Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

hejtoanonimInspirator

Dołączył/a:

  • 35 wpisów
  • 31 komentarzy
  • 6 obserwujących
Hydeparkanonimowehejtowyznania Jakby tu zacząć, początki są zawsze najtrudniejsze. Od ponad dekady choruję na schizofrenię
Inspirator0piorunów

Tu OP.

@Shivaa generalnie jeśli chodzi o leki to jestem na LAI/depot - dla niewtajemniczonych dostaję lek domięśniowo raz na i tutaj różnie jest dla różnych leków 2-tygodnie, miesiąc, 3 miesiące lub 6 miesięcy. Podobnie niektóre osoby starsze (w PL jest to refundowane tylko dla kobiet) dostają leki na osteoporozę/osteopenię. U nas niestety system jest zepsuty i po 1. epizodzie nie można dostać takich leków.

A co do mnie to już kilka dobrych lat nie miałem żadnego epizodu, o lekach (tych które biorę np. na sen) nigdy nie zapomniałem.

Ostatni epizod miałem po energetykach, tak w rozmowie ze znajomymi (tacy fajni znajomi) wyszło, że nigdy ich nie piłem to pojawiła się od razu sugestia: "to musisz, ale to musisz spróbować" no i wypłukałem leki z organizmu i choroba wróciła...

Co do pracy, wiadomo to dowód anegdotyczny, ale z tą chorobą znam człowieka, który serwisuje bankomaty (już parę dobrych lat), moja dobra znajoma pracuje jako technik weterynarii, inna znajoma jako aptekarka (jest po policealnej farmaceutycznej).

Dziękuję za serduszko, :3

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator3piorunów

OP Tutaj.

Dziękuję za pozytywne komentarze. No skill set jest jaki jest, nie wpisywałem technologii z którymi nie pracowałem. Jakiś czas rozwijałem też dużą (miliony pobrań) aplikację na Androida, ale tego było raptem kilkanaście godzin w tygodniu (tyle, że stawka dobra).

Co do korepetycji, to udzielałem ich paru osobą, które ze mną studiowały i wyglądało to ok. Wiadomo dzieci/młodzież (tutaj celowałbym w dawne gimnazjum wiekowo) no i licea/technika, wiadomo studenci też czasami potrzebują korków.

Plus, zasugerował mi kolega, żebym postarał się zostać w charakterze doktoranta na uczelni, tutaj jest paru akademików, którzy dorabiają też jako nauczyciele w szkołach, ale wiadomo też, że to czasowo wymagające, ale jak to mówią - "bez pracy, nie ma kołaczy".

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

GURU3piorunów

@hejtoanonim możesz zostać nauczycielem, chorobę psychiczną już masz więc wszystko na miejscu. :P

Żartuję oczywiście ale ostatnio sobie gadaliśmy i jedna babka mówiła że masa nauczycieli leczy się psychiatrycznie przez to wszystko co się dzieje w szkołach.

Hydeparkanonimowehejtowyznania Ziomki, dajcie plusa na pocieszenie, bo życie mi pokazuje jakim otworem stoi do człowieka. Od
Inspirator0piorunów

Tu tez takie same wysrywy jak na wykopie? ja pi⁎⁎⁎⁎le hahah

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator2piorunów

@DKK Nie kłamie, bo całą historię znalazłem na jej koncie na facebooku. Ot, tworzyła wypowiedź na messengerze sama do siebie, jakby pisała pamiętnik, lub posta do wyżalenia komuś na forum.

Dowiedziałem się nie wprost, nie prosto w oczy.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator0piorunów

@Cinkciarz W jakim celu? Na razie chciałbym pozostać anonimowy.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Fenomen0piorunów

@hejtoanonim muszę poznać nieco więcej detali z twojego CV, być może mógłbym ci pomóc z pracą. Możesz sobie założyć nowe konto, ale na interview i tak nie będziesz anonimowy. Nie bój nic.

