1. Wszystkie dziewczyny w gimnazjum bały się jednej ostro jebniętej wysokiej panienki która nie dość że miała grupkę szyderców ktorą oczywiście przewodziła to konflikty rozwiązywala w damsko męski sposób - bitką. Tyle że w ruch szły szpony i ciągnięcie za włosy. W końcu postawiła się jedna, postawiła się druga, zaczęły regularnie się bić. Problem był ogólnie znany, nauczyciele o nim wiedzieli. No ale że każda bitka była na boisku, po pewnym czasie praktycznie na kazdy pojedynek poł szkoły leciało na boisko bo B* się znowu napierdala xD finalnie przyjechał TVN i był duży problem.
2. Mieliśmy dużo butelek jednego rozmiaru. Więc co bardzo logiczne ustawiliśmy je w dwóch rzędach na jednym szerokim korytarzu i graliśmy w kręgle. Sałatą. Trochę się rozpadała i zostawiała liście ale robotę robiła. U dyry musiałem się tłumaczyć dlaczego powiedziałem nauczycielce że robimy sałatkę i jak ją robiłem.
3. Skakaliśmy z 1 piętra szkoły w zaspy. Jeden skoczył z 2 gdy usypaliśmy dużą hałdę śniegu. Gdy następny próbował skoczyć z rozbiegu rozwalił szybę a wszyscy którzy to widzieli w nanosekundę teleportowali się jak najdalej od miejsca zbrodni. Skaczący z okna nie potrafił wytłumaczyć dyrce jak to zrobił i czemu jest cały mokry.
4. W klasie licealnej dostałem uwagę za straszenie nauczycielki. Miałem malucha wtedy i gdy w trakcie jazdy wyłączyło się zapłon, przegazowało kilka razy i go włączyło, nadmiar benzyny który się zbierał wybuchał w tłumiku robiąc niezły huk. Na swoją obronę tylko chciałbym dodać że to był dopiero 3 raz i śmiesznie zawsze podskakiwała.
5. Nazwałem dziewczynę która nie dawała mi spokoju i ciągle pisała do mnie chociaż cały czas pisałem żeby mi dała spokój "szczurem je⁎⁎⁎ym". Miałem rozmowę z jej ojcem. Nie polecam, choć naprawdę przez ponad miesiąc i chyba z 30 smsów byłem miły i naprawdę chciałem żeby przestała pisać.
6. Babka z angielskiego nosiła czasem takie czarne świecące się spodnie jakby ze skóry ale były chyba z jakiegoś tworzywa. Generalnie trwała wielomiesięczna dysputa czy jeśli dać jej szpilkę pod d⁎⁎ę to przebije się przez to czy nie i czy będzie słuchać takie "PYK". Otóż słuchać takie pyk i krzyk.
7. Jedna grupa non stop jarała w kiblu. Wbija do nich Geograf, odpala swojego papierosa i nic nie mówi. Oni nic nie mówią. Ogólnie nikt nic nie mówi ale oni bardzo udają że fajka nie mają. Jak już geograf dopalił powiedział ponoć tylko: chłopaki. Nic Wam dzisiaj nie robię, fajek nie zabieram. Ale k⁎⁎wa błagam dajcie mi spokój przez następny tydzień bo ja już k⁎⁎wa nie mogę a nie chcę Was ze szkoły wy⁎⁎⁎⁎⁎olić bo Was w zasadzie lubię." Spokój był do końca roku.
8. Przestawismy w 6 osób auto polonistki o 180 stopni. Szukała ale winnych nie znalazła. Robiliśmy to później regularnie, czasem na szybko w 10 osób, czasem w 2 osoby tylko delikatnie obracając o kilka stopni ot dla zasady.
9. Puszczenie achtunga w kazamatach szkoły to nie jest dobry pomysł, a po nieobecności łatwo dojść kto to mógł zrobić. Nie, to nie byłem ja, ale to był mój achtung i przepięknie jebło.
10. Graliśmy w syfa. Długie korytarze, piłka zrobiona po prostu z kartek owiniętych przezroczysta taśmą, wielkość piłki do ręcznej. Biegnąc rzuciłem z całej siły i trafiłem 70 letnią nauczycielkę prosto w twarz. Co ironiczne Miała przezwisko Żuchwa i jako że biegłem nigdy mnie nie złapała.
Mam tego dużo, bo dużo się działo. Ale generalnie gimnazjum to była patologia i w c⁎⁎j ciężkie doświadczenie - przez dwa lata w zasadzie walka o życie i ustawienie się jakkolwiek w hierarchii żeby nie zgarnąć wpierdolu. Później już było lepiej, a liceum to w ogóle bajka - zasada była prosta: Krzakowiec możesz sobie czytać swoje książki tylko nie przeszkadzaj.
Fajne czasy 😉
