Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#suicydologia

Fenomen

w Filozofia dla januszy

110piorunów

Jak to jest być samobójcą?

Moim zdaniem w dniu przeciwdziałania samobójstwom najważniejsze jest uświadomienie sobie że zjawisko to najczęściej ma wymiar przewlekły i zaczyna się od całkiem niepozornych i niewinnych elementów.

Samobójstwa są chyba najczęściej budzącym podejrzenia rodzajem zgonów

To dosyć zrozumiałe. Ktoś kto sam odbiera sobie życie rzadko mieści się w naszej powszedniej logice. Samobójstwa często popełniają osoby do których „to nie pasuje”, którzy „mieli normalne życie” albo po których „nic nie wskazywało, że to planują”.

Takie myślenie wynika zapewne z przekonania, że pomiędzy samobójcami a resztą ludzi jest jakaś przepaść nie do przeskoczenia. Ktoś żyje „normalnym życiem” a w pewnym momencie postanawia je, z powodów których po prostu nie da się zrozumieć, samodzielnie zakończyć. Jak jednak wskazują badacze tego zjawiska jest to bardzo niebezpieczny mit.

Jednym z najbardziej „zrozumiałych” samobójstw o jakich słyszałem było zastrzelenie się przez człowieka który cierpiał na zaawansowaną postać złośliwego nowotworu.

Mówię o zrozumiałym samobójstwie, bo akurat w tym wypadku łatwo sobie wyjaśnić takie postepowanie i wejść w buty tego człowieka. Rak potrafi być czymś piekielnym, sprowadzać ból w takiej sile, że nie pomagają najmocniejsze opioidy. A nawet jeśli pomagają, to co to za życie leżeć przykutym do łóżka i dogłębnie naćpanym?

Jednak te piekielne katusze nie pojawiają się nigdy znikąd. Największy problem z nowotworami jest taki, że najczęściej są zbyt późno wykrywane. Początkowo są to malutkie zmiany, które można bez problemu zaleczyć. A na absolutnym początku zmian nie ma w ogóle. Komórka nowotworowa jest zdrową komórką, która wadliwie zmutowała.

Podobnie można opisać proces samobójczy.

Suicydolodzy (czyli badacze samobójstw) stworzyli kilka różnych modeli które pokazują jak zwykły człowiek doprowadzony zostaje do momentu w którym postanawia odebrać swoje życie.

*Nie będę przytaczał tutaj tych modeli, są zaskakująco szczegółowo opisane na polskiej Wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/My%C5%9Bli_samob%C3%B3jcze#Rola_my%C5%9Bli_samob%C3%B3jczych_w_teoretycznych_modelach_zachowa%C5%84_samob%C3%B3jczych *

Kiedy zaczniemy postrzegać samo samobójstwo jako finał jakiegoś szerszego procesu cała sprawa nagle zaczyna się robić zdecydowanie bardziej zrozumiała. Poprzedzające, zwłaszcza początkowe fazy dotyczą tego co przeżywa masa ludzi. Oczywiście, nie muszą one doprowadzić do targnięcia się na własne życie, tak jak pojedyncza komórka nowotworowa może zostać unicestwiona przez organizm. Może. Ale nie musi.

Dla wielu ludzi to jest niepojęte, jak można w jednym momencie założyć sobie na głowę sznur i zeskoczyć z krzesła. I słusznie, bo to nie dzieje się w jednym momencie. Ten proces zazwyczaj trwa bardzo długo, czasami nawet latami. Warto go poznać, bo może się okazać, że ktoś już od dawna zaczął popełniać samobójstwo.

Ale jeszcze o tym nie wie.

PS: Rzadko proszę o share, ale wyjątkowo problem jest poważny i warto żeby jak najwięcej osób uświadomiło sobie, że samobójstwo tak jak rak może dotknąć każdego i prawie zawsze jest to finał pewnego procesu. Natomiast jeżeli chcesz mieć pewność, że moje wpisy do Ciebie dotrą to zapisz się na mój newsletter. Następne (drugie) wydanie planuję pod koniec przyszłego tygodnia (wraz z nowym formatem wpisów na IG!)

**https://www.filozofiadlajanuszy.pl/newsletter/**

PS2: Natomiast jeżeli podoba Ci się to co robię to możesz wrzucić mi kilka złotych do skarbonki:

**https://buycoffee.to/filozofiadlajanuszy**

#psychologia #psychiatria #samobojstwo #suicydologia #filozofiadlajanuszy

Osobistość12piorunów

@loginnahejto.pl Jako że mam doświadczenie 26 lat niewykrytej depresji, w której miałem myśli samobójcze, to jestem pewien, że większość samobójców to niezdiagnozowana depresja.

Twórca1piorunów

@wstreczyciel możliwe że masz rację - choć to dowód anegdotyczny to u mnie prōba samobójczą też była związana z depresją

Osobistość11piorunów

@Arientar Jestem też pewien, że większość pijaków/meneli to niezdiagnozowana depresja. U mnie przez 26 lat alkohol był antydepresantem pierwszego wyboru.

Fenomen1piorunów

@wstreczyciel głównym problemem w zaprzestaniu picia lub niepowracaniu jest nieumiejętność znalezienia odpowiedzi na pytanie "a dlaczego nie?"

Osobistość0piorunów

@loginnahejto.pl Jeśli uznasz picie za samobójstwo rozłożone w czasie, to wracamy do - moim zdaniem - pierwotnej przyczyny niewyjaśnionych samobójstw, czyli depresji.

GURU0piorunów

@wstreczyciel Jak to, nie wykryta? A sam się nie domyślałeś? Jest internet, każda choroba ma symptomy można wyszukać.

Osobistość7piorunów

@Opornik Dwa bardzo ważne i "podstępne" objawy depresji to:

* przekonanie, że sam sobie zapracowałeś na to smutne życie,
* przekonanie, że masz wyjątkową sytuację życiową, której nikt inny nie zrozumie.

Ja miałem oba te przekonania na najwyższym poziomie, więc zawsze myślałem, że nie mam depresji tylko "przez wyjątkową sytuację życiową sam uczyniłem moje życie beznadziejnym". Jak masz w sobie dwa tak silne przekonania to nie będziesz przypuszczał, że masz depresję. Będziesz raczej myślał o samobójstwie, żeby przerwać swoje nieudane życie.

Twórca0piorunów

@Opornik no nie wykryta. Depresje nie jest tak łatwo zdiagnozować niestety.

GURU0piorunów

@wstreczyciel Wydawało mi się że głównymi objawami jest ciągłe złe samopoczucie, brak siły do robienia czegokolwiek no i myśli samobójcze.

Osobistość5piorunów

@Opornik W depresji nie codziennie masz zły humor i nie codziennie chcesz się wieszać. Ale codziennie masz przekonanie, że sam zepsułeś swoje życie i że drugiej szansy już nie będzie, więc w sumie ten "brak siły do robienia czegokolwiek" jest uzasadniony, bo nic dobrego już Cię w życiu nie spotka, a się tylko niepotrzebnie namęczysz.

Osobistość5piorunów

@Opornik Dodam, że bardzo fajnie, że napisałeś, że brałeś depresję za zły nastrój, brak sił i myśli samobójcze. Gdybym codziennie miał takie objawy, to przez te 26 lat łatwiej by było wykryć depresję.

Depresja to nie jest choroba nastrojów. Depresja to choroba PRZEKONAŃ i POSTAW.

Gruba ryba0piorunów

@wstreczyciel ironicznie, bo alkohol jest depresantem. :slightly_smiling_face:

Osobistość0piorunów

@GtotheG Skoro dzięki alkoholowi przez 26 lat życia miałem jakieś życie towarzyskie, otwierałem się na ludzi i nawiązywałem znajomości oraz przeżywałem przygody, to jest to działanie antydepresyjne. Na trzeźwo wszystko było zbyt obarczone ryzykiem porażki i śmieszności. Po alkoholu ograniczenia i lęki znikały.

Pisz co chcesz, ale dla mnie alkohol w życiu osoby z nieuświadomioną depresją to antydepresant trzymający przy życiu i wpuszczający trochę światła w codzienne mroczne życie.

Fenomen1piorunów

@GtotheG ale to znaczy że działa uspokajająco na układ nerwowy a nie ze powoduje depresje

Wirtuoz1piorunów

@wstreczyciel niekoniecznie. Alkohol - serotonina, dostarczał Ci jej podczas picia, jednocześnie podwyższał próg I obniżał jej produkcję.

Osobistość0piorunów

@Drathir Najpierw zaczęło mi brakować serotoniny i wpadłem w depresję a dopiero potem odkryłem w swoim życiu alkohol i zacząłem go nadużywać. Gdy nie miałem depresji alkohol mnie nie interesował. Z tej perspektywy zawsze będę postrzegał alkohol jako szybki w działaniu i powszechnie dostępny antydepresant.

Gruba ryba0piorunów

@wstreczyciel tak Ci sie wydaje xD ludzie sie z Toba kumpluja bo moga sie z Ciebie posmiac xD sama tak mam, ze jestem niesmiala, a po alko wszystko… ale to uluda :smiley: widze po znajomych - ja ich lubie w wersji na trzezwo 100 razy bardziej niz jak sa pijani :smiley: najlepsza impreze w zyciu przezylam na trzezwo. Najlepszy czlowiek jakiego w zyciu poznalam nigdy nie sprobowal nawet alkoholu. Zycie bez alko jest piekniejsze i tyle w temacie!

Gruba ryba0piorunów

@loginnahejto.pl no nie do konca bo powoduje wyrzut serotoniny i dopaminy, przez co ten caly proces przestaje dzialac w normalnych, bezalkoholowych sytuacjach:

>Co oznacza, że substancja działa depresyjnie?
Substancje psychoaktywne będące depresantami wywołują uwalnianie się neuroprzekaźników, które działają hamująco na układ nerwowy, czyli sygnały między komórkami nerwowymi przekazywane są wolniej. Odczuwane jest to jako odprężenie, relaks, a także przyjemność. W przypadku alkoholu jest to konkretnie wpływanie na receptory GABA. Istotne znaczenie w owym osiąganiu przyjemności jest dodatkowe uwalnianie się dopaminy i serotoniny pod wpływem alkoholu, a także oddziałuje on na receptory opioidowe. Dopomina i receptory opioidowe połączone są ze sobą w tzw. układzie nagrody. Oczywiście alkohol wpływa także na inne części mózgu, m.in. móżdżek, hipokamp i płaty czołowe, co powoduje zaburzenia motoryki, pamięci i kontroli zachowań.

Osobistość1piorunów

@GtotheG

W czasach jak miałem depresję lubiłem być autoironiczny i przy innych śmiać się z siebie. Ale wtedy nie rozumiałem siebie i swoich zachowań, więc szydera z siebie była mi potrzebna, żeby nikt nie drążył co, jak i dlaczego.

Żeby wyjść z depresji musiałem się przyznać przed samym sobą do czegoś, co trudno mi było zaakceptować. Od dwóch lat nie mam depresji i ta moja autoironia zniknęła, bo teraz już wszystko rozumiem i nie widzę potrzeby obracania tego w żart.

A alkohol dla osoby bez depresji to fajna sprawa, bo już nie służy zapijaniu i zagłuszaniu problemów. Teraz alkohol to taki "afrodyzjak" na poprawę humoru i zabawy. W depresji musiałem mieć we krwi z 1,5 promila żeby się odblokować i bawić. Bez depresji wystarczy mi 0,2 promila i roześmiany tańczę cała noc w klubie.

Gruba ryba1piorunów

W życiu trzeba po prostu uważać. Chwila nieuwagi i żyletka sama ląduje w dłoni, a wanna wypełnia się przyjemnie ciepłą wodą.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Twórca

w Suicydologia

98piorunów

Witam serdecznie 👋

Postanowiłem stworzyć serię wpisów dotyczących zjawiska samobójstwa, ponieważ interesuję się suicydologią i mam w dorobku artykuły naukowe poświęcone tej tematyce, więc podzielę się tutaj ich fragmentami. Aspekty filozoficzne, prawne, dane statystyczne i nie tylko :slightly_smiling_face:

Utworzyłem społeczność "Suicydologia", gdzie będę publikował - https://www.hejto.pl/spolecznosc/suicydologia

Dzisiejszy, pierwszy wpis poświęcony jest filozoficznemu aspektowi samobójstwa. Miłego czytania :slightly_smiling_face:

Samobójstwo jest przedmiotem dyskusji na gruncie filozofii, teologii oraz prawa. Rozważania jego dotyczące sięgają czasów starożytnych. Zostały zapoczątkowane w starożytnej Grecji przez filozofa Pitagorasa. Był on przeciwny popełnianiu takiego czynu, a za podstawę do swoich przekonań uznawał argumenty teologiczne: „Jesteśmy obcy na tym świecie, a ciało jest grobem duszy, nie powinniśmy jednak próbować ucieczki drogą samobójstwa; jesteśmy bowiem trzodą Boga, który jest naszym pasterzem i bez jego rozkazu nie mamy prawa podejmować ucieczki”. Zgodnie z tym poglądem władzę nad ludźmi i światem sprawują bogowie i to od nich zależy los człowieka. Dokonanie zamachu na własne życie jest więc przejawem działania przeciwko nim.

Inny grecki filozof, Platon, jest przedstawicielem tezy, zgodnie z którą ciało człowieka jest czynnikiem ograniczającym jego możliwości poznawcze i moralne: „Dopóki mamy ciało, a dusza nasza połączona jest z tak wielkim złem, nie zdobędziemy w dostatecznym stopniu tego, czego pragniemy”. Z jednej strony potępiał on popełnienie samobójstwa, jeśli ktoś nie ma ku temu odpowiedniego powodu, ale z drugiej dopuszczał taką możliwość w przypadku poważnych problemów zdrowotnych, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie, a także wtedy, gdy spotka kogoś ogromne nieszczęście, okrycie hańbą lub zniewolenie. Zaznaczał jednak, że żaden przypadek nie usprawiedliwia w pełni takiego działania i trzeba traktować samobójstwo negatywnie, jako coś złego.

Zdecydowanym przeciwnikiem celowego odbierania sobie życia był Arystoteles. Traktował to jako ucieczkę przed zmartwieniem, nieszczęśliwą miłością lub ubóstwem spowodowaną tchórzostwem, co ma szkodliwe oddziaływanie na instytucję państwa, ponieważ wpływa niekorzystnie na jego gospodarkę poprzez pozbawienie użytecznego obywatela. Człowiek powinien więc skonfrontować się z nieprzychylnościami losu i je pokonać, a nie próbować od nich uciec. Twierdził, że intelekt, jako część duszy, nie umiera, ponieważ nie jest zależny od ciała, które ma charakter śmiertelny.