Inspirator8piorunów

@GazelkaFarelka oj nie masz grubo racji, bo patrzysz wyjątkowo wybiórczo i wysnuwasz wnioski na podstawie niepełnych informacji. I chętnie odpowiem, by trochę ten mrok rozjaśnić.

W chałupie dział się chłód, nie było agresji słownej czy fizycznej z żadnej ze stron - ja byłem ugodzony brakiem lojalności, żona całą sytuacją. Przy pierwszym ultimatum "wyprowadzkowym" powiedziała, że nie widzi tego dalej między nami, ale na razie, póki mieszkamy razem traktujemy się po koleżeńsku, by córka sytuację jak najmniej odczuła. Moje wielokrotne propozycje, by ratować całość np. terapią małżeńską spotykały się z odmowami "ja nie potrzebuję terapii", "nie mamy pieniędzy", "Ty pójdź sam na terapię" (bo rzekomo widziała u mnie depresję, co samo w sobie jest śmieszne, biorąc pod uwagę całokształt sytuacji).

Moja pierwsza-była z dzieckiem owszem, odeszła, ale... po tym jak trzy razy rzucała we mnie pierścionkiem zaręczynowym (nie mieliśmy ślubu, ale byliśmy zaręczeni), który ja trzy razy jej oddawałem przepraszając za nie swoje winy - i grożąc, że odejdzie z dzieckiem - aż któregoś razu, zmęczony w c⁎⁎j ogółem powiedziałem w końcu "ok. Jak chcesz odejść to odchodź." No i poszła. Co było powodem konfliktów? Od parunastu lat miała bulimię, której baardzo się wstydziła, która bardzo jej przeszkadzała, ale nie potrafiła sobie z nią poradzić. Ja wchodziłem w ten związek wiedząc o tym, z myślą gówniarza "ja ją naprawię xD". Skutkiem swoich zachowań oszukiwała finansowo, stosowała przemoc psychiczną itp.

Ja wiem, że życie samotnej matki nie jest creme de la creme. I myślę, że żona też doskonale wie. Ale od też wczoraj wiem, że to nie był zwykły skok w bok, by odregować stres w domu - ot, żona miała nadzieję, że sobie z typem poukłada nowe życie. "zakochałam się", mieli poważną rozmowę co do przyszłości swojego związku, ale bez konkretnych ustaleń, bo typ też ma żonę, dziecko, zobowiązania. Nawet rozważał zakończenie romansu, przez co żona ostatnio chodziła jak struta, zrozpaczona, z "lękiem przed utratą relacji".

A ja głupi myślałem, że przejmuje się sytuacją w domu xD I się na prośbę wyprowadziłem, by "odświeżyć atmosferę" xD.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

GURU1piorunów

@hejtoanonim Nie wspomniałeś o tym na początku, a to dosyć mocno zmienia postać rzeczy. Miałam rację w tym sensie, że powód musi być jakiś grubszy niż to opisałeś. Czyli taki, że żona chciała cię się pozbyć, bo się zakochała w innym. Reszta to nieistotne detale. Ten jej "ukochany" pewnie myśli, jak się teraz wymiksować, żeby jego żona się nie dowiedziała - tak coś czuję, że tak to się skończy. Pewnie typ myślał, że mają bezpieczny romansik bo oboje mają coś do stracenia i żadne nie ma interesu, żeby małżonek się dowiedział - no ale twoja żona uznała, że to jest wielka miłość dla której warto zostawić wszystko. Coś czuję, że przejedzie się mocno.

Przynajmniej masz teraz jasną sytuację. Już w zasadzie ciężko zbierać i ratować cokolwiek teraz, chodzić na jakieś terapie i tak dalej - nie po usłyszeniu, że ktoś cię nie kocha i kocha inną osobę. Znajdź robotę, nawet nie musi to być na początek idealna robota - ważne żeby coś chwycić, możesz w międzyczasie szukać czegoś lepszego. Musisz iść do przodu.

Fenomen2piorunów

@hejtoanonim Ja ci powiem, że żona prawdopodobnie kłamie, że to trwa tylko 2 miesiące. Oboje dorośli ludzie z rodzinami. Jebać partnerów, jebać dzieci, bo my zakochaliśmy się. Zachowanie 14 latkow. Masakra.

