Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

hejtoanonimInspirator

Dołączył/a:

  • 35 wpisów
  • 31 komentarzy
  • 6 obserwujących

Inspirator

w Hydepark

36piorunów

Jakby tu zacząć, początki są zawsze najtrudniejsze.

Od ponad dekady choruję na schizofrenię paranoidalną. Skończyłem studia inż. (w żadnym tam wypi*dowie, w mieście wojewódzkim).

Pracowałem jako programista (zacząłem przed chorobą i przed studiami), jednak teraz sam się zastanawiam, czy to ma sens mam kilku letnią dziurę w CV, w tym czasie raptem kilka zleceń po parę miesięcy.

Pracowałem na początku z html/css/jquery, później PHP i MySQL, oczywiście Symfonie Grębosza czytałem i stosowałem. Znam też w jakimś stopniu Pythona.

Co do mojej sytuacji finansowej, to mam trochę ponad 2 000 zł renty (prawie do początku 2029 roku, może mi przedłużą może nie), ok. 1 000 zł płacę za wynajem pokoju, staram się jeść zdrowo i tanio, bo z kasą krucho.

Z plusów, ostatnio poznałem dziewczynę, jednak nie wie, że choruję i nie wiem jak zareaguje, gdy się dowie.

Chciałbym wrócić do pracy ale z tym nie łatwo niestety, zapisałem się na magisterkę z matematyki od października, to może jako nauczyciel bym popracował albo na korkach.

No więc to tyle.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (10)

Inspirator

w Hydepark

111piorunów

Ziomki, dajcie plusa na pocieszenie, bo życie mi pokazuje jakim otworem stoi do człowieka.

Od ośmiu miesięcy szukam pracy jako admin IT, bez skutku. Wysyłam CV, czasem jest kontakt, częściej nie ma. Jak dochodzi do rozmowy, to albo dziękujemy, albo sorry, znaleźliśmy kogoś innego - tańszego, albo cisza.

Mieszkam i pracowałem zdalnie w miejscowości, do której przyjechałem do żony (jak przyjeżdżałem, to jeszcze żoną nie była). Znajomych brak (lub są, ale od strony żony), rodziny brak (poza teściami i inną od strony żony), z nikim pogadać, nikomu się wyżalić. Dołek, zniechęcenie, poczucie wyalienowania zawodowego spowodował napięcie pomiędzy mną a żoną eskalujące do tego stopnia, że naprawdę zacząłem myśleć o separacji. Na chwilę obecną przeprowadziłem się (na prośbę żony) do niedalekiego mieszkania, by niby odświeżyć atmosferę w domu ze względu na dziecko (prawie 4 lata). A dziś się dowiedziałem, że żona mnie zdradza od dwóch miesięcy z typem ze swojej pracy.

I sam już, k⁎⁎wa nie wiem co dalej. Pierwszy odruch - wyjechać jak najdalej w pizdu (czyli do rodziców), ale nie zostawię córki, z którą mam bardzo dobry kontakt i ja bym płakał i ona by płakała. Już i tak odczuwa tę moją "chwilową" przeprowadzkę. Z żoną mieszkać już mi się nie chce, zaczynam kombinować sprawę rozwodową, wynajem czegoś nowego to znów ekstra koszt przy braku pracy. Mam jeszcze na karku alimenty do spłacania na drugie dziecko (dawne dzieje, nie doszło wtedy nawet do ślubu), teraz dojdą mi nowe - jeśli uda mi się ugrać rozwód z orzeczeniem o winie żony - to na córkę, jak nie, to pewnie jeszcze na żonę. Mieszkanie (TBS) jest na żonę.

Mieścina jest na tyle mała, że z moim wykształceniem i historią pracy nie znajdę nic w zawodzie, zdalnie wychodzi jak wychodzi, mogę co najwyżej pójść na kasę do Netto za minimalną. A ta pójdzie na jedne alimenty i wynajem i nara, żryj gruz.

