bartek555Lider
32piorunówWstawac szoszony!
Dołączył/a:
bartek555Lider
32piorunówWstawac szoszony!
bojowonastawionaowcaLider
82piorunówTak że tego, doszło do rozliczenia konkursu na największego pechowca xD

RzeznikLider
103piorunówNa fotografii wykonanej w 2011 roku przez sondę Cassini widzimy Enceladusa, którego powierzchnia w dużej mierze rozświetlona jest nie przez Słońce, lecz przez odbite światło Saturna. Zazwyczaj śnieżnobiały księżyc zyskuje tu złotawe odcienie, przypominające barwy wierzchołków saturnowych chmur. Oświetlenie pada głównie z lewej strony, przez co labirynt wzgórz rzuca wyraźne cienie na prawo od środka kadru. Tuż poniżej centrum dostrzec można potężny, kilometrowej głębokości kanion Labtayt Sulci. Jedynie wąski, jasny sierp po prawej stronie pozostaje bezpośrednio oświetlony promieniami Słońca.
#kosmos #astronomia #ciekawostki #nauka

SovielOsobistość
2piorunówZa każdy piorun tego wpisu dzień bana dla mnie. Jak wrócę to masz kiełbasę z zupy zostawić @entropy_ #pdk Tak to się robi
entropy_GURU
308piorunów#konkurs KAŻDY PIORUN BIERZE UDZIAŁ!!! Nagroda BONUSOWA dla każdego!!!
Edycja druga
Wyłaniamy największego pechowca na #hejto !!!
Zasady są banalnie proste:
1. Piorunujesz ten wpis
2. Jutro o 20 wśród piorunujących losujemy jedną osobę przez #hejtolos
3. Wylosowany zostaje ogłoszony największym pechowcem i OTRZYMUJE BANA NA 30minut OD OFCENA albo Admina
4. Pozostali udają że jest im przykro wrzucając zdjęcia otwieranych szampanów
BONUS!!! Wygrywasz podwójnie!!!
Za każde 100 piorunów na tym wpisie JA dostaję bana na 12h
Ban dla mnie według wzoru: 12h × [(liczba piorunów) / 100], zaokrąglamy do najbliższej pełnej godziny.
Każdy dzisiaj wygrać może, każdy szczęściu dopomoże!!!
Piorunuj i sprawdź jak wypadasz w kategorii #szczescie
_Organizator zastrzega sobie prawo do ponownego losowania jeżeli wygra laureat poprzedniej edycji, ponieważ postanowiłem że nie można wygrać dwa razy._

Moll się usuwa, @spawaczatomowy wybudza się ze snu
AndzelaBomba się usuwa, Fishery chce przywrócić konto
Co tu się k⁎⁎wa dzieje na tym portalu XD

SemicolonGruba ryba
24piorunów
SovielOsobistość
5piorunówTrochę ciężko mi przebrnąć przez drugi sezon 1670, pierwszy jest bardzo dobry ale drugi wydaje się trochę na siłę. Jak to jest u was?
AtexorFanatyk
52piorunów#hejtobry, cześć hej(t)o. Dzisiaj mamy 20 września. Słoneczko wschodzi o 06:18 (2 minuty później), a zachodzi o 18:41 (2 minuty wcześniej) w porównaniu do wczoraj. A co więcej:
1. Dziś Święto Dawcy Szpiku - SZPIK NIE POBIERA SIĘ Z KRĘGOSŁUPA. Popularny mit obalony, a teraz tłumaczymy dalej - święto ruchome (każda trzecia sobota miesiąca poza Polską, u nas wymyślili 13 października) służące do zwrócenia uwagi na konieczność posiadania jak największej bazy potencjalnych dawców. Jest to bardzo trudne ze względu na ogromną liczbę kombinacji. Na świecie co 10 minut ktoś umiera z powodu raka krwi i tylko CO CZWARTA osoba znajduje dawcę. Zapisanie się jest darmowe w internecie DKMS (tutaj) lub czasem podczas różnych akcji, gdzie podjeżdżają specjalne busy. W przypadku zapisania przez internet, to dostajemy listem zestaw do pobrania wymazu. Gmeracie sobie tym po policzkach, wsadzacie do koperty z powrotem i odsyłacie za darmo. Po 2-3 miesiącach jesteście w teamie. Główne warunki to brak niektórych przewlekłych chorób i wiek 18-55. Byłoby mi miło, jakby ktoś kto nie był, to postanowił się zapisać pod wpływem wpisu albo jeśli myślał, że szpik się z kręgosłupa. Stop dezinformacji.
