@Budo Zdaję sobie sprawę z tego co napisałeś na temat domu. Kupiłem za około 143. Gdybym teraz sprzedał to nie liczę na więcej niż 120. Zostaje mi z tego 72 na spłatę kredytu. Nie jestem pewien ile zostało do spłacenia ale gdzieś koło tego. Możliwe że mniej. 120 to bardzo optymistycznie. Gorzej jeśli poszedłby np za 110 co jest bardzo realnym scenariuszem. Wtedy możliwe że musiałbym dopłacać - chociaż nie jestem jeszcze pewien jak to działa. Dodatkowym problemem jest stan domu - niewiele przy nim robiłem - muszę się ogarnąć i podreperować tu i tam. W duże prawidłowe remonty 'jak dla siebie' nie mam się co bawić bo stracę. Zrobię kiedyś wpis o domu i jego stanie.
Nie napawa nadzieją fakt że stopy w UK bardzo powoli się odmulały, zaczęły iść w dół ale teraz znowu zatrzymali ten proces.
Jest jeszcze pomysł - znaleźć dobrą fuchę. Dobrać kredyt, spłacić rząd, odremontować lekko i wynająć. To wszystko trzeba będzie policzyć na spokojnie i przemyśleć jak już dojdę do siebie. Chociaż to wszystko to tak naprawdę wróżenie z fusów bo nikt nie wie czy stopy urosną czy zmaleją a co za tym idzie jak to wpłynie na cenę domu. Teraz priorytet to szukanie pracy jakiejkolwiek.
Odnośnie szukania pracy - tkwię trochę w błędnym kole - leży mi psycha bo nie mam pracy, nie mam pracy bo leży mi psycha. Mam nadzieję na znalezienie pracy w IT w Polsce i dlatego nie układam sobie tutaj życia za bardzo. Co za tym idzie - czuję się od kilku lat jakbym miał się stąd wyprowadzić ale nie robię tego. Tkwię w zawieszeniu. Nie mam mebli oprócz łóżka, biurka i fotelu. Nie mam telewizora. Pracuję w miejscu w którym odpoczywam. Możliwe że najlepszą opcją jest zagryzienie zębów, zbudowanie czegoś tutaj na miejscu tymczasowo i przetrwanie kolejnego roku - dwóch. Ale to bardzo kosztowne psychicznie - nie chcę tu być. To takie rozważania z którymi borykam się na codzień od kilku lat. Dlatego ten wpis - żeby chociaż wyjść z błędnego koła i zacząć działać. Będę aktualizował info. Rozpiszę się bardziej na różne tematy w kolejnych wstawkach.