Inspirator9piorunów

Sorry za brak odpowiedzi, musiałem się w końcu przespać, bo nockę miałem nieprzespaną z nerwów - o zdradzie dowiedziałem się wczoraj wieczorem.

@Bylina_Rdestu Jak najbardziej, pomimo szukania pracy robiłem kursy, szkolenia DevOpsowe; mam konto na kodekloud.com i jechałem z tematem. Zrobiłem też w międzyczasie certyfikat CKA.

@Opornik tak, zacząłem już myśleć od jakiegoś czasu czy by nie zrobić przyśpieszonego kursu C+E z kwalifikacją zawodową, bo widzę, że lokalnie potrzebują kierowców - tudzież załapać się na wyjazdy za granicę. No, ale to ostatnie ograniczy kontakt z dzieckiem.

@Dzemik_Skrytozerca panie, w urzędzie pracy jestem od początku roku zarejestrowany i na starcie usłyszałem: wie pan, dla informatyków ofert nie mamy, niech pan śledzi naszą stronę i elo.

OLX, pracuj.pl i inne śledzę na bieżąco, CV dorabiałem kilkanaście razy - też konkretnie pod oferty (ale bez ściemniania).

@Sweet_acc_pr0sa Sądy rodzinne to takie k⁎⁎wy, w których facet ma na starcie przejebane. A facet wykształcony i zarabiający trochę więcej, podwójnie.

Na początku roku miałem rozprawę o podwyższenie alimentów na dziecko poprzedniej partnerki, sąd oczywiście wysłuchał, że jestem na bezrobociu od jakiegoś czasu, ale stwierdził, że w przeciągu poprzedniego roku miałem takie i takie średnie dochody na miesiąc, więc "ma pan spokojnie zdolność zarobkową" stuk, puk, koniec rozprawy, alimenty podniesione. Apelacja do sądu drugiej instancji (bo sąd I-wszej np. brał pod uwagę moją zdolność zarobkową, ale matki dziecka, której zarobki w ostatnich kilku latach wzrosły - już nie, oraz były inne błędy i pominięcia formalne sądu) poszła w okolicy lutego/marca, do teraz czekam na uruchomienie sprawy i rozpatrzenie, o wyroku nie wspominając.

Na ostatnim kontrakcie b2b, który trwał 6 miesięcy (to było ustalone z góry) zarobiłem więcej niż żona w ciągu roku, łącznie z dodatkami i premiami. Zatem byłaby pewnie powtórka rozrywki - ja wiem, nie ma pan pracy, pan szuka, ale pan uzdolniony, wykształcony, z doświadczeniem, pan zapłaci.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator14piorunów

@LaMo.zord

bo to tak nie działa :) Rozwód z orzeczeniem o winie nie wpływa na zwiększenie praw rodzicielskich (no, może jedynie działa gdy ktoś pije, bije czy sieje patologię).

To dwie różne sprawy. Orzeczenie o winie może skutkować jedynie tym, że żona nie może rościć o alimenty dla siebie.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

GURU0piorunów

@hejtoanonim cała ta idea alimentów na małżonka to jakiś chory pomysł.

Osobistość8piorunów

@Opornik to nie musi działać tylko przeciwko facetom. W sytuacji OPa gdzie żona zarabia na rodzinę i dopuszcza się zdrady, to ona może dostać winę, a OP alimenty. Historycznie oczywiście to częściej mąż utrzymywał żonę, którą zdradzał (sorry, takie statystyki), ale znam sprawy podobne do OPa, gdzie to była żona płaci po rozstaniu.

GURU9piorunów

@LaMo.zord A potem zdziwko że się ludzie nie żenią... Wszystko byle dojebać facetom.

Gruba ryba10piorunów

@Opornik zdziwiony?

Jak to tak, że żonie spadnie poziom życia?

Gruba ryba1piorunów

@hejtoanonim wiem, że to tak nie działa :smiley:

Natomiast daje to dodatkowy lewar przy orzekaniu praw do opieki nad dzieckiem.

