Wpis użytkownika Earl_Grey_Blue w Hydepark
Earl_Grey_BlueGruba ryba
316piorunówChowam dzisiaj swojego ojca.
W zeszłym tygodniu mój tata zapił się na śmierć. Musiałem przerwać swój urlop i awaryjnie wracać z Wietnamu. Czułem, że do tego dojdzie, ale nie myślałem, że to już. W wieku 34 lat nie mam już obojga rodziców, mamę pochowałem 5 lat temu.
Nie piszę tego posta szukając atencji i współczucia. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na problem alkoholizmu. Wszystko jest dla ludzi, ale granica między drinkiem na odstresowanie i rozluźnienie, a uzależnieniem jest cienka. Moi rodzice nie widzieli problemu, a najważniejsze to samemu zrozumieć, że się już w tym siedzi i trzeba coś z tym zrobić. Nie wstydźcie się prosić o pomoc, gdy zaczynacie tracić kontrolę. Łatwo jest zniszczyć życie sobie i najbliższym.
Komentarze (113)
@Earl_Grey_Blue to ja moze swoje dorzuce
Moja matka nie żyje od 10 lat i stary też alkoholik. Był taki okres 3-4 lata temu, ze pił całkowice na umór, jak przyjezdzalem, to w chacie byl chlew, a on nieprzytomny lezal, czasami na kanapie, czasami na podlodze. Jezdzilem tam i go pilnowalem, zeby sie nie nachlal po raz kolejny i wytrzezwial, zalatwialem mu dwa razy odwyk, bo sam nic nie potrafi ogarnac, nawet jak niby chce.
Po skonczonym odwyku nie pił jakiś czas, a teraz znowu sobie popija - bez takich ekstremów, ale jak dla mnei to mała różnica, wiadomo, ze predzej czy pozniej znowu zaskoczy bo tak to dziala.
Szczerze mówiąc, jak był w takim najgorszym okresie i do niego jezdzilem, to bylem w takim stresie, ze czasami jak tam jechalem to juz mialem nadzieje ze sie zapił i będzie po wszystkim. Teraz mam silne opory żeby nawet do niego zadzwonić, bo jest ryzyko, że będzie na⁎⁎⁎⁎ny i to obudzi we mnie to całe gówno, które czułem wtedy.
Wiadomo, że to jego życie i nie jestem za nie odpowiedzialny, ale nie pomaga to osiagnac pelnego spokoju - mimo ze alkoholik, to nie byl nigdy chamem ani przemocowcem, byl niedostepny emocjonalnie i wycofany, a jak jest trzezwy, to nawet spoko gosc, wiec po prostu mi go szkoda, ale nie potrafie sie otworzyc na bliska relacje.
Za radą psychologa zapisałem się na NFZ na terapię DDA i czekam na termin rozpoczecia, w sumie juz pół roku. Okazuje sie, ze moje zachowania, reakcje i triggery oraz problemy z odczuwaniem i wyrazaniem emocji sa typowe dla dorosłych dzieci alkoholików. Mam nadzieję, że ta terapia pomoże mi nie tylko unormować mój stosunek do ojca i doprowadzic relacje z nim do wzglednej normalnosci, ale tez zaczac odczuwac jak zdrowy czlowiek - w wieku 35 mam jeszcze szanse sie wyleczyc i wiem, ze tego chce i potrzebuje.
@Earl_Grey_Blue Pełna zgoda, ja swojego Taty nigdy nie znałem a Mamę pochowałem w tym roku, ech. Z opowieści Mamy mój Ojciec się odsłonił z alko jak była blisko porodu, gdy miałem 3 miechy Matka się z typem rozstała. Ja osobiście alkoholu kijem dotykać w życiu ze względu na to nie zamierzam.
Współczuję Ci bardzo straty obojga rodziców, ta pustka, ta nicość, to przejdzie kiedyś, a przynajmniej tak chciałbym myśleć. Dobre wspomnienia niech pozostają na zawsze! Miej siły, no bo co pozostaje. Życie jest bez sensu, ale trzeba brnąć, może jeszcze coś ciekawego zobaczymy, stworzymy, przeżyjemy, może komuś się uda w czymś pomóc.
Niezbywalne prawo człowieka.