2. Dzień Wolnego Oprogramowania. Popieram i szanuję. Dla nieznających terminologii komputerowej to takie święto, aby popularyzować ideę tworzenia programów, które widać jak działają pod maską, czy nie mają jakichś błędów, czy ukrytych złych intencji autora - mówiąc w uproszczeniu.
3. Staram się unikać powielania ciekawostek z tym co pisał @RogerThat rok temu (po napisaniu sprawdzam co u niego i ew. usuwam duplikaty i szukam czegoś nowego, czasem zostawię jak pasuje mi do mema albo jest ciekawe xD), ale poniższa ciekawostka jest tak porycie zarąbista, że zajumam i zacytuję Rogera w całości. Tylko głupi by nie zajumał:
> W 1606 r. We Frankenstein (Ząbkowice Śląskie) spalono na stosie skazanych w tzw. aferze grabarzy. W roku tym w mieście panowała zaraza. O jej wywołanie posądzono ośmioro grabarzy: sześciu mężczyzn i dwie kobiety. Po aresztowaniu podejrzanych, powołano komisję złożoną z kilku miejscowych i zamiejscowych lekarzy. Początkowo komisja potraktowała sprawę jako przesąd, dopóki nie przeprowadzono rewizji u jednego z grabarzy. Znaleziono w jego domu "wiele pojemników z trującym proszkiem." Była to trucizna przygotowywana ze zwłok XD odsyłam dalej do wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Afera_grabarzy_z_Frankenstein
4. Huragan Maria uformowany cztery dni wcześniej uderza w małe państwo-wyspę Portoryko na Karaibach. Pamiętacie piosenkę Despacito, co w 2016 wyskakiwała nawet z lodówki? Teledysk kręcono właśnie tam i sporo domów, które na nim widzimy zostało wtedy całkowicie zniszczonych lub poważnie uszkodzonych. Żywioł zabrał ze sobą ok. 3000 istnień, z czego prawie wszystkie właśnie pochodziły z tego kraju. Aby nie było tak smutno, to wrzucam nowsze fotki jak to obecnie wygląda Szkoda, że u nas się tak nie maluje domów, ale zaraz prawa strona sceny politycznej by się zes..ła, że nie jest szaro i buro.
5. W 2019 zamknięto elektrownię jądrową „Three Mile” w USA. W 1979 była miejscem największego wypadku nuklearnego w USA. A wszystko z powodu błędu konstrukcyjnego czujników zaworu bezpieczeństwa, które zamiast pokazywać, że jest on realnie zamknięty, to wskazywały że poszedł sygnał, żeby się zamknął - i cyk pora na CSa. W teorii była to prosta usterka do naprawy, ale właśnie z tego powodu i szeregu niewłaściwych decyzji spowodowała trochę eksplozji, wycieków i przed Czarnobylem mocno podważyła zaufanie ludzi do tej technologii.
W 1880 urodził się David Marine - prowadził badania wpływu podawaniu sporej liczbie swoich dużej królików doświadczalnych (uczennicom), zauważył że ograniczyło im to powiększenie się gruczołu tarczycy. To dzięki niemu mamy teraz sól jodowaną chroniącą przez niedoczynnością, która była bardzo częstą chorobą. Niemniej według niektórych badań jodowanie soli też nie jest takie dobre, zwłaszcza jak już mamy problemy z tarczycą, albo za dużo solimy. Może prowadzić do rozwoju Hashimoto, albo nadczynności. I tak źle, i tak źle. Anegdotka z pierwszej ręki: warto co jakiś czas sprawdzić tarczycę, ale samo TSH będące w podstawowej morfologii nie wystarczy. Znam osobę, która miała wzorcowe TSH i inne badania krwi, ale jak zrobiła raz „przegląd techniczny” z dodatkowymi badaniami anty-TPO, anty-TG, fT3 i fT4 to one już były złe i wskazały niedoczynność. Nie miała też kompletnie żadnych objawów.
W 1948 narodził się George R.R. Martin - amerykański leń książkowy, który od lat nie potrafił dokończyć Gry o Tron przez co twórcy serialu od numeru „6” zaczęli go okrutnie masakrować, kiedy zaczynało im brakować materiałów źródłowych. Panie Martinie - 500 lat, może to wystarczy na wypuszczenie książki.
6 lat później urodził się także Henry Samueli - współzałożyciel przeogromnej firmy Broadcom zajmującej się rozwojem oprogramowania, sprzętu komputerowego (np. modemy) i elementów półprzewodnikowych. Dziękuję za przejęcie Vmware pod koniec 2023 (firmy od tworzenia wirtualnych środowisk, np. Windowsa w Windowsie). Moje akcje z dużymi procentami na zielono nigdy nie były wdzięczniejsze.
W 1993 zmarł Erich Hartmann - niemiecki pilot i zarazem najskuteczniejszy As Przestworzy w historii. Na swoim koncie miał TRZYSTA PIĘĆDZIESIĄT DWA zestrzelone alianckie samoloty (z czego 345 ruskie hehe), a przy tym ani razu nie został przez nich bezpośrednio zestrzelony, niemniej z powodu awarii/uszkodzeń jego samoloty rozbiły się 16 razy. Prawdziwy Rambo co jechał pewnie na aimbocie, wallhacku, kodach i godmode. A na serio jego taktyka polegała na zaskakiwaniu przeciwnika - lubił nadlatywać pod słońce na pełnej bulwie na bliską odległość i atakować po czym spieprzać gdzie pieprz rośnie zanim w ogóle przeciwnik ogarnął co się stało.
A W 2005, „po przeciwnej stronie barykady” zmarł Szymon Wiesenthal - żydowski działacz, pisarz, dziennikarz, a przy tym najsłynniejszy łowca nazistów, który poświęcił swoje życie tropieniu hitlerowskich zbrodniarzy wojennych (z paroma sukcesami). A przy tym był przeciwnikiem pomijania niewygodnych faktów popełniania zbrodni na Żydach przez Żydów. Szanuję. Przydałby się teraz jego palestyński odpowiednik.
A dzisiaj zawołamy sobie @Wrzoo do specjalnej edycji kontroli nawodnienia 😉
Pozdrawiam cieplutko.

@Atexor doprecyzowując szpik pobiera się z krwi a jak z jakiegoś powodu nie z krwi to z kości biodrowej :grinning:
W ogóle jak można nie być tam zapisanym (dawca szpiku)? Jakieś logiczne argumenty poza tym że jest się przewlekle chorym lub po prostu jest się ciamajdą?
aerthevistGURU
24piorunówCo to grzyby?
Edit: dodalem zdjecie od spodu.
Nie zamierzam ich zbierac, pytam z ciekawosci 😉

To kanie. Możesz powąchać, mają charakterystyczny zapach. Kołnierz powinien być ruchomy.
Muchomor miałby białą, gładką nogę i nieruchomy kołnierz. Kapelusz wygląda nieco inaczej. No i nie pachnie tak pysznie. :smiley:
100% kania
A_IGruba ryba
12piorunów#grajzhejto #airecenzje
Tytuł: Kingdom Come: Deliverance
Producent: Warhorse Studios
Kategoria: RPG, Historyczne, Średniowiecze
Platforma: PC, PlayStation 4, Xbox One
Data premiery: 13 lutego 2018
Godzin grania: wytrzymałem 5h
Cena: ~20 zł (Instant Gaming)
Ocena: 1/10
Kingdom Come: Deliverance miało być „realistycznym Skyrimem”. Tymczasem dostaliśmy coś, co nawet przy premierze wyglądało jak niedokończony eksperyment, a dziś – w 2025 roku – wypada przy Skyrimie z 2011 roku jak produkcja z innej, gorszej epoki.