Syf, kiła i mogiła, wszystko się sypie. Całe szczęście w międzyczasie zapisałem się na terapię by obgadać swój stan psychiczny w związku z brakiem pracy, relacją w domu itp., to teraz dojdzie kolejny temat, zdrady.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (53)

Inspirator

w Hydepark

124piorunów

Po kilku miesiącach żona wkoncu przyznała mi rację że ma depresję. Początkowo przypuszczałem romans ale z biegiem czasu to wykluczyłem.

Całymi dniami siedzi w pokoju i gapi się w telefon, ma brak chęci do zrobienia czegokolwiek w domu, jest cieżko, cierpi psychicznie, jej samoocena spadła kilometr poniżej dan i dwóch metrów mułu

Jedyne co przynosi jej lekką ulgę to samotny wyjazd w góry na kikla dni, po powrocie ma natychmiastowy zjazd samopoczucia.

Raz w tygodniu ma nieco lepszy dzień i można z nią logiczniej porozmawiać, coś sie dowiedzieć i posłuchać jak się czuje lecz takich okazji do normalnej rozmowy jest mało.

Brzydzi się mną; przestała nosić obrączke uważa że już nie jesteśmy razem i mnie nie kocha lecz rozwodu nie chce, wielokrotnie powtarza abym znalazł sobie nową żonę. Męczą ją dzieci, meczy ją moja osoba, męczy ją brak pracy mimo iż ma możliwość podjęcia takowej praktycznie natychmiastowo w kilku miejscach lecz bardzo wybrzydza.

Przyczyna depresji jest wielowarstwowa i wg mnie sięga spraw związanych jeszcze z latami młodzieęczymi.

Za swoją depresje obwinia mnie i uważa że jedynym ratunkiem dla niej jest "ucieczka" , zostawic mnie z dziećmi i się wyprowadzić, najlepiej gdzieś daleko, podjąć nową prace i sie w niej "utopic"

Czynnikiem ktory uaktywnił to wszystko była rezygnacja z dotychczasowej pracy (na moją prośbę aby odpoczęła pół roku) stąd też wg niej jestem głownym winowajcą obecnej sytuacji i stąd frustracją na mnie.

Nie mam pomysłu jak namówić ją na spotkanie ze specjalistą aby zaczęła terapie, jest totalnie zablokowana na możliwosc leczenia a o przyjmowaniu jakichkolwiek pigułek nie chce słuchać, uważa że poradzi sobie sama.

Podsunąłem dwie książki jak radzić sobie z depresją i nawet je przeczytała.

Nie ma swoich przyjaciół stąd tez nie ma z kim pogadać, zaproponowałem jej rozmowe z moim przyjacielem ktory przechodził dwa epizody depresji lecz odmówiła.

Była próba wspolnego wyjazdu wakacyjnego, taka forma odskoczni lecz nic to nie pomogło.

Wzięła ode mnie kartke z numerem infolinie dla ludzi z depresją i o dziwno nie wyrzucila jej od razu tylko nosi w portfelu.

Przypuszczam że samotna wyprowadzka by jej dobrze zrobiła lecz boje sie iż tak już zostanie na stałe bo uzna że jej sie poprawiło i tak musi zostać.

Przed obecną sytuacją mieliśmy normalne życie, bez kłótni bez kredytu, na swoim, bez stresu w pełnym zdrowiu z dużą poduszką finansową na kilka lat. Znamy się od zawsze i dobrze nam razem było (przynajmniej w moim odczuciu) , w związku od 12 lat.

Nie wiem co robić dalej, nie oczekuje sugestii, chciałem się tylko wyżalić.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Pokaż więcej komentarzy (37)

Inspirator

w Hydepark

5piorunów

Mam rozterki odnośnie swojej orientacji seksualnej czy jestem gejem.

Mój przebieg wynosi: 1 i było to w liceum. Ostatni seks miałem w klasie maturalnej z kobietą.Poza nią z żadną nie udało mi się. Na studiach jak spodobała mi się jedna dziewczyna i pokazałem jej media społecznościowe to wszyscy mówili"przecież to chłopak". Minęły lata i zauważyłem, że trans dziewczyny mi się podobają gdy widzę na portalach randkowych. Znajomi mówią, że to gejowe i to zawsze będzie chłop. Już nie wiem czy to objaw desperacji czy serio jestem gejem.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @mles

Gruba ryba9piorunów

Jak nie masz jachtu, to zwykły pedał jesteś.

