ChrobryInspirator
116piorunówOdratowany drozd już ze starymi. Zaniosłem go na skraj lasu tam, gdzie znalazłem i początkowo dosyć długo trzymał dziób na kłódkę ale jak zaczął ćwierkać to za każdym razem natychmiast odpowiadało mu krótkie gwizdnięcie. Nawet jak byłem kilkanaście metrów dalej (pilnowałem go przez lornetkę) to rodzice nie chcieli podlecieć więc nakarmiłem gościa po korek i na jakiś czas odszedłem (tak radziły chaty AI). Jak wróciłem po godzinie to był ale o dziwo niegłodny/nakarmiony a potem gdzieś go rodzice przemieścili. Z tego co wyczytałem to trudno ich bezpośrednio zobaczyć bo podlatują do podlotka tylko na kilka sekund aby go nakarmić a potem kierują z oddalenia głosem. Zgłębiłem trochę temat i drugi dzień to był właściwie ostatni moment aby rodzice go wciąż szukali i zapamiętali. Lubię drozdy i ich śpiew dlatego przed wypuszczeniem musiał mi obiecać, że jak założy rodzinę to nie będzie się powstrzymywał od prokreacji, nawet jeśli będzie preferował podróże i samorozwój. Już zacząłem czytać o przygotowaniach do wypuszczenia, jak go uczyć samodzielności i umiejętności przetrwania. Ale na szczęście będzie miał lepszych, ptasich nauczycieli. Na pożegnalnym zdjęciu widać jak błyskawicznie się taki podlotek opierza, przez niecałe dwa dni stracił resztki puchu i zaczęły mu wyrastać pióra z ogona.

:heart_eyes:
@Chrobry Hm. A nic go nie zeżre? Chaty nie pisały by go np. na gałęzi zostawić?
@Opornik myślę zeryzyko jest minimalne i zostawiłem go tak, jak znalazłem. Tam jest bardzo dużo suchych liści i mały drozd na ich tle jest właściwie niewidoczny ani nie wystaje ponad nie. Jest tam sporo stosów patyków, w których może się schować. Sam zdecyduje gdzie mu lepiej bo zaczął sprawnie skakać. Tam gdzie był nie ma małych drzew ani krzewów za to sterty suchych liści na tle których ma idealny kamuflarz. Psów ani dzikich kotów tam nie ma, za daleko od zabudowań i zaczyna się las.
@Chrobry A czy da radę wystartować do lotu z ziemi?
@Opornik druga sprawa że to nie pisklak tylko podlotek. Nie wysiedzi na gałęzi. U mnie jak tylko odzyskał siły to miał silną potrzebę skakania, najlepiej z pomocą skrzydeł. Dałem mu do pudła jakieś gałęzie żeby mu lokum umeblować i aby mógł na nich siedzieć jak kura na grzędzie ale cały czas z nich zeskakiwał albo próbował na nie wejść. Podlotek ćwiczy mięśnie i przygotowuje się dolatania. Dla pisklaka gałąź jest namiastką gniazda ale podlotek nie po to opuścił dom, jest dużo w ruchu.

