Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

DartofInspirator

Dołączył/a:

  • 46 wpisów
  • 124 komentarzy
  • 1 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Ech, młody zobaczył wędkarzy nad kąpieliskiem i teraz Stary musi się jakich pierdoł uczyć, zapewne tylko po to żeby po 15 minutach usłyszeć że już mu się znudziło...

Kurde, wątpię żeby ktokolwiek z dziadków co łowili po żwirowniach w mojej rodzinnej okolicy jak byłem dzieciakiem miał jakieś karty wędkarskie, a tu nagle wychodzi że jak chcę z młodym karasie połapać, to nauka jak na maturę z biologii...

Juz pytania na prawko o częstotliwości mrugania kierunkowskazu miały więcej sensu.

#wedkowanie #rodzicielstwo

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Nie ma to jak w taki upał montować sobie nowy brodzik. W sumie to nie muszę już brać prysznica i tak jestem cały mokry. 😅🥵. A ta jebania burza nie chce nadejść. Tylko zrobiło się bardziej duszno.
Chyba wolę gotować się na Hejtoognisku przynajmniej mogę liczyć, że wpadnie @wonsz i przywiezie lód... A tak znikąd ratunku i ochłody...
#remontujzhejto
#gownowpis

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

108piorunów

Mam znajomych z którzy mieszkali w Dnipro. Mąż żona i trójka dzieci, ale najstarsza córka prawie 17 lat. Młodsze 3 lata i najmłodsze niecały rok. Ostatnie dziecko zrobili sobie po to żeby facet nie poszedł do wojska.

Ale pod koniec kwietnia dzwonia i mówią

"Natenczas, potrzebujemy pomocy, zmieniają się przepisy i już trójka dzieci nie będzie chronić przed powolaniem, zresztą najstarsza zaraz będzie miała osiemnastke. Sąsiada już z ogródka przed domem zgarnęli, od 2 miesięcy zaginiony"

No i wymyślili że cała rodzina uciekną do przez Słowację do Polski (podobno łatwiej tam przepuszczają mężczyzn na granicy) i z Polski wylatują do... Kostaryki.

Wszyscy w szoku, WTF skąd ta Kostaryka wam wyszła. No ale oni się uparli. Że niby najlepszy kraj w Ameryce środkowej, neutralny, dobra pogoda, on się śmiał że lubi rum...

Sprzedali dom w Dnipro, sprzedali biznes (mieli od lat cukiernie która nieźle prosperowała), wszystko zamienili na dolary i z czterema dużymi walizkami, cały dobytek, przyjechali do nas do Polski.

Na bilety dali 20 000zl, 30h w jedną stronę z przesiadka, jako że na wizie turystycznej to musieli kupić też bilety powrotne na 2 miesiące później. Do San Jose.

Polecieli na początku maja, na miejscu pierwsze zdziwienie:

Nikt nie chce im z dziećmi wynająć mieszkania. Ze zwierzętami tak ale dzieci absolutnie nie. Więc mieszkali z jakaś para gejów z , co też uciekli przed #wojna

No ale ile można z całą rodziną u kogoś. W końcu wynajęli dwupoziomowe mieszkanie, tanio nie było ale wyboru też nie

Pierwszego dnia ukradli im wózek dziecięcy. Kradną wszystko co nie jest na stałe przymocowane...

Hiszpańskiego nie znają, angielski tylko facet i nagle się okazało że również z pracą jest kłopot. Bez języka, bez pozwolenia na pracę, na wizie turystycznej, nie wiem chyba myśleli że jakaś gownoprace typu sprzątaczka to bez problemu złapią, a tu się okazało że biedny kraj to zapotrzebowanie na sprzątaczki niewielkie, a konkurencja lokalnych kobiet na takie stanowisko duża.

No i już półtora miesiąca siedzą na wakacjach życia, kasa się rozchodzi i już powoli mówią że chyba będzie trzeba wrócić... Tylko nie wiem gdzie i do czego...

Bilet powrotny mają na 1 lipca, ciekaw jestem czy wrócą...

Pokaż więcej komentarzy (33)

Sum

w Hydepark

71piorunów

Dzisiaj przed Żabką stał Pan żul i pytał każdego, czy kupi mu coś do jedzenia. Nie o kasę, tylko o jedzenie, w ręku miał połowę suchej bułki. Wszyscy go ignorowali, ja zresztą za pierwszym razem też. Idąc po paczkomatu w słuchawkach nie ogarnęłam, że coś do mnie mówi xd Ale jak wracałam z paczką, to udało mu się zwrócić uwagę.

Myślę spoko, mogę mu coś kupić. Na pytanie czy chce coś konkretnego do jedzenia, powiedział, że cokolwiek. Na początku standardowa myśl, że jakaś bułka czy coś, po czym przyszła chwila zastanowienia kiedy jadł coś ciepłego. No to kupiłam Panu żułowi pickę, taką co ją odgrzewają na miejscu. Był w lekkim szoku, gdy ją dostał i pyta gdzie ma mi za to paczkę zanieść ;D Mówię, że nie trzeba i sobie poszłam. Jak się po chwili odwróciłam, tu już miał kawałek w ręce i widać było, że zadowolony :smiley:

Tylko nie zostałam kierowniczką, od razu na “ty” przeszedł.

