pigokuFenomen
134piorunówMoże jakiegoś piorunka dla zakładu fryzjerskiego Grażyna? Nikt nie piorunuje zakładu fryzjerskiego Grażyna przez co jest smutny i spłowiały (chociaz to akurat może być od słońca).
#fotografia

Dołączył/a:
pigokuFenomen
134piorunówMoże jakiegoś piorunka dla zakładu fryzjerskiego Grażyna? Nikt nie piorunuje zakładu fryzjerskiego Grażyna przez co jest smutny i spłowiały (chociaz to akurat może być od słońca).
#fotografia

FafalalaGruba ryba
280piorunów#fafasiezaburza #psychiatria #depresja #mania #psychiatryk #refleksje
TLDR: Dzienna rutyna w psychiatryku będąc w trybie zombie.
30.
Dostałam prośbę, aby napisać jak wygląda dzień w szpitalu w którym obecnie przebywam. Jako że depresja nie odpuszcza i marzeniem moim jest wtopić się w łóżko, napisze jak wygląda moja psychiatryczna rutyna w okresie jak się nie chce żyć.
- Godzina 0:00. Idę po dodatkowe leki nasenne, bo dany o 21:00 lorazepam już nie robi na mnie wrażenia.
- Do 1:00 oglądam Alfa czekając aż faza wejdzie i zasnę. Nie mogę nie mieć żadnych rozpraszaczy uwagi, bo czarne myśli pochłaniają mnie żywcem.
- Budzę się o 7:30 i oszołomiona idę po hormony, tak aby czasowo zgadzało się przed pierwszym posiłkiem.
- Godzina 8:00 śniadanie które jem, albo nie. Dzisiaj swoją porcję oddałam łakomym staruszkom. Radości nie było końca. Poranne leki, poranny fajek i wracam do leżenia na łóżku, oraz nieudolnych prób ucieczki w sen.
- Godzina 11:00 rozmowa z psychiatrką. Wycofują mi benzo, abym nie weszła w uzależnienie. Dodatkowo zwiększa dawkę pozostałych leków. To dobrze. Po wyjściu idę na fajka i wracam pod kołdrę. Patrzę na drzewa za oknem. Nawet się cieszę że pogoda jest teraz tak ch⁎⁎⁎wa.
- Około 11:30 rozmowa z psycholożką. Spoko jest, daje mi konkretne strategie radzenia sobie z myślami s. Poznaję co to dyfuzja myśli. Po tym fajek i z powrotem do łóżka. Omijają mnie zajęcia z psychorysunku i muzykoterapia. To nic, wolę leżeć. I tak nie mam na to sił, no może poza wyjściami do palarni.
- Około 12:00 decyduje się na rozmowę z dyrektorką placówki w której zaczęłam pracę od kwietnia. Byłam obecna tylko dwa tygodnie. Teraz nie wiadomo czy wyjdę za miesiąc. Na szczęście wykazuje się wyrozumiałością i życzy powrotu do zdrowia. Oczywiście nie mówię że jestem w czubkowie, pozostawiam to w niedopowiedzeniu. Uf, kamień z serca - na razie.
- Godzina 12:30 obiad, który jakimś cudem przegapiłam. Na szczęście Panie po 13 wydały mi jeszcze posiłek. Zjadam połowę, to wystarczy jestem już pełna. Kolejny fajek i kolejne denne próby złapania kontaktu z innymi palącymi. Zgadnijcie co po tym... tak! Wracam do łóżka. W głowie kołacze się chcęć zrobienia czegoś że sobą, ale nie mam na nic siły.
- Jest około 14:00 nadal leżę. Udało mi się chwilę pospać w telewizowni. Ludzie spacerują w tę i we w tę po korytarzu. Rozbrzmiewają skrawki prowadzonych rozmów telefonicznych. Historie i ludzie są tutaj bardzo różni. Czuję się trochę lepiej i łapie się za pisanie pierwszej części tego posta. Za jakiś czas zobaczymy co dalej. Odpalam kolejny odcinek Alfa.
- Godzina 15:00 - pogadałam chwilę z mamą. Bardzo dobrze sobie radzi z tym wszystkim jak na osobę nerwicową. Jestem z niej dumna. Wyszłam też w międzyczasie na ogródek, ale bez butów i kurtki ciężko wytrzymać w tych 3 stopniach. Potem pogaduchy w palarni na temat samodzielnego wytwarzania bomb wodorowych. Okazuje się że to nie taka skomplikowana sprawa.
- Do godziny 16:30 zdarzyłam zjeść chipsy, tak wiem ekscytująca wiadomość, oraz wylęgłam się z nory, biorąc się za relaksujące kolorowanki. Do kolacji zajęłam się tym na tyle intensywnie, że zeszło mi wiele stresów z głowy. Widać też, że mam już kredyt zaufania wśród sanitariuszy, ponieważ została mi użyczona broń masowego rażenia zwana temperowką. To był dobry czas, oczywiście przeplatany najciekawszą czynnością dnia jaką jest palenie.
- Wybija 16:30 kolacja. Zjadłam sałatkę i jedną kromkę chleba. W zupełności mi to wystarczyło. Na papierosku oczywiscie po jedzonku, wpadłam w dysocjację, ale na krótko. To zawsze jakiś progres. Ludzie wokół nie bardzo wiedzieli co mi jest, podobno wyglądałam jakbym miała zemdleć. Och, i za niedługo ma wpaść moja przyjaciółka. To bardzo miło z jej strony. Siedzę i oglądam program w telewizowni o starożytnych kosmitach, a jakże inaczej.
- Godzina 20:30. Koleżanka już wyszła. Niewątpliwie poprawiła mi humor, jestem jej za to bardzo wdzięczna. Trochę papierosów zostało wypalonych, trochę pogadano i trochę pośmianio. Fajnie, że są osoby które nawet jak wariujesz, to pozwalają Ci poczuć, że i tak jest okej. Biorę się za kolorowanie. Za pół godziny ważne oddziałowe wydarzenie - leki. W międzyczasie Pan Leszek bezdomny z demencją chciał połknąć klocek od rummikup. Zagrożenie było realne, bo ten osobnik i gliną potrafił się smakowo zadowolić.
- Wybiła 21:00, wszyscy starcy zalegający całe dnie w łóżkach zostają cudownie ozdrowieni i pędzą jak na dopalaczach, aby być pierwsi w kolejce po leki. Młodzi grzecznie czekają, przyglądając się całemu wydarzeniu z nieukrywanym podziwem jeżeli chodzi o determinację niektórych z nich. Dzisiaj też odstawiam lorazepam, aby się przypadkiem nie uzależnić od tego od czego jestem już uzależniona. Wzamian zostaje mi zwiększona dawka reszty leków. Boję się nocy, ale rozmawiam o tym z innymi. Podobno to przynosi ulgę. Zostaje zaproszona do gry w Uno. Tłumaczę że nie znam zasad, na co słyszę odpowiedź "Na luzie, wytłumaczymy Ci, mamy przecież dużo czasu". Przy zabawie czas leci jak na złość bardzo szybko.
- Mija 22:00, po ostatniej partyjce i papierosie zostajemy wysłani do łóżek. Ostatno grupowy papieros, zaglądamy do palarni, a na ławeczce słodko śpi sobie Pan Leszek. Ogółem ten Pan zwany na dzielni jako Cygan jest dosyć uciążliwym pacjentem, bo kradnie, wchodzi do innych pokoi i ogółem wkurwią. Ale co zrobić, musimy się tolerować. Boli mnie głowa, ale psychicznie czuje się znacznie lepiej niż rano. Mam teraz czas aby powoli kończyć ten dzienny raport.
- Już jest 23:00, a jestem ciekawa o której uda mi się zasnąć. Myślę że to dobry czas aby odpalić Alfa. Branoc wszystkim.
