@GazelkaFarelka (piszę z konta tymczasowego na potrzeby odpowiedzi)
Najpierw żona pewnego dnia pogardliwie rzuciła "weź się kurwa ogarnij i pójdź do jakiejkolwiek pracy", przez co ja się wkurwiłem na nią, bo nie tak raczej spodziewałem się wsparcia od lojalnej (heh) żony i nastały ciche dni. Po jakimś czasie podbiła do mnie już z chłodnym nastawieniem i ultimatum (bo, jak się okazuje, nadstawianie szpary już się wtedy zaczęło), bym jak znajdę pracę, to się wyprowadził. A po dwóch tygodniach kolejne, z terminem dwutygodniowym.
A, no i dodam, że mieszkanie, w którym obecnie mieszkam jest oddalone jakieś 150m od domu i należy do rodziny żony, więc póki co nie ponoszę tam kosztów. No i mogę rano córkę do przedszkola odstawiać, kąpać ją wieczorem czy pójść na spacer w ciągu dnia.