#czujedobrzeczlowiek #zule

Pokaż więcej komentarzy (24)

Inspirator

w Hydepark

26piorunów

Mam kilku miesięczną córkę i z żoną zastanawiamy się nad drugim dzieckiem. Chcielibyśmy je miec najlepiej w przyszłym roku, aby różnica wieku pomiedzy dziećmi wynosiła mniej więcej rok. Ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi co mają tak dzieci i bardzo negatywnie wpłynęło to na ich związek, nie śpią ze sobą od roku bo jedno wstaje do jednego a drugie do drugiego dziecka.

Stąd moje pytanie do osob które maja dzieci z małą różnicą wieku. Jak to wpłynęło na wasz związek? Czy znacznie utrudniło wam drugie dziecko życie? W którym momencie zaczęło być łatwiej?

#zwiazki #rodzicielstwo #dzieci

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hydepark

89piorunów

Taka polecajka ode mnie.

Jakby ktoś szukał jakiegoś małego grilla to ten mogę z czystym sercem polecić. Kupiony w służy mi już 3 sezon. Blacha nie jest cieńka jak inne marketowe. Jak kończymy smażyć, wystarczy zamknąć pokrywę i zaraz się ładnie wszystko gasi, przez brak dostępu tlenu.

Nóżki sztywne, nic się nie gnie i stoi stabilnie. Po zlozeniu zabezpieczają by się nie otwarło.

Jest rączka do noszenia.

Dla mnie 10/10. A przy tej cenie nic lepszego nie widziałem.

#grill #weekend #polecajka #hejtopolecajka

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

147piorunów

W 1991 roku pewien 21-latek napisał na forum internetowym: „to tylko hobby, nic wielkiego z tego nie będzie”. Dziś jego „hobby” napędza większość serwerów internetowych na świecie oraz 3 miliardy telefonów. Korzystałeś z niego dziś… i nawet o tym nie wiedziałeś.

25 sierpnia 1991 roku. Helsinki, Finlandia.

Student informatyki Linus Torvalds był sfrustrowany.

Właśnie wydał swoje letnie oszczędności na nowy komputer 386 — jak na tamte czasy potężny sprzęt, ale mało przydatny bez systemu operacyjnego, który naprawdę mógłby dostosować do własnej pracy.

Używał wcześniej MINIX-a, systemu edukacyjnego stworzonego przez profesora do nauki. Działał, ale celowo miał ograniczenia. Profesor chciał, by był prosty dla studentów. Linus chciał czegoś, z czego dałoby się korzystać naprawdę.

Zrobił więc coś, co brzmiało jak szaleństwo: postanowił napisać własny system operacyjny.

Od zera. W małym mieszkaniu w Helsinkach. Jako hobby.

25 sierpnia opublikował wiadomość na mało znanym forum comp.os.minix:

„Tworzę system operacyjny — darmowy — to tylko hobby, nie będzie duży i profesjonalny jak GNU — dla klonów 386(486) AT”.

Był skromny. Niewiarygodnie, historycznie skromny.

To „hobby” miało stać się Linuksem — systemem operacyjnym, który z czasem zaczął obsługiwać większość komputerowej infrastruktury świata, choć prawie nikt spoza branży nie znał jego nazwy.

We wrześniu 1991 roku Linus miał coś ledwie działającego: 10 239 linii kodu. Wystarczająco, by uruchomić system, odpalić powłokę i wykonać podstawowe operacje.

Wtedy podjął decyzję, która z pozoru wyglądała niepozornie, ale okazała się rewolucyjna:

opublikował projekt w internecie. Za darmo. Z całym kodem źródłowym widocznym i możliwym do modyfikacji.

„Jeśli chcesz tego używać — proszę bardzo. Jeśli potrafisz to ulepszyć — zrób to”.

To było radykalne.

Rok 1991 należał do oprogramowania własnościowego. Microsoft, Apple, IBM — wszyscy strzegli swojego kodu jak tajemnicy państwowej, sprzedawali drogie licencje i trzymali pełną kontrolę.

Linus zrobił coś odwrotnego. Oddał swój kod innym.

I stało się coś nieoczekiwanego.

Programiści z całego świata zaczęli pobierać jego jądro systemu. Znajdowali błędy i je poprawiali. Dodawali funkcje. Odsyłali swoje ulepszenia z powrotem.

Powstawała społeczność.

W 1992 roku Linus podjął kolejną kluczową decyzję: udostępnił Linuksa na licencji GNU GPL. Oznaczało to, że każdy może go używać, modyfikować i rozpowszechniać, ale wszelkie ulepszenia również muszą pozostać wolne i otwarte.

Żadna firma nie mogła przejąć Linuksa i zamknąć go dla siebie. Miał pozostać otwarty na zawsze.

To przyspieszyło wszystko.

W połowie lat 90. Linux przestał być studenckim projektem, a stał się poważnym systemem operacyjnym. Firmy tworzące strony internetowe potrzebowały tanich i niezawodnych serwerów. Linux oferował dokładnie to: był darmowy, stabilny i bezpieczny.

Internetowe firmy z czasów bańki dot-com działały na Linuksie.

Potem nadszedł rok 2008: Google uruchomiło Androida, zbudowanego na jądrze Linuksa.

Nagle Linux nie był już tylko systemem dla serwerów. Trafił do miliardów kieszeni na całym świecie.

Dziś skala jego wpływu jest ogromna:

ponad 96% najważniejszych serwerów internetowych świata działa na Linuksie;
wszystkie 500 najszybszych superkomputerów na świecie używa Linuksa;
ponad 3 miliardy urządzeń z Androidem działa na Linuksie;
Amazon AWS, Google Cloud i Microsoft Azure opierają się w dużej mierze na Linuksie;
łaziki marsjańskie NASA, SpaceX i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna również korzystają z Linuksa.

A mimo to większość ludzi nigdy o nim nie słyszała.

Korzystałeś dziś z Linuksa — prawdopodobnie wiele razy — i nawet o tym nie wiedziałeś.

Szukałeś czegoś w Google? Serwery Linuksa.
Używałeś telefonu z Androidem? Jądro Linuksa.
Oglądałeś Netflixa? Serwery Linuksa.
Korzystałeś z bankowości internetowej? Linux.

Współczesne jądro Linuksa zawiera ponad 27 milionów linii kodu — zaczynając od tamtych pierwotnych 10 239. W jego rozwój zaangażowało się ponad 19 000 programistów z przeszło 1 400 firm.

To największy projekt współpracy w historii ludzkości.

Ale Linux był rewolucyjny nie tylko z powodu technologii. Rewolucyjna była jego filozofia.

Przed Linuksem wszyscy „wiedzieli”, że złożone oprogramowanie wymaga kontroli korporacji, zamkniętego rozwoju i nastawienia na zysk. Jak niby jakość miała powstać dzięki rozproszonym po świecie ochotnikom, którzy pracują po godzinach i często bez wynagrodzenia?

Linux odpowiedział: zaskakująco dobrze.

Współpraca open source pokonała korporacyjną kontrolę. Tysiące ekspertów analizujących kod oznaczało szybsze naprawianie błędów. Różnorodność perspektyw dawała lepsze innowacje. Wspólna korzyść stała się silniejszą motywacją do działania niż sam zysk.

Linux zainspirował niezliczone projekty: Apache, Firefox, Python, Wikipedię — cały ekosystem darmowych, społecznościowo rozwijanych narzędzi, które napędzają współczesną informatykę.

Jego wpływ kulturowy wyszedł daleko poza oprogramowanie. Idea, że wartościowe rzeczy można tworzyć wspólnie, bez korporacyjnej struktury i bez nastawienia na zysk, wpłynęła na naukę, treści cyfrowe, a nawet sprzęt.

Sam Linus nigdy nie próbował uczynić z Linuksa prywatnego imperium. Pracuje dla Linux Foundation, koordynując rozwój projektu. Zarabia dobrze, ale nie jest miliarderem z Doliny Krzemowej.

Słynie z bezpośredniości, technicznej błyskotliwości i niewielkiego zainteresowania polityką korporacyjną. Nadal przegląda kod i podejmuje ostateczne decyzje — pełni tę samą rolę od 1991 roku, tylko na nieporównywalnie większą skalę.

Jego model przywództwa analizują eksperci od zarządzania: zdecentralizowana koordynacja, techniczna merytokracja i pozwalanie, by wygrywały najlepsze pomysły. Przywództwo przez umożliwianie, a nie przez kontrolowanie.

Linux udowodnił kilka rewolucyjnych zasad:

nie trzeba korporacyjnej własności, by stworzyć coś, co zmienia świat;
nie trzeba nastawienia na zysk, by inspirować doskonałość;
nie trzeba zamkniętego rozwoju, by zapewnić jakość.

Potrzebni są utalentowani ludzie, wspólny cel i wolność współpracy.

Linux pokazał, że 10 239 linii kodu, udostępnionych za darmo przez studenta, który powtarzał, że to „tylko hobby”, może stać się fundamentem globalnej infrastruktury.

Pokazał, że dzielenie się czyni rzeczy silniejszymi, a nie słabszymi.

Każde wyszukiwanie w Google, każda interakcja z Androidem, każda wizyta na stronie internetowej — istnieje duża szansa, że gdzieś w tle po cichu pracuje Linux.

Wszystko dlatego, że fiński student uznał, iż jego hobby może przydać się innym, i podzielił się nim bez ograniczeń.

Najbardziej udany system operacyjny świata jest zarazem najbardziej hojny: zbudowany przez tysiące ludzi, bez jednego właściciela, dostępny dla wszystkich.

Od „nic wielkiego z tego nie będzie” do kręgosłupa współczesnej informatyki.
Od 10 239 linii do 27 milionów.
Od studenckiego hobby do 3 miliardów urządzeń.

Linux nie tylko zmienił oprogramowanie. Zmienił nasze wyobrażenie o tym, co jest możliwe, gdy ludzie pracują razem w wolności.

A wszystko zaczęło się od skromnej wiadomości na forum, niewielkiego pliku do pobrania i programisty, który pomyślał, że jego kod może komuś się przydać.

I rzeczywiście się przydał. Miliardom ludzi.

#historia

źródło: facebook. com /photo.php?fbid=968194786128858

Pokaż więcej komentarzy (37)

Praktykant

w Dyskusje

10piorunów

Tl;dr: jest cos takiego jak impro, nie musi być komediowe i chyba powoli w Polsce zaczyna umierać (a na pewno hamuje).

Przeglądałem ostatnio zapytania w google do jednego ze swoich hobby (od 2013 roku) i widać powoli, ze zainteresowanie zaczyna spadać... Stąd ten wpis. (Nie jest to reklama.)

Jest taka niszowa sztuka zwana impro/improwizacją sceniczną/komediową - (tutaj można to rozróżniać a wręcz powinno sie ale nie o tym tutaj).

Słyszał ktoś o czymś takim?

Ogólnie ma to charakter raczej hobbystyczny i nieprofesjonalny, nie licząc kilku grup w wiekszych miastach bądź osób robiących warsztaty - coś co działa trochę jak kursy tańca ale bez tańca 😅. Ale raczej można policzyć na palcach jednej ręki ludzi, ktorzy się byli by w stanie utrzymać tylko z tego.

Może kojarzycie Whose Line Is It Anyway? Amerykanski show ultra komediowego impro. (A tak naprawdę spin-off brytyjskiego show które powstało z... audycji radiowych o tej samej nazwie!)

Ten program przywiał i rozpropagował improwizację w Polsce z 15 lat temu, choć niestety właśnie wyłącznie w formie skrajnej komedii, gdzie często postacie i sytuacje są skrajnie karykaturalne.

Oczywiście jest wiele innych podejść, choć mniej popularnych i jak impro genialnie nadaje sie do komedii to twierdzenie, ze jest tylko do tego to twierdzenie, że jak kręcić filmy to mozna tylko komedie... Ale cóż zrobić z ludźmi co boją się przecierać nieznane szlaki. I nie oszukujmy się, też specyficzne osoby pchają się na scenę a śmieszność to dla wielu zewnetrzny wyznacznik ich wartości. Choć można to też robić całkowicie zdrowo i z dystansem do siebie.

Improwizacja sceniczna może być jak najbardziej wciągająca, mieć długie wielowątkowe fabuły , być realistyczna/prawdopodobna, wzbudzać wiele uczuć i refleksji. I śmiechu też.

Są też takie formy (niszowe w Polsce) jak np. teatr playback ktory jest na granicy psychodramy i improwizacji scenicznej - polecam, choć bywa też grubo i warto mieć to na uwadze, bo historie dobrowolnie brane od osoby z publiki ktora sama sie zgłosi może być czasami calkiem traumatyczna.

Czy warto w improwizacje?

To zależy.

Jeśli szuka się miejsca gdzie jest szansa na swobodne wygłupianie się, ale też swobodny wyraz w akceptujacych warunkach... To... Zależy jak się trafi, bo po pierwszym dobrym wrażeniu często jest skręt w stronę tzw. "zasad impro" (ktore każdy ma inne i rozumie inaczej i najczęściej nie widzi w nich oksymoronicznej natury) i prędzej czy później skręca się z akceptacji w oceniania czy było źle (bo nie wyznacznikami co było dobrze to się ludzie tu raczej nie zajmują 😅).

Nie prowadzę obecnie żadnej działalności warsztatowej czy eventowej w tym zakresie. Przez kilka lat robiłem tzw dżemy/openy gdzie kto chciał mógł wejść na scenę ale wypaliłem się. Zeobilem tez kilka dluzszych warsztatow z dlugich form z dekade temu. Założyłem i prowadzilem grupę impro, bylem potem czlonkiem a nawet i liderem w innej. Krotki i dlugie formy, z czym obecnie prawie wyłącznie dlugie. Wciąż występuję - obecnie głównie gościnnie z innymi grupami przed małymi publicznościami rzędu 30-50 osób. W tym roku juz mam z 7 takich występów za sobą.

Czy warto pisać o tej niszy, gdzie najwiekszym żartem jest stwierdzenie, że można na tym zarobić? Może i nie. Ale jest to ciekawa alternatywa dla sportu i tańca gdzie jest szansa na poćwiczenie wielu scenariuszy z życia codziennego.

Może to jednak potencjalnie ciekawe jak wygląda coś takiego od zaplecza. Kto wie.

#hobby

#przegryw i #nostalgia bo tak czujem

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

157piorunów

Żona wyłapała że w jej korpo jedna z koleżanek zgarnia najlepsze tematy dla siebie i nie dzieli się po równo z innymi co należy do jej obowiązków. Oddaje same śmieci a najlepsze kąski przytula sobie z czego ma nie małą prowizje. Do tego ukrywa to we wszystkich statystykach żeby nikt tego nie wyłapał.  Problem w tym że jak żona wrzuciła to na tapetę to jej kierownik mocno na nią siadł i poblokował jej dostępy żeby nie mogła nic podejrzeć. Prawdopodobnie ma odpaloną działkę z tych tematów. Sprawa jest mocno rozgłosniona i jutro będzie rozmowa z dyrektorem. Wiem że są mocno przygotowani i będą chcieli dojechać żonę. Usłyszała od osób trzecich że może to się skończyć sądem za pomówienia. Na szczęście ma udokumentowane dysproporcje i ukrywanie tego, wiec luz. Czuję że jak ją przycisnął to powie żeby sie walili i rzuci papierami. Nie wiem jak mogę jej pomóc sie bronić. Jakieś pomysły?
#korposwiat #praca #gownokorpo

Pokaż więcej komentarzy (67)

Fanatyk

w Motoryzacja

58piorunów

Pewien czas temu głośno było o KPO i podatku od samochodu spalinowego. Pół internetu wyło, że #uniaeuropejska zła, "nie będziesz mieć niczego", a Tusk to niemiecki szatan.