GURU2piorunów

Kapitan Bomba tez ostatni raz pukal w technikum...

Pokaż więcej komentarzy (12)

Inspirator

w Hydepark

269piorunów

Ehhh... napiszę to Wam bo z nikim irl nie mogę porozmawiać.

Od prawie roku staramy się z żoną o dziecko. Udało się raz w zeszłe lato ale poroniła we wrześniu. Mimo, że już w 6 tygodniu to długo po tym dochodziła do siebie. W styczniu udało się nam po raz kolejny. Pierwszy trymestr za nami, żona super ucieszona, ja bardziej chyba przerażony wyzwaniem jakie nas czeka ale też podekscytowany. Dzisiaj byliśmy na pierwszym usg i okazało się, że od miesiąca jest martwe.

W życiu nie widzialem jej tak zdruzgotanej. Mi też jest ku⁎⁎⁎⁎ko smutno.

Jesteśmy pod 40', czas nam się kończy. Żona jest po ciężkiej chorobie (stąd tak późno się zabieramy) a ciąża to dla niej spore ryzyko.

Nie wiem czy mamy jeszcze siłę probować.

NOŻ K⁎⁎WA MAĆ!!!

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Inspirator3piorunów

@hejtoanonim popisuje sie obiema rekami pod tym co napisała @GazelkaFarelka.

Gin zony nawet twierdził ze z jego obserwacji te statystyki ( dla pierwszego trymestru) sa duzo wyższe. To wlasnie z tego powodu od zawsze byla zasada aby nie chcwalic sie tak wczesna ciąża. Nawet kiedyś mielismy mocno wieczorną rozmowe ze znajomymi na rodzinnym wyjezdzie pod namioty, gdzie okazalo sie ze na 8 rodz)in (wszyscy z 2-ka dzieci) tylko jednej nie spotkała taka sytuacja.

Większość przy pierwszym, brat przy drugim, kuzyni "byli" juz w trzeciej ciazy. Nam gin tes powiedzial ze z dwojga zlego dobrze ze wada byla na tyle duza ze sam zarodek obumarł. Najgorzej maja teraz ci ktorym kaze sie trzyma ciaze z wadami smiertelnymi. W kazdym razie z tego co pamietam to naciskajcie na badania zarodka - to wasza druga wiec chyba lekarz powinien to zaproponowac z automatu (ale pewnie roznie z tym bywa).

A przy kolejnej probie wyeliminujcie jak najwiecej czynnikow stresujqcych. Jak zona ma wkurzajaca prace to niech sprobuje janl zmienic, jezeli nie moze i stac was na utrate 20% jej wynagrodzenia to warto sie zastanowic nad L4 od psychiatry.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Osobistość2piorunów

Bardzo współczuję.
Zdecydowanie za mało mówi się o tym jak częsty to jest problem. Pomijam kwestie starania się, ale ilość samoistnych poronień jest olbrzymia, dotyka bardzo wielu kobiet. Doskonale wiem, że najbardziej frustrujący jest uciekający czas, bo po poronieniu organizm musi dojść do siebie i nie należy od razu starać się dalej. Pamiętajcie, że nie mieliście żadnego wpływu na to co się stało. I nie musi to przekreślać kolejnych ciąż.
Pewnie już to wiecie, ale koniecznie zróbcie testy genetyczne na trombofilie.

Pokaż więcej komentarzy (54)

Inspirator

w Hydepark

24piorunów

Czy mieliście równie po⁎⁎⁎⁎na akcje?

Kiedyś poznałem dziewczynę z bloku obok, umówiliśmy się może na 3 spotkania. Nic z tego nie wyszło.

Kilka tygodni później wracałem ze spotkania alkoteamu na wewnętrznym gpsie... Była jakoś 3 w nocy. Pomylilem klatki i zamiast iść do siebie, to poszedłem do niej.

Nie dzwoniłem, nie pukałem. Tylko...

...

...

...

Tylko...

Pozostawiłem jej wielkiego balasa morderce na wycieraczce...

Zamknąłem drzwi wewnętrzne i hala parkingowa wróciłem do siebie...

Wejście na 5 piętro (mimo windy) trwało dobrą godzinę....

Na drugi dzień, po walnieciu klina. Zdałem sobie sprawę, co ja odjebalem...

Do tej pory się nikomu nie przyznałem.

Aniu, jeśli jakimkolwiek sposobem to czytasz. To wybacz.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Kosmonauta6piorunów

Zastanawia mnie jedno - taki twardy stolec, że podcierać nie trzeba było? Czy może jakiś papier czy chusteczki nosi zawsze ze sobą i śladów zostało więcej? A może po prostu gacie brudne? Bo brudnych gaci i odparzonego dupska jest taki prank imo niewarty, ale może ja mam za mało (ziobro) doświadczenia w sraniu na wycieraczki.

Fanatyk2piorunów

XD

Ta Ania to musiała mieć wtedy ciężko dzień i niezłego mindfucka do końca życia.

Wstajesz rano, szykujesz się do pracy. Otwierasz drzwi, najpierw obrywają nozdrza fekalnym odorem a potem czysciutkim sandalkiem wdeptujesz w gówno a to wszystko gdy jeszcze połowa ciała jest w domu. No zjebany dzień jak nic XD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Inspirator

w Hydepark

118piorunów

Kurde, nigdy nie dzieliłem się nigdzie tą historią, a ona zawsze do mnie wraca 10 kwietnia.

Większość ludzi, która miała więcej niż 10 lat 10 kwietnia 2010 roku, myśli tego dnia o tym jak wyglądał tamten dzień. O ludziach, ich twarzach, o wiadomościach, odwołanych wydarzeniach, ciszy.

A ja (XD) przypominam sobie że moja ówczesna dziewczyna zrobiła mi wtedy najlepszą gałę w moim życiu XD

Przyjechałem wtedy do niej na weekend, miała duży dom na przedmieściach. Obudziliśmy się rano i typka bez słowa zabrała się do roboty tak perfekcyjnie, że do dziś jestem jej za to wdzięczny, bo nie każdy coś takiego w życiu dostaje. Jak już było po wszystkim, to żeby ochłonąć musiałem wyjść na balkon zapalić fajka i próbowałem ogarnąć co się właśnie wydarzyło. Pamiętam że jak to ogarniała, to z dołu coś tam było poruszenie jej starych słychać, ale mózg miałem w trybie skupienia na tym jednym bodźcu i prób by nie zapomnieć o utrzymywaniu funkcji życiowych. Jak stałem na tym balkonie, to ona krzyknęła w pewnej chwili "JEZU KACZYŃSKI SIE ZABIŁ W SAMOLOCIE", a ja tylko powiedziałem "łał" i dalej patrzyłem w dal.

Jak wróciłem do miasta, to wszyscy na około smutni, poważni, zadumani, wszędzie cicho, a ja ciągle w szoku i czując się najlepiej w życiu XD

Także dla 99% Polaków ten dzień to dzień zadumy, a dla mnie przypomnienie peak momentu mojej seksualnej młodości XD

Tak tylko chciałem to z siebie wywalić, bo nigdy nikomu tego nie opowiadałem, a w sumie wydaje mi się zabawną anegdotką.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Osobistość1piorunów

Ja miałem wtedy 11 lat i jedyny sposób w jaki to odczułem to że gdy przyszedłem do szkoły to na 2 albo 3 lekcji był apel z minutą ciszy i inne takie. Potem jak gdyby nigdy nic wróciliśmy na lekcje, a potem ze szkoły do domu przed kompa grać w Minecrafta i tyle xD. Nie interesowało mnie to, może jedynie potem jak się zaczęły pojawiać memy z brzozą itp xd.

