Tu OP.
@Shivaa generalnie jeśli chodzi o leki to jestem na LAI/depot - dla niewtajemniczonych dostaję lek domięśniowo raz na i tutaj różnie jest dla różnych leków 2-tygodnie, miesiąc, 3 miesiące lub 6 miesięcy. Podobnie niektóre osoby starsze (w PL jest to refundowane tylko dla kobiet) dostają leki na osteoporozę/osteopenię. U nas niestety system jest zepsuty i po 1. epizodzie nie można dostać takich leków.
A co do mnie to już kilka dobrych lat nie miałem żadnego epizodu, o lekach (tych które biorę np. na sen) nigdy nie zapomniałem.
Ostatni epizod miałem po energetykach, tak w rozmowie ze znajomymi (tacy fajni znajomi) wyszło, że nigdy ich nie piłem to pojawiła się od razu sugestia: "to musisz, ale to musisz spróbować" no i wypłukałem leki z organizmu i choroba wróciła...
Co do pracy, wiadomo to dowód anegdotyczny, ale z tą chorobą znam człowieka, który serwisuje bankomaty (już parę dobrych lat), moja dobra znajoma pracuje jako technik weterynarii, inna znajoma jako aptekarka (jest po policealnej farmaceutycznej).
Dziękuję za serduszko, :3
---
Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.
OP Tutaj.
Dziękuję za pozytywne komentarze. No skill set jest jaki jest, nie wpisywałem technologii z którymi nie pracowałem. Jakiś czas rozwijałem też dużą (miliony pobrań) aplikację na Androida, ale tego było raptem kilkanaście godzin w tygodniu (tyle, że stawka dobra).
Co do korepetycji, to udzielałem ich paru osobą, które ze mną studiowały i wyglądało to ok. Wiadomo dzieci/młodzież (tutaj celowałbym w dawne gimnazjum wiekowo) no i licea/technika, wiadomo studenci też czasami potrzebują korków.
Plus, zasugerował mi kolega, żebym postarał się zostać w charakterze doktoranta na uczelni, tutaj jest paru akademików, którzy dorabiają też jako nauczyciele w szkołach, ale wiadomo też, że to czasowo wymagające, ale jak to mówią - "bez pracy, nie ma kołaczy".
---
Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.
@hejtoanonim możesz zostać nauczycielem, chorobę psychiczną już masz więc wszystko na miejscu. :P
Żartuję oczywiście ale ostatnio sobie gadaliśmy i jedna babka mówiła że masa nauczycieli leczy się psychiatrycznie przez to wszystko co się dzieje w szkołach.