Warto, żeby wybrzmiało i to:

> Zgodnie z informacjami przekazanymi przez resort funduszy, z KPO udało się skutecznie wykreślić trzy opłaty, które zostały tam wpisane jeszcze przez poprzedni rząd. Chodzi o podatek od posiadania pojazdu z silnikiem spalinowym, opłatę od rejestracji takiego auta oraz dodatkowe obciążenie dla firm posiadających w swojej flocie co najmniej dwa samochody.

https://businessinsider.com.pl/gospodarka/polska-uniknela-kary-od-ke-bruksela-przyjela-zmiany-w-kpo/tk5le16 #motoryzacja #samochody #podatki #wiadomoscipolska

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

127piorunów

#cywilizacja #spoleczenstwo #dzieci #rodzicielstwo

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu posiadanie dziecka w naszej kulturze było sytuacją domyślną i większość ludzi po prostu miała dziecko. Aktualnie rodzicielstwo jest "świadomą decyzją", czyli w praktyce nasza cywilizacja wymiera.
Nie wiem dlaczego tak się dzieje ale świat jaki znamy bardzo szybko się skończy.

GURU17piorunów

Pszemek zrobił sobie dziecko i już nie ma go z nami tutaj. Potrzebujesz innego wytłumaczenia? :smiley:

GURU7piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (200)

Gruba ryba

w Hydepark

150piorunów

Chyba jestem złym ojcem, a może to taki etap w życiu? #hejto40plus #rodzicielstwo

W dużym skrócie, wkurza mnie moja córka i najchętniej bym jak najszybciej pozbył się jej z domu, ale musimy dopilnować żeby przynajmniej mature zdała. Za 3 miesiące będzie miała 18, ale matura dopiero za rok, jeśli w ogóle zda, do czego mamy wątpliwości...

Inni rodzice to mają jakieś takie kochansze dzieci, a moja to jest złośliwa, niewdzięczna, leniwa, wymagająca bałaganiara i rozpieszczony banan.

Jak dzwoni to odbieram pół na pół bo ciągle tylko daj blika daj blika, jedynie się boje ze przez to kiedyś nie odbiorę jakby coś się stalo.

W pokoju taki pierdolnik, tyle śmieci leży na ziemi że drzwi się ledwo otwierają. Prośby o posprzątanie oczywiście olewa.

Ciągle tylko zawiez mnie tu, zawiez mnie tam, jakbym jakaś darmowym uberem był.

Ale jak do liceum rano jej nie zawieziesz to dotrze w połowie lekcji albo w ogóle. Oczywiście liceum prywatne pełne takich bananów.

Uczyć się nie chce, tylko ciągle się wykłóca o wszystko. Już obiecywałem prawo jazdy i samochód na 18tke, ale nic nie pomogło. Dalej się nie uczyła więc na naukę jazdy nie poszła.

Jak marchewka nie pomogła i zacząłem używać kija i np ograniczać jazdy konne, to siedziała całe dnie w pokoju, nic nie robiła i tylko twierdziła że ma depresje i się zabije.

W końcu zaczęliśmy ja wysłać do psychologa, nawet byliśmy rodzinnie wszyscy na spotkaniu. Żona to się tak wkurzyła że po 5 minutach się popłakała i wyszła. Że to niewdzięczny bachor ktory ma tylko wymagania i pretensje. Generalnie to często żona z płaczem do mnie dzwoni ..

Oczywiście przemądrzała, wszystko wie lepiej, o wszystko się wykłóca, jak się coś z nią umówi to wyszukuje kruczki albo niedopowiedziane kwestie które wykorzystuje na swoją korzyść. No masakra.

Nie wiem po kim to ma ale najgorzej że wszyscy mówią że ja byłem identyczny w tym wieku, bardzo możliwe bo pamiętam że po rozmowach ze mną to mój ojciec wkurzony wychodził z domu na długie spacery zanim się uspokoił.

Co nie zmienia faktu że już tylko czekam żeby jak najszybciej się wyprowadziła, będzie więcej spokoju, mniej nerwów i mniej wydatków. Niech się bachor sam zacznie utrzymywać, może wreszcie doceni rodziców...

Tak w ogóle to jeszcze podejrzewamy że jest lesbijka (ta męska), ale w sumie to dla mnie żaden problem.

GURU1piorunów

Byłem tam. Jedną z domu już wypuściłem. Było podobnie, ale jak jednak łagodniej, natomiast druga młodsza, to już wypisz-wymaluj opis, jak wyżej. Do tego cholernie bezczelna i konfrontacyjna.

Na pocieszenie napiszę, że pierwsza z tego wyrosła i mam z nią dobry kontakt na tyle, na ile można mieć z młodą osobą, co ma już własnego faceta i własne życie i odwiedzania Starych nie jest na pierwszym miejscu listy z jej planami na weekend.

Sam byłem bardzo podobny, kiedy dorastałem, więc staram się brać na to poprawkę, ale z drugiej strony, to teraz, kiedy jestem tego świadom, to jej zachowanie wkurza mnie bardziej.

Nie mogę się doczekać, aż Młoda wypłynie na szerokie wody i pokaże nam wszystkim jaka ta jej mądrość praktyczna.

Możesz spokojnie zignorować komenty potwierdzające, że jesteś złym ojcem. To nie takie proste. A osoby robiące takie komenty patrzą na wszystkich z własnej perspektywy, która to, mało prawdopodobne, że będzie podobna do waszej.