W starożytności rzymskiej samobójstwo traktowano jako zachowanie powszechnie zrozumiałe i w pełni akceptowalne. Z tego powodu było bardzo częste. Dużą uwagę przykładano do tego, w jaki sposób je dokonać, aby miało charakter godności oraz męstwa. Lucjusz Anneusz Seneka (Młodszy) twierdził, że śmierć pozwala na uwolnienie się od cierpienia, które prędzej czy później pojawia się w życiu każdego człowieka. Dzięki możliwości odebrania sobie życia posiada on kontrolę nad swoim losem i jest wolną istotą. Nie powinno utożsamiać się śmierci z żałością, smutkiem ani bólem. Nie ma ona nieprzyjemnego charakteru. Prędzej czy później dosięgnie każdego i należy o tym pamiętać, aby być na nią przygotowanym. Zjawisko to nie powinno więc nikogo zaskakiwać lub przerażać, ponieważ jest czymś naturalnym. Samobójstwo ma charakter prywatny i każdy posiada do niego prawo, które nie może zostać odebrane przez władzę państwową. Szczególnie pożądane jest ono w przypadku utraty zdrowia, gdy pozwala na uwolnienie się od cierpienia nie tylko choremu, lecz także osobom które muszą sprawować nad nim opiekę. Życie mogą sobie odebrać ludzie w każdym wieku, zarówno młodzi, jak i starzy. Według Seneki należy jednak uważać, aby nie podjąć takiej decyzji bez wcześniejszego zastanowienia się. Nie należy ulegać emocjom, lecz kierować się rozumem. Przedstawicielami podobnej ideologii są Marek Aureliusz oraz Marek Tulliusz Cyceron.

Wraz z narodzeniem się chrześcijaństwa w I wieku n.e. pojawiła się filozofia, zgodnie z którą o losie człowieka decyduje Bóg, więc nie ma on prawa do tego, aby podjąć decyzję o samodzielnym zakończeniu swojego życia. Samobójstwo oraz jego próby tępiono i traktowano jako zbrodnię. Aureliusz Augustyn, znany jako św. Augustyn z Hippony był twórcą zarysu filozoficznej teorii samobójstwa na gruncie chrześcijańskim. Zgodnie z nią zamach na własne życie jest zakazany, co ma związek z założeniami stanowiącymi podwaliny tej wiary. To wyraz sprzeciwienia się Bogu, a w konsekwencji skazania przez niego na wieczne potępienie.

Ideologię św. Augustyna kontynuował w średniowieczu św. Tomasz z Akwinu. Człowiek podlega Bogu i to on decyduje, kiedy jego życie dobiegnie końca: „Życie jest darem Bożym, podległym władzy Boga. Kto więc pozbawia się życia, grzeszy przeciw Bogu; podobnie gdy ktoś zabija niewolnika, grzeszy przeciw jego panu, i grzeszy jak człowiek, który przywłaszcza sobie prawo sądzenia w sprawach, w których mu nie powierzono władzy sędziowskiej. Sam tylko Bóg ma prawo wyrokować o życiu i śmierci”. Samobójstwo to także przejaw buntu przeciwko społeczeństwu i działanie na jego niekorzyść. Każda jednostka jest jego częścią i powinna wypełniać obowiązki, które na niej spoczywają, mając na uwadze dobro ogółu. Stanowi również zaprzeczenie miłości do siebie samego, będąc w rozumieniu chrześcijaństwa grzechem ciężkim.

Fenomen4piorunów

@jbc_wszystko szukanie sensu i logiki w religii jest dość irracjonalne niestety.

Debiutant2piorunów

@sullaf Tak, kojarzę. Warto też dodać, że ta herezja pociągnęła za sobą uzasadnienie do mordowania niemowląt i małych dzieci zaraz po chrzcie.
Co do grzechu śmiertelnego, to są różne warunki do jego zajścia, waga czynu jest tylko jednym z nich. O ile w przeszłości zdarzało się, że odmawiano chrześcijańskiego pogrzebu samobójcom, aby publicznie zniechęcić oczywiście do takich działań, to z czasem zaczęto od tego odchodzić, gdyż samobójstwo nie zawsze jest grzechem ciężkim, w zależności od pozostałych warunków.

Pokaż więcej komentarzy (8)