Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika cebulaZrosolu w Hydepark

Mistrz

w Hydepark

35piorunów

Czasem myślę sobie o ziemiach odzyskanych, szczególnie w kontekście jak to było zaraz po wojnie, mieszkanie polskiej rodziny w niemieckim domu zanim tych drugich stąd zabrali, bandyterka na ulicach, synchronizacja sieci energetycznej z polską itp.
No i od jakiś 2 dni się zastanawiałem jaki był schemat nadawania polskich nazw miejscowościom itp.

Co ciekawe projekt zmiany nazw trwał aż do roku 60, czyli 15 lat od zakończenia wojny. To nie takie proste jak się wydaje najwidoczniej, sporo tego to były też jakieś tam zmiany nazw miejscowości którym nadano już wcześniej nowe nazwy, taki rebranding :)

Na pierwszej konferencji ustalono nazwy dla miejscowości liczących powyżej 5000 mieszkańców, podczas drugiej ustalone zostały nazwy miejscowości do 5000 mieszkańców oraz niektórych stacji kolejowych, trzecia konferencja ustaliła nazwy reszty stacji kolejowych oraz miejscowości liczących 500 do 1000 mieszkańców, na czwartej konferencji ustalone zostały nazwy miejscowości liczących od 250 do 500 mieszkańców (dla byłych Prus Wschodnich również części osad liczących 500 do 1000 mieszkańców), piąta konferencja ustaliła nazwy dla wsi liczących poniżej 250 mieszkańców (w przypadku Prus 250 do 500) itd. W latach 1946–1951, w czasie 14 konferencji, przywrócono lub ustalono nowe nazwy polskie dla ok. 32 tys. miejscowości oraz ok. 3 tys. obiektów fizjograficznych. Opracowany wówczas materiał nazewniczy Ziem Odzyskanych ujęty został w publikacji „Słownik Nazw Geograficznych Polski Zachodniej i Północnej” pod redakcją prof. Stanisława Rosponda (również przewodniczącego podkomisji śląskiej)[9]. Do 1960 prace polonizacyjne trwały w dalszym ciągu, lecz już z mniejszą intensywnością.

Komentarze (13)

Gruba ryba6piorunów

Był chaos. Kolej nadawała swoje nazwy, bo musiała jakoś funkcjonować... w tym czasie komisja robiła swoje i ludzie jadąc pociągiem często mijali stację jadąc ze swoim dobytkiem, bo nie ogarniali tych zmian. Nie wiedzieli, że w miejscowości X stacja nie nazywa się X, tylko Y... bo ją tak PKP wcześniej nazwało.
Zresztą wiele nazw funkcjonowało bardzo krótko, były później zmieniane. W papierach rodzinnych znalazłem dokument, wystawiony gdy się pradziadek osiedlił. To była wioska o nieistniejącej obecnie nazwie, w gminie o nieistniejącej obecnie nazwie.

Gruba ryba2piorunów

@cebulaZrosolu moje miasto przetlumaczyli 1 do 1, takze w sumie nie mieli za duzo roboty :smiley:

GURU4piorunów

u mnie wrócono do historycznej nazwy sprzed niemców i elo

Mistrz3piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing no to tutaj mieli prosto akurat :)

Fanatyk4piorunów

@cebulaZrosolu na przykład Międzygórze, wilki się chyba źle kojarzyły

Fanatyk4piorunów

@cebulaZrosolu w Dzierżoniowie kiedyś kupiłem auto od handlarza, myślałem że to od Feliksa Dzierżynskiego ta nazwą 🙂

Mistrz8piorunów

@PlatynowyBazant20 albo tutaj:

Niejednokrotnie jednak z przyczyn politycznych, jak i braku źródeł, częściowo wskutek słabego przygotowania merytorycznego, tworzono tzw. „chrzty nazewnicze”, niekiedy także dla uczczenia zasłużonych postaci, m.in.:

niem. Sensburg, dawne pol. Ządźbork, przemianowano na Mrągowo, aby upamiętnić Krzysztofa Celestyna Mrongowiusza
niem. Lötzen, po II wojnie światowej najpierw Lec, następnie Łuczany, jednak Komisja Ustalania Nazw Miejscowości ustaliła nazwę Giżycko, na cześć Gustawa Gizewiusza (Giżyckiego)
Rychbach (niem. Reichenbach) na Dolnym Śląsku otrzymało nazwę Dzierżoniów dla uczczenia Jana Dzierżona
niem. Rastenburg, po II wojnie światowej Rastembork, przemianowano na Kętrzyn, od nazwiska Wojciecha Kętrzyńskiego
niem. Drengfurt, po II wojnie światowej Dryfort (wieś gminna w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie kętrzyńskim) obecną nazwę Srokowo uzyskała w listopadzie 1946 r.[5] dla upamiętnienia jeszcze żyjącego Stanisława Srokowskiego (1872–1950), przewodniczącego Komisji Ustalania Nazw Miejscowości

Takie fajne nazwy były to se zmienili na cześć jakiś księży :)

Lider7piorunów

@cebulaZrosolu jakbyś pojechał do dziadka mojej żony tu byś usłyszał niejedną historię na ten temat. Z resztą może zawołaj jutro @Jaskolka96 to może coś ci opowie, albo jakieś fragmenty z książki dziadka wrzuci.

Lider2piorunów

@cebulaZrosolu bo to tak było, a najlepsze, że jak po wojnie na te gospodarstwa przyszły "bose Antki", jak się na przesiedleńców zza Buga mówiło, to tak nawijali po swojemu, że prędzej byś Niemca zrozumiał niż Polaka xD

Mistrz1piorunów

@moll mówiła, że raz w "wolnej Polsce" pojechali kamperem na wycieczkę w to miejsce gdzie mieszkała, ale ni cholery nie pamiętam gdzie to bylo :/

Mistrz2piorunów

@moll jak kiedyś pracowałem w Niemczech w Hamm to tam matka szefa była właśnie taką osoba jak piszesz, przeprowadzili się z Niemiec do Polski jak była mała i sobie żyli z uprawy roli, później wojna i po wojnie przesiedlili ich właśnie w okolice Hammu.

To było 13 lat temu jak euro 2012 było to tam siedziałem, to ona już miała z 80 lat, ale po polsku dobrze gadała, wiadomo czasem był kłopot żeby coś zrozumieć ale naprawdę dosyć dobrze jej to szło, a najlepiej jej szło śpiewanie jakiś piosenek polskich :)

Spoko babka to była

Lider5piorunów

@Opornik oni myśleli że wrócą.

Mogę trochę opowiedzieć drugą stronę medalu...

Ogólnie część ostadnictwa niemieckiego na ziemiach polskich była legalna. Ci ludzie m.in. w dwudziestu międzywojennym kupowali parcele i się osiedlali i sobie żyli.
Jak weszli Niemcy to ich życie niewiele się zmieniło. Co najwyżej zmienił się układ sił w miejscowych zatargach, bo teraz władza niemiecka. Ale też wcale nierzadko ci niemieccy sąsiedzi starali się pomóc Polakom, żeby nie trafili na wywózki na roboty (rodzice mojej babci naiwnie odrzucili taką pomoc, więc spędzili 4 lata w Reichu)
Za to jak szedł front "wyzwolicieli" to oni się najczęściej tylko ewakuowali, z myślą że oni na swoje majątki wrócą. Zabierali najcenniejsze rzeczy i niewiele tego na grzbiet. Dogadywali się z Polakami o opiekę nad ich gospodarstwami, żeby nie było wszystko rozkradzione.
Ale potem wyszło jak wyszło, nie było przez traktaty do czego wracać. Za to potem Polacy byli świadkami przed niemieckimi sądami, żeby poświadczyć przepadki majątków, bo Niemcy swoim rekompensaty wypłacali za tak utracone mienie.

Wiem, duże uproszczenie, ale akurat w moich okolicach mieszkało sporo Niemców. Mieli praktycznie całą osadę i własny zbór (po wojnie KK się świątynią zaopiekował)

GURU4piorunów

@AdelbertVonBimberstein mój dziadek z rodziną przeprowadził się do Kętrzyna po wojnie bo musieli uciekać z Wilna (gdzie mieli duży dom) za to że byli Polakami.
opowiadał że Niemcy zostawili bardzo duż min pułapek, niektóre specjalnie nakierowane na dzieci, w zabawkach.