Fenomen1piorunów

@hejtoanonim Ech, chyba każdy ma tego typu wspomnienie z jakiegoś okresu życia. :face_with_rolling_eyes:

Komentuję, żebyście nie myśleli, że to ja opowiadałem tę historię ukryty za anonimowym kontem. 😆

Pokaż więcej komentarzy (21)

Inspirator

w Hydepark

61piorunów

Hej, moja dziewczyna jest w kryzysowej sytuacji... Potrzebujemy pomocy, choć nawet nie wiem sam gdzie jej szukać.

Otóż moja dziewczyna od 4,5 tygodnia znajduje się w szpitalu psychiatrycznym. Jest to jej ósmy pobyt w tego typu ośrodku. Praktycznie zawsze trafiała tam z powodu sytuacji rodzinnej, a mianowicie była torturowana psychicznie przez jej własnych rodziców. Bagatelizowanie prób samobójczych, umniejszanie osiągnięciom na rzecz nauki, ignorowanie problemów, dotykanie jej samej oraz jej brata, szantażowanie, ograniczanie kontaktów z koleżankami oraz ze mną, zakazywanie wykonywania najprostszych czynności w domu, a nawet zamykanie ją w domu to była codzienność. Tym razem trafiła tam, ponieważ jej matka szantażowała ją abym pokazał jej rodzicielce swój dowód osobisty. Zaczęły się bić, toteż jej stara zadzwoniła na policję. Nazajutrz trafiła do szpitala i od tej pory tam przebywa.

Moja dziewczyna czuje ogromny wstręt do swoich rodziców i kiedy tylko ich widzi w szpitalu to ogarniają ją myśli aby ich zabić. Matka przez całe życie stosowała pasywną agresję w jej stronę, ojciec natomiast był służalczy wobec swojej żony jak pies i miał gdzieś co córka powie, dopóki jego żona tego nie poprze. Na żadnego z opiekunów nie miała co liczyć, nawet przytulić się do nich nie mogła, bo ich wymówką było to, że nie mają czasu. Mimo, iż matka jest bezrobotna, ojciec natomiast po powrocie z pracy nie miał żadnych obowiązków. Niekiedy jej własna stara wycierała swoją głowę o szyję oraz klatkę piersiową mojej dziewczyny, a także dotykała ją po pośladkach, ojciec natomiast wcale nie reagował, ewentualnie mówił, że mama żartowała i/lub również ma prawo się zezłościć. Kiedy moja dziewczyna pisała na WhatsAppie swoim starym, że chce się zabić, odpisywali jej emotkami i śmiali się z tego, co pisze lub tłumaczyli się tym, iż świat nie kręci się wokół niej, i że ich też może kiedyś zabraknąć. Odnośnie mnie mówili, iż będę ją przywiązywał do kaloryfera i głodził. Od zawsze były z nimi problemy, ale ostatnie 5 lat wspomina najgorzej.

Dlatego też ona nie chce z nimi mieszkać. Problem w tym, że każdy wariant alternatywnego miejsca zamieszkania napawa ją strachem. Może ona trafić do ośrodka dla ofiar przemocy domowej, jednak może przebywać tam maksymalnie 3 miesiące, no i też rzekomo strasznie kładą tam nacisk na szukanie pracy. Moja dziewczyna miała dzisiaj rozmowę telefoniczną z dyrektorką tej placówki. Na pytanie czy ona jest zdolna do pracy, odpowiedziała, że musi się zastanowić, a tamta zaczęła pi⁎⁎⁎⁎lić, że "skoro pani tak mówi, to zakładam, że nie jest pani zdolna do pracy". Na odchodne jeszcze rzuciła tekstem "witamy w świecie dorosłych". Może jeszcze trafić do domu dziadków lub z powrotem do rodziców, ale te opcje są absolutnie nie do przyjęcia ze względu na negatywne wspomnienia związane z tymi osobami. Każdy członek rodzeństwa jej rodziców jest albo za granicą, albo jest pokłócony z nimi. Nie chcę nawet myśleć, że po tych 3 miesiącach spędzonych w tym ośrodku zostanie wyrzucona na bruk. Jeżeli chodzi o edukację, to jest w klasie maturalnej i ma średnie wykształcenie, jednak nie jest w stanie pisać matury na ten moment (nauczyciele ją przepuścili mają na uwadze to, iż nie może uczestniczyć w lekcjach w chwili obecnej). Miała iść na studia i bardzo chce to zrobić, ale niestety nie jest to na tę chwilę możliwe.

