@tegie Ja lubię wpieprzać wszelakie zupy warzywne. Mniej lub bardziej blendowane. Kasze od A do Z.
Daj mi tylko cebulę, czosnek, oliwę, czerwony ocet winny.
Doceniam ideologię, gdzie bardziej chcemy wykorzystywać tereny rolne.
Co do ustawy.
Z całym szacunkiem, ale ta ustawa brzmi jakby spisywali z meetingu na Zoomie pomysły. Czasem mniej lub bardziej dokładnie.
To się zawsze można dopierdolić o detale:
* Nigdzie wzmianki o przyprawach. To o co chodzi? MSG jest zajebiste do kuchni. Tak jak orientalne przyprawy, a nie tylko rodzime.
* Zboża, zboża. A co z pseudozbożami? Quinoa już nie?
* Ponadto ryby są chujowe, tak powiedziałem to, powiedzą, że rybka, a tu jakiś mdły filet z zamrażarki. No thanks! To nie jest tak, że żyjemy w Islandii lub UK, a tu karzą wpieprzać raz w tygodniu. Nawet nad morzem ciężko o dobrego dorsza. No kurwa!
* A wodę to można gazowaną? Czy już nie wolno?
* Zakaz napojów pokroju Cola Zero? Przecież słodziki są przebadane na amen.
Ogólnie nie lubię ustaw. Jak pomyślę, że gdzieś tam mają wyjebane i bogole znajdą kruczki, że ich dzieciaki będą jadły równie zdrowo co "anty-środowiskowo", to machający papież.
Takie przepisy to są dla plebsu.
Promować tak? Edukować tak? Ustawy pisać? NIE!