
Wpis użytkownika mannoroth w Hydepark
mannorothLider
147piorunów*Budują się na zadupiu w mieścinie bez perspektyw gdzie facet do starości będzie musiał, z dala od rodziny, rypać na czarno za granicą. Ech, ilu ja takich ludzi poznałem. Bo przecież niedopuszczalne, żeby się budować/kupić coś z dala od rodziców, którzy sami na własne życzenie przyspawali się do jakiegoś miejsca.
Komentarze (93)
Moi rodzice postawili wielki dom ale od zawsze słyszałem, że ja i siostra mamy się jak najszybciej na swoim ogarnąć, bo wszystko na najmłodszego. I spoko, wyprowadziłem się, mieszkam z żoną na swoim i w życiu bym do nich nie wrócił. Moi teściowie też postawili wielką chatę, wszystkie córki dorosłe, wnuki zaczynają powoli wkraczać w 18 rz., w międzyczasie teściowa owdowiała i co? I mieszka sama w Wielkiej chacie myśląc, że ja i żona się tam wprowadzimy (nie doczekanie, miejscowość pipidówka, niby prawa miejskie ale z godzinę trzeba jechać za jakimś etatem). Nie wiem po licho budują takie chaty
Wole mieszkasz w swojej kawalerce w Warszawie niz miec dom na zadupiu
@mannoroth dla mnie to jest jakaś patola, najlepsze co mogliśmy zrobić to odcięcie pępowin od rodziców, ślub na swoich warunkach i za swoje, i wyprowadzka. Okresy mieszkania u rodziców czy teściów (na czas wykańczania mieszkania) wspominam jako traumatyczne i alkoholiczne :D
A ludzie tak żyją. Bo obiad mają codziennie. I co z tego, jak nie mają życia.
kupilem drugi dom w kredycie - nie mam zamiaru sam sie budowac - zawsze developerak + ekipa
natomiast jak czytam komentarze ze ktos nie chce do pracy dojedzac 15km, czy boi sie kredytu do emy - no coz mozesz placic komus najem do konca zycia nawet nie do emy - nic nie zostawisz po sobie a kwota ta sama - nie chce sie jechac autobusem 20min czy samochodem 10 to trudno brnij dalej na produkcji tuz za miedza
no i polowa pisze cos o arach - to sa jednostki bambrow - ludzie kupuja ziemie w m2 - ary to masz na pastwisko
zgadzam sie w 100% z tymi ze ten kto sie buduje nie zrobi doktoratu z inst.elekt. czy wykonczenia wnetrz ale nie mozna byc koza i zdac sie na to co ci robol zaproponuje nie w czasach czata gpt
generalnie budowac sie nawet jak nie masz arunków zabudowy - prawo to bzdura, czynny zal i do przodu, pisemka potem mozecie latami pisac
znam takich debili co podrozowali przez ostatnie 15 lat i teraz na tej wynajetej kawalerce z kotem na siebie patrzec nie moga, uciekaja dalej z domu - a czas leci
Tu na przykładzie Japonii bardzo ładnie jest pokazane, co się później z takimi mieszkaniami stanie:
https://subiektywnieofinansach.pl/japonia-ma-juz-9-mln-pustych-mieszkan-domow-a-polska/
TLDR: przy padającej demografii nieruchomości poza dużymi miastami są niesprzedawalne. Mogą kosztować tyle, co używany samochód, a i tak nie będzie chętnego. My jeszcze nie jesteśmy w tym miejscu, ale to kwestia czasu.
Japonia ma już 9 mln pustych mieszkań i domów. Co z cenami?Japonia ma już 9 milionów pustych mieszkań lub domów. A Polska? Chcieliśmy zostać drugą Japonią, czy pod tym względem się do niej zbliżymy?Subiektywnie o finansach - Maciej Samcik@mannoroth gadałem wczoraj z kumplem o tym samym. Skąd się to bierze. Po pierwsze, że mają ziemię za darmo. Ceny działek jak mieszkań wywaliło w kosmos, wczoraj widziałem ogłoszenie 10 arów na skarpie: 300k, trzeba wsadzić kolejne 100k aby cokolwiek wybudować.
Druga rzecz: to mocno podobne do tego @Half_NEET_Half_Amazing pisze, zapierdalają na ten beton przez całe życie aż zdechną. Często zagranicą, a żona typowa karyna to zwykły pasożyt a często się puszcza jak chłopa w domu nie ma. Znam takie przypadki, nie biorę tego znikąd.
Kraj się zmienił, chcąc godnie żyć a nie się zajechać lub przeżywać za minimalną trzeba ciągnąć do większych miast. Na wioskach przyległych tzw. przedmieściach widzę trend na budowanie domów do 70 m2 powierzchni zabudowy. Jak parterowy to jakieś ~55 m2 użytkowe, część robi poddasze użytkowe to do 90m2 dochodzą. Działki drogie, taki dom postawi za 150k w stanie zamkniętym. Ma się dom w cenie kawalerki, tylko cała reszta jest na twojej głowie a w bloku nic cię nie obchodzi, kto co woli.
XD
oj tak beka z domiarzy
oni muszą bo inni mają
byle jak byle gdzie
budować muszą bo się uduszą
a i jeszcze najlepiej na kredyt do końca życia mordo
@Half_NEET_Half_Amazing pitolenie, teraz mieszkania maja takie ceny, ze domy wcale nie musza byc drozsze :) szczegolnie jesli nie chcesz mieszkac w klitce :) pogon jest tez w mieszkaniach, jest we wszystkim - mieszkania, domy, samochody, dupy, kochanki, wyplaty, wakacje etc. - Polacy scigaja sie we wszystkim, nawet w chorobach
@Half_NEET_Half_Amazing To plus wybuduje najbardziej pojebaną bryłę/wielkość domu, której budowa do SSZ przeżre pratycznie cały kredyt, a potem będę go wykańczał kilka lat po godzinach i równolegle spłacał kredyt
no
domiarze = ludzie co dołączają do owczego pędu i zamiast racjonalnie podejść do tematu budują dom na wypizdowie, na których ich realnie nie stać bo inni mają i oni nie mogą być gorsi przecież
@Half_NEET_Half_Amazing
Domiarze xD
To chyba nie, tak że ktoś musi mieć dom bo inni mają tylko dom się bardziej kalkuluje. I nie każdy lubi chów klatkowy i być otoczonym przez ludzi.
Bo umówmy się, jakieś sensowne mieszkanie to tak minimum 80m2, a w jakiejś sensownej dzielnicy z dobrym dojazdem, żeby nie stać bez w korkach to pewnie wyjdzie z 1,2 - 1,3 mln.
Taka prawda, że kto co lubi. Po wyprowdzce z domu rodziców mieszkałem tylko w mieszkaniach, czy to na studiach czy już po i nie wyobrażam sobie, jak można chcieć się kisić w chowie klatkowym xD zwłaszcza jak ma się dzieci
@PlatynowyBazant nie :) wybuduje nowy, przeprowadze sie i stary sprzedam, a za niego kupie se jakies mieszkanko w gorach czy nad morzem
@100mph drugi dom na wynajem?
Też zbudowałem bez kredytu, ale znajomym opowiadam że mam, lepiej się czują wtedy ;)
Swoja droga ten mem mnie roz⁎⁎⁎⁎⁎olil bo mam podobna sytuacje xD Matki sasiedzi kupili sobie dzialke 10 arow w srodku pola na wypizdowie i sa najwspanialszymi i bogatymi ludzmi a ja zly kupilem w centrum miasta 6,5 ara za 2x wyzsza cene 500m od roboty i jestem glupi bo moglem miec 15km dalej wiecej xD Do tego ja jestem leniem bo nie zamierzam przy tym fizycznie robic do momentu instalacji elektrycznej (elektryk here) a oni zapierdalaja i grodza sie, pustaki woza etc choc jeszcze warunkow zabudowy nie maja xD
@mannoroth kurla ja tam uwazam ze nic tak nie uszlachetnia jak ciezka praca. Jak bylem na studiach to z ojcem po godzinach 150m kw. Dobudowalismy. Zajelo nam to rok. Tata mial dobrze po 50 wtedy juz, w opor mnie przy tym nauczyl. Dzisiaj zatrudniam budowlancow i nie musze wszystkiego sam robic ale mam spokoj w glowie jak zaczna cos wydziwiac bo moge im z dnia na dzien powiedziec zeby wyp*dalali bo jestem w stani sam robote dokonczyc.
