Jedyne, na co Polska jest gotowa i co czyni w tym momencie, to dalsze osuszanie kraju.
Oczywiście w końcu, jak już będzie za późno, zacznie się budowanie meandrów, zastawki na rowach, odnawianie mokradeł, ale będzie ciężko, bo gospodarka wodna się magicznie nie naprawi na zawołanie.
@Earl_Grey_Blue Ja już chyba wystarczająco wyjaśniłem, czemu budowanie zbiorników na dużych rzekach to żadne rozwiązanie. Trzeba zacząć od rowów i deregulacji/renaturyzacji małych rzek. Potem można pomyśleć nad spowolnieniem również dużych - Odrze przydałoby się odzyskać chociaż kilka meandrów i rozlewisk. Do tego likwidacja tzw. główek, służących do zwężenia koryta celem usprawnienia i przyspieszenia spływu wody. Rzeka to cały ekosystem, warto o niego również zadbać. Gratis mniejsza erozja wgłębna ustabilizowałaby choć trochę starorzecza.
@Earl_Grey_Blue To jest polskie podejście. Beton, zbiorniki, więcej betonu. Poziom wód gruntowych nadal w dół, wielkie obszary nadal osuszane, ale zbudowaliśmy jeziorko.
Podam Ci przykład: jest sobie mokradło. Pada deszcz, mokradło chłonie wodę. Rzeka się podnosi. Ale nie pada czas dłuższy. Poziom rzeki spada. Ale rzeka płynie, bo woda z mokradła zasila powolutku rzekę, przesączając się przez glebę.
Budujemy rów, po kilku dniach po deszczu wody nie ma, bo rów odprowadza wszystko błyskawicznie do poziomu swojego dna, a niżej wody jest już bardzo niewiele. Rzeka wysycha.
Budujemy zbiornik. Powyżej zbiornika rzeka wysycha. Poniżej zbiornika zasilamy rzekę rozgrzaną, zasyfioną wodą (wariant optymistyczny) ale że mamy zaporę, więc poniżej zbiornika trwa erozja wgłębna i z roku na rok poziom wód gruntowych spada.
Beton to najdroższe i najgorsze przyrodniczo rozwiqzanie.