Hejto.pl
Motyw strony
Dodaj post

sadamasinKoneser

Dołączył/a:

  • 6 wpisów
  • 309 komentarzy
  • 0 obserwujących
Hydepark"Kiedyś to były auta, teraz już takich nie robio. Teraz to siem tylko psujom"\ \ Zawsze mnie bawi ten
Koneser1piorunów

@SzubiDubiDU

> Wszystko się psuje, nie ważne czy stare czy nowe.

Mhm, tak sobie wmawiaj byczku, na pewno to cacko psuło się tak samo często 25 lat temu xD Ale dobrze, potrzebujesz racjonalizacji pakowania w to czasu i pieniędzy i fajnie. Nawet zazdroszczę.

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa czyje tu musi być na wierzchu xD żyjcie sobie w fantazji ze wszystko kiedyś było lepsze, ale zostawcie to dla siebie, bo przykro się na to patrzy

Gruba ryba0piorunów

@sadamasin mmm subiektywny argument mój ulubiony bo twoje musi być na wierzchu ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Prowadziłem 8 lat warsztat, porównując Volvo z 1990 z Volvo z 2026 to nowsze w okresie pierwszych 7-9lat będzie wymagało napraw (nie wymian eksploatacyjnych) za dziesiątki tysięcy bo od 2015 tluką wciąż silniki które pękają na tulejach, szuberdachy ktpre ciekną, sterowniki które maja korpdujące wtyczki, wiązki które po kablach potrafią z czujnika ciśnienia paliwa pchać to paliwo do kolpa o multimediach i ekranach nie pisze bo dawniej tego nie było ale takze wszędzie lagi. To z 1990 po 7-9latach z reguły wpadało na regeneracje maglownic/alternatora/rozrusznika za sumarycznię uwzględnianąc inflację 3-4 tys.

Ale chcesz to porównuj sobie Volvo z Daewoo twoja sprawa. Taka argumentacja w dyskusji doprowadziła tylko do tego że zupełnie nie jestem zainteresowany twoim zdaniem bo duskusja polegajaca na "moje musi być na wierzchu" jest dla mnie tak samo fascynujacą jak wzorki przetloczeń na srajtaśmie.

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa oczywiście że w tamtych czasach każde auto było tak bezawaryjne jak beczka albo volvo, kiedyś wszystko było lepsze i wszystko mniej się psuło, MHM

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa raz jeszcze powtórzę bo chyba Cię to ominęło. Nie jest przedmiotem dyskusji to, czy jest jakaś różnica, bo to oczywiste że jest, ale jest nim generalizacja, że „wszystko sie psuje, stare i nowe”. No kurwa nie każdy nowy samochód się psuje jak 30-letni parch, bez jaj.

Gruba ryba0piorunów

@sadamasin jest różnica od strony mechanicznej. Robie w branży i widzę. Kiedyś np.wałki rozrzadu były odlewane kute oraz szlifowane. Obecnie to pusta w środku rurka z nabitymi lub naspawanymi krzywkami. Nieregenerowalna, spaczające się, pękajace, rozosiowywujące się. Pokrywy glowic wszelkiej masci, kiedyś alu czasem stal obecnie plastik odksztalcajacy sie i cieknący (dacia, renault, Vag) popmy wody kiedyś stalowe lopatki dziś plastik wycierajacy się do zera. Pólosie cienkie jak makaron spaghetti. Mogę tak sypać jak z rękawa. Kiedyś pokrywy zaworów nie były wymienne bo uważalo się je za stałe, wałki rozrządu wystarczaly na całe życie auta. Więc spoko, jemu w 40 letnim volvo rozpadnie się stare lutowanie po iluś tysiącach cykli a tobie w 10 latku po 300k wszystko się rozpada bo nie miało zapasu materiałowego.

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa dyskusja nie jest o tym że dzisiaj nie robi się tak żywotnych rzeczy, tylko rzeczy które się nie psują. Tak, robi się, mniej, może niechcący, ale nie jest tak że kiedyś to były czasy a teraz to nie ma czasów

Koneser0piorunów

@SzubiDubiDU no ale taka generalizacja jest o kant dupy potłuc, bo można kupić dziś nowe auto, które się nie psuje. Że nie volvo akurat to czyj to problem

Gruba ryba0piorunów

@sadamasin no nie do końca. To Volvo jest dziś z nami bo było zrobione w nim wszystko z zapasem materiałowym. Zobacz ile jest np. Toyot z 1990r. a ile Fordów albo np. Pierwszych Hyundai. Tego ni ma.

Volvo, starsze corrole, pasaty 1.9 są. Bo projektując zrobili zapas materiałowy dla wiekszosci elementów.

Obecnie wątpie że dzisiejsze auta dożyją prawie 40 lat jak to Volvo, przy 300-400tys 98%aut skończy albo przegnita albo ekonomicznie nienaprawialna. Mechaniczną pompę naprawisz zawsze, wtryskiwacz pizoelektryczny tylko do momentu jak np. DENSO lub Bosch produkują zestawy naprawcze. Dużej części aut z lat 2000-2005 nie ma na drogach właśnie dlatego.

Autorytet0piorunów

@sadamasin raczej chodzi o to czy dzisiaj kupując nowy wóz, czy stary to i tak będzie się psuł. Wiem, że jak to Volvo było nowe to było bezawaryjne ale nowego to już nie kupie xD

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa czyje tu musi być na wierzchu xD żyjcie sobie w fantazji ze wszystko kiedyś było lepsze, ale zostawcie to dla siebie, bo przykro się na to patrzy

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa oczywiście że w tamtych czasach każde auto było tak bezawaryjne jak beczka albo volvo, kiedyś wszystko było lepsze i wszystko mniej się psuło, MHM

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa raz jeszcze powtórzę bo chyba Cię to ominęło. Nie jest przedmiotem dyskusji to, czy jest jakaś różnica, bo to oczywiste że jest, ale jest nim generalizacja, że „wszystko sie psuje, stare i nowe”. No kurwa nie każdy nowy samochód się psuje jak 30-letni parch, bez jaj.

Koneser0piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa dyskusja nie jest o tym że dzisiaj nie robi się tak żywotnych rzeczy, tylko rzeczy które się nie psują. Tak, robi się, mniej, może niechcący, ale nie jest tak że kiedyś to były czasy a teraz to nie ma czasów

Koneser0piorunów

@SzubiDubiDU no ale taka generalizacja jest o kant dupy potłuc, bo można kupić dziś nowe auto, które się nie psuje. Że nie volvo akurat to czyj to problem

HydeparkJest dobrze 😌 #weekendnapierdalaj #kajaki
Koneser0piorunów

@100mph sorki, zapijam się tym szamponem i straciłem dystans

Koneser0piorunów

@100mph jeśli twoim zdaniem większość wad piwa zwykłego pochodzi od chmielu (którego nadużywanie nie jest wskazane dla facetów - to fakt) lub cukru, a nie od alkoholu to chyba musisz zaktualizować wiedzę skoro jesteś taki aktywny w krzewieniu swoich racji

Koneser0piorunów

@100mph okej, więc oświeć nas byczku czemu te piwa 0 to taki scam i zło

Koneser0piorunów

@100mph @jakub-krol to że sobie kajaków bez alkoholu nie wyobrażacie, nie znaczy że każdy musi tak mieć, zejdźcie z OPa. Przeciez mówi że jest mu dobrze, łachudry.

DyskusjeZłapana Fela na czarnych, z progami ! I zadbanym wnętrzem. Ma jakieś drobne ślady obcierek, jedna zamaskowana
Życie jest dobre.Pijcie, proszę, ze mną kompot! Przyszły wyniki badań i jednak nie mam #celiakia !!! Mogę jeść tyle glutenu, ile
Koneser8piorunów

@Prytozord okej, przetestowałeś to na sobie indywidualnie, tylko jest spora szansa, że to nie sam gluten był problemem. Gluten jest obecny w wysokoweglowodanowych produktach, odstawiając go np przyjmowałeś więcej błonnika. Fajnie że Tobie taka dieta się sprawdziła, ale produkty bezglutenowe są często bardziej przetworzone i ludziom z innymi dolegliwościami będą służyły mniej, albo mogą mieć gorszy wpływ na zdrowie w dłuższej perspektywie. Jeśli ktoś się cieszy, że nie ma celiakii to nie powinien zupełnie odstawiać glutenu, bo z czasem może się pozbawić możliwości jego przyswajania. Co nie znaczy, że warto opierać na nim swoją dietę.

