
Wpis użytkownika splash545 w Stoicyzm
splash545Lider
40piorunówAby zahartować się emocjonalnie, musisz zmierzyć się ze swoimi lękami – czyli rozprawić się z istotą, którą możemy nazwać twoim wewnętrznym tchórzem. (Dodam, że twój wewnętrzny tchórz mieszka w twojej podświadomości i jest sąsiadem twojego wewnętrznego lenia). Zrobisz to, celowo konfrontując się (w umiarkowanych dawkach) z tym, co budzi w tobie strach. Na przykład jeśli boisz się przemawiać publicznie, część twojego treningu odporności może polegać na szukaniu okazji do występów przed niewielką, przyjazną publicznością. Kiedy się do tego przyzwyczaisz, możesz zwiększyć liczbę słuchaczy. Możliwe, że dzięki procesowi desensytyzacji, czyli odwrażliwiania, któregoś dnia ku swojemu zdumieniu wystąpisz bez strachu przed setkami ludzi.
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
Komentarze (12)
> @splash545 Aby zahartować się emocjonalnie, musisz zmierzyć się ze swoimi lękami – czyli rozprawić się z istotą, którą możemy nazwać twoim wewnętrznym tchórzem.
ja się wyborców pisu boję, chociaż hartuję się od dziecka. jak ja się z tymi istotami mam rozprawić? jak ich jest dziesięć milionów.
@splash545 ommmmmmmm
@voy.Wu zaakceptować, że są. 😉
Tylko głupiec nie czuje strachu. A sam strach i strach to są tak różne rzeczy, że ciężko to porównywać ze sobą. Przed wystąpieniem publicznym życia nie stracisz, wspinając się po ścianie w górach jak najbardziej możesz.
Ja bym bardziej powiedział, że te pierdostrachy to przezwyciężanie nieśmiałości po prostu.
No to teraz zagadka. Załóżmy hipotetycznie, że problemem jest szybkie odpalanie się w sytuacji konfrontacji słownej, czy tam wydawanie się w sprzeczki. Wygląda na to, że jako stoik powinienem się często pakować w sytuacje konfrontacyjne żeby ćwiczyć opanowanie. Czy stoicyzm przewiduje jakieś inne strategie na takbardzo e okazje. Hmmm?
@splash545 o widzisz! Ciekawe podejście. I nawet chyba obok techniki radzenia sobie z takimi sytuacjami, wskazałeś czynnik zaskoczenia, o którym wcześniej nie myślałem. Dobre.
@totengott pchanie się specjalnie w tego typu sytuacje nie jest zbyt mądre, lecz gdy będziesz już przygotowany nie należy się ich bać ani ich unikać.
Stoicyzm na tego typu sytuacje przewiduje strategię polegająca na wyobrażaniu sobie takich hipotetycznych sytuacji, bądź jeszcze lepiej analizie wstecznej takich sytuacji, które kiedyś nastąpiły, a nie zachowałeś się wtedy tak jakbyś tego chciał. Siadasz, wyciszasz się i przypominasz sobie taką sytuację, starając się zrobić to już bez emocji, żebyś znów nie przeżywał jej w myślach, tylko patrzysz na to jakby z boku, jakby wydarzyło się to komuś innemu - twojemu przyjacielowi - a Ty chciałbyś dać mu radę jak powinien się wtedy zachować. Analizujesz co było i co na Ciebie najbardziej zadziałało, w jakim momencie się odpaliłeś i dlaczego, myslisz jak mógłbyś temu zapobiec. Następnie wyobrażasz sobie co by się stało jakbyś zachował się inaczej, tak jakbyś tego chciał. Wyobrażasz sobie co by się stało z jak największą liczbą szczegółów, myślisz dlaczego byłoby lepiej gdybys się nie odpalał i starasz się poczuć tę satysfakcję i zadowolenie z siebie, że zachowałeś się tak jak tego chcesz.
Dla mózgu istnieje niewielka różnica między tym co dzieje się naprawdę, a tym co sobie wyobrażasz. Dlatego gdy raz, drugi i piąty wyobrazisz sobie, że zachowujesz się w pożądany sposób, to przy kolejnej tego typu sytuacji istnieje duża szansa, że zachowasz się w pożądany przez Ciebie sposób. W tym momencie jesteś już w jakiś sposób przygotowany i następnym razem nie dasz się zaskoczyć, czynnik zaskoczenia często jest kluczowy.
Taką analizę najlepiej robić wieczorem, tego samego dnia kiedy taka sytuacja wystąpiła, lecz można też wrócić do dużo wcześniejszych sytuacji.
@splash545 potwierdzam, to dziala w sumie ze wszystkim 😉
@splash545 Potwierdzam, wychodzenie ze strefy komfortu nie jest łatwe, ale daje pozytywne skutki.
@myoniwy W twoim przypadku to zadziałało, w moim siedzę trzeci tydzień na bezrobociu bo zachciało mi się zmienić komfortową pracę żeby się "przebranżowić".
@kobben02 No nie powiedziałbym.
Długo byłem zamknięty w swojej bańce, od kilku miesięcy z niej wyłażę, i jest całkiem spoko. Chyba nie ma obszaru gdzie byłoby gorzej, a nie, jest, mniej kasy na koncie bo więcej wydaje na siebie.
