Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

MoralneSaltoGruba ryba

Dołączył/a:

  • 386 wpisów
  • 2034 komentarzy
  • 26 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Sobota wieczór, dziedzic aka synek kochany utłuczony do spania. Ostatnio coś mu się przestawiło i chodził spać koło 22. Dziś mamy luksus ogromny, wolne od 19. Nawet całkiem romantycznie się zrobiło.

W końcu mamy chwilę na rozpoczęcie renowacji lampy. Jeden myje, drugi szlifuje, zaraz będzie malowane. Wcześniej wybieraliśmy farby do drewna w Castoramie. I to w całej prozie życia codziennego jest całkiem romantyczne.

Znaleźć takiego człowieka, który z uśmiechem na twarzy i zapałem, choć styrany po całym tygodniu opieki nad dzieckiem, usiądzie do czegoś, co obojgu z nas daje radość. Albo trochę wewnętrznie udaje, bo wie, że się narobi, ale sprawi mi ogromną przyjemność. Albo ja jemu składając kolejny zestaw LEGO. I ja to sobie bardzo cenię w tym człowieku, w swoim życiu, że romantyzm nie kończy się na kolacji przy świecach.

A lampa tak jakby gratis po tej całej renowacji będzie stać w kącie i przypominać, jak to znaleźliśmy świetny egzemplarz. Potem w dość barbarzyński sposób daliśmy jej nowe życie, jaki to ja miałam projekt w głowie. Jedna z tysiąca rzeczy z historią w domu, który kiedyś był (przysięgam, że był*) gołymi ścianami.

*ciężko w to uwierzyć, aktualnie to na chacie tylko nasrac i przyklepac. Niektórzy po prostu lubią maksymalizm ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

Z jednego ze spacerów @underwear, których nieodłącznym elementem jest zapuszczanie żurawia na wiaty śmietnikowe, dostałam bardzo ciekawe zdjęcie. Prawie kompletna, dość dziwna lampa. @underwear poszedł dalej, a ja zaczęłam bić na alarm, że ma NATYCHMIAST się wrócić.

W mojej głowie od razu pojawiły się dwa tropy: albo projekt Gałeckiego albo wyrób Spółdzielni Pracy Sprzętu Zootechnicznego. Tak czy siak, tanie to ani nie było w czasach PRL, ani aktualnie nie jest. Pomijając ten aspekt czasami między mną a jakiś przedmiotem wywiązuje się natychmiastowe uczucie. Z tą lampą właśnie tak bylo - bardzo jej chciałam, a ona zapewne chciała znaleźć się w moich rękach.

Przytargał lampę do domu. Tak na marginesie to zecydowanym plusem towarzystwa naszego syna w spacerach jest fakt, że do kosza wózka można zapakować różne znajdki, na przykład lampę. Albo pięć kilo nowiutkich guzików do mundurów milicyjnych, albo czyjąś kolekcje ceramicznych doniczek. Już kiedyś pisałam, że ze znajdek mamy całkiem solidne źródło dodatkowego dochodu, które częściowo finansuje kolekcje szkła. Lampa jednak nie pójdzie na sprzedaż, nie sprzedaje się rzeczy, do których od razu poczuło się iskierkę uwielbienia.

W niedoczasie między pracą, życiem na dwa domy i opieką nad synem postanowilam, że podejmiemy się renowacji. To będzie taki nasz wspólny projekt. Pomijając już jej wartość po renowacji to jest po prostu piękna, a my w salonie mamy od lat totalnie niepasującą lampę stojąca, która przeżyła ze mną trzy przeprowadzki. Sporo elementów wystroju w naszym domu było z przypadku, z czasem wymieniane na właśnie takie perełki kupione, znalezione albo darowane.

Renowacja zakłada odmalowanie półeczki i kulek (kolory zostają), wyczyszczenie kabla, odmalowanie stelaża, uzupełnienie guziczka do włączania na taki sam z epoki (już zamówiony), nowe oprawki, odrdzewianie i odmalowanie metalowych osłonek (aktualnie moczą się w occie).