@nypel rmeontuje sobie aktualnie piwnice. Zona zla bo burdel straszny robie (Wymieniam elektryke, poprawiam CO itd.) poza kuciem scian (bo zajebisty syf) to reszte pracy traktuje jako taka rozrywke - o tu sobie kable przeciagne, tam poprawia podlacze i dziala. Jesli ktos lubi dlubac to bedzie mial z tego radosc.
W lecie jezdze na motocyklu, w zimie na nartach. Zanim kupilem dom, to soboty/niedziele spedzalem caly dzien grajac na kompie (1 dzien aktywnosci w weekend, kolejny to bylo granie na kompie) i nie oszukujmy sie, co tydzien nie chodzicie do kin/teatru, nie mam tez potrzeby platac sie codziennie w miescie. MIeszkalem w stolicy i po pracy... gralem na kompie.
Teraz mieszkam na wsi i po pracy gram na kompie, czasem cos sobie podlubie w garazu. 1x w tygodniu kosze trawe (trwa to godzinke)
@mannoroth dla niektórych budowa to sposób na spędzanie wolnego czasu w ciszy, spokoju i z piwkiem. Im chodzi o to żeby gonić króliczka, a nie go złapać :grinning: .
@100mph Dziadek tak budował - dobudowywał piętro dla rodziny, i niby wszystko ok poza CO. Bo piętro rozbudowywał etapami nie pomyślał, że do nowej połówki warto puścić nowe piony z dołu i cała góra wisiała na dwóch będących w rogach xD I tak dwa skrajne pokoje w zimie miały farelkę na chodzie. Oczywiście na jakiekolwiek sugestie że coś jest nie teges to wybuchał że to wszystko jest dobrze bo to on sam robił :smiley:
@Rafau Może gość dożyje :smiley: Ciekawe z czego wynika to poobrażanie, może po części z faktu że na nic pieniędzy nie było, bo każda złotówka w budowę szła...
@mannoroth w rodzinie żony mam takiego co to dom budował. Tzn dalej buduje, już ponad 20 lat. Bez kredytu. W międzyczasie dzieci dorosły i się wyprowadziły, teściowa dla której szykowali pokój zmarła. W dodatku niedawno żona też. Dzieciaki to jeden obrażony i kontakt zerwał, bo obwinia ojca za śmierć matki, do drugiego z kolei ojciec tak kiepsko z kontaktem i nie zaprasza do siebie, bo dzieci autystyczne i on nie ogarnia.
Ale dom piękny I ogromny. Byłem na budowie 2 lata temu, tak jeszcze z 5 lat pracy i będzie do zamieszkania.
@mannoroth Jeszcze spoko jak czlowiek ma pojecie o tym co robi, a jakie pojecie mieli ludzie sami budujacy domy widac na starych osiedlach, gdzie oszczednosci materialowe i brak wiedzy sa zrodlem popekanych scian. Nie bez przyczyny kiedys wszystko robili w boazerii albo tapecie. Tez mieszkam w takim domu. Kupilem, zrobilem generalny remont i co? I przed sprzedaza bede latal pekniecia bo budynek pracuje 40 lat po wybudowaniu xD
@100mph Dokładnie. I zawsze z dumą opowiadał, jak to on cały piątek i sobotę jebał przy budowie a potem w niedzielę sobie piwko pił na meblach ogrodowych xD
@mannoroth kult zapierdolu :)
@100mph Też tego pojąć nie mogę. Ojciec kumpla się go prawie wyrzekł, bo do nowo kupionej chałupy zaprosił monterów od A do Z. Ojciec dostał piany że syn tak pieniądze roztraca. Inny znajomy, już emeryt, budował chałupę, jak to się chwalił, gospodarczo 0 od wypłaty do wypłaty, żadnych kredytów, bo on się nie da bankom dymać. Przeprowadził się przed 60tką, już bez dzieci. Choć chyba jest szczęśliwy, to spokojnie mógł tam mieszkać już ze 20 lat wcześniej, zamiast kisić się na 2 pokojach.
@mannoroth czasami tak to wygląda. Jak jestem w moim rodzinnym mieście, to widzę te wielkie domy w połowie puste, które ludzie budowali z myślą, że dzieci z nimi będą mieszkać. Zresztą moi teściowie mają dom z którego piętra niemal nie korzystają. Nie wiem skąd w ludziach ta chora myśl, że dzieci będą zawsze z nimi. Ktoś mi kiedyś powiedział, że dzieci nie wychowujesz dla siebie tylko dla innych i to jest mądra myśl. Dzieci mają w pewnym momencie ruszyć swoją drogą, realizować się i budować swoje szczęście a nie być przyspawanym do rodziców, "bo łojca i matke cza szanować".