Hydeparkanonimowehejtowyznania depresja #zalesie Po kilku miesiącach żona wkoncu przyznała mi rację że ma depresję.
Inspirator0piorunów

Miałem podobną sytuację z konkubiną z którą byłem 7 lat. Z dnia na dzień znaczne pogorszenie humoru, depresja, tajemnice, nagle bez powodu miała dużo nienawiści do mnie, zaczęła robić awantury z niczego, potem kilka dni dobrze i tak w kółko. Okazało się że mnie zdradza, w oczy kłamała mi że to nie prawda, jej przyjaciółki mi się wygadały

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator20piorunów

Z tego co napisałeś można wywnioskować, że depresja nie jest praprzyczyną problemów żony. Osoby w depresji raczej nie zachowują się w ten sposób, nie obwiniają najbliższych, nie planują zostawienia dzieci. Pomyślał bym o niedojrzałości emocjonalnej, o narcystycznych zaburzeniach osobowości na przykład, dla których depresja może być wtórna.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator7piorunów

może, jak odetniesz ją od środków finansowych to jej się depresja cofnie

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Fanatyk40piorunów

@hejtoanonim ano, dodatkowy problem zawsze pomaga w depresji - można się skupić na walce o przetrwanie finansowe zamiast przetrwanie egzystencjalne iks kurde de. Ten komentarz był oczywiście ironiczny.

Hydeparkanonimowehejtowyznania Ehhh... napiszę to Wam bo z nikim irl nie mogę porozmawiać. Od prawie roku staramy się z
Inspirator3piorunów

@hejtoanonim popisuje sie obiema rekami pod tym co napisała @GazelkaFarelka.

Gin zony nawet twierdził ze z jego obserwacji te statystyki ( dla pierwszego trymestru) sa duzo wyższe. To wlasnie z tego powodu od zawsze byla zasada aby nie chcwalic sie tak wczesna ciąża. Nawet kiedyś mielismy mocno wieczorną rozmowe ze znajomymi na rodzinnym wyjezdzie pod namioty, gdzie okazalo sie ze na 8 rodz)in (wszyscy z 2-ka dzieci) tylko jednej nie spotkała taka sytuacja.

Większość przy pierwszym, brat przy drugim, kuzyni "byli" juz w trzeciej ciazy. Nam gin tes powiedzial ze z dwojga zlego dobrze ze wada byla na tyle duza ze sam zarodek obumarł. Najgorzej maja teraz ci ktorym kaze sie trzyma ciaze z wadami smiertelnymi. W kazdym razie z tego co pamietam to naciskajcie na badania zarodka - to wasza druga wiec chyba lekarz powinien to zaproponowac z automatu (ale pewnie roznie z tym bywa).

A przy kolejnej probie wyeliminujcie jak najwiecej czynnikow stresujqcych. Jak zona ma wkurzajaca prace to niech sprobuje janl zmienic, jezeli nie moze i stac was na utrate 20% jej wynagrodzenia to warto sie zastanowic nad L4 od psychiatry.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Inspirator4piorunów

Przyjedźcie do Polski i zgłoście się do Pana profesora Krzysztofa Czajkowskiego w Warszawie. Kiedyś przyjmował na ul. Mariana Langiewicza 29 na samym rogu vis a vis żydowskiej ambasady.

Gość wyciąga tak beznadziejne przypadki i trudne sprawy, że pała mięknie. Jeśli da się coś zrobić to ogarnie. Jeśli nie da to przynajmniej będziecie wiedzieć na czym stoicie.

Tematy są trudne i tak czasochłonne, fhuj różnych badań a czas leci a jak piszesz macie 4 z przodu, to niczego nie przekreśla, ale każdy dzień jest na wagę złota.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator14piorunów

Marne to pocieszenie ale rozumiem co czujesz, aż za dobrze. Badanie prenatalnez serce nie bije l, szpital, wywołanie porodu, czas covidu i sprawy Izabeli do zmarła w szpitalu.