Na pytanie "jakie to stare?" odpowiem od razu - starsza od Ciebie, czytelniku. Lata 50/ wczesne 60. Świadczy o tym wtyczka oraz to, że oprawka jest z porcelany, nie z ebonitu.

W sumie to tyle chciałam przekazac zanim zadam wam pytanie: klosze czy abażury? Ja uważam, że abażury. @underwear, że klosze. Google Lens, ani katalogi z lampami z czasów minionych nic nie wnoszą do tematu bo NIGDZIE nie ma takiej lampy ani zdjęcia, które odpowiedziałoby na nasze pytanie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

118piorunów

Tęsknię za Wami, oj tęsknię. Chociaż nie ogarniałam, ani nie ogarniam rzeczywistości, to chętnie znów rzucę okiem na hejto.

Odrzuciłam wszelkie internety chyba rok temu? Jak zaczęły się problemy z synem, wtedy jeszcze schowanym dość głęboko w moim brzuchu. Po kilku miesiącach walki pojechałam na kolejną wizytę kontrolną do lekarza. Lekarz kazał jechać do szpitala natychmiast. Na rutynowe badanie, ale do tego szpitala, w którym chce rodzic. Wtedy nie wyczułam ani podstępu, ani troski, choć wcześniej miałam dość dużo - zawodowo jak i prywatnie - styczności z lekarzami. Z wizyty pojechalam do biura zostawić rzeczy, wziąć butelke wody bo pewnie kilka godzin tam spędzę. Nigdy nie zapomnę wzorku mojej Mamy, kiedy stałam w progu, a ona pytała: ale wrocisz dzisiaj?

Nie wróciłam dzisiaj. Wróciłam dopiero 4 miesiące później. Tak jak stałam, z małą torebką na ramieniu pojechałam do szpitala. Wyszłam jakis czas pozniej z synem w nosidle u boku.

Mały przywital nas bardzo mały i bardzo niespodziewany. Leżałam sobie na łóżku szpitalnym, trochę jak na all inclusive. Podawali posiłki, nie trzeba było prac, sprzątać, wstawać, gotować, nic nie trzeba było robić. Jedne z lepszych wakacji w moich życiu, serdecznie polecam oddział patologii ciąży. Moj wspaniały wypoczynek przerwał pisk maszyny monitorującej funcjej życiowe potomka. Wpadły pielęgniarki, później lekarz. Właściwie nie lekarz, a profesor doktor habilitowany nauk o zdrowiu.

Piątek, godzina 19. Czilera utopia. Gdyby nie te pielęgniarki, co z zaciekłością pszczoły miodnej wbijały mi wenflon i podawały leki... Profesor tylko stanął w progu z oświadczeniem. "Rozwiązujemy ciążę, za pół godziny pani rodzi". Aha, no okej. A ja mam takie długie paznokcie, musiałam je wtedy spiłować, bo jak mam przyjąć na świecie swojego syna pierworodnego z takimi paznokciami?

Dziwne i z perspektywy czasu śmieszne to jest jak ludzki organizm reaguje na bardzo intensywny stres. Wtedy nawet nie podejrzewałam, że gdyby nie ten lekarz i nie ten szpital to mały urodzilby się martwy lub niepełnosprawny. Moje przeczucie, żeby wybrać placówkę z trzecim stopniem referencyjnosci nie zawiodło. Trzeci czyli najwyższy.

Na sali operacyjnej leciały "Kawiarenki". A ja czułam się jak po LSD i gryzłam się w język, żeby nie zapytać pielęgniarki anestezjologicznej czy tak ma być? Czy ja mam się czuć, jakbym właśnie przeżywała najczystszą chemicznie bombę świata? W dodatku z pieniędzy podatników!!

Później w sumie było tylko gorzej-lepiej. Mnóstwo rzeczy wyszło po drodze, zaczynając od alergii, kończąc na oddziale chirurgii dziecięcej w pierwszym miesiącu życia. Dźwięk kółek niemowlęcego łóżka operacyjnego przekraczającego próg oddziału na wieki wbił się w zwoje mojego mózgu. Tak samo jak sprężyny od fotela do spania przy łóżeczku małego znalazły swoje miejsce między moimi kośćmi. Niektórych rzeczy się po prostu nie zapomina: wrzasku noworodka, który nie jadł od 3 dni, a zamiast mleka dostał smoczek. Tego spojrzenia z rozczarowaniem człowieczka, który nawet nie miał świadomości własnego istnienia. Później karrmienia co 2 godziny, średniej snu z 3 miesięcy w kwocie 3 godzin i 17 minut oraz dźwięku monitora tętna. Szukania ubranek na rozmiar 44. Standardowy dzidziuś to jakieś 56. Spoiler: nikt stacjonarnie nie sprzedaje takich ubranek, można kupić ciuszki dla lalek i w to ubrać dziecko. Nie zapomina się poparzonej ręki bo w tamtym czasie dobrym pomysłem było wyławianie dłonią butelki z garnka z wrzątkiem, cycków jak kamienie, morza łez wylanego pod prysznicem bo mój pokarm szkodzi dziecku, wchodzenia po schodach z jebitną raną na siedmiu powłokach brzusznych. Myśli, że on zaraz umrze, a ja razem z nim. Totalnej paniki w ruchach i w głosie, kiedy dzwoni się na 112, a dziecko robi się fioletowe bo nie oddycha. Nie spania, a czuwania. Przez dni, tygodnie, miesiące. Kiedy po wszystkim noc w noc mózg odpala czerwoną, strażacką syrenę bo nie wolno spać, chociaż dziecko jest zaopiekowane. Rany na dłoniach, z których sączyła się krew.

Po drodze pochowaliśmy też moją najlepszą, jedyną w swoim rodzaju przyjaciółkę - kotkę. Do dziś przeżywam żałobę po niej i po tym, że nie poznała mojego syna.

A jak jest teraz? Każde dziecko jest fajne. ALE MOJE... Moje jest najwspanialsze. Moje jest najmądrzejsze, najbardziej rozumne, najukochańsze. Najładniejsze, przecież to oczywiste, że syn MoralneSalto jest najpiękniejszym bobasem na ziemi, prawda? Mówiłam, że nie odwali mi w macierzyństwie. Ha, ja byłam tego pewna! Odwaliło tak, że szkoda gadać. Synek śpi w egipskim jedwabiu, ma wszystko co najlepsze. Top mąż tej ziemi, czyli @underwear dzielnie sprawuje opiekę nad najwspanialszym istnieniem tego świata. A ja? Gdzieś między regresem snu 4 miesiące, a lękiem separacyjny 8 miesiąca jadę z tym koksem.

Czego mnie ten kawałek życia nauczył? Są rzeczy ważne i ważniejsze. Są maleńcy ludzie, przy których wszystko to ciul. Nawet pierwotne potrzeby takie jak głod, sen, bodźce z jakiejkolwiek innej kategorii, niż płacz dziecka to ciul. Że nie chce żadnych innych dzieci w swoim życiu. Że mój syn będzie jedynakiem bo taki cud zdarza się tylko raz.

Dzień dobry wszystkim na powrocie do normalności :smiley: Tęskniłam za wami.

Na zdjęciu dowód na to, że to wszystko to nie jest słodko-gorzki sen. Był maleńki, ale w 8 miesiącu życia już nie odstaje od rówieśników w żadnej kategorii. Może poza tym, że jest najlepszy, najbardziej... Ale to przecież wiadome, że mój jest naj.

#dzieci

Pokaż więcej komentarzy (50)

Gruba ryba

w Hydepark

29piorunów

Znowu ucichłam. Współpracownicy aka rodzice bujają się na 3 urlopie w tym roku (jeszcze tylko 2 urlopy im zostały do dnia mojego porodu), a mi wjechał syndrom wicia gniazda.