Kto doczytał do końca pisze w komentarzu "papieros". A tak teraz serio, dziękuję wszystkim, którzy nadają sens mojemu pisaniu. Przyznaje, że bez Waszego odzewu w formie komentarzy i słodkich piorunów nie miałabym tyle zapału, aby pisać, a przyznaję że kosztuje to i trochę czasu, i trochę pomyślunku. Już nie mówiąc, o aspekcie wywalenia swoich wnętrzności na stół aby się im przyjrzeć i jakoś ubrać słowa. I tak oto tym sposobem doszliśmy do końca okrągłego 30 wpisu pod moim tagiem. Dziękuję raz jeszcze i do napisania. :)

Papieros, fajnie ze sie trzymasz, wiem ze nie jest to latwe. Psychiatryk to ponure miejsce i sam bylem tam raz na 24h, wolalem posciemniac i isc do domu, moze gdybym sie nie posral o nie bylo by tych 8 miesiecy L4 i walki z samym soba. Nikomu z bliskich sie do tego nie przyznalem co z perspektywy czasu uzanje za zla decyzje raz jeszcze zmotywowana strachem. Dajesz przed siebie, w koncu na pewno bedzie lepiej i sila do zycia wroci. Trzymaj sie cieplo wiosna idzie, sloneczko rozgrzeje nam kosci i jakos to bedzie.
Papieros
Dasz radę, trzymam kciuki!
michal-g-1Fenomen
173piorunówPijcie ze mno kompot!
Mam rangę Kosmonauta i… zupełnie nie wiem czy to dużo, czy mało. Po nazwie rangi powinien być numerek, na jakim levelu jesteś.
Piorunujcie wpis, to może admini wprowadzą taką funkcjonalność.
Za co lubię hejto?
Za to że… mało się tu dzieje :smiley: Staram ograniczać bodźce z facebooka, twittera, wykop.pis i całego informacyjnego szumu z internetu. No nie oszukujmy się – większość informacji to śmiecie, które nie wnoszą żadnej wartości do naszego życia. Tutaj można je ogarnąć raz-dwa dziennie. Nie odcinamy się od świata, mamy tylko to co jest istotne + fajne memy. Poza tym, jak dajesz komuś piorunka to czujesz jak obdażasz go swoim błogosławieństwem. Na vikopie wpisy mają po 100 czy 500 plusów, to czy dodasz tam swojego nic nie zmienia w równowadze wszechświata. Na hejto jeden piorun przechyla szalę pomiędzy wiecznym zapomnieniem a blaskiem jupiterów.
Obrazek dla atencji. Ciekawe czy ktoś zgadnie z jakiej gry jest ten kosmonauta.

Kosmonauta znaczy że masz bana
@michal-g-1 wow, podoba mi się taki styl artów, ale z jakiejgry to nie wiem 😉
pkostowskiFenomen
12piorunów„Byłem w sekcie cz. 3”:
Efekty katolickiej edukacji w Fundacji Maximilianum referuje pani prezes. Kilkuletnie dzieci „szantażują emocjonalnie” wychowawców, że się zabiją, więc będziemy je karać zbiorowo za niegrzeczne zachowanie.
Część 1: https://www.youtube.com/watch?v=ALMDzcSI3Fs
Kazanie opiekuna duchowego fundacji: https://odysee.com/kadzinski
Poniżej pełna treść maila wysłanego przez panią prezes Fundacji Dobrej Edukacji „Maximilianum” do rodziców kilkuletnich dzieci „formowanych w duchu katolickim i patriotycznym”. Pisownia oryginalna.
#egzorcyzmypolskie #afera #depresja #samobojstwo #dzieci
*
From: kancelaria <kancelariawspolnoty@[domena].com>
Sent: Thursday, August 24, 2017 5:58 PM
To: undisclosed-recipients:
Subject: Zachowanie dzieci na zajęciach
Drodzy rodzice!
Chciałabym poruszyć mocno problematyczną kwestię zachowania naszych dzieci na zajęciach. Dzieci nie szanują dorosłych, nie traktują ich jako autorytetu, ignorują polecenia, odzywają się niegrzecznie, często pomijając elementarne zasady kultury. W stosunku do siebie nawzajem są złośliwi, wyśmiewają się, biją, szarpią, wyzywają. Tyczy się to oczywiście głównie chłopców, ale i dziewczynkom daleko do wzajemnej życzliwości i posłuszeństwa. Ksiądz dawno już poruszał już tę kwestię w kazaniach, ale jakby bez oddolnego odzewu.