@Taxidriver dojazd 25 min. Do tego cokolwiek chcesz załatwić, wyjść to kolejne 15 km. Dziecko ma zajęcia? 15 km Znajomi chcą wyjść się napić? 15 km Duże zakupy? 15 km. Z wyjścia do kina się robi wyprawa.
@AureliaNova 15km to problem? Pytam w sytuacji gdzie w rodzinie są 2 samochody.
Z tymi kilometrami to byłbym ostrożny.Wszystko zależy o infrastruktury drogowej.
@korfos Nie zgadzaj sie. Jesli masz utrzymywac dom to powinien byc Twoj, a kosztem dla Ciebie bedzie mozliwe pozniejsze utrzymywanie i opieka nad rodzicami. Remonty kosztuja krocie. Utrzymanie niedoleznych rodzicow tez tanie nie jest. Jak tak tego nie zalatwicie to ten dom nigdy Twoj nie bedzie bo go rozszarpie rodzenstwo po smierci rodzicow. Wpakujesz przez lata w niego mnostwo kasy a koniec koncow i tak bedziesz musial za niego zaplacic i to uwzgledniajac wartosc po ewentualnych remontach, ktore w nim zrobisz xD
@100mph mnie tak chcą właśnie przyspawać. Najgorsze jest to że dom nigdy nie będzie prawnie mój, ale mogę w nim mieszkać. Warunek jest taki że mam tylko go utrzymać w stanie takim żeby reszta rodzinki mogła w każdym momencie się tam tymczasowo przeprowadzić w razie problemów finansowych.
Ja tam nie chcę mieszkać, ale dobra praca i brak większej ilości odłożonej kasy uniemożliwia mi przeprowadzkę i dodatkowo zakotwicza mnie w tym miejscu.
@GazelkaFarelka nie no, jeżeli masz taką samą pracę albo etat w zakładzie, który nie ma planów splajtować w ciągu 10 lat, a twoja wieś ma 3 markety i dziecko sobie z buta dojdzie na prywatne zajęcia z karate, to nie jest dużo do analizowania.
Ale szczerze mówiąc w mojej okolicy takie atrakcje tylko w miastach powiatowych 🤷
@AureliaNova Tylko że właśnie w sypialniach wielkich miast masz problem z tą koniecznością wożenia wszędzie i jeżdżenia wszędzie autem, a często się tego używa jako argument przeciwko mieszkaniu na wsi - co nie jest prawdą, bo w typowej wsi czy małym miasteczku na co dzień większość rodziny obskoczy wszystko pieszo czy rowerem.
Są wsie po 3-4k mieszkańców, które nie mają praw miejskich, ale masz trzy markety i cztery automaty paczkowe podstawówkę, ze dwie knajpy, stację paliw, paru fryzjerów, kosmetyczek i tak dalej. Jakieś zajęcia dodatkowe dla dzieci też się znajdą. W sumie wszystko, co na co dzień do życia potrzebne, a jak masz ochotę raz na pół roku pojechać do teatru to się wtedy ładujesz w auto i jedziesz. Nie oszukujmy się, nie każdy też ma potrzebę bywania na wernisażach, większości Polaków wystarczy telewizor, piwko i grill, nie każdy też ma zawód z pracą wysokospecjalistyczną, wysoko płatną, która jest tylko w wielkich miastach, jak wszelkie finansowe, analityczne, biznesowe i tak dalej. Jak ktoś robi jako kurier albo w budowlance to też wielkiej różnicy w zarobkach w lokalizacji nie będzie (albo i tak jego praca polega na jeżdżeniu do różnej lokalizacji), a jednak koszty życia inne. Nie musi kupować mieszkania 50m2 za milion w Wawie żeby robić za 6k na rękę jako kurier, skoro może mieć dom za 400k na prowincji za 5k na rękę powiedzmy. Kwoty przykładowe.