Tak więc ten tego, żyje, ale siedzę długie godziny w robocie, wieczorami jeżdżę po sklepach, wykupuje to co niemowlęce w promocji, a jak znajdę chwilę wolnego, to odgracam chatę i pucuje od podłogi po sufit.

@Underwear tylko czeka na moment, aż padnę ze zmęczenia (niedoczekanie jego) i w tym całym moim szaleństwie kursuje między autem, domem a piwnicą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#oswiadczenie

Pokaż więcej komentarzy (27)

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

Ziomek znalazł ostatnio ciało na urbexie i naszła mnie taka rozkmina, może ktoś wie: czy budynki przed rozbiorką się sprawdza? Ekipa rozbiórkowa robi jakiś obchód w środku jeśli stan budynku jest z rodzaju "grozi zawaleniem"? Czy po prostu robi się haps łyżką dźwigu w budynek, skoro przyjechali burzyć to burzą, a nikt nie wnika co tam w środku jest?

Autorytet13piorunów

Nie znam się, ale to chyba logiczne, że robi się jakiś obchód zanim się wyburzy budynek. Tylko nie wiem czy robi się go rok, miesiąc czy godzinę przed wyburzeniem.

Lider13piorunów

oczywiscie, ze sie robi ogledziny xd chociazby po to, zeby zaplanowac samo wyburzanie

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

13piorunów

Zostało mi po świętach bardzo duży szynki, w sensie wędliny, w jednym kawałku. Jakieś pomysły jak to spożytkować? Dzisiaj kotlety jajeczne z szynką (jajek też zostało), na kolejne szynkowe dania brak weny.
#gotujzhejto

Mocarz4piorunów

Croquetas con Jamon. Gotujesz litr mleka z piętką szynki lub kośćmi wędzonymi
Na patelni smażysz cebulę i posiekaną szynkę. Zapuszczasz mąką i dolewasz ciepłego mleka. Gęsty Krem odstawiasz na noc do lodówki. Następnego dnia zwijasz krokiety panierujesz w mące, jajku i bułce i smarzysz w głębkim

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

133piorunów

Nie mam w rodzinie nikogo, kto niedawno miał noworodka. Przyjaciółki mam całe 2, niedzieciate.

Właśnie robię w excelu listę z wyprawką i zdałam sobie sprawę z tego, że moje dziecko będzie wychowane na mixie czatu gpt, prehistorycznej wiedzy Mamy i teściowej, porad antyszczepów z grupy mamusiowej oraz wskazówek 18letniej dzieciatej partnerki mojego przyjaciela.

Dawno nie czułam się tak przerażona ( ‾ʖ̫‾)

#zalesie

Specjalista1piorunów

Najważniejsze to pamiętać, że waga na pampersach nie oznacza ilości kupy, jakie mogą przyjąć. I drugą sprawa to to, że nie można jeść arbuza jak się karmi piersią.

Pokaż więcej komentarzy (128)

Gruba ryba

w Hydepark

82piorunów

Jejuńciu. Może ktoś pamięta jak szykowaliśmy się do aukcji szklanej misy. Przegraliśmy bo cena ostateczna oscylowała w granicach 10 tysięcy.

Nadal obserwujemy co się dzieje na rynku i ostatnio na jednej z aukcji miała się pojawić patera w barwie amber (albo maziaje, jak kto woli). Mamy kilka szkieł tego rodzaju, plus ze względu na wymagający proces technologiczny* to na prawdę rzadkie kąski. Może z dwa takie szkła rocznie gdzieś wypływają do sprzedaży.

Oczywiście wczoraj w domu poruszenie, emocje, nerwy, aukcja odpalona na 3 urządzeniach. Dużo osób czekalo, patera wrzucona przez sprzedającego na różne szklane grupy otrzymała masę lajków i komentarzy.

No i w czyje ręce trafiła? U kogo będzie zdobić półkę?
A u nas ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

Wczoraj z emocji nie mogłam zasnąć, a dzisiaj szykujemy się na odbiór jakbyśmy co najmniej witali w swoich progach królową.

Kocham takie momenty w tym całym swoim szklanym szaleństwie.