Grafika? Kwadratowe modele, toporne animacje, tekstury, które momentami wyglądają jak sprzed dwóch generacji. Jazda konno to dramat – przypomina bardziej trzymanie się kija od szczotki niż faktyczne dosiadanie rumaka.
Walka? Katastrofa. Mieczem macha się jak drewnianą zabawką, celowanie z łuku to najgorsze doświadczenie, jakie widziałem w RPG. System miał być „realistyczny”, ale wyszedł toporny i frustrujący. Dialogi? Płytkie i pozbawione emocji, kompletnie nie zapadają w pamięć.
Niby mamy otwarty świat, ale w praktyce musisz iść po sznurku, zgodnie z tym, co fabuła akurat wymusi. Zero swobody, zero wpływu na cokolwiek – wybory nie mają znaczenia, a im dalej, tym bardziej czujesz, że grasz w interaktywny film, tyle że źle wyreżyserowany.
Wytrzymałem pięć godzin i miałem dość. To nie jest gra, która daje frajdę – to męczarnia. Skyrim z 2011 roku ma więcej życia, lepszą grywalność i więcej wolności niż ten „historyczny symulator frustracji”. Kingdom Come: Deliverance to dla mnie przykład, jak nie robić RPG.
Mam nadzieję, że druga część wypadnie lepiej. Bo gorzej chyba już się nie da.

@A_I to ja dla balansu powiem że obydwie części KCD, szczególnie druga, to jedne z najlepszych gier RPG w jakie można zagrać.
@A_I Chyba to co oceniłeś to nie grę a Twoje nastawienie do niej. Niemal ze wszystkim się nie zgadzam jednak odpuszczam punktowanie zdań i przedstawianie swojej perspektywy gdyż nie ma takich argumentów na tej planecie które sprawiłyby że mógłbyś chociaż ponownie przemyśleć swoją ocenę. Osąd już wydałeś.
KosaGruba ryba
66piorunów
To mogło by być jeszcze bardziej po⁎⁎⁎⁎ne.
Po trzecim obrazku mamy cięcie, plansza "jakiś czas poźniej" a na kolejnym Sam stoi przed Sauronem z pierścieniem na c⁎⁎ju.
( ͡° ͜ʖ ͡°)
bartek555Lider
28piorunówDej zryc tygryskowi

@bartek555 dobry ten ryż? Nigdy nie jadłem. Warto kupić?
Niedługo dzień chłopaka to może mi żona kupi
@bartek555 Świetny ryż, uwielbiam go.
skorpionGURU
32piorunów#heheszki #zabawki już wiem, co chcę na dzień chłopaka :grinning: :D.
po pięć dych na allegro :grinning:

A dla mnie to nie jest śmieszne.. takie same zabawki mają dzieci u ruskich. Militaryzacja społeczeństwa u samych podstaw. Straszne to.
@skorpion 50 dych na allegro ale potem ubrać trzeba, nakarmić, nie odstawisz na półkę jak się znudzisz :upside_down_face:
HastiOsobistość
75piorunówPoprosiłem żonę aby wyłączyła swiatło. Oczywiście co? Pomyliła włączniki a mi pierwszy raz w życiu nie chciało się sięgnąć z podłogi fazerka aby sprawdzić czy nie ma napięcia.

Mi się kiedyś też nie chciało iść sprawdzić czy wyłączyłem bezpiecznik i postanowiłem macnąć. Później już mi się chciało sprawdzać XD
@Hasti kiedyś na robocie nie chciało mi się kolejny raz złazić z poddasza na sam dół żeby wyłączyć prąd, więc po prostu zrobiłem zwarcie obcinaczkami xD nie jestem z tego dumny. Chociaż też jest to satysfakcjonujący dźwięk.
RagnarokkGURU
48piorunówTen feels, kiedy napisałeś odpowiedź na pismo tak dobrze, że nawet prawnik cię pochwalił. Te lata internetowych kłotni nie poszły na marne xD
Komentarz usunięty przez moderatora
bartek555Lider
75piorunów
@bartek555 odgaduję hasło: OKOŃ
MichumiGruba ryba
45piorunówNato zdało egzamin xd
Idealnie podsumowane.
Niemiecka opiniotwórcza “Suddeutsche Zeitung” z mocną krytyką o stanie i reakcji NATO po dronowym nalocie na Polskę.
Niemcy podkreślają, że drony godzinami naruszały przestrzeń NATO, gdy w końcu myśliwce zestrzeliły “garstkę z nich” i to rakietami za ok. 1,7 mln zł za sztukę, gdy produkcja dronów rosyjskich to parę tys. $ za sztukę co było “strzelaniem z armat do wróbli”. Uważają też, że należało strzelać do wszystkich.
Następnie wg gazety, “szefowie NATO wyrazili oburzenie” co jak ocenia “wojskowo i politycznie było niewystarczające”.
Zestrzelenie 3, czy 4 dronów opisują jako “katastrofalnie zły bilans”.
Skrytykowano też reakcję Trumpa jako niemal żadną i zajęło mu cały dzień, żeby zamieścić “na swojej tablicy 2 bzdurne zdania”, a w czasie ataku przesiadywał w restauracji i “zajmował się stekiem”, co dla Putina może być znakiem, że obrona NATO jest dla niego mniej warta niż “stek z keczupem”.
“Nikt nie powinien się zdziwić, jeśli wkrótce Putin podejmie kolejną próbę” - konkuldują.
@Michumi Ale wiesz, że większość tych dronow to styropianowe wabiki i próby ich zestrzelenia nioslyby większe ryzyko niż upadek takiego drona.
F35 i awacsy bez problemu rozróżniały i oznaczały te cele jako niegroźne.
Powtarzasz Pan retorykę Memcena, że mieliśmy stać, nic nie robić i płakać nad tym jak to jesteśmy słabi w obliczu wielkiej, konserwatywnej rasiji.
Przecież reakcja była dobra i prawidłowa.
Zrobili to, co mieli i mogli zrobić. Czyli to, co jest, działa. Nie użyto tego, czego nie ma, no ciekawe.
Niemniej tak, po prostu unaoczniło się się dla niektórych, że nie mamy żadnych sensownych metod odpowiedzi na nowe wyzwanie i to jest duży problem.
EndrevoirGURU
43piorunów
@Endrevoir ISILWSIURZE! xD
Felonious_GruLider
103piorunówDo ManDolanda wróciły kultowe kanapki z lat 2000, czyli Fish Mac i Big Tasty. Oczywiście, jako chłop który nadal zawieszony jest w czasach świetności VHS-ów, Britney i „30 ton, lista, lista, lista”, rzuciłem się na nie jak łysy na przeszczep w Turcji… i powiem wam, że błąd, a nawet wielbłąd. Bez sensu przehulałem dzienny limit kaloryczny i dodatkowo zniszczyłem sobie wspomnienia.
I to kolejny raz. Miałem tak już przy okazji wielkiego powrotu Frugo, które w moich wspomnieniach było ambrozją zajumaną Zeusowi prosto z Olimpu. Napojem ostatecznym, orającym wszystkie inne. A potem Frugo wróciło, kupiłem raz i okazało się, że za kwaśne i za słodkie… jednocześnie, więc meh. A później wróciły czekoladowe gwiazdki Milky Way. Kolejny obiekt kultu i westchnień. Koledzy w młodości mieli nad łóżkiem zawieszony plakat z grubym Ronaldo, a ja miałem plakat z gwiazdkami Milky Way, więc wiadomo, że jak tylko poszła plota, że wracają, ja już koczowałem w namiocie pod Lewiatanem. Przyszedł ten dzień, kupiłem i boom -> okazało się, że to czekolada, w dodatku nie najlepsza na rynku, w formie gwiazdek. I tyle. Do Draży Korsarzy nawet nie mają co podjeżdżać, bo tylko siara na dzielni.
