, to bohater zacznie się nudzić i reagować w różnoraki sposób (prężenie muskułów, zabawy bronią, pokaz talentu wokalnego..).

Wygląd leveli i przeciwników jest pełen nonsensu. Każdy etap kończy się walką z Bossem. Walka nie polega na zwykłym strzelaniu. Na kilka rozwiązań trzeba wpaść, gdyż zwykłe strzały nie zrobią na przeciwnikach wrażenia (o czym dadzą nam znać, np. wystawiając język i pierdząc… pachą :smiley: ).

Szczególnie się uśmiałem przy walce z bossem Bob the Killer Goldfish, ale nie będę może spojlerował ;)

Zauważyliście może, że imiona przeciwników i plansz są również mocno abstrakcyjne? Owszem, są w pełni abstrakcyjne i pełne gry słów (“New Junk City”, “Buttville”, “Snot a Problem”…).

Żeby nie było zbyt nudno, twórcy dostarczyli również kilka kodów do gry. Bardzo wpływają one na rozgrywkę! Nasz bohater może dzięk nim… nosić afto lub okulary z wąsami :)

Zakończenia gry nie będę spojlerował, ale jest ono co najmniej absurdalne ;)

Rozgrywka bywa czasami lekko irytująca a powodu dość wysokiego poziomu trudności. Ale być może to tylko moje młodzieńcze wspomnienia - w Earthworm Jim grałem po raz ostatni kilkanaście lat temu.

Pomimo sędziwego wieku, grafika nie gryzie w oczy. Wiadomo, nie jest to młody tytuł, ale jestem pewien, że i dzisiaj grałoby się świetnie.

Natknąłem się na informację, że w 2010 wyszedł remaster w wersji HD, również w wersji na Xboxa.

Bardzo chętnie bym go kupił, aczkolwiek w sklepie Xbox jest informacja, że “produkt nie jest dostępny osobno” i nie widzę żadnego sposobu na zakup.

Może ktoś z Was zna rozwiązanie?

https://www.xbox.com/pl-PL/games/store/earthworm-jim-hd/bt0zpg6h6096

  

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w RetroGry

54piorunów

Dziś kolejna z mojej bibloteczki bigboxów."Theme Hospital" wcielamy się w dyrektora placowki szpitala. Gierke wspominam z ciepłem na serduchu ech.. grało się w to po nocach z rumiencami, gdy udało się awansować do następnego szpitala. Strasznie podobała mi się jak na tamte czasy muzyka z gry-ciekawostka w postaci formatu midi :)- taka chilloutowa i nadająca klimatu. Z kolejnych rarytasów w pudełku znajdziemy kartę ankiete/rejestracje od producenta, gdzie na adres korespondencyjny wysylaliśmy wypelnioną i można bylo wygrać 10k w funtach :). W epoce bez internetu tak zbieralo sie informacje jakie produkty ma nasz klient i jak mu sie podobają.

  

Osobistość3piorunów

@Spider mówię tutaj przede wszystkim o b&w i fable, ale to już późniejsze czasy lionhead. W Syndicate grałem i tez fajne, ale te dwie, a zwłaszcza ta pierwsza, to z tamtej perspektywy dla mnie to osobiście 10/10

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Gry

6piorunów

Unreal Redux to projekt mający na celu ulepszyć graficznie każdą mapę z kampanii klasycznego Unreala a dodatkowo usprawnić, lepiej zbalansować i unowocześnić delikatnie rozgrywkę klasyka. Osobiście jestem wielkim fanem pierwszej części i nie mogę się doczekać oficjalnego wydania. Niestety trochę to schodzi, projekt ciągnie się od 2018 roku, ale mam wrażenie, ze w ostatnim czasie przyspieszył i nabrał na popularności, co dobrze wróży!

Krull0r wczoraj zaktualizował oficjalną stronę swojego projektu, można sobie popatrzeć na porównania przed i po każdej mapy którą do tej pory ukończył, jako ktoś kto robił mapki na starym silniku jaram się strasznie efektami tej pracy!

https://www.unrealredux.com/vortex2

  

Fenomen1piorunów

@RealAKP wołaj jak skończą :DD

Fenomen1piorunów

@RealAKP że co? Naprawdę idzie to nawet do przodu? 0_o Przyznaję się, myślałem że raczej to skończy jak Dzieje Khorinis. Trzymam kciuki żeby skończyli.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Gry

4piorunów

Kolejna pozycja z mojej bibloteczki retro gier. Tym razem kontrowersyjnie :smiley: i 3 pack- fabularna gierka, puzzle i flipper z Lulą. Niestety wersja niemiecka. "Wet the sexy empire" ot symulator alfonsa w "ślizgaczach" grało się po nocach z tą nutką stresu by ktoś nagle nie wparował do pokoju :). Fliper i puzzle to najsłabsze dodatki- taka zapchaj dziura jak ktos ukończył podstawowa wersje gry.

  

Pokaż więcej komentarzy (3)