Inspirator1piorunów

@NatenczasWojski mówiłeś jej o tym co czujesz? Fajna jest technika FUO - Fakty Uczucia Oczekiwania, np:

"Czasami dzwonisz do mnie i prosisz mnie o pieniądze na blik, to powoduje że czuję się jakbym nie był dla Ciebie ważny jako ojciec a jedynie jako bankomat, chciałbym abyśmy wspólnie znaleźli rozwiązanie które spowoduje że nie będzie wiecej takich sytuacji - np określona suma pieniędzy co miesiąc i brak więcej telefonów, ewentualnie limit 2 takich telefonów na miesiąc" Najlepiej jak ona zaproponuje rozwiązanie.

Brzmi jak inteligentna i pewna siebie dziewczyna. Odniosłem wrażenie że jest taka w stosunku do Ciebie, bo nie wie o Twoich uczuciach w tej kwestii, dla niej masz dużo kasy to co to za problem dać trochę. Masz czas więc czemu nie możesz jej podwieźć ją do szkoły. Może być tak że ona Twoich problemów nie widzi, Ty tego nie komunikujesz bo kisisz to w sobie a jak sie nazbiera dużo to wybuchasz i ona tego już tym bardziej nie rozumie bo przecież ostatnie 50 blikow i podwózek do szkoły było okej

Pokaż więcej komentarzy (188)

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

30piorunów

Popatrzcie sami jaka perelka w runecie sie trafila (tych kilka pogrubien to moj wklad):