No i teraz here we go again z Fish Makiem i Big Tasty. Wielki dzień, odjebawszy w najlepszy garnitur ze studniówki, złożyłem zamówienie w maszynie, odczekałem swoje i idę z tacą. W moim scenariuszu miałem się wtedy czuć wyjątkowo, jak ten wnuczek, co dostał od swojego dziadka pierwsze Werther’s Original, ale taaaaki wał, bo już po drodze coś mi się nie spina. Patrzę na tacę i oba burgery są zapakowane w pudełka tej samej wielkości. Mikroskopijne pudłka. No jak to? W moich wspomnieniach Big Tasty to było takie bydle, że typ z McDrajvowego okienka opuszczał go żurawiem do samochodu, tymczasem niosę dwa małe, wzbudzające litość pudełeczka. Równolegle Brendonek zażyczył sobie jakiegoś premium McChickena i jego kartonik był ewidentnie większy. Jeszcze nawet nie usiadłem, a już byłem wykolejony psychicznie.
Otwieram Fish Maca, bo dla mnie to zawsze będzie Fish Mac, a nie jakiś tam Filet-O-Fish, aczkolwiek po otwarciu zaczynam rozumieć tę nazwę, bo z moich ust wyrywa się kompulsywne O-Fak! Powiem tak -> już kartonik był wielkości znaczka pocztowego, tymczasem w środku… no jak z chipsami, większość zawartości to powietrze. Jeszcze gorzej to wygląda, kiedy bierzesz tę kanapeczkę w ręce. Miałem takie -> Oboże, jakie ja mam olbrzymie dłonie? Czy to normalne? Czy one są symetryczne względem reszty ciała? A może właśnie zaczęło działać to radioaktywne promieniowanie, wszak jestem z pokolenia Czarnobyla?
Dobra, później się tym zajmę, teraz testy… i tu się zaczyna najsmutniejsza część -> smakowało rybą. The Fuck? Jakbym chciał poczuć smak ryby, to poszedłbym do Sandry Kubickiej na macze, a nie do Maczka, heloł!
I wtedy to do mnie dotarło. Kiedyś Fish Mac był kultowy, bo my gastronomicznie żyliśmy jeszcze w PRL-u. Były obiady domowe, których nie docenialiśmy, bary mleczne, ale to dla starych ludzi, budki dworcowe z zapieksami i burgerami ze zmielonego psa wraz z budą i był MakDoland. Kolorowy, radosny, zachodni, powiewający Ameryką. My chcieliśmy do Maczka dla tych burgerów z reklamy i dla samego przeżycia. Chcieliśmy zaznać tych stożkowych czapeczek na gumce, baloników na patyku, chorągiewek z logo złotych łuków, zjeżdżalni, foty z figurą Ronalda, kącika urodzinowego, Happy Meala z za⁎⁎⁎⁎⁎tymi zabawkami, a nie jakieś dołujące eko tekturki, jak teraz dają.
Do tego dochodził fakt, że w tamtych czasach byliśmy bardzo religijnym narodem i w piątek nie jadło się mięsa, bo grzech taki, że o człowieku. O Środzie Popielcowej nawet nie mówię. Zjeść mięso w Środę Popielcową to jak nie umyć okien na Wielkanoc razy 10. I wtedy cały na biało wchodził Fish Mac, który robił lukę w systemie. Mogłeś wbić do Maczka w piątek, opędzlować kanapeczkę i nadal mieć sztamę z babcią, katechetką, proboszczem i samym Jezuskiem. Wtedy to był gejmczendżer, dziś… no nie bardzo.