@Earl_Grey_Blue trzymaj się tam mordo :worried:
Ja niedawno byłem na szkoleniu z identyfikacji ludzi uzależnionych. Jako ekspert pojawił się człowiek, który jest w klubie AA od 30 lat. Znalazł się tam gdy żona położyła na stole pozew rozwodowy i poczuł , że dalej już śmierć go czeka bo jest na końcu drogi. Wyszedł z nałogu i innym pomaga. Była też na tym szkoleniu dziewczyna, która prowadzi terapie dla uzależnionych. Co mnie zaskoczyło: 30 lat temu na spotkaniu AA nie było kobiet, teraz na 25 osób ok 14 to kobiety; Pani od terapii widzi coraz więcej dziewczyn ok 25 lat, które już są po terapii uzależnień; po pierwszym spotkaniu w klubie AA na kolejne wraca 10-15% (reszta uważa, że nie ma problemu); kobiety piją w domu, zaczyna się od lampki wina na rozluźnienie bo to nie alkohol albo od piwa smakowego; budowa zawsze piła (pan był z branży) i pije; kobiety się szybciej uzależniają; picie to choroba całej rodziny; historie ludzi, którzy trafiają do AA są bardzo podobne i niezmienne od lat - alkohol ma raptem kilka podobnych scenariuszy, które kończą się w tym samym bagnie; generalnie obniża się wiek ludzi w AA. Pan żałował, że nie wyleciał z roboty bo być może to by nim wstrząsnęło 30 lat temu. Teraz ma szczęśliwe życie, ma firmę, tryska energią i jak twierdzi, nawet piwa 0% nie wolno. I tak jak z Twoim Tatą - czasami nawet bodźce od rodziny nie podziałają. Zrobiłeś wszystko - odkąd nie ma wszywek to sytuacja jest prawie że beznadziejna jeśli chodzi o zmuszenie do leczenia. Bardzo Tobie współczuję.
@Earl_Grey_Blue mama też się zapiła? Serdecznie współczuję
Szacun za otworzenie się. Ja też się zbieram na wylanie w innej kwestii ale jeszcze póki co to się zastanawiam
@Earl_Grey_Blue z czystej ciekawości bez żadnej ironii jak to jest zapić się na śmierć? Wypił tak dużo że umarł?
Szczerze współczuję
Mam z moim ojcem podobnie. Twierdzi że nie jest alkoholikiem bo nie pije wódy tylko piwo. 6 piw dziennie. No k⁎⁎wa. Na szczęście nie mieszka z moją rodziną i nie muszę w tym uczestniczyć. Czekam tylko na to samo info co ty. Matka zmarła z powodu choroby 5 lat temu.
@Earl_Grey_Blue Bardzo współczuję, że musiałeś tego doświadczyć jako dziecko alkoholika.
Ale muszę zwrócić uwagę, że picie dla odstresowania się to już symptom uzależnienia od alkoholu. Używa się wówczas alkoholu do regulacji emocji (w tym wypadku napięcia związanego z odczuciem stresu).
"drink na odstresowanie" to już jest bardzo pomarańczowa (jak nie czerwona) lampka ostrzegawcza!
Moje kondolencje. Trzymaj się!
Polecami w temacie miniserial "Informacja Zwrotna" na Netflixie...
Świeczka dla człowieka którego zniszczył nałóg 😒
Ale nas tu jest. U mnie rodzina alkoholików. Wszyscy wysoko funkcjonujący. Dziadek, mama, tata, ciocia, stryj, kuzyn, 2x kuzynka itd. Totalne wyparcie, bo przecież wszystko działa. Dzieci ubrane i nakarmione, firmy rozbujane itd., więc "problemu nie ma". Może i "wszystko jest dla ludzi", ale patrząc na nasze społeczeństwo zaczynam w to poważnie wątpić.
Nie wspomniałem o narkotykach. Może i faktycznie młodzież dziś pije mniej, ale za to mam wrażenie, że co drugi ćpie. Kiedyś myślałem, że widocznie obracam się wśród takich ludzi, ale teraz widzę, że to szersze zjawisko, a na pewno wykracza daleko poza moje kręgi. Źle się dzieję w państwie polskim, parafrazując klasyka.
Współczuję... Był moment, kilkanaście lat temu, kiedy mój ojciec był bliski zapicia się na śmierć - trafił do szpitala i trochę walczyli, żeby go doprowadzić do ładu. Na szczęście od tamtej pory sam się wziął za siebie i nie pije, choć miał kilka potknięć - za każdym razem myślał, że "już teraz może się jednego napić", a kończył zwolniony z pracy po tygodniowym ciągu alkoholowym.
