
Wpis użytkownika RACO w Hydepark
RACOFanatyk
39piorunówAch proszę Państwa, oto przed Wami danie, które swoją prostotą mogłoby zawstydzić niejedną kuchnię świata, a jednocześnie – jak to często bywa w kulinarnych peregrynacjach – kryje w sobie pewien urok domowego ciepła, urody nieskomplikowanej, lecz szczerej jak uśmiech babci z Podkarpacia.
Na pierwszym planie pojawia się twaróg półtłusty, biały niczym poranek nad polską wsią, zwarty, lekko kremowy, gotów, by poddać się widelcowi i wchłonąć smaki, które wnet nadejdą. Obok niego – niczym słoneczko w słoiku – konfitura brzoskwiniowa, o barwie bursztynu złapanego na Mierzei Wiślanej. Jej konsystencja, gęsta i miękka, obiecuje słodycz dojrzałych owoców, które zapewne widziały więcej słońca niż niejeden letnik nad Bałtykiem.
Kiedy zaś oba te światy – mleczny i owocowy – zostają ze sobą połączone, widzimy w misce prawdziwy, swojski alians. Twaróg, rozdrobniony widelcem, miesza się z brzoskwiniową konfiturą, tworząc strukturę rustykalną, pełną kawałków owoców i grudek sera, jakby ktoś chciał zachować w potrawie ślad po każdym składniku, bez zbędnych udawanych finezji.
Jest to danie, proszę Państwa, które nie udaje niczego. Nie aspiruje do haute cuisine. Ono mówi: „Weź mnie łyżką, zanurz się w prostocie, poczuj smak dzieciństwa, wakacji u cioci, drugiego śniadania jedzonego w biegu albo o poranku, kiedy człowiek jeszcze nie wie, co mu przyniesie dzień.”
Proste? Tak. Skromne? Oczywiście. Ale prawdziwe – i jak to często bywa z daniami prawdziwymi – po prostu pyszne.
119 995 974-200 = 119 995 774
Komentarze (7)
Jing jang, bez kitu!
@RACO no i namówili. Jutro twaróg
@RACO To już przerodziło się w pandemię z tym twarogiem. 😊
@Mr.Mars całe hejto... Do szaleństwa, aż się znudzi i zrobi cringe...
@wonsz Masz całkowitą rację. Również jestem smakoszem twarogu i serka wiejskiego. :drooling_face: 😊
@Mr.Mars i dobrze - do białka w proszku napierdolą aromatów, barwników i słodzików, bezsmakowe mało kto kupuje, a tu sobie sam zrobisz zdrowe żdżemorem i humor gituwa
Moja matka oprócz "benzynki" (jabłka pokrojone w ósemki) robiła mi też po treningach "kosteczki", czyli twaróg krojony w kostkę i na każdej łyżka jakiegoś dżemu albo miodu. Do dzisiaj wpierdalam biały ser z miodem gryczanym, ale osobno - taki miszmasz jak na zdjęciach to fujka.
edit: i serio nie żartuję, faktura robi robotę - kosteczka sera, łyżeczka dżemora i do mordy jak baba parówę, a nie takie wymieszane c⁎⁎j wie co