*Żółte szkło najwolniej się rozgrzewa, a najszybciej stygnie. Tylko wprawiony hutnik z dużym doświadczeniem mógł wyrabiać wzory w takim wybarwieniu.

Zdjęcia są wykonane przez sprzedającego, jak trafi do nas to będzie miała jeszcze dodatkową sesję foto.

#bardzobrzydkierzeczy

Gruba ryba4piorunów

Jestem szczęśliwy z Twojego szczęścia. Macie z mężem naprawdę super pasję! 👌

Wirtuoz4piorunów

@MoralneSalto znasz jakieś historie znalezienia czegoś takiego na śmietniku? Bo na pewno mnóstwo takich gratów zostało bezmyślnie wyrzuconych

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

80piorunów

Dobrych ludzi spotykają ciekawe rzeczy - takie stwierdzenie dość często pada w rozmowach między mną a mężem.

No i znowu coś fajnego mnie spotkało :smiley:
Siedzę sobie na fejsie, widzę powiadomienie od koleżanki z podstawówki, której nie mam nawet w znajomych. "Jakieś MLM" myślę, niechętnie klikając w powiadomienie.
Koleżanka zawołała mnie pod serią zdjęć dość znanego w okolicy fotografa.
20 lat temu chodził z aparatem po naszej dzielnicy i uwieczniał patodzielnicową rzeczywistość.

Zostałam zawołana pod zdjęciem, na którym jestem na pierwszym planie. Wracałam wtedy z salki katechetycznej, z zacisnietą pięścią i zaciętą miną. Chyba niezbyt podobał mi się fakt, że przede mną stoi typ z aparatem.

Zdjęcie samo w sobie jest świetne, do tego wzbudza mocną nostalgię. Już dawno razem z rodziną wyprowadziliśmy się z tamtej okolicy. Jeśli ktoś ze znajomych zajmujących się fotografią przyjeżdża do nas na Śląsk, to jednym z elementów wycieczki jest wizyta na dzielni. Do dzisiaj ma ona swój niepodrabialny klimat, a ja jako "tamtejsza" mogę bez strachu oprowadzić gości po każdym zakamarku. Obcy w niektórych zaułkach zaliczyłby striptiz pozbywając się pod groźbą przemocy telefonu, aparatu i markowych butów. Taki to jest klimat.

Skontaktowałam się z fotografem w celu zakupienia odbitki. Jako osoba trochę siedząca w tym środowisku wiem, że dobre prace mają swoją cene. Czasami też kupujemy zdjęcia na wystawach mniej znanych fotografów, żeby ozdobić nimi ściany swojego mieszkania.
Miałam nadzieję, że ten Pan trzyma gdzieś na dysku swoje stare prace. Udostępnił je w niskiej rozdzielczości fanpejdż dzielnicy, nie fotograf, więc szanse były niskie. Na szczęście on ma oryginał zdjęcia. Nie chce za nie pieniędzy, a poza tym zaprasza mnie w to samo miejsce z kadru, gdzie nie tylko przekaże mi odbitkę, ale i bardzo chętnie odtworzy zdjęcie do swojej serii "xx lat później".

Nie dość, że nostalgłam mocno, to jeszcze będę miała piękną pamiątkę - tego jak przez lata zmieniłam się zarówno ja, jak i "moja dzielnia".

Niżej wrzucam jeden wielu z kadrów reportażu, którego sama 20lat temu, nieświadomie, stałam się bohaterką.

#fotografia

GURU7piorunów

@MoralneSalto To nowe zdjęcie my też z chęcią zobaczymy.

Gruba ryba2piorunów

Ale klimat! Zazdraszczam!

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Hydepark

107piorunów

Zostałam sama w rodzinnym biznesie bo rodzina na urlopie. Oczywiście coś się musiało przepotężnie zesrać, podzwoniłam gdzie trzeba, załatwiłam giga zniżkę, pokajałam się przed klientem, ogarnęłam. Rodzice mieli wiedzę i czas to ogarnąć jakieś 2 tygodnie przed wyjazdem, ale musieli zapomnieć - nie mam o pretensji, zdarza się.
Mama na informację, że wszystko zostało ogarnięte odpisała "jestem dumna z ciebie, że tak sobie radzisz".
Od rana chodzę w kółko zastanawiając się, czy:
A) Mama jest chora, umiera i to przedśmiertna zmiana podejścia
B) podmienili ją
C) jakimś innym cudem po 30 latach rodzicielstwa udało jej się sformułować w stronę swojego dziecka takie słowa
Dziwna sprawa powiem wam, oj dziwna.

#oswiadczenie

Fanatyk3piorunów

@MoralneSalto jestesmy z Ciebie dumni 👍

Gruba ryba4piorunów

@MoralneSalto no nie wiem, jakby mi tak ktoreś z rodziców napisało to bym sprawdził, czy pesel zastrzeżony i profilaktycznie nie odbierał telefonów przez kilka dni

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Hydepark

92piorunów

Najpierw miałam mocną intuicję, że będzie chłopak. Potem na badaniach pani doktor stwierdziła, że 90% dziewczynka. Trzeba było przestawić myślenie. Wczoraj doktor prowadzący powiedział, że on widzi chłopa i inaczej nie będzie. Pytałam kiedy będzie pewne na 100%, to z miną pokerzysty stwierdził: "po porodzie".
Znowu zmiana myślenia i małe zmieszanie. Wychodzi na to, że pokoik trzeba walnąć w różowo-niebieskie paski (╯°□°)╯︵ ┻━┻

#oswiadczenie #dzieci

Lider4piorunów

GenderSalto

Fanatyk2piorunów

Tak to jest tym fiflaczkiem że czasami się gdzies zapodzieje

Pokaż więcej komentarzy (63)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Podsumowanie 9 dniowego tripu na Rumunię:
- 3704km
- kilogramy zjedzonych Papanasi
- 18 miejsc weszło #urbex - w tym najwięcej obiektów religijnych (kościoły, synagogi i cerkwie)
- 5 miejsc nie weszlo
- 0 zobaczonych niedźwiedzi, przed którymi wszyscy ostrzegali

Szkód w ludziach nie stwierdzono, w majątku już gorzej bo popsułam na amen swoje ukochane buty urbexowe ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Fajny kraj miłych ludzi, na pewno wrócimy na tam jeszcze - bardziej pod kątem porobienia zdjęć architektury i turystycznie. Mnóstwo brutalistycznych obiektów, piękne, betonowe osiedla. Kluż Napoka chyba najbardziej zaskoczyła pod tym względem. No i na pewno chcemy zaliczyć przejazd Transfogarską.

Cenowo też wyszło bardzo fajnie, razem z jedzeniem na miejscu, 'co łaska' na wejście do legalnych obiektów, noclegami w fajnym standardzie, paliwem i winietami dzielone na 4 osoby wyszło mniej, niż 3tys na łebka.

Jeśli ktoś się zastanawia nad odwiedzeniem tego kraju to szczerze polecam.
#rumunia

Mocarz5piorunów

@MoralneSalto Transfogarska myślę koniecznie przed sprzedaniem corsy :grinning: będzie niesamowita reklama w ogłoszeniu :grinning:

GURU4piorunów

@MoralneSalto Biedne niedźwiedzie. Pouciekały przed wami.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Jak zawsze wrócę z urbexu cała posiniaczona i znowu ginekolog będzie pytał, czy mąż czasami nie bywa agresywny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#mniesmieszy #oswiadczenie

Fanatyk5piorunów

@MoralneSalto dużo przechodzenia przez ogrodzenia?, dzieciństwo i drzazgi w d⁎⁎ie mi się przypomniały 🙂

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów


Ktoś się orientuje czy na dworcu autobusowym na Sądowej w Katowicach jest poczekalnia?

Fanatyk2piorunów

A tam nie jest taki sławny dach? Co wyszedł inaczej niż w projekcie? Pod nim można poczekać;)

Pokaż więcej komentarzy (8)