Też byliśmy już po 30 przed 40. Pocieszać żonę, zawieść ja do lekarza i potem na parkingu krzyk i płacz 2 nocne niebo.

Do tej pory mam w głowie jak pakowałem dla kuriera próbki do badań genetycznych żeby określić płeć, żeby był akt urodzenia martwego dziecka i żeby żona mogła skorzystać z skróconego macierzyńskiego (pół roku) zamiast tydzień L4 i do pracy. Wizyta w urzędzie żeby nadać imię martwemu dziecku... Telefony rodziny z gratulacjami bo już poszła informacja o ciąży...

Skorzystaliśmy z pomocy psychologa, 1 wizyta ale dużo dała. Ktoś z zewnątrz, na chłodno, specjalista. Robiliście wszystko co się dało, nie mieliście wpływu...

Ale potem dobry inny ginekolog, skierowanie na badania genetyczne, prywatne drogie, ale odnalazł się wadliwy gen u żony odpowiadający za krzepnięcie krwi. Lękiz kolejna ciąża trudna, na zastrzykach. I syn, potem kolejna już trochę lżejsza i kolejny syn.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk8piorunów

@Stashqo zatwierdzenia wymagają tylko wpisy, komentarze już nie. Ustaliliśmy, że w razie potrzeby (naruszenia zasad, zgłoszeń użytkowników, etc) komentarze będzie normalnie moderował @bojowonastawionaowca. Jeśli ktoś czuje się jakimś tekstem urażony, to trzeba pilnie koledze zgłaszać.

A co do powyższego komentarza to faktycznie komuś peron odjechał...

Gruba ryba7piorunów

@Furto zerknąlem na stronę anonimowych i zdaje się, że każdy komentarz/ wpis musi być zatwierdzony uprzednio przez moderatora. Ten wpis (nie wiem jak komentarz wyżej) zatwierdził @fonfi. Zakładam więc, że takie treści im pasują?

@hejtoanonim skurwysyństwo najwyższych lotów, aż czuć żółć i gorycz życiowych porażek, naprawdę winszuję ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba7piorunów

@hejtoanonim no mi dzieci dają szczęście.

Nawet kilkoro na świat sprowadziłem.

Twój komentarz ani smaczny, ani wnoszący cokolwiek.

Co do słabej genetyki to akurat u ciebie widzimy, ale co OP ma do tego? Nie wiem.

Inspirator40piorunów

Mój syn umarł w inkubatorze kilka godzin po porodzie. Końcówka 2 trymestru. W zeszłym roku, też się jeszcze do końca nie pozbierałem.

Powiedzieliśmy sobie że spróbujemy jeszcze ostatni raz IVF, ale równolegle zaczęliśmy zbierać papiery do kwalifikacji do adopcji.

Nie jesteś sam w tym.

Może głupio to zabrzmi pisząc z anonimowych, ale uważam że na takie tematy należy rozmawiać głośno. To są tragedie, przez które przechodzi mnóstwo ludzi. Kliniki leczenia niepłodności, w których byłem mają pełne obłożenie, nie tylko w Polsce. Nie ma w tym nic czego należałoby się wstydzić.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator13piorunów

Trzymajcie się tam! Nic mądrego powiedzieć nie można poza tym, że super że macie siebie. Wspierajcie się i będzie dobrze nawet jeśli miało by się nie udać.

Nadzieja też taka, że może bez oczekiwań będzie łatwiej o niespodziankę.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Hydeparkanonimowehejtowyznania Czy mieliście równie po⁎⁎⁎⁎na akcje? Kiedyś poznałem dziewczynę z bloku obok, umówiliśmy
Inspirator5piorunów

Ja, raz...

Byłem przedstawicielem.. chodziłam po domach i będąc kiedyś na wyjeździe w Kołobrzegu, po zjedzeniu wcześniej ostrej pizzy.

Dorwała mnie turbo sraka.