GryNo to wsiąkłem i ja.\ \ Odpaliłem sobie na chwilę żeby zobaczyć i tydzień później skończyłem normal. Ale ta
Koneser1piorunów

@ErwinoRommelo a bo wiem, ja mam życie albo chujową pamięć, oglądam sobie serial

po paru latach i jakbym oglądał pierwszy raz, zapominam większość takich rzeczy xD

Koneser1piorunów

@ErwinoRommelo u mnie na przykład takie podejście powoduje że natychmiastowo odechciewa mi się grać

Gram po to żeby to sobie poodkrywać i popróbować rzeczy. W momencie w którym wpisuje w Google „diablo 2 build” albo mam tą grę włączyć żeby grindować - to jest początek mojej przerwy od niej na parę lat

Ale za tekst ze diablo umrze z głodu poleciał piorun xD

Hydeparkanonimowehejtowyznania depresja #zalesie Po kilku miesiącach żona wkoncu przyznała mi rację że ma depresję.
Koneser2piorunów

@hejtoanonim jedyne co możesz zrobić to dalej być i wspierać. Rozumiem że ciężko jest słuchać o sobie takich rzeczy ale jak widzę że jesteś nadal to pewnie masz wyrozumiałość na to jak depresja wpłynęła na człowieka i tego tłumaczyć nie muszę. Nie ma gwarancji że będziecie po tym wszystkim razem i chociaż to trudne - niech to nie będzie dla Ciebie motywacja. Najważniejsze żeby była zdrowa, trzymam kciuki.

Osobistość0piorunów

@sadamasin to jest czasem patowa sytuacja. Z jednej osoby potrzebującej specjalisty mogą się zrobić dwie. Wiadomo, że trzeba wspierać ale ma to też swoje granice. Tym bardziej, że w tle są dzieci. Na siłę nikomu nie pomożesz.

Koneser0piorunów

@TheVitt z drugiej strony nie zmusisz kogoś do podjęcia leczenia i sięgnięcia po profesjonalną pomoc jeśli tego nie chce. Nie mówię żeby brać odpowiedzialność, tylko być i wspierać. Tylko i aż tyle.

Osobistość0piorunów

@sadamasin długotrwałe wspieranie kogoś z depresją w sytuacji, gdy jest to nieskuteczne, może wpędzić w depresję osobę, która pomaga. Tu głównie powinni wchodzić w grę specjaliści. Załatwianie tematu na własną rękę, szczególnie w wariancie kiedy ta osoba obwinia stronę pomagającą, nie rokuje za dobrze.

Osobistość1piorunów

@sadamasin Nie neguję tutaj pomocy specjalistów. Po prostu uważam że najpierw warto spróbować sięgnąć po środki które są bezpłatne i łatwo dostępne. I tak przecież koniec końców do tego dojdzie tylko w tym wypadku z pomocą lekarza i leków.

Ogólnie w depresji i w innych sprawach wsparcie jest ogromnie ważne. Mi chodzi tylko o to żeby twoja żona znalazła je po prostu u innych osób. Przyjaciółki to najprostsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie. Nie trzeba udawać się od razu do specjalisty, wydawać mnóstwo kasy i brać leki. To się robi dopiero jak pierwsza opcja nie wypali.

Moje podkreślenie żeby nie szukała wsparcia u innych facetów jest proste. Biorąc sobie ją za żonę wziąłeś na barki w pełni zadanie byciem jej jedynym wsparciem jako mężczyzna. To że zdejmuje obrączkę i ty to widzisz jest jej milczącym wołaniem do ciebie że przestałeś nim dla niej być. W teorii oboje powinniście otwarcie komunikować się między sobą i mówić co jest nie tak. Tutaj widać że jest to zaburzone. Dlatego warto nad tym popracować i odbudować powoli niszczącą się więź póki jest na to czas. Może warto zacząć to od szczerej rozmowy?

Koneser0piorunów

@korfos dobra, przeczytałem twój komentarz trochę chypcikiem, przyznaję. Sorry że Cię zaatakowałem, zrozumiałem że sugerujesz żeby nie szła po pomoc, bo związek się rozpadnie. Zostawiam dla przestrogi, generalnie temat mnie mocno poruszył. Wybacz

Koneser1piorunów

@korfos depresja to nie jest synonim samotności, że można to wyleczyć znajomymi albo przyjaciółmi. Nie znając przyczyny i podłoża mówienie takich złotych rad jest szkodliwe i może zniechęcać ludzi od sięgnięcia po profesjonalną pomoc. I jeden czy dwa anegdotyczne argumenty tego nie zmienią ani nikomu nie pomogą . Zmieniłeś temat pomocy w jakąś obronę oblężonej twierdzy przed innymi facetami, wtf. Zachowaj takie stulejarskie spostrzeżenia dla siebie. Profesjonalista nie pomaga na przyczyny depresji, nie jest zamiennikiem codziennego wsparcia otoczenia, piszesz bardzo szkodliwe rzeczy. Profesjonalna pomoc polega na zmniejszeniu farmakologicznym objawów tak, żeby w bezpiecznym dla siebie stanie psychicznym i tempie można było zawalczyć ze swoimi demonami. Najlepiej przy wsparciu terapeuty - który też wsparcia męża nie zastąpi. Masz bardzo defensywne i szkodliwe pojęcie wspierania i bycia z kimś. Planowanie wsparcia przez pryzmat tego że ktoś nas zostawi lub nie to bardzo zła, nieszczera i interesowna rzecz. Nie chciałbym takiego wsparcia nigdy w życiu. Chodzi o to żeby kobieta odzyskała swoją wolność i możliwość decydowania o sobie, bo choroba jej to uniemożliwia. A zdecyduje samodzielnie to co chce, a nie to jak zostanie zmanipulowana przez pseudowsparcie.

Osobistość0piorunów

@sadamasin tak. Wsparcie to najlepsze co mozna tutaj zrobić. Myślę że najlepsze co można tutaj zrobić to częste wspólne wyjścia dopóki żona nie znajdzie swojej grupy przyjaciół. Wtedy można zluzować z wyjściami. Jak ona sobie znajdzie jakieś przyjaciółki to depresja sama zacznie znikać. Można też udać się do specjalisty, ale to wtedy on będzie robić za wsparcie zamiast ciebie. Jak już chcesz polecić jej specjalistę to nie możesz porzucić od tak jej swojego wsparcia bo inaczej wasz związek totalnie się rozpadnie. Znajdzie sobie innego faceta lub wpadnie w uzależnienie o którym możesz nawet nie mieć pojęcia.

W każdym razie czeka ciebie teraz spore zadanie. Musisz poświęcić sporą część czasu na wyjścia z żoną w publiczne miejsca gdzie może kogoś spotkać i zaprzyjaźnić się. Najlepiej nie z facetem bo to może pójść w złym kierunku. (przyjaźń damsko-męska nie istnieje) A i jeszcze coś. Jak już znajdzie sobie przyjaciółki to musisz obczaić teren i sprawdzić jakie one są i czy nie staną się zagrożeniem dla waszego związku.

Koneser0piorunów

@TheVitt z drugiej strony nie zmusisz kogoś do podjęcia leczenia i sięgnięcia po profesjonalną pomoc jeśli tego nie chce. Nie mówię żeby brać odpowiedzialność, tylko być i wspierać. Tylko i aż tyle.

Koneser0piorunów

@korfos dobra, przeczytałem twój komentarz trochę chypcikiem, przyznaję. Sorry że Cię zaatakowałem, zrozumiałem że sugerujesz żeby nie szła po pomoc, bo związek się rozpadnie. Zostawiam dla przestrogi, generalnie temat mnie mocno poruszył. Wybacz

Koneser1piorunów

@korfos depresja to nie jest synonim samotności, że można to wyleczyć znajomymi albo przyjaciółmi. Nie znając przyczyny i podłoża mówienie takich złotych rad jest szkodliwe i może zniechęcać ludzi od sięgnięcia po profesjonalną pomoc. I jeden czy dwa anegdotyczne argumenty tego nie zmienią ani nikomu nie pomogą . Zmieniłeś temat pomocy w jakąś obronę oblężonej twierdzy przed innymi facetami, wtf. Zachowaj takie stulejarskie spostrzeżenia dla siebie. Profesjonalista nie pomaga na przyczyny depresji, nie jest zamiennikiem codziennego wsparcia otoczenia, piszesz bardzo szkodliwe rzeczy. Profesjonalna pomoc polega na zmniejszeniu farmakologicznym objawów tak, żeby w bezpiecznym dla siebie stanie psychicznym i tempie można było zawalczyć ze swoimi demonami. Najlepiej przy wsparciu terapeuty - który też wsparcia męża nie zastąpi. Masz bardzo defensywne i szkodliwe pojęcie wspierania i bycia z kimś. Planowanie wsparcia przez pryzmat tego że ktoś nas zostawi lub nie to bardzo zła, nieszczera i interesowna rzecz. Nie chciałbym takiego wsparcia nigdy w życiu. Chodzi o to żeby kobieta odzyskała swoją wolność i możliwość decydowania o sobie, bo choroba jej to uniemożliwia. A zdecyduje samodzielnie to co chce, a nie to jak zostanie zmanipulowana przez pseudowsparcie.