Dziś o Środzie Popielcowej wiemy tyle, że wypada w środę, ale w którym miesiącu? Żodyn nie wie. Dzisiaj mamy tyle szamy na mieście, wszystko kraftowe, długodojrzewające i gurmet. Rzemieślnicze kebsy, steki sezonowane, szarpane wieprze, rameny, picki neapolitańskie, pączki dubajskie. I teraz pomyślcie, że z tych wszystkich dostępnych opcji, wybieracie bułkę z kawałkiem smutnej ryby nieznanego pochodzenia w panierce, maźniętej kleksem sosu tatarskiego, w rozmiarze, jakby ktoś przypadkiem wyprał ją w 60 stopniach… po czym robicie WOW i wpadacie w zachwyt. Naprawdę trzeba mieć czarny pas w autosugestii, żeby tak to zadziałało. I nawet nie da się chwycić wymówki, że to na zasadzie kompromisu, bo wy się zdrowo odżywiacie, a w świątyni fast foodu, Fish Mac jest najbardziej fit, wszak ryba. Jakby wam to powiedzieć delikatniej niż XD? Gołym okiem widać, że biała buła, paniera i sos tatarski nie dostaną błogosławieństwa Chodakowskiej, ale dla pewności sprawdziłem i okazało się, że ma dokładnie tyle samo kalorii i jest tak samo mały, jak cheesburger, ale za to droższy i ujowszy.
A potem wskoczył Big Tasty… no i scam totalny. Pudełko nie kłamało, w środku kolejne maleństwo dla przedszkolaków. Powinni dodawać do tej kanapki fejkową mamę, która usiądzie z nami przy stoliku i wygłosi -> jak zjesz całą, to będzie ładna pogoda. Serio, rozglądałem się za ukrytą kamerą, bo nikt o zdrowych zmysłach nie dałby do nazwy słowa BIG. Jeśli to jest „BIG”, to chłopy metr siedemdziesiąt grałyby w NBA, a twój stary byłby kolegą z roboty Łysego z Brazzers. A smakowo? Cóż, w moich wspomnieniach robotę robił sos i powiedzmy, że on nadal się wybija, za to mięcho... no suchar taki, że jak zamówisz bez popitki, to dusisz się i charczysz jakbyś był w prajmie gruźlicy.
To trochę jak z podgrzewanymi fotelami w furze. Przez 35 lat jeździłem autami ze zwykłymi siedzeniami i było okej, totanie nie czułem, że czegoś mi brakuje, ale jak już zaznałem podgrzewania, to teraz jest mi notorycznie zimno w d⁎⁎ę i nie ma już powrotu do zwykłych siedzeń. Nope, nie przetrwałbym zimy, wiosny i jesieni. I tak samo, jak człowiek zazna knajp, gdzie typy z koczkiem i w lateksowych rękawiczkach smażą mięcho na medium, to ciężko później się odnaleźć w sieciówkowej well-podeszwie.
Jasne, jak jesteś w trasie i potrzebujesz zjeść, żeby przeżyć, to nie wybrzydzasz i taki McRoyal wjeżdża jak zły. To się nazwya jedzeniem techniczno-strategicznym dla podtrzymania funkcji życiowych i bez zbędnych ceregieli. Ale jak masz TEN DZIEŃ, w którym szukasz doznań i idziesz do lokalu, żeby wszamać coś ekstra i wzruszyć się od pyszności… no to kurła nie tędy droga.
No chyba, że masz akurat kaca giganta, to wtedy trzy takie Big Tasty będą jak znalezienie apteczki w Doomie.
Źródło: FB. Linku oczywiście nie mam, bo jak wyszedłem z appki i wszedłem to uznala, że ważniejsze jest dać mi nową porcję papki informacyjnej niż dac skopiować czysty link. Profil nazywał się PigOut

Tyle się chłop napisał żeby powiedzieć że mu kanapki nie smakowały
Komentarz usunięty