Miasta nie znalam, jakieś osiedle wieżowców. Nie wejde do kogoś do mieszkania się złamać to musiałam iść na najwyższe piętro tam gdzie już winda nie dojeżdża i postawiłam na wcześniej zawinięte ulotki i gazety turbo srake. Długo walczyłam....

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Hydeparkanonimowehejtowyznania Hej, moja dziewczyna jest w kryzysowej sytuacji... Potrzebujemy pomocy, choć nawet nie wiem sam
Inspirator0piorunów

@Zapster Nie rozumiem, na c⁎⁎j ty mnie wyzywasz? Nie mam w prawdziwym życiu nikogo, kto by mógł spróbować chociaż odrobinę mnie nakierować, toteż chciałem spróbować tutaj. To, że nie spotkałem się z nią irl nie znaczy, że jej nie widziałem - codziennie rozmawiamy ze sobą przez Messengera na kamerce. Atencja mi nie jest potrzebna, co z nią niby mam zrobić, zresztą, skoro poprawna stylistyka komentarza jest dla ciebie powodem, aby myśleć, iż baituję, to nie mam pytań. Jasne, mogę pisać jak każdy zoomer i dzieciak, czyli bez polskich znaków, wstawiając co drugie słowo angielskie wyrażenie, ale po co?

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator1piorunów

@WatluszPierwszy Szczerze powiedziawszy, to takim najbardziej dosadnym dowodem są głosówki z ukrycia przedstawiające kłótnie jej rodziców i krzyki na brata, a także wiadomości na WhatsAppie, na których każda próba wołania o pomoc jest bagatelizowana. Wszędzie się prsejawia pasywna, słowna, a niekiedy nawet fizyczna agresja, głównie ze strony matki wobec reszty członków rodziny. Widziałem też screeny z rozmów z jej koleżankami, na których było pisane to samo. Teraz się dowiedziałem, że w bursie nie można zostawać m.in. na wakacje, w wielu przypadkach również w weekendy... Ona powiedziała mi natomiast, że jeszcze zagada z pracownicą socjalną, a po tonie głosu podejrzewam, że coraz bardziej się przekonuje do tego ośrodka dla ofiar przemocy domowej. Nie stresuje się już tak wizją znalezienia pracy bez matury w tak młodym wieku, a przynajmniej tak mi się póki co wydaje. W szpitalu natomiast prawie codziennie rozmawia z lekarzem prowadzącym, psychologiem i pracownicą socjalną właśnie między innymi w sprawie ustalenia lokum.

@Fafalala No właśnie się zdarzało, że uciekała z domu przez zachowanie jej rodziców wobec niej samej. Mówiła mi jednak, iż nie spotkała się z żadną osobą, przy której czułaby podobne odczucia, stres i frustrację, co przy swoich starych. Powiedziała mi, że zaalarmowała lekarza o tym dotykaniu, jednak nie wiem, co on dalej w tej kwestii zrobił. Wiem natomiast, że któregoś dnia wezwał jej matkę na rozmowę. Spytał się, jaka atmosfera panuje w ich domu rodzinnym, na co tamta odpowiedziała "no normalna, jak u każdej normalnej rodziny". Poprosił ją o wytłumaczenie, co ona rozumie przez pojęcie "normalna rodzina", po czym matka się oburzyła, zaczęła krzyczeć i wyszła pisać skargę do szpitala. Przez ostatnie dni moja dziewczyna wysyłała screeny z wiadomościami typu "jeśli chcesz, aby ci coś przywieźć, odbieraj połączenia" albo "na nas już nie masz co liczyć", po czym i tak przyjeżdżali z jedzeniem, jednak tylko raz na tydzień. Ale wracając, być może po wyjściu ze szpitala dostanie takowe skierowanie, nie wiem akurat nic w tej kwestii. Nie wiem czy dzwoniła na policję odnośnie tego dotykania, jednak każda próba zadzwonienia na pomoc, czy to na telefon zaufania, czy do innej instytucji, kończyła się wyrywaniem telefonu z jej rąk i wciskaniem przez jej starych kitu, iż ma schizofrenię. To było ich wytłumaczenie przy każdej okazji tego typu. Gdy pierwszy raz natomiast poszła do szpitala psychiatrycznego jako dorosła osoba, nie stwierdzono u niej tego zaburzenia. Aktualnie, jako osoba dorosła przebywa tam drugi raz i ma robione badania.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator1piorunów

