@Zapiety brawo, pokrótce przybliżyłeś meritum sprawy. Od siebie dodam jako inżyniera po budownictwie (nie robiłem uprawnień) i zarazem spawalnik. Konstrukcja stalowa jak widzimy znajdowała się w przekroju skrzyniowym - żelbetowym. Generalnie konstrukcje żelbetowe projektuje się też na pewne klasy odporności ogniowej. W skrócie tą odporność można uzyskać poprzez zwiększenie otuliny betonowej - czyli grubość od lica do pierwszego pręta zbrojeniowego. Ta odporność ma zapewnić odpowiedni czas po jakim stal zacznie pod wpływem temperatury się uplastyczniać czyli tracić swoje właściwości. Pytanie więc - jak długo trwał pożar i jaka była temperatura.
Jeśli byłby to typowy most skrzyniowy to temperatura by zrobiła swoje - bowiem taki most jest sprężany. Tutaj skoro konstukcja stalowa była schowana pod tym żelbetem więc jakiś czas była chroniona od temperatury - znowu nie znamy czasu ani temperatury wewnątrz skrzyni, a z filmów to raczej widać że większość paliła się na płycie mostu, a nie na ścianach skrzyni.
Co do twardości to w obróbce cieplnej kluczowy jest tzw. Czas 8 - 5 czyli czas w jakim materiał zszedł z temperatury 800 C do 500 C - im krótszy czas tym większa twardość. Im większa twardość tym większa kruchość a z tym mniejsza udarność.
Jednak jeśli materiał zaczął płynąć a był poza cieżarem własnym mostu obciążony ciężarem pociągu stojącego na nim to faktycznie mogą się nadawać elementy konstrukcji do wymiany o ile jest to możliwe. Jutro podpytam kolegę które właśnie specjalizuje się w mostach kolejowych :slightly_smiling_face: