
Wpis użytkownika AdelbertVonBimberstein w Książki
789 + 1 = 790
Tytuł: Ostateczny argument
Autor: Joe Abercrombie
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
ISBN: 9788374807470
Liczba stron: 840
Ocena: 6/10
To co w poprzednich częściach było zaledwie zarysem- jednowymiarowa i sztampowa konstrukcja świata- w tym tomie zajmuje połowę książki. Geopolityczna "intryga" jest nudna, bezsensowna a wykreowany świat papierowy (:D).
Za każdym razem jak pojawiał się rozdział "Jezal" wiedziałem, że będę miał dosyć. Dosyć płytkiej metamorfozy postaci i ten grzech tyczy się większości bohaterów. Przez trzy tomy zmagają się z tymi samymi rozterkami i nic z tego nie wynika: "chcę być lepszy" Logen, "szukam zemsty" Baba z Południa, "mogę wszystko" Bajaz. Trup ściele się tak gęsto, że przestaje to mieć jakiekolwiek znaczenie.
Dajcie spokój.
Gdy jednak zamkniemy oczy na debilizmy typu "niezauważony desant 50 tysięcznej armii" (kwituje to tylko krótkim lol, co nikt nie zauważył w Wielkiej Unii, że imperium buduje statki, zbiera armię, zapasy?) i pominiemy, że rzeczy- nieważne jak niedorzeczne- dzieją się tylko po to aby autor mógł zaprezentować konkretne wydarzenie. Brak pewnej organiczności w fabularnym związku przyczynowo-skutkowym, który nadawałby ryt autentyzmu. Gdy jednak przymknąć na to oko- to w skali mikro serduszko szybciej bije w czasie potyczek zarówno tych na miecze, jak i na słowa.
No i inkwizytorze- rozumiem problemy- ale może się trochę porozciągać? 😉
Komentarze (6)
@AdelbertVonBimberstein mi tam się bardzo podobało jak chłop to pociągnął i jak się pobawił tymi wszystkimi bohaterami. Do jedynki miałem takie same zarzuty + brak fabuły i dałem jej chyba z 2/5, ale cieszę się że nie porzuciłem cyklu.
@AdelbertVonBimberstein kurde, ta książka tak mi się spodobała, że nie zauważyłam nawet tych debilizmów fabularnych
@AdelbertVonBimberstein nie nazwałabym rozwoju postaci w pierwszej trylogii nieumiejętnym pisaniem, wręcz przeciwnie. Jezal też miał być taki, jaki wyszedł na kartach książki - Oskarek z wywalonym ego, który myśli, że będzie grał w szachy 5D, ale brak mu po temu inteligencji i przenikliwości.
@Telezajaczek rozumiem zamysł dekonstrukcji schematu metamorfozy bohatera, ale sam zamysł nie tłumaczy nieumiejętnego napisania.
Myślę, że postać Jezala rzutuje na to najbardziej i nie równoważy tego nawet Inkwizytor.
@AdelbertVonBimberstein nie dopisałam tego poprzednio, ale jeszcze odnośnie postaci: myślę, że to, o czym pisałeś, że bohaterowie mają liczne wady i w ostateczności nie pokonują ich, było akurat zamierzone ze strony autora. Chodziło o taki efekt: poznajemy w 1. tomie bohaterów z wadami - w 2. tomie ci ludzie zaczynają nad nimi pracować i jest nadzieja, że przejdą na jasną stronę mocy - w 3. okazuje się, że ich charaktery są niezmienne i oczekiwania czytelnika dostają plaskacza.
A i tak ogólnie to mi ten nierozwinięty świat fabularny w pierwszej trylogii też przeszkadzał, uniwersum zyskało na głębi w części Zemsta najlepiej smakuje na zimno, ale tam pomysł wyjściowy był nieco lepszy, bo oparty na renesansowych Włoszech, gdzie każdy napierdalał się z każdym.
@Telezajaczek odejmij 300 stron "Wielkiej bitwy" i daje 8/10 tak jak innym częściom.