@aerthevist w kilku krajach na różnych kontynentach widziałem, że buduje się parter, gdzie mieszka jedno pokolenie, zostawiając wystające pręty zbrojeniowe na górze, później dokłada się kolejne, niezależne piętro, gdzie osiada następne pokolenie, pręty nadal wystają. I te pręty są bardzo ważne w tych budowlach, bo świadczą o tym, że budowla nie jest ukończona, więc podatków nie można ściągnąć lub są niższe.
@GazelkaFarelka no jak na wsi masz chińczyka i Pepco, to zazwyczaj też prawa miejskie i 10k mieszkańców. W mojej okolicy za infrastrukturę robi Biedronka w we wsi obok i liceum w mieście powiatowym. A mieszkania w sypialniach wielkich miast nie uważam za prawdziwą wieś - ceny działek i domów są za duże, dojazd do pracy/usług zbyt łatwy, żeby to miało znaczenie, czy masz mieszkanie w blokowisku na obrzeżach, czy w szeregówce 5 km dalej.
@AureliaNova Tylko trzeba rozróżnić dwie rzeczy, są w zasadzie dwa rodzaje "domów na wsi", które w umysłach wielu ludzi zlewają się w jedno i pisząc o wadach domów łączą te obie rzeczy.
Jedno to jakieś gołe pole pod miastem typu Warszawa/Kraków, gdzie na miejscu nie ma w zasadzie żadnej infrastruktury a wszędzie trzeba jechać autem i wozić wszędzie dzieci - ale za to masz 40 minut autem do niezłej pracy w tym mieście.
Drugie, to na wsi/miasteczku gdzieś na prowincji, gdzie masz pełną infrastrukturę na miejscu (z tym że zamiast Prady I Balenciagi masz Sinsay i Pepco, a zamiast craftowego sushi - chińczyka) a wszędzie dojdziesz w 15 minut z kapcia. Dzieci chodzą do szkoły albo spotykają się z rówieśnikami pieszo albo jadą rowerem. Z tym, że praca już jest tutaj trochę gorsza.
@AureliaNova Ja to wiem. Ty to wiesz. Ludzie nie licza pozniejszych kosztow zycia. Znam na prawde multum osob, ktore buduja sie na dzialkach rodzicow albo gdzies na totalnym wygwizdowie zeby potem 40km dojezdzac do roboty do miasta powiatowego xD Jak kupilem dzialke 500m od roboty (robota z tych na cale zycie, firma nie upadnie) to sie za glowe lapali jak cene uslyszeli. Dopiero jak zaczalem im wyliczac oszczednosci z tego wynikajace i kalkulowac im ich koszty dojazdow i samochodow to zaczynaja im neurony pracowac.
@100mph tylko, że w większości to nie jest 2k mniej, tylko problem w ogóle ze znalezieniem pracy i dowożenie dzieci na zajęcia do miasta 15 km dalej. Wszystko można niuansować, ale tutaj też trzeba sobie policzyć, czy czasem nie poniesiesz większych kosztów życia niż te 20 lat spłacania kredytu.
@jonas Oj byś się zdziwił, wcale tak nie było, poczytaj książkę "Życie w chłopskiej chacie". W czasach pańszczyzny nowo założona rodzina dostawała swoją własną chatę i kawałek ziemi od pana - nie na własność oczywiście, tylko jako "mieszkanie służbowe". Jak chłop był już stary i niezdatny do pracy, to był darmozjadem, wywalano go z chaty (którą dawano innej nowej rodzinie) i mógł iść na żebry pod kościół, chyba że go któreś z dzieci przygarnęło - ale wtedy to też było mieszkanie "na łasce" u dziecka, w jego domu, więc w zasadzie zero gadania, narzekania czy narzucania swoich reguł - więc zupełnie inne stosunki, niż teraz jak ty mieszkasz u starych - gdzie to nadal ich chata i to oni ci dyktują warunki życia.
Trochę się to zmieniło dopiero jak chłopi zostali uwłaszczeni (wtedy dom i ziemia stały się ich własnością). Ale też jak tylko ktoś mógł, to budował się i się wyprowadzał. Zostawał z rodzicami tylko ten, który dziedziczył dom i gospodarstwo.
Pomysł, żeby robić piętrowe wielopokoleniowe domy to chyba wyłącznie chwilowa moda z PRL inspirowana blokami (pierwsze piętrowe domy-kostki niesamowicie przypominają mini-dwumieszkaniowy blok - "klatka schodowa" i dwa poziomy" mieszkań.
