
Wpis użytkownika mirek1512 w Rowerowy Równik
mirek1512Osobistość
28piorunów324 632 + 8 + 14 + 200 + 30 + 2 = 324 886
Opis w budowie za komputerze proszę powrócić za 10 minut :smiley:
Robi się. A wiec standardowe jazdy do sklepu, z dziećmi i czwartkowy wyjazd do Mławy na grób taty zapalić świeczki. W końcu był ostatnio dzień taty, brat wrzucił zdjęcie z info, że był i mnie zmotywował. Końcówka urlopu, z różnych względów bez wyjazdu, dzieci musiały być w przedszkolu/żłobku no to...
Wstępnie miałem pojechać tylko w jedną stronę Warszawa-Mława i powrót pociągiem. Ale później dorysowałem trasę z powrotem. Cały czas asfalt bo jakbym na Komocie wybrał trasę turystyczną to z pewnością piachy by były grane. A ja nie toleruję/nie lubię.
A więc negocjacje wykonane. Budzik nastawiony - start 5:15. Przed dwie godziny był wiatr neutralny. Jechałem spokojnie. A później zgodnie z prognozami zaczął bardziej przeszkadzać, a wręcz wiać w pysk. No niestety. Rano było jeszcze lekko chłodno, że dopiero pod Ciechanowem zdjąłem bluzę na długi rękaw i posmarowałem kremem ramiona i nogi. Generalnie jazda jak jazda bez przygód oprócz jednego wymuszenia pierszeństwa bo przecież rower na rondzie to nie pojazd tylko mucha do przejechania.
Za Ciechanowem wiało już konkretnie w pysk, że zwolniłem do 20 km/h. Poprowadziło mnie główną trasą więc jak mnie mijały ciężarówki (których było dużo) to dostawałem za każdym razem mega podmuch. No żesz... Za Konopkami spotkałem się z bratem. On świeży ja mocno padnięty musiał się pilnować, żeby mnie nie zgubić. Zajechaliśmy do Biedronki, gdzie kupiłem 2 jogurty pitne (żele mi nie podchodzą), butelkę wody i coś w stylu 4move - elektrolity. Myślałem, gdzie to przeleję ale wypiłem połowę na raz. Obok w McKaczorze frytki z kanapką i colą (tylko dla czego wziąłem zero). Brat się zdziwił, jak mu po wiedziałem, że mam 125 km i wstępnie wracam do Ciechanowa i zobaczę (30 km). Bo byłem naprawdę padnięty. Zajechałem na cmentarz, zapaliłem wkłady i z powrotem.
No i jak wyjechałem już w kierunku powrotnym to baja bongo ba ja. Wiatr pchał, siły powróciły, nagle miejscami jechałem 28-30 km/h stając też na pedałach. Do Ciechanowa wróciłem na lajcie. Krótki odpoczynek i jogurt przy dworcu. Pogawędka z miła, starszą Panią która spytała, czy może się przysiąść na ławce tam gdzie jest cień (o dzieciach, rowerach, itp). Generalnie robiło się już ciepło bardzo. Bardzo ciepło.
Nadal z wiatrem w plecy jechało się fajnie ale Garmin zaczął pokazywać 33-34 stopnie. O ile w zacienionym miejscu dało się wytrzymać to na pełnym, odkrytym terenie było już słabo. Miałem plan zaliczyć powrót w całości na kołach ale uznałem, że w tym upale to tak średnio. Bałem się, że rozboli mnie głowa itp. i skończy się kozakowanie. Wypiłem większość z bidony, przy stacji zjadłem loda i kupiłem zimną wodę i obrałem cel na Nasielsk. Zdążyłem na planowany pociąg. Wpadła kolejna, chyba już moja 10-ta w mojej karierze rowerowej 200tka którą nie wstyd pochwalić się facebook czy hejto w szerszej formie. W sumie nie mogłem inaczej bo @Furto i @fonfi robią x 2,5 tyle i nie marudzą. Wstyd by był przed tymi Panami, co ja bym powiedział. Ale jak oni to robią to ja nie wiem... ciągle planuje te morze na raz ale bez wiatru w plecy to nie ma co podchodzi.
No i suport mi umarł, trzeszczy i do wymiany...
Dzięki kremowi do opalania nie spaliłem się też tak bardzo, polecam na kilka najbliższe dni. Bo teraz to chyba można tak od 5-tej do 10tej...
*
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!
Komentarze (12)
@mirek1512 kurcze, te tereny na północ od Narwii to ciągle są dla mnie dziewicze. Piękny dystans, jest się czym chwalić. Mnie stopy i ręce do teraz mrowią xD. Ale prznajmniej jajka już zagojone 😜
Szanowny Panie @bojowonastawionaowca czy temat braku powiadomień w przypadku oznaczenia we wpisie jest szerzej znany, czy może tylko ja mam taki problem?
sumie nie mogłem inaczej bo @Furto i @fonfi robią x 2,5 tyle i nie marudzą.
XDD
Za Fonfiego wypowiadać się nie będę, ale ode mnie w sobotę byś więcej dowiedział się na temat stóp, niż z reklam Scholla.
Gratki! :smiley:
@mirek1512 z bólem w tym miejscu miałem problem, gdy miałem siodełko za wysoko. Z kolei z przodu kolan bolało, gdy było za nisko. Mam ciągły problem z tylną taśmą, jest sztywna jak lina cumownicza. W moim przypadku mogę regulować wysokość siodła o max 1 cm.
@Furto a to takiej imprezy jeszcze nie miałem...za to 2 lata temu miałem mocne problemy ze stanami zapalnymi pod kolanem...
Jadąc do Gdańska musiałem prawie 10x stawać, tak mnie zaczęło palić po zewnętrznej części stóp. Bloki przestawiłem do boku, maksymalnie w stronę dużego palca, zobaczę efekty może jeszcze dziś.
@Furto a co niby z tymi stopami?
Ja mam lekki problem, że mnie po prostu bolą od bloków stopy i tyle ale da się zagłuszyć i wytrzymać. Muszę robić odpoczynki i ściągać buty.
No i mam strzaskaną końcówkę lewego obojczyka więc siłą rzeczy mięśnie tam trochę przestawione i trochę mnie tam ściąga, drętwieje przy dłuższych dystansach. No ale też da się wytrzymać. Myślałem, że mnie złapią stany zapalne pod kolanem ale nie. Ciągle zapominam się rozciągać. Za to mam genetycznie predyspozycje do żylaków i rower skutecznie je rozjeżdża.
Wiadomo człowiek starszy już zdrowie nie te co 25 lat temu...
Nadal z wiatrem w plecy jechało się fajnie ale Garmin zaczął pokazywać 33-34 stopnie
najgorzej jak Garmin pokazuje taką temperaturę, a wiatru ani cienia nie ma 😉 wtedy to jest kryzys
Mi teraz w Tatrach maksymalnie 38 w słońcu pokazało na jednym podjeździe
@Gilgamesh od 30 stopni to mordęga a nie przyjemność... Jeszcze na podjeździe... ale jak robiłem pętle wkoło Tatr lata temu to w drugim dniu było 8 stopni i ciągle deszcz. Maksymalny postój minuta bo zamarzałem. Na zjazdach gówno było widać bo deszcz chlapał... i tak 95 km... chyba bym wziął wtedy te 38 stopni...
Proces przeliczania osiągnięć zakończony. Wynik niestety:
Walnij imperialną setkę! (czerwiec)*
---
Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats
A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.