Takie informacje spływają od nauczycieli praktycznie wszystkich przedmiotów, także od uczących mężczyzn, nawet od [cenzura] i [cenzura], których zajęcia są dla dzieci atrakcją, więc proszę, żebyśmy nie szukali winy w nauczycielach. To my wychowujemy te dzieci, a szacunek do drugiego człowieka, zwłaszcza starszego jest podstawowym założeniem wychowania katolickiego.
Nasze dzieci są stosunkowo małe , wychowywane bez telewizji, w pełnych rodzinach, w konkretnym systemie wartości. Tym bardziej dziwią sytuacje takie jak obrażanie się na nauczycieli, strojenie fochów, wprost odmawianie wykonywania poleceń, rzucanie się na podłogę, histerie, bezczelne odpowiedzi, mówienie na " Ty" do nauczycieli, czy szantaże emocjonalne w stylu "zabije się", "zabije Was", "jestem najgorszy", "wszyscy mnie nienawidzą", niektórzy rysują karteczki ,nie przepisują uważnie zadań z tablicy, leżą na ławkach, trzymają buty na krzesłach, spacerują po sali jakby to było boisko, nie zapisują pracy domowej, brzydko prowadza zeszyt, oszukują.
Bardzo proszę, szczególnie ojców, o skuteczną interwencję w tej sprawie, ponowną rozmowę z dziećmi, ustalenie konsekwencji i większe zainteresowanie (w regulaminie zajęć obowiązkiem był regularny kontakt z nauczycielem, co do postępów i zachowania dzieci- kto to traktuje poważnie).
Część tych zachowań w "porządnej" szkole wymagałaby wezwania rodziców do dyrekcji szkoły, zabrania dziecka z konkretnej szkoły itp. Trudno sobie też wyobrazić zajęcia za kilka lat, gdyby takie zachowania się wzmogły.
W ramach zajęć wprowadzimy też na pewno nowe i wspólne dla wszystkich konsekwencje.
Oddaję Wasze rodziny Niepokalanej!
Z wdzięcznością za dar współtworzenia Maximilianum!
[cenzura]
--
www.fundacjamaximilianum.pl

Co się stało z częścią drugą?
Trafiłem w totka!
Będę dawcą szpiku dla osoby chorej na białaczkę!!! 🎉🎉
Musiałem się pochwalić tak się cieszę
@agent_carramba będziesz chciał poznać biorce?
Wiem, że może to zabrzmieć nieco pretensjonalnie, ale serio i poważnie - zazdroszczę. W ogóle uważam, że każdy przyzwoity człowiek, którego stan zdrowia na to pozwala, powinien się zarejestrować bo nie ma nic cenniejszego niż ratowanie czyjegoś życia. Zazdroszczę, bo mój stan zdrowia na to nie pozwala (rejestrowałem się, ale nie przeszedłem ankiety). Przy czym mogę coś na to poradzić i coś na to radzę, aby móc się zarejestrować. Tak więc... serio, trafiłeś więcej niż szóstkę. I jesteś człowiekiem a to rzadko można powiedzieć o ludziu 😉 Ech, na jakiś niepotrzebny i głupi patetyzm mnie wzięło, tak działa zazdrość :smiley:
Pan_PomidorAutorytet
126piorunów
„Wysłano ze srajfona”
Latach dwudziestychych?
mrocznykalafiorOsobistość
124piorunów#2137 Ocieraj się o mnie swoim kajakiem

Ciekawe czy tam srał, można by zarobić na relikwiach.
Siódmy wieków Gudowa, no nie wytrzymie
SUQ-MADIQAutorytet
14piorunów
Przecież bukszprytu się nie refuje
MarshalistGURU
48piorunów
@Marshalist za każdym razem, kiedy pchała łapy pod obracające się wiertło, przechodziły mnie dreszcze
@Marshalist Aligancko
krokietowyFanatyk
111piorunów
K⁎⁎wa, przeszła mi ochota na jedzenie.
Toż to fejk, sporo takiego syfu zalewało internety