@ZohanTSW Ona jak najbardziej zdaje sobie sprawę, że jest zaburzona, ale rodzice nie potrafią jej okazać wsparcia, tylko pogarszają wszystko. Moja dziewczyna mi się zwierzała, że między innymi została wyrzucona z domu przez własną matkę w nocy, a na prośby ojca tamta mówiła "nie wpuszczaj jej, niech stoi na tym dworze i marznie" (wtedy też ojciec ten jeden raz uderzył swoją żonę w twarz przez te głupoty, które ona wygadywała), groziła jej, że zetnie jej włosy w nocy, bagatelizowała to, iż się tnie i wiele więcej. Rzekomo te wszystkie diagnozy mają zostać jej przedstawione w tym tygodniu, do tej pory miała robione jedynie badania. Nie mam natomiast pewności, czy na Messengerze można oszukiwać. Widziałem jej zdjęcia, rozmawialiśmy zarówno na Messengerze, jak i na Discordzie, nie ma mowy, aby to wszystko było wygenerowane.

Poza tym, przed chwilą do mnie zadzwoniła z wieścią, iż pojawiła się propozycja mieszkania w bursie. Jednakże, wydaje mi się, aby zamieszkać w takowej, musi kontynuować edukację. Zaproponowałem jej, aby poczytała o jakiejś szkole policealnej, na co ona się zgodziła, sama wierzy, że jest nadzieja. Nigdy również mnie nie prosiła, abym ją wsparł finansowo.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator2piorunów

Wierzę, że to nie jest scam, ponieważ wielokrotnie dzieliła się ze mną wiadomościami, głosówkami i nagraniami z ukrycia. Wiem też, ile czasu przebywa w szpitalu, bo codziennie rozmawiamy ze sobą na kamerce. Nie spotkaliśmy się jednak irl, bo żadne z nas nie ma na tę chwilę możliwości. Lekarze i psycholodzy jej powiedzieli, że te pobyty są spowodowane wyłącznie zachowaniem jej rodziców, a te ataki w postaci rozpaczy, ewentualnych bójek są odpowiedzią na ich zaczepki i wywoływanie stresu. Na oddziale, w którym ona jest znajduje się 18 osób płci żeńskiej i przypuszczam, że tyle samo męskiej. Nigdy nie byłem w szpitalu psychiatrycznym, a ona prawie zawsze przebywała w tym samym zakładzie.

Zdaję sobie sprawę, że opisałem zaledwie fragment jej życia, a na wymienienie w zrozumiały sposób wszystkiego, co ją w życiu spotkało nie starczyłoby mi tygodnia. Odnoszę wrażenie, iż przez ich postępowanie stała się strasznie niesamodzielna, dlatego chcę dla niej poszukać jak najlepszego rozwiązania, na które mnie stać, aby mogła się rozwinąć. Wiem, że to jest ogromna odległość i nie mam szczegółowego wglądu w jej sprawy, ale nie mam również podstaw, aby podawać w wątpliwość jej zeznania. Mówimy o sobie wszystko, wiem jak wygląda, znam jej personalia, wyniki testu IQ, miejsce zamieszkania i wiele poufnych informacji, toteż tym bardziej wierzę w to co ona mówi. Staram się wytłumaczyć jej, że mimo początkowej przykrej rozmowy telefonicznej mojej dziewczyny z dyrektorką ośrodka dla ofiar przemocy domowej, znajdą się również ludzie, którzy pomogą jej ogarnąć sprawy zatrudnienia.

Nie mam powodów aby trollować, bo mija się to z celem. Mi naprawdę na niej zależy, ale przez odległość mogę być z nią jedynie w telefonie. Oczywiście nie traktuję też was jako psychologów ani ludzi od wszystkiego, a jeżeli odnieśliście takie wrażenie, to bardzo was przepraszam. Zwyczajnie się o nią boję.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Inspirator6piorunów

Otóż właśnie dążymy do tego, aby odciąć się od jej rodziców - zarówno ja, jak i ona mamy poblokowanych rodziców gdzie się tylko da; moja dziewczyna nie chce rozmawiać z nimi przez komórkę, nawet jeśli pielęgniarka przyjdzie z telefonem powiadomić, że oni dzwonią. Ona nawet nie myśli o powrocie do domu; już samo zobaczenie rodziców w szpitalu (co prawda bez interakcji) ją mocno zestresowało, obrzydziło i spowodowało nawrót tych myśli o zabiciu ich. I tak, jesteśmy młodymi ludźmi - pełnoletnimi, aczkolwiek wciąż przed dwudziestką. Mi jest również ciężko pojąć jej sytuację, bo w grę wchodzi ogromna odległość (ponad 300 km w linii prostej, sąsiednie województwa, nigdy nie mieliśmy nawet okazji zobaczyć się irl), a zarówno ja, jak i ona nie mieszkamy w Warszawie ani innym dużym mieście wojewódzkim. Zrzutka natomiast wydaje mi się (bo z nią jeszcze o tym nie rozmawiałem) ryzykownym przedsięwzięciem, nie wiem co prawda co ona o tym sądzi. Z tych wszystkich wyjść ten ośrodek wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem, przynajmniej na razie. Z dyrektorką tego ośrodka ma negatywne przeżycia, aczkolwiek wierzę, iż reszta kadry jej pomoże znaleźć pracę, jednak może ona zostać się tam jedynie 3 miesiące, a ten czas nie pozwoli na wyleczenie ran zadawanych przez ponad 18 lat. Ośrodek, do którego ma trafić nie znajduje się nawet w jej mieście wojewódzkim, które i tak już jest jednym z mniejszych w Polsce. Nie wiem też, czy diagnozy i inne dokumenty, które uzyska z tego szpitala upoważnią ją do jakiejś zapomogi lub mieszkania socjalnego. Dziewczyna nigdy nie miała okazji pracować, a jej rodzice to tacy idioci, że nie pozwalali jej nawet zmiksować truskawek w blenderze, bo próbowali jej wmówić, iż zepsuje nimi ostrze. Takie głupoty z ich ust to chleb powszedni w jej domu. Nie chcieli jej nawet wykupić doładowania na telefon za 40 zł, bo według nich 100 GB internetu starczy na 10 lat. Wiem, bo pokazywała mi screeny z rozmowy na WhatsAppie. Całe życie była ograniczana, także w takim przypadku chyba tym bardziej będzie ciężko poszukać na już jakiejś pracy...

W każdym razie bardzo dziękuję za rady, próbowałem szukać pomocy na portalu ze śmiesznymi papieżami, ale spotkałem się tam tylko z jedną merytoryczną odpowiedzią, do tego prawie każdy wasz wpis zawiera więcej informacji niż cała nitka komentarzy na stronie na w.

P.S. Właśnie teraz do mnie zadzwoniła i powiedziała coś o mieszkaniu chronionym. Rzekomo pracownik socjalny jej powiedział, że takie coś nie jest na tę chwilę dostępne, ale ona rzekomo znalazła informacje zaprzeczające jej tezie. Nie wiem natomiast co dalej, ponieważ cała rozmowa trwała dwie minuty, a teraz poszła rozmawiać z psychologiem. W każdym razie, jeszcze raz dziękuję za rady.

P.P.S. Jednak są tylko dla mężczyzn.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Hydepark#anonimowehejtowyznania Cześć. Chciałem się was spytać, czy znacnacie może dobrego psychiatrę z okolic Poznania
Inspirator1piorunów

@boogie o tutaj

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Lider1piorunów

@hejtoanonim do 17 razy sztuka. Teraz rozumiem :slightly_smiling_face:

Lider0piorunów

Komentarz usunięty

Lider0piorunów

Komentarz usunięty

Inspirator0piorunów

Komentarz usunięty