Za to jego brat, a także syn tego brata, obaj zeszli z powodu rozjebanej wątroby od chlania ¯\\(ツ)/¯
@Earl_Grey_Blue pełna zgoda. Życie z alkoholikiem to nie są przelewki, a wręcz ciągła walka o przetrwanie psychiczne. Nawet moja koleżanka psychiatra wprost mówi w takich sytuacjach, że to lepiej dla rodziny.
Tak czy inaczej trzymaj się byku.
Czytam twój wpis, i nie będę zdziwiony jak napisze podobny za kilka lat
Ja czekam aż mój wujek zapije się na śmierć i da w końcu spokój mojej babci.
Przykro mi mordzia. I zgadzam się alkohol to najgorsza k⁎⁎wa.
Tak sobie czytam wasze historie i ja pi⁎⁎⁎⁎le ile pecha dookoła was. I mówi to człowiek z rodziny gdzie alko było zawsze i przy wielu okazjach. Jeden wujas mocno ponoć wywijał za młodu ale w porę się ogarnął i rzucił całkowicie, za młody jestem żeby to pamiętać. To jedyny przypadek w rodzinie.
Mój brat cioteczny zakrztusil sie wlasnyni wymiocinami poalkoholowymi.
Komentarz usunięty przez moderatora
Wszystko jest dla ludzi
@Earl_Grey_Blue zdecydowanie nie powinno się już powtarzać tego zdania w kontekście alkoholu. Alkohol podobnie jak narkotyki niszczą ludzi a zaczyna się właśnie od drinka na odstresowanie i rozluźnienie - potem kończy się czasem jak w przypadku Twojego ojca. Alkohol to najzwyklejsza trucizna.
Szukasz odstresowania czy rozluźnienia - nie szukaj ich w butelce, to najgorsze z możliwych miejsc bo alkohol będzie twoim największym przyjacielem a kiedy się zorientujesz jakie to kłamstwo to zazwyczaj będzie już za późno, rodzina którą miałeś się dawno rozpadnie, zdrowie się totalnie zniszczy, kariera bezpowrotnie przepadnie…
@Earl_Grey_Blue
Mnie też liznęło, dziadek i jego syn zapili się według najpodlejszego scenariusza, nie było ratunku. :imp: 💀
Trzymaj się, śmierć boli żyjących, postaw ojcu świeczkę.
@Earl_Grey_Blue u mnie wujas skończył z zapaścią krążeniowo-oddechową po wyłojeniu połówki na hejnał. Zmarł po dniu w szpitalu. Też można było się tego spodziewać. Miał dobre momenty jak nie pił, ale zazwyczaj pił.
@Earl_Grey_Blue Smutne w c⁎⁎j jest nadużywanie alkoholu, mój kuzyn w wieku 30 lat też został z tego tytułu pochowany, alkoholizm to straszna k⁎⁎wa z którą ciężko się rozstać więc uważajcie z piciem.
@Earl_Grey_Blue wydaje mi się, że ta linia nie jest taka cienka. Nie da się nie zauważyć przejścia od odstresowujacego piwka do walenia wódy całymi dniami.
@cebulaZrosolu o tym jak cienka jest ta linia polecam podcast Joanny Flis "Osoba uzależniona dowiaduje się ostatnia".https://open.spotify.com/episode/4GoOrTWYNdH7TTjcOuolHY?si=iT1Rc8duRACbytJxxCZ6wA
@Legendary_Weaponsmith ja to się nawet na alkoholika i narkomana nie nadaje, że mam problem z alkoholem zauważyłem "dosyć wcześnie", że mam skłonności do uzależnień zauważyłem jeszcze wcześniej i nic poza zielonym w życiu nie próbowałem.
@cebulaZrosolu z autopsji. A jak chcesz zobaczyć jak działa mechanizm uzależnienia to polecam Dopamine Nation, Anny Lembke, zaczyna od hardkorowych przykładów inżyniera masturbującego się kilka godzin dziennie specjalnym wynalazkiem do elektrostymulacji. A kończy pokazując jak prawie wszystkich nas zdążyły już uzależnić social media, słodycze itp.
Ale pokazuje też mechanizmy do wychodzenia, oraz jak zdrowo dozować sobie dopaminę (np. czytając książki czy robiąc inne względnie nudne rzeczy).
@Legendary_Weaponsmith skąd wiesz?
@cebulaZrosolu na tym polegają narkotyki, że nie widzisz tego przejście. Widać je tylko z zewnątrz i to też nie zawsze.
@cebulaZrosolu oczywiscie, ze sie da. Skad bedziesz wiedzial czy stres nie jest wywolany brakiem alkoholu? Wtedy wszystko cie stresuje, wiec walisz tylko odstresowujace piwko, prawda? a prawdziwej przyczyny mozesz nie zrozumiec latami, zwlaszcza ze jeszcze do tego dzialaja mechanizmy wyparcia
@cebulaZrosolu wiesz co, a ja się z Tobą nie zgodzę bo znam osoby które były alkoholikami i mimo, że ludzie mówili im to w twarz to one zaprzeczały. Wyparcie. Do samego końca taki alkoholik uważał że ma kontrolę nad piciem. Słuchałam też swego czasu audycji o alkoholizmie w radiu, gdzie jak mantrę alkoholicy powtarzali że pierwszy krok to przyznać, że jesteś alkoholikiem. I opowiadali też jak wiele lat im zajęło przyznać się do tego. To jak dać się pokonać samemu sobie. Nie twierdzę, że wszyscy tak mają, ale twierdzę że dla wielu przyznanie i zauważenie, że jest się alkoholikiem może być niemożliwe zanim odejdą z powodu choroby.
@cebulaZrosolu odnośnie tego codziennego drinka to może i się nie umiera ,ale można sobie zniszczyć zdrowie. Mój teściu codziennie na wieczór dwa piwka (dosłownie codziennie przez kilka lat) oparł się w szpitalu ,wątroba rozwalona ,żółtaczka i cukrzyca. Nie wiem na ile to wina alkoholu, ale lekarz stwierdził, że wątroba nie miała kiedy odpocząć.
@camonday druga sprawa jest taka, że od picia tego drinka codziennie to się nie umiera. Na prawdę trzeba ostro łoić.
@cebulaZrosolu sorry, na hejto jest tylko jeden poziom odpowiedzi na komentarz, odpowiadałam na jeden z pierwszych w tym wątku, jak przeczytałam resztę to rozumiem, że ty zauważyłeś linię między jednym drinkiem a uzależnieniem, i ciężko nie zauważyć że coś jest nie tak jak się jest już w tzw ciągu. Tylko że możliwość doprowadzenia się do ciągu jest daleko za linią brak problemu/problem
@camonday ehhhh.... Już mi się nie chce każdemu z osobna tłumaczyć
@cebulaZrosolu ale jak tego drinka pijesz codziennie i nie jesteś wstanie zasnąć bez kieliszka wina, to jesteś uzależniony a to nie jest walenie wódy całymi dniami
@cebulaZrosolu ale ja wcale tak nie pomyślałem, broń cię borze! Uzupełniłem tylko Twoją opinię o swoją:)
@Jnchl ale dlaczego Wy myślicie, że ja usprawiedliwiam alkoholizm?
Wiem jak on działa, jedynie zauważam, że alkoholik doskonale o swoim problemie wie. A to, że nie szuka pomocy czy coś to już inna sprawa
@cebulaZrosolu też nie waliłem, a jednak. Piwko wieczorem na luz, wszystko pięknie w życiu i tak sobie wychowałem uzaleznienie
Twój przekaz jest bardzo waży, dziękuję za ten post. Trzymaj się tam (づ•﹏•)づ
Sory za przykre słowa, ale prawda jest taka, że śmierć alkoholika to ulga dla wszystkich, też przez to przechodziłem
@smierdakow pilem 11 lat i cpalem kilka lat
bylem na trzech odwykach w sumie zamknietych tak wiec troche to leczenie nie szlo przez w chuj dlugi okres czasu.
+ mam lęki od chlania i cpania przez co lecze sie psychiatrycznie i chodze do psychologa juz dwa lata
@kopytakonia to popij 20 lat i zobaczymy jak ci pójdzie leczenie
@smierdakow kolego ja jestem alkoholikiem i ulzylem wszsystkim jak przestalem pic i zaczalem sie leczyc z wlasnego wyboru, a nie jak zdechlem
@smierdakow Ano. Od śmierci teścia nie boli mnie tak jeżdżenie do rodziny narzeczonej. Te 8 lat temu był jeszcze znośny, ale jak poszedł na emeryturę to wielokrotnie myślałem, że mu wypierdole.
Najbardziej szkoda babci, 90 lat i już dwóch synów pochowała, a ten był jej oczkiem w głowie. Ech aż się smutno robi jak to piszę...
@smierdakow to prawda, śmierć mojego brata zdjęła ze mnie i z siostry wiele stresu. Latami pasożytował na naszej mamie, nie przeżył 6 miesięcy bez niej.
@smierdakow Też w takich kategoriach to traktuję. Jest to przykre, ale musiałem przejść bardzo wiele i dla mnie to nowy, lepszy etap w życiu.