> „Za ciebie, Rosjo, oddałem swoje życie. Ciebie, moja droga, pokochałem jak nikt inny. Za ciebie, moja ukochana, nie oszczędzałem siebie. Zginąłem, broniąc cię, i służyłem tylko tobie”. To niesamowity zbieg okoliczności, ale właśnie te wersy Artem Sugrobow napisał w swoim zbiorze wierszy zaledwie dwa dni przed rozpoczęciem operacji wojskowej. Już za rok były hokeista i student Akademii Milicji podpisze kontrakt i wyruszy na front jako medyk. W wieku 19 lat stał się niemal najmłodszym dowódcą grupy ewakuacyjnej w całej historii operacji wojskowej. I to jakim – ponad 500 udanych akcji! Zasłużenie otrzymał medal „Za ratowanie ginących” oraz Order Męstwa, ale obie nagrody – pośmiertnie…
>
>
>
> „Chcę, żebyście byli ze mnie dumni”
>
> Artem urodził się w skromnej rodzinie na Uralu w 2004 roku. Mama – lekarka, tata – inżynier, a przodkowie walczyli na wojnie. Na przykład pradziadek był sanitariuszem podczas I wojny światowej. Od dzieciństwa przyszły bohater SVO uwielbiał Parady Zwycięstwa, nosił mundur wojskowy, czapkę z daszkiem i prosił o zabawkową broń. A po przeprowadzce do Sankt Petersburga w 2014 roku zwiedził wszystkie muzea wojskowe.
>
>
>
> Kolejną pasją Artema jest hokej. Jeździ na łyżwach od czwartego roku życia.
>
> – Pewnego razu zabraliśmy go, gdy był jeszcze bardzo mały, na mecz VHL. Zszedł do bandy i zaniemówił: stał przez wszystkie trzy tercje, nie odrywając wzroku od tego, co się działo. Następnego dnia kupiliśmy mu kij i łyżwy – wspomina mama zawodnika, Oksana.
>
> Artem został obrońcą. Nie opuścił ani jednego treningu, chodził nawet z gorączką, ale o tym milczał.
>
> – Ma ponad 20 medali za zwycięstwa, trzy statuetki dla najlepszego gracza. Na jednym z turniejów Artema wraz z drużyną nazwano spartanami, ponieważ grali praktycznie bez zmian z powodu braków kadrowych i byli jednymi z najlepszych. A podczas Pucharu Tretiaka zdarzyła się sytuacja, kiedy główny trener zawiesił dwóch chłopaków za wygłupy, więc Artem go przekonał i stanął w ich obronie: „Zwróćcie ich pod moją opiekę, ja się nimi zajmę”. Nawiasem mówiąc, niektórzy z jego drużyny grają teraz za granicą i w KHL.
>
>
>
> Sam Artem porzucił profesjonalną karierę hokejową. Tuż przed ukończeniem szkoły uznał, że nie osiągnie szczytów, opuścił klub SKA i szukał swojej drogi. „Chcę, żebyście byli ze mnie dumni” – powtarzał rodzicom. A kiedy podczas studiów korespondencyjnych w akademii policyjnej otrzymał wezwanie do służby wojskowej, zapalił się do pomysłu zostania oficerem.
>
> Od łącznika do medyka
>
> Rodzice nie dowiedzieli się od razu, że Artem potajemnie podpisał kontrakt – chłopak nie chciał, żeby się martwili. Ale podjął tę decyzję po namyśle, chcąc przynieść korzyść krajowi: „Ktoś przecież musi was chronić, moją dziewczynę!”. Przydzielono go do kierunków charkowskich.
>
> – Syn bał się, że SVO skończy się bez niego, że nie spróbuje swoich sił. Hokej zaszczepił w nim ducha zespołowego, interesowało go, by stać się częścią bojowej wspólnoty. W szturmowcach Artem był zaledwie kilka dni. Zauważył go zastępca polityczny: „Synku, będziesz służył ze mną”. I wysłał go do łączników. Wydaje się tylko, że powinno być łatwiej. Nie – szukanie zerwanego kabla łączności na polach minowych – to jeszcze większa próba. I musiał nosić na sobie motki przewodów po 10 kilogramów.
>
>
>
> Szeregowy tak bardzo chciał być przydatny dla wszystkich, że nocami pomagał jeszcze w punkcie medycznym i wyjeżdżał na ewakuację rannych. Tam nauczyli go udzielania pierwszej pomocy. Widząc jego umiejętności, zaproponowano mu, by na stałe przeszedł do służby medycznej i pracował przy ewakuacji.
>
> - Jego kolega z oddziału, Valera, opowiadał nam, że w punkcie medycznym przed Temą ustawiały się najdłuższe kolejki, ponieważ bardzo starannie zakładał opatrunki i wykonywał zastrzyki, zawsze dodawał otuchy i żartował. Mówił nam: „Mamo, będę jeszcze występował w stand-upie!”. A jakie kulinarne arcydzieła tworzył w terenie: w okopach potrafił ugotować barszcz, a także przygotować sałatkę żydowską.
>
>
>
> 500 udanych ewakuacji
>
> Artem i jego partner Walera zapoczątkowali pewną tradycję. Po uratowaniu kolejnego żołnierza prosili każdego, by podarował im na szczęście naszywkę. W rezultacie zgromadzili cały skarb!
>
> – W ciągu kilku miesięcy z chłopca stał się mężczyzną. Często był o włos od śmierci, cudem przeżywał ostrzał, niosąc rannych i poległych, uciekał przed dronami: „Dzięki hokejowi żyję. Dzisiaj uciekałem jak maratończyk przed siedmioma dronami, ale mnie nie złapali”. Przy tym Tema nie zniszczył ani jednego wroga, chwytał za broń tylko po to, by odeprzeć drony. Dowódcy mówili, że udzielał pomocy również rannym Ukraińcom, zanim oddał ich do niewoli: „Oni też są ludźmi!”.
>
>
>
> Właściwie Artem miał pseudonim „Sugrob” – na cześć swojego nazwiska. Jednak między sobą żołnierze nazywali go pieszczotliwie „Mały”. Nie oznaczało to jednak, że starsi mogli mu się sprzeciwić. Pewnego razu młody medyk wraz ze swoim partnerem nie byli w stanie załadować na nosze ważącego 130 kilogramów olbrzyma, który znalazł się pod ostrzałem. Wtedy Artem krzyknął do niego: „Chcesz żyć? Wstawaj i idź!”. Ten opamiętał się i poszedł o własnych siłach.
>
> W kwietniu 2024 roku Sugrobow, który do tego czasu został awansowany do stopnia kaprala, miał ostatnią akcję. Wraz z partnerem i kierowcą ewakuowali trzech rannych. Nagle na miejsce pasażera, gdzie siedział chłopak, spadł dron.
>
> - Artem zasłonił kierowcę swoim ciałem i przyjął cały cios na siebie. Stan – skrajnie ciężki, złamanie czaszki, uszkodzenie mózgu, około 500 ran od odłamków na twarzy i ciele. Został ewakuowany do szpitala w Moskwie. Pielęgniarki wzdychały: „Co to za piękny, młody chłopiec?”. Tema przeżył. Mógł otwierać oczy, ściskał moją dłoń. Ale 29 kwietnia odszedł...
>
>
>
> Jak opowie później dowódca Artema, miał na koncie ponad 500 udanych ewakuacji. Szacuje się, że uratował co najmniej tysiąc istnień ludzkich. Pracował bez zarzutu, szybko i precyzyjnie, proponował racjonalne rozwiązania skomplikowanych zadań, był duszą zespołu. Nie wydawał ani grosza na siebie, pomagał zespołowi i kolegom. Zawsze jako pierwszy zgłaszał się do najtrudniejszych ewakuacji: „Mogę?”. Bohatera pochowano na cmentarzu pamięci ofiar 9 stycznia. Ciągle odwiedzają go przyjaciele, koledzy z klasy i bliscy: zostawiają listy, kwiaty, zdjęcia, papierosy. Pamięć o Artemie jest pielęgnowana w jego szkole, a ponadto jego imieniem nazwano regularny turniej hokeja wśród młodzieży w Orsku.
>
>

Na zdjeciach Artiem i jego list. Na ostatnim zjdecju to jednak nie Artiem ale chyba ten jego talent kulinarny z okopow.

#wojna #pravda #pikabu #rosja #ukraina

GURU5piorunów

@RedCrescent pytanie ile w tym prawdy a ile rosji

GURU2piorunów

Dobry chopak był i mało pił...

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Wojna wna Ukrainie

20piorunów

Nie Merkawa, nie Abrams ani zaden Leopard czy K2 - tylko T-72 najlepszym czlogiem jest!

> T-72 uznany za najlepszy czołg na świecie, pisze National Interest⁠⁠
>
> 8 minut temu
>
> 70
>
> Faktem pozostaje, że spełnia on wszystkie kryteria skutecznego czołgu. Jest używany przez dziesiątki krajów, co sprawia, że jego łańcuchy dostaw są niezawodne... Jest łatwy w obsłudze. I jest bardzo tani... To obecnie najlepszy czołg na świecie.
>
>
>
> I jeszcze kilka zdjęć naszego mistrza

#pikabu #wojna #rosja #ukraina #czolgi #sprzetwojskowy

Edit o 13:16- znalazlem wiecej na (a jakze!) rosyjskim portalu topwar

> Rosyjski czołg T-72 znalazł się na czele rankingu najlepszych czołgów świata według amerykańskiego magazynu „The National Interest”. W publikacji zaznaczono, że ta maszyna bojowa spełnia wszystkie wymagania stawiane skutecznemu czołgowi. Jest ona używana w dziesiątkach krajów, co sprawia, że jej łańcuchy dostaw są rozbudowane i niezawodne.
>
> T-72, pomimo dronów i innych trudności, z jakimi musiał się zmierzyć, odnosi zwycięstwo w specjalnej operacji wojskowej Rosji na Ukrainie. Odbywa się to bez zbędnej finezji. Jednak swoje zadanie wykonuje. Dlatego właśnie jest to obecnie najlepszy czołg na świecie
>
> – wyjaśnia The National Interest.
>
> Warto zauważyć, że na drugim miejscu rankingu magazyn umieścił amerykański czołg M1 Abrams, chociaż jego użycie na Ukrainie, delikatnie mówiąc, nie spełniło oczekiwań. Trzecie miejsce w rankingu NI zajął izraelski czołg Merkava.
>
> Warto zauważyć, że do dziesiątki najlepszych czołgów świata, według magazynu, znalazł się również rosyjski T-14 „Armata”. Autorzy publikacji umieścili go na siódmym miejscu, zwracając uwagę na jego podatność na nowoczesne środki rażenia oraz trudności w produkcji.
>
> Według amerykańskich dziennikarzy „Armata” ustępuje takim maszynom bojowym, jak francuski Leclerc, południowokoreański K2 i chiński T-99.
>
> Przedstawiając kryteria, według których autorzy artykułu określili najlepsze czołgi świata, magazyn zauważa, że kluczowymi aspektami w tym przypadku były: przeżywalność pojazdu bojowego, zasięg działania i logistyka, zdolność adaptacyjna i potencjał modernizacyjny, a także dostępność w produkcji.
>
>
>
> "Najlepsze czołgi to te, które się nie poddają, utrzymują pozycje obronne i nie przestają walczyć. Wytrzymałość, zdolność adaptacji i łatwość naprawy są często ważniejsze niż najnowsza elektronika czy najnowocześniejsza konstrukcja. Jeśli czołg nie wytrzymuje presji lub nie da się go szybko wymienić, w dzisiejszych wojnach nie przetrwa długo"
>
> – podsumowuje magazyn.

Gruba ryba4piorunów

@RedCrescent
"odnosi zwycięstwo w specjalnej operacji"

Chyba to jakiś alternatywny wszechświat. 3-dniowa wojna ciągnie się od 4 lat i to ma być zwycięstwo? Poza tym ile obecnie ruscy mają tych czołgów aktywnych na froncie? Kilkanaście?

Gruba ryba1piorunów

Tak sie zastanawiam czy widziałem bezpośredni pojedynek czołgowy na Ukrainie .. Coś tam było ale raczej ze świecą szukać. Za to czołgi zamieniły się w pospawane szrotem mastodonty do trałowania min i strzałów na wprost do okopów. Więc jaka to różnica co to za model, im ekonomiczniejszy tym lepszy. To chyba jakiś etap zwrotny gdzie decyduje się czy czołg w takim kształcie jak obecnie ma przyszłość. Wg mnie niekoniecznie.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Gruba ryba

w Hydepark

62piorunów

Warto przypominać, że Tusk i całe PO dorobiło się podobnej sekty jak Pisowcy

Wystarczy nie przytakiwać na wszystko Tuskowi i już cię wyzywają od najgorszych

Co z tymi ludźmi jest nie tak wtf

Od dawna już widać ataki od strony sympatyków KO na nią

I też zwracam uwagę, że ci sami ludzie wyśmiewali jej pomysły i całej partii P2050, ale jak ich ministra edukacji nagle kilka ich pomysłów po długim czasie zaczęła jednak realizować, to nagle jest wszystko git... To jest po prostu smutne

#polityka #sekta #bekazpodludzi

Gruba ryba3piorunów

@emerald_city

Szanuję Twój entuzjazm, natomiast nie rozumiem co chcesz dać do zrozumienia. Randomowe konto na Twitterze i jakaś, nawet nie podpisana, twarz to powód do takich emocji?

Może jakaś treść do tych uniesień?

Twórca3piorunów

@emerald_city

> Wystarczy nie przytakiwać na wszystko Tuskowi i już cię wyzywają od najgorszych

jakbys opisywal portal na ktorym sie znajdujemy

Pokaż więcej komentarzy (17)

Inspirator

w Hydepark

14piorunów

Pan Prezydent powołał dzisiaj pana Svinarskiego „dla pieniędzy” do Rady nowych mediów.

„Do głównych zadań Rady będzie należało diagnozowanie kondycji współczesnych mediów, ocen wpływu na społeczeństwo oraz formułowanie konsultacji, dobrych praktyk i propozycji rozwiązań, w tym również o charakterze systemowym.

Wskazano, że budowanie społeczeństwa świadomego, krytycznie myślącego i odpornego na dezinformację stanowi dziś jedno z kluczowych wyzwań państwa."

Jak oceniacie Pana Svinarskiego?

#polityka #prezydent

Gruba ryba5piorunów

A tam od razu pan. Na pana to trzeba sobie zasłużyć. A prezydent to już w ogóle.

GURU15piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (7)