@lurker_z_internetu takie samo odczucie mam z pewną brązową nacją znad Gangesu. Jak na razie trafiłem na 2 naprawdę kompetentnych hindusów i mówię tu o takich faktycznych rozpierdalaczach, którzy mają wiedzę, zadają konkretne pytania, biorą robotę i ją robią. Nie trzeba nad nimi stać i robota jest faktycznie zrobiona, a jak coś, to jeszcze sami z siebie proponują, żeby się zdzwonić i ci wszystko wytłumaczą. Cała reszta nadaje się z punktu widzenia pracy do utylizacji, bo nic z nich nie ma. Absolutne zero wartości dodanej, a nawet bym powiedział, że jest odjęta. Całe zespoły, całe działy ludzi, którzy mają najebane certyfikatów z dosłownie wszystkiego i nie robią nic konkretnego poza markowaniem. Zlecasz im prosty kod do napisania, nie jakiś program, skrypt na 100 linijek góra, takie proste gówienko do zautomatyzowania sobie roboty i ujednolicenia raportów- robią jakąś chorą abominację, która chodzi jak się spełni najbardziej popierdoloną konfigurację wymagań ever; spoiler- nigdy jej nie spełnisz ani ty, ani oni, więc skrypt nie ma prawa działać. Ale za to ma 2800 linii. Dajesz im taska, oni _robią_, mówią zrobione, po czym albo 10 razy do nich wracasz mówiąc co trzeba poprawić, bo jest zjebane, albo w końcu puszczają ci nerwy i sam to bierzesz i poprawiasz. Z połową z nich to się nawet dogadać nie idzie, bo gulgają jak jakieś indyki. Zatrudniasz ich na 1. linię do ogarniania incydentów- kolejka płonie, w tle słychać syreny atomowe, klienci dzwonią wkurwieni, że im systemy nie działają, a te zakłamane chujki mówią, że u nich wszystko na zielono. Co tydzień wysyłają raport- wszystko na zielono. Jeszcze to podkreślają w dokumencie. Dzwonisz do typa, zakładając, że będziesz go w ogóle słyszał, bo harmider jest jakby stał na środku skrzyżowania i ktoś w tle właśnie zarzynał świnię, każesz mu udostępnić ekran i pokazać kolejkę- setki krytycznych błędów, niektóre nieruszone od pół roku. Każesz mu pokazać infrę- jeszcze gorzej. Pytasz co to i teraz jest loteria- albo pajeet przestaje w ogóle reagować na cokolwiek, albo zaczyna ci opowiadać historię swojego życia, albo "to się nie liczy bo jest na zielono" i ci pociska kity, że ta setka krytycznych incydentów w ITSMie to jest nic i można powiedzieć w raporcie, że jest zero problemów. I tak ciśnie żeby cię zmęczyć i żebyś sam odpuścił, ich standardowa metoda operacyjna. A najgorsze jest to, że nic z tym nie idzie zrobić, bo korpo wspaniałomyślnie traktuje cięcie kosztów za wszelką cenę, jak dogmat, opinie wkurwionych klientów ma gdzieś, tak samo jak pracowników, którzy muszą ten syf potem poprawiać, a nawet jak się jakiegoś pajeeta czy innego ajaya zwolni, to na jego miejsce zaraz przychodzi inne praful, sandeep czy inny kashmir i cyrk trwa, nawet nie zaczyna się od nowa ale trwa, bo oni to walenie w chuja mają w genach. Szczyt ich możliwości technicznych to te filmiki na YT gdzie chałupniczo regenerują klocki hamulcowe i odlewają jakieś koła zębate, które nawet nie udają, że trzymają się jakichkolwiek wymiarów.