Wpis użytkownika Lopez_ w Hydepark
Lopez_Fenomen
8piorunówDopiero dochodzi do mnie, ile mam i jaki mi to daje komfort pod kątem układania sobie życia. W przyszłym roku remontuje piętro w rodzinnym domu. 95 m2 dla mnie. Muszę tylko kasę uzbierać, a oszczędzam mieszkając na dole z rodzicami. W perspektywie w sumie mam cały dom (200m2 mieszkalne nie licząc sutereny i strychu). Mam auto, brak kredytu i możliwość zmiany pracy kiedy chcę, na zarobki na razie nie narzekam, mam perspektywy na lepsze widoki.
W sumie jak znajdę sobie d⁎⁎ę, to ona się musi podporządkować do mnie, albo elo. Zero presji na zarabianie dużo, by społacić kredyt, wyżywić się we dwójkę. Żyje w mieście 90k, bez korków, bez pośpiechu. Wszystkie moje oszczędności po remoncie mogą iść na wakacje i moje zachcianki.
Jeszcze 2 lata temu próbiowałem jako korposzczur się ułożyć w Trójmieście i k⁎⁎wa nie wiem co ja miałem w głowie myśląc o kredycie z moją ex i życiu tym kurniku, gdzie dojeżdza się godzine do roboty i codziennie. zyej sie w stresie xD
Własność prywatna, brak kredytu i swoboda planowania działań w życiu i brak presji to jest wolność.
Komentarze (10)
@Lopez_ Miałem podobnie, całe piętro w domu ponad 200m2 do mojego i żony użytku.
Ale wolę zdecydowanie kredