Kuba0788Inspirator
Dołączył/a:
- 46 wpisów
- 121 komentarzy
- 0 obserwujących
Nie chcę dziecka.
@b0lec ja nie byłbym aż tak ostry w ocenie, ale też nie jest tak, że do końca się z Tobą nie zgadzam. Do treści przedstawionej w tej książce podchodzę jak do ciekawych, autorskich teorii autora a nie do prawdy objawionej. Książki popularnonaukowe mają to do siebie, że z reguły mocno upraszczają jakieś zagadnienie - kondensują je i wyciągają z nich najciekawsze smaczki, takie jest ich założenie.
Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko, że do ludzi typu elektryk, hydraulik, monter, cieśla itd. to za parę lat będzie się chodziło z jakąś flaszką koniaku, żeby łaskawie w ogóle wysłuchali. U mnie w robocie średnia wieku to jakieś 50-55 lat, w praktycznie każdej ekipie jest ktoś kto dorabia do emerytury albo zbliża się do emerytury, a młodych ludzi w ich miejsce prawie nie ma.
@Kuba0788 młodzi nie mają zdolności manualnych. Kolega się zdziwił ile dostał zapytań na poskładanie właściwie gotowe urządzenia. Przychodzi produkt w paczce, podłączasz elektronikę do komputera wgrywasz oprogramowanie. Składasz gotową właściwie obudowę z zestawu, wkładasz pcb do środka, podłączasz jeden przewód, zakręcasz 4 śruby. Działa. Ludzie tego nie potrafią.
Trochę Cię rozczaruje. Na chwilę obecną nie muszą mocno się starać bo rynek gotowego żarcia ma jeszcze mnóstwo miejsca na rozwój. Robię teraz przy rozbudowie zakładu produkcyjnego jednej z takich firm - w kilka miesięcy po otwarciu pierwszego etapu rozbudowy przerób wzrósł im o 100 % i z planowanej dalszej rozbudowy o kolejne 1000 M2 robi się 5000 M2. Zmiany w projekcie polegające na zwiększeniu rozbudowy wprowadzają co kilka miesięcy - w jednym miejscu już 3 razy fundamenty laliśmy bo się w międzyczasie koncepcja zmieniała, jak ktoś kiedyś to odkopie to będzie miał niezły mindfuck. Z rozmowy z gościem który koordynuje ta rozbudowę wynika że ten rynek w Polsce w porównaniu do zachodu nie osiągnął jeszcze połowy w przeliczeniu na mieszkańca.
@Kuba0788 co wspólnego ma rozbudowa hal w twojej okolicy z panami kanapkami którzy nie umieją być konkurencyjni?
Ale pięknie łykają to całe gówno, które im dzisiaj zarzucam.
To nie jest k⁎⁎wa śmieszne nic a nic.
Siostrze mojej różowej wraz z mężem pewnego dnia zamarzył się pies. Można by pomyśleć, że fajnie, zwłaszcza, że jej ojciec za młodu kupę czasu spędził na tresurze, jego psy nawet w jakich filmach grały i generalnie jak z nim rozmawiam to czuję, że on to czuje i wie o czym mówi. Niestety szwagierka ma skomplikowane relacje z ojcem i do dzisiaj teraz juz chyba odruchowo robi na opak wszystko jak on sugeruje, a jej mąż też za nim nie przepada i jak się potem okazało umiejętność wyciąganie wniosków mają oni na poziomie bliskim zera.
Wzięli pierwszego psa - owczarka. Przez kilka miesięcy nie byli w stanie go opanować, było posiłkowanie się jakimś behawiorystą, sugestie mojego teścia oczywiście ignorowane, że metody oparte na karach są przestarzałe itd. ostatecznie pies wrócił do hodowli z której go wzięli.
Drugi pies, znowu owczarek - podoba historia, po paru miesiącach musieli oddać.
Potem trzecie podejście, tym razem kundel, wielkości owczarka, ten wytrzymał najdłużej bo jakieś dwa lata. Ale w międzyczasie były sygnały, że ten też nie ogarnięty - np. jak raz teściowa siadła obok to pies zaczął na nią warczeć to gościu zamiast ogarnąć psa to powiedział teściowej, żeby się przesiadła...
Pewnego dnia telefon po północy czy nie zawieziemy ich do szpitala bo psu coś odjebało i rzucił się na szwagierkę i ręka do szycia - nie wiem ile było szwów ale sporo. Po tym pies poszedł do uśpienia i niby już dali sobie z tym spokój.
Potem wynikła taka sytuacja, że jakichś ich sąsiad nagle zmarł i zostawił samego psa - sympatyczny kilkunasto kilogramowy kundelek który co najwyżej zaliże cię na śmierć. Wydawałoby się, że dla nich i dla tego psa historia skończyła się happy endem ale niekoniecznie, bo ....
po kilku miesiącach od tego wydarzenia pochwalili się zdjęciem szczeniaka amstaffa którego postanowili dobrać sobie jako drugiego psa. Teraz z tego szczeniaka jest już niezłe bydle i zaczyna powoli pokazywać rożki bo ostatnio moja różowa była świadkiem jak dziabnął jej siostrę w rękę jak coś mu się nie spodobało na co ta nawet nie zareagowała bo "oni swoich psów nie biją"....
@Kuba0788 to się nie skończy dobrze...
@Kuba0788 jprd...
@dradrian_zwierachs "Sudańczycy są tak agresywni dlatego że nie ma słońca, nieomal przez 9 miesięcy w roku a lato bywa czasem nie gorące"...
Sorry, ale to wynik po prostu niedopasowania kulturowego. W centralnej Afryce zasady gry są zupełnie inne i tworzy to zupełnie innych ludzi.
Ja ostatnio raz byłem z ciekawości w takim lokalu i do pokrojenia sobie placka dostałem k⁎⁎wa nożyczki.....
Jaki wiek kaszojadów?
U nas 4-latkowi wchodzą ostatnio głównie Frankliny. Jak trochę starszy to fajna jest seria o przygodach skarpetek.
Mocno jest brutalna? Pamiętam, że mi też za gówniaka ta seria weszła jak złoto, więc chciałbym teraz przeczytać to dzieciakowi, tylko obawiam się czy to jeszcze nie za wcześnie dla niemalże 7-latka - pamiętam jakieś walki na noże i opisy skalpowania. Młody już ma za sobą wszystkie klasyki Verne'a, dwie części Tomka i kilka części Pana Samochodzika - czy ta seria mocno odstaje drastycznością od tych pozycji?
@Kuba0788 jest w kategorii 10-12 lat i pewnie w takiej bym ją zostawił. Opisy nie są zbyt brutalne, bardziej sugestywne, ale wyobraźnia dziecka pracuje trochę inaczej i może odnieść podobny efekt.