Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Comp_End1313Specjalista

Dołączył/a:

  • 1 wpisów
  • 22 komentarzy
  • 0 obserwujących
DyskusjeMyślicie, że każdy lekarz zarabia 50k? Jestem lekarzem specjalistą i szpital płaci mi ustawowe minimum: 31,40 zł/h na śmieciówce. AMA.
Specjalista5piorunów

@makesto

Masz rację co do samej procedury zgłaszania zapotrzebowania, ale wyciągasz z niej błędne i krzywdzące wnioski, a w kwestii prywatnych placówek mieszasz pojęcia.

1. Kto tworzy wąskie gardło? Wojewódzki konsultant nie wymyśla liczb z sufitu. Wpisuje dokładnie tyle miejsc, ile zgłoszą mu ordynatorzy poszczególnych oddziałów. A ordynator może zgłosić tylko tyle miejsc, na ile pozwala mu liczba lekarzy z II stopniem specjalizacji lub tytułem specjalisty zatrudnionych na pełen etat w danym szpitalu. Przepisy CMKP są bezwzględne: jeden specjalista może być kierownikiem dla maksymalnie 3 (a w niektórych dziedzinach 2) rezydentów/pozarezydentów. Skoro szpitale publiczne tną etaty dla starszych lekarzy i wypychają ich na kontrakty godzinowe, to drastycznie spada liczba potencjalnych kierowników. Wąskie gardło tworzy biurokracja i oszczędności dyrekcji szpitali, a nie „lekarze lekarzom”.

2. Prywatne ośrodki – mieszasz pojęcia. Podajesz przykład Medycyny Rodzinnej w przychodni POZ. Medycyna Rodzinna to akurat specyficzna dziedzina, która z definicji opiera się na przychodniach. Spróbuj jednak zrobić w prywatnej przychodni specjalizację zabiegową (np. chirurgię) albo niszową dziedzinę szpitalną. Nie da się. Prywatny podmiot musiałby spełnić kosmiczne wymagania CMKP: posiadać odpowiednią liczbę łóżek, ostrodyżurować, realizować pełen profil skomplikowanych zabiegów i procedur, które na siebie nie zarabiają, a są w programie specjalizacji. Dla prywatnego biznesu to finansowe samobójstwo. Dlatego ponad 90% specjalizacji w Polsce wciąż musi odbywać się w molochach publicznych.

Młodzi lekarze nie mają tu nic do zmiany – nie my ustalamy budżety szpitali ani wymogi akredytacyjne CMKP.

Specjalista5piorunów

@100mph Pełna zgoda, każdy zawód z uprawnieniami wymaga praktyki i nikt nie oczekuje milionów na starcie. Diabeł tkwi jednak w szczegółach i skali:

1. Ja nie jestem na przyuczeniu po studiach. Mam już pełną, niszową specjalizację, lata samodzielnej pracy z pacjentem i ogromną odpowiedzialność za sobą. Wyobraź sobie inżyniera z pełnymi uprawnieniami mostowymi, który chce zrobić drugie uprawnienia (np. kolejowe) i na dzień dobry dostaje propozycję pracy w wykopie za minimalną krajową na śmieciówce, bo system wie, że nie ma innego wyboru.

2. Monopol. Inżynier, jeśli szef w wykopie go oszukuje, może zmienić firmę budowlaną na jedną z tysiąca prywatnych na rynku. Lekarz, aby zrobić specjalizację, musi pracować w publicznym szpitalu z akredytacją. Prywatny sektor nie ma prawa nas szkolić. Szpitale bezczelnie wykorzystują tę pozycję monopolisty.

3. Ustawa. W ochronie zdrowia obowiązuje ustawa o minimalnych zarobkach medyków. Szpital omija ją wprost, wypychając mnie na zlecenie, żeby nie płacić stawki gwarantowanej ustawowo (która i tak nie jest astronomiczna).

Witamy w świecie śmiertelników, ale w tym świecie nawet od „śmiertelnika” wymaga się przestrzegania praw pracowniczych.

*

Specjalista5piorunów

@Xianth

Porównanie z elektrykiem jest chwytliwe, ale w medycynie działa to zupełnie inaczej z dwóch powodów:

1. Pełna odpowiedzialność od pierwszego dnia: Niezależnie od tego, czy to moja pierwsza, czy druga specjalizacja, mam pełne Prawo Wykonywania Zawodu (PWZ). Jeśli na dyżurze czy oddziale stan pacjenta nagle się pogorszy, odpowiadam przed prokuratorem i sądem lekarskim jak każdy w pełni wykwalifikowany medyk. System nie traktuje mnie jak „żółtodzioba” w wykopie – biorę na klatę 100% odpowiedzialności za ludzkie życie. Żaden uczeń elektryka na przyuczeniu nie dostaje samodzielnej odpowiedzialności za główne transformatory w mieście.

