To nie jest k⁎⁎wa śmieszne nic a nic.
Siostrze mojej różowej wraz z mężem pewnego dnia zamarzył się pies. Można by pomyśleć, że fajnie, zwłaszcza, że jej ojciec za młodu kupę czasu spędził na tresurze, jego psy nawet w jakich filmach grały i generalnie jak z nim rozmawiam to czuję, że on to czuje i wie o czym mówi. Niestety szwagierka ma skomplikowane relacje z ojcem i do dzisiaj teraz juz chyba odruchowo robi na opak wszystko jak on sugeruje, a jej mąż też za nim nie przepada i jak się potem okazało umiejętność wyciąganie wniosków mają oni na poziomie bliskim zera.
Wzięli pierwszego psa - owczarka. Przez kilka miesięcy nie byli w stanie go opanować, było posiłkowanie się jakimś behawiorystą, sugestie mojego teścia oczywiście ignorowane, że metody oparte na karach są przestarzałe itd. ostatecznie pies wrócił do hodowli z której go wzięli.
Drugi pies, znowu owczarek - podoba historia, po paru miesiącach musieli oddać.
Potem trzecie podejście, tym razem kundel, wielkości owczarka, ten wytrzymał najdłużej bo jakieś dwa lata. Ale w międzyczasie były sygnały, że ten też nie ogarnięty - np. jak raz teściowa siadła obok to pies zaczął na nią warczeć to gościu zamiast ogarnąć psa to powiedział teściowej, żeby się przesiadła...
Pewnego dnia telefon po północy czy nie zawieziemy ich do szpitala bo psu coś odjebało i rzucił się na szwagierkę i ręka do szycia - nie wiem ile było szwów ale sporo. Po tym pies poszedł do uśpienia i niby już dali sobie z tym spokój.
Potem wynikła taka sytuacja, że jakichś ich sąsiad nagle zmarł i zostawił samego psa - sympatyczny kilkunasto kilogramowy kundelek który co najwyżej zaliże cię na śmierć. Wydawałoby się, że dla nich i dla tego psa historia skończyła się happy endem ale niekoniecznie, bo ....
po kilku miesiącach od tego wydarzenia pochwalili się zdjęciem szczeniaka amstaffa którego postanowili dobrać sobie jako drugiego psa. Teraz z tego szczeniaka jest już niezłe bydle i zaczyna powoli pokazywać rożki bo ostatnio moja różowa była świadkiem jak dziabnął jej siostrę w rękę jak coś mu się nie spodobało na co ta nawet nie zareagowała bo "oni swoich psów nie biją"....