@100mph aaaa widzisz, jeszcze jedno.
Gdybym mógł, chętnie zamieszkałbym koło rodziców a nawet z nimi.
Prosty powód, choćby minimalna pomoc w opiece nad dziećmi.
@100mph ja właśnie wyprowadziłem się z drogiej (bo turystycznej) prowincji pod małe miasto.
Dom tańszy o 30% i jakieś 40% większy niż ten w Windermere.
Zaważyło wiele czynników, ale głównie finansowy, gdzie spłacam £750/mc zamiast £1300
@WatluszPierwszy Domy wielopokoleniowe od wieków nie były kwestią wyboru, tylko konieczności i biologicznego przetrwania niemalże. Dziadkowie mieli opiekę ze strony swoich dzieci, przypilnowali wnuków, trzeba było wybudować i ogrzać jedną chałupę zamiast dwóch-trzech, do jednego gara wrzuciło się co bądź i wszyscy się najedli, przed złodziejami czy ogniem łatwiej było ustrzec jednego obejścia, w którym zawsze ktoś się krzątał.
Ale oto niepostrzeżenie dla ludzi stawiających kilkusetmetrowe jednorodzinne domy przyszły zmiany mentalności i oczekiwań. I teraz mało kto jeśli absolutnie nie musi, nie zamierza wkraczając w dorosłość mieszkać "u starych" na jakimś pięterku, tłumaczyć się z wydatków na to czy tamto, powrotów z imprezy nad ranem i takich tam, jakby wciąż miało się naście lat.
@Taxidriver To do nas wraca bo koszty mlodych zjadaja i jak juz sie nie trzeba pakowac w kredyt po same kule to jest sie zamoznym czlowiekiem. Czasem lepiej na prowincji zarobic 2k mniej niz latami zyc na wynajmie a potem miec kreche do emerytury.
@WatluszPierwszy To jest jeszcze spadek po komunie, kiedy materiały były tanie albo kradło się je z zakładu. I się budowali, bo w okolicy jeszcze było co robić. Jak szukałem domu widziałem ogłoszenia gdzie dwoje starszych ludzi próbowało się pozbyć domów >300 m3. Właśnie z tego powodu. Ale nie potrafię pojąć, że ludzie 25-35 lat budują się w miejscu, w którym sami doskonale wiedzą, że nie ma żadnych perspektyw. O etacie nie ma mowy, a nawet jak jesteś fachman to ze zleceń nie wyżyjesz przez cały rok.
@WatluszPierwszy tak jak napisał @100mph kiedyś budowało sie inaczej, bo dzieci z natury musiały się opiekować rodzicami. Do tej pory często to działa w ten sposób w Azji.
Mój świętej pamięci szwagier, przeprowadził się, mimo skończonych studiów, na prowincję prowincji w Tajlandii by być blisko ojca.
@aerthevist albo dobudowujesz klatke schodowa ze szczytu albo schody robisz bezposrednio z przedsionka lub powiekszasz przedsionek ale to juz trzeba przewidziec na etapie budowy :)
@WatluszPierwszy w sumie to mozna rozwiazac wejsciem po schodac bezposrednio na pietro srednio to wygodne, ale taki patent widzialem w przypadku kammiennicy do ktorej wlasciciel dobudowal pietro i na zewnatrz dostawil klatke schodowa
@aerthevist wtedy zostaje opcja wynajmu albo sprzedaży połowy domu, jeśli dzieci jednak nie zostaną z rodzicami. Jeśli zostaną, to przynajmniej mają możliwość mieszkania chociaż trochę osobno. Gorzej, jak ktoś buduje z myślą, że "dzieci se wezmą górę a my na dole". Koszmar. Kocham moich rodziców i mamy dobry kontakt, ale nie wyobrażam sobie mieszkania z nimi w sytuacji, gdy mam już swoją rodzinę.
@WatluszPierwszy takie domy mozna budowac ale z glowa - jesli jest opcja podzielenia domu na blizniak z dwoma osobnymi wejsciami to czemu nie.
@WatluszPierwszy Z doswiadczenia zycia na wsi. W starszych pokoleniach tylko jednostki emigrowaly daleko od domu. Reszta osiedlala sie w najblizszym sasiedztwie lub najblizszym miescie, a jedno dziecko zostawalo na miejscu bo przejmowalo gospodarke.
