Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika saradonin_redux w Książki

Gruba ryba

w Książki

40piorunów

674 + 1 = 675

Tytuł: Piknik na skraju drogi

Autor: Arkadij Strugacki, Boris Strugacki

Kategoria: fantasy, science fiction

Format: ebook

Liczba stron: 173

Ocena: 7/10

“całe nieszczęście polega na tym, że człowiek, a w każdym razie ludzkość w swojej masie, bez trudu przezwycięża tę swoją potrzebę wiedzy” Walentin Pillman

Piknik na skraju drogi to legendarna już opowieść o Strefach Lądowania pozaziemskiej cywilizacji, w których zmianom ulegają prawa fizyki i ludzka psychika. Mimo niebezpieczeństw do Strefy udają się Stalkerzy w poszukiwaniu tajemniczych obiektów pozostawionych przez obcych. Na podstawie książki powstał film, seria gier, była też inspiracją dla innych autorów np. Jeffa VanderMeera.

Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.

Jednak im dalej, tym opowieść wciąga coraz bardziej: niesamowite opisy przeróżnych anomalii występujących w Strefie, tajemnicze obiekty, których przeznaczenia nie sposób się nawet domyśleć, unosząca się nad wszystkim atmosfera niepewności, beznadziei i niepojętego zagrożenia. Całości dopełniają rozważania na temat sensu samego lądowania i jego potencjalnego wpływu na przyszłość ludzkości w tym tytułowa hipoteza “kosmicznego pikniku”.

Komentarze (4)

Osobistość2piorunów

Mój tata nie jest jakimś fanem sci-fy ale tą książkę wspomina bardzo dobrze, w sumie byłam w szoku jak się dowiedziałam że ja czytal

Gruba ryba7piorunów

@saradonin_redux

Początek nie zachęca: chaotyczna narracja, kupy się nie trzyma, prymitywny język, ciągłe wzmianki o alkoholu i papierosach, zupełnie jakby to opowiadał jakiś peerelowski robol-alkoholik z IQ45 regularnie chlejący w pracy i kradnący narzędzia z zakładu pracy.

Obraz typowego Rosjanina, nawet pisarza.

Gruba ryba12piorunów

Uwaga spojler!
Jakby ktoś się zastanawiał o co chodzi z piknikiem:

.

.

.

"No a Lądowanie? Przynajmniej powiedz, co myślisz o samym Lądowaniu?

– Proszę bardzo – powiedział Walentin. – Wyobraź sobie piknik... brr... Nunnun drgnął.

– Jak powiedziałeś?

– Piknik. Wyobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polanę wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież, butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez całą noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuża oleju, rozlana benzyna, leżą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... no, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów...

– Zrozumiałem – powiedział Nunnun. – Piknik na skraju drogi.

– Właśnie. Piknik na skraju jakiejś kosmicznej drogi. A ty mnie pytasz, czy oni wrócą, czy nie?"