2. Historia zatrudnienia, czyli baza, która zostaje: Moje wieloletnie doświadczenie z pierwszej specjalizacji nie wyparowało. Potrafię rozmawiać z pacjentem, diagnozować stany nagłe, interpretować wyniki, błyskawicznie reagować w sytuacjach krytycznych i znam od podszewki funkcjonowanie szpitala. Owszem, w nowej dziedzinie uczę się nowych procedur, ale moja ogólna wiedza kliniczna i decyzyjność są na poziomie lekarza z wieloletnim stażem, a nie studenta, który dopiero co odebrał dyplom.

Szpital doskonale o tym wie. Wykorzystuje moje doświadczenie i samodzielność, ale płaci mi stawkę minimalną (31,40 zł/h), zasłaniając się tym, że „dopiero zaczynam” nowy program. To tak, jakby inżynierowi budownictwa z 10-letnim stażem, który robi uprawnienia w nowej gałęzi konstrukcji, płacić stawkę pomocnika budowlanego, mimo że sam nadzoruje cały plac budowy.

Specjalista29piorunów

@WujekAlien

* Reakcje są skrajnie różne. Znajomi spoza branży, karmieni nagłówkami, na początku myśleli, że zaraz kupię trzecie mieszkanie. Kiedy mówię im prosto w oczy, że jako lekarz z wieloletnim stażem i jedną specjalizacją zarabiam teraz na godzinę tyle samo co osoba na kasie w markecie (31,40 zł brutto) – zapada grobowa cisza. Nie wierzą, dopóki nie wyjaśnię im, jak szpitale omijają prawo. Rodzina na szczęście widzi moje zmęczenie i bardzo mnie wspiera.

* Ochota jest ogromna i wraca w każdy poniedziałek. Gdybym był tuż po studiach, pewnie już dawno uczyłbym się niemieckiego. Niemcy czy Skandynawia dają na dzień dobry normalny etat, szacunek i świetną pensję bez walki o przetrwanie. Trzyma mnie tu głównie ułożone życie prywatne i bliscy. Jeśli polski system nie pęknie, wyjazd po skończeniu tej specjalizacji będzie bardzo realną opcją.

Specjalista16piorunów

@Tagujto

To policzmy to, zamiast się „odrzucać”.

Standardowy etat (umowa o pracę) to średnio 168 godzin w miesiącu.

Gwarantowane ustawowo 10 595,24 zł brutto podzielone przez 168 godzin daje ok. 63 zł brutto za godzinę* na etacie.

Szpital płaci mi 31,40 zł brutto za godzinę* na zleceniu.

Zarabiam dokładnie połowę tego, co lekarz na etacie za tę samą godzinę pracy na oddziale. Mało tego – na zleceniu muszę odpracować w miesiącu aż 200 godzin (48h tygodniowo), żeby brutto wyszło ledwo 6280 zł.

Gdzie tu widzisz „robienie sensacji na siłę”? To jest czysta matematyka i twarde fakty o połowę niższej stawce za tę samą pracę i odpowiedzialność.

Specjalista26piorunów

@Marchew

Q1: Organizacyjnie nie, ale finansowo absolutnie tak. Programu specjalizacji w SMK nie da się przeskoczyć, ale mając znajomości, dyrektor zaprzyjaźnionego szpitala od ręki da Ci pełny etat z ustawowym minimum (10 595 zł brutto) zamiast śmieciówki za 31,40 zł. Dostaniesz też lepszy grafik i święty spokój. Samotny pozarezydent bez układów dostaje ochłapy, bo szpital wie, że nie ma pleców, by się postawić.

Q2: Na mojej obecnej śmieciówce? Musiałbym przepracować około 340 godzin w miesiącu (czyli dwa pełne etaty), co bez spania na oddziale jest fizycznie niemożliwe. W normalnych warunkach próg 8k netto przekracza się od razu po przejściu na etat. Ustawa gwarantuje lekarzowi bez specjalizacji na umowie o pracę 10 595 zł brutto (ok. 7,7k netto), a z jednym dyżurem spokojnie przebija się 9-10k netto. Dlatego moja sytuacja jest tak patologiczna.