Podczas pobytu miała robione różnorakie badania, wobec czego ma stwierdzony autyzm (jednakże na tę chwilę nie wiadomo jeszcze nic odnośnie dokładnej jego postaci), ADHD i CPTSD. Czy te wyniki wystarczą do uzyskania jakiegoś mieszkania socjalnego, zapomogi lub innej formy wsparcia? Moja dziewczyna codziennie ma rozmowy z lekarzami, psychologami oraz z pracownicą socjalną, lecz owa mówi, iż na razie nie widzi innego wyjścia niż ośrodek. Nie ma żadnego członka rodziny, rodziców, dziadków, którzy by jej pomogli. Teoretycznie mógłbym ją przygarnąć do siebie, jednakże mieszkam od niej ponad 300 km w linii prostej, w dodatku na wsi, nie stać nas na tak skomplikowane procesy logistyczne, a nasz dom jest za mały, aby pomieścić jeszcze jedną osobę. Gdyby to ode mnie zależało, to zrobiłbym to od razu... Bardzo ją kocham i strasznie mi zależy na lepszym jutrze dla niej. Nie zrobiła absolutnie niczego, aby być tak potraktowaną przez los. Jest jeszcze jakieś inne wyjście? Bardzo prosimy o pomoc, ja oraz ona.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Gruba ryba3piorunów

@hejtoanonim a co Ci doradzają twoi najbliżsi?
- co mówią twoi rodzice?
- co doradza rodzeństwo?
- co na ten temat radzą przyjaciele?

Fenomen0piorunów

@hejtoanonim ja pi⁎⁎⁎⁎lę stary, to jest sprawa życia i śmierci, więc angażuj swoich rodziców i przyjaciół i zabieraj ją stamtąd. Musicie ją stamtąd zabrać, a jak pieprzysz, że "Twój dom jest za mały na jeszcze jedną osobę" w sytuacji zagrożenia życia, to pomyśl jakie będziesz miał wyrzuty sumienia jak dziewczyna się huśtnie. Wasz pierwszy priorytet to jest usunięcie jej z tamtego środowiska - nie wiem czy macie razem mieszkać w pokoju, czy coś wynająć, czy co, ale nie może to być kontynuowane tak jak jest. Jak ja bym to widział:

* zabranie jej z obecnego środowiska,

* odcięcie się od rodziców, nie mogą wiedzieć gdzie córka mieszka

* kontakty z rodzicami tylko na córki wyłącznych zasadach z Twoim udziałem i obecnością

* jakieś awaryjne lokum, albo mieszkanie razem albo wynajęcie czegoś na czas ustabilizowania sytuacji

* praca/matura wedle potrzeb, najpierw muszą być pieniążki na życie, a potem można myśleć o edukacji i rozwoju.

ps. jak ja byłem w liceum, czy na studiach to się spało po namiotach i po chatach w dziesięciu i nikt nie narzekał, więc się przemęczycie. Jej rodzice wykorzystują to, że jest zależna od nich, więc musicie im tę moc zabrać. Będzie bolało, a matka na pewno będzie robić problemy, więc się szykujcie. Powodzenia.

Pokaż więcej komentarzy (70)

Inspirator

w Hydepark

18piorunów

Cześć.

Chciałem się was spytać, czy znacnacie może dobrego psychiatrę z okolic Poznania bądź Gorzowa Wielkopolskiego pracującego z osobami, które wyszły z uzależnia od narkotyków.

Chodzi tutaj głóqnie o możliwość swobodnej rozmowy ze specjalistą. Wiem, że czasami gdy przewija się temat narkotyków powoduje on rożne reakcje u lekarzy.

Z góry dziękuję za jakiekolwiek namiary.

---

ID: _dca06280f8b835b9

Link:https://hejtoanonim.pl/re/dca06280f8b835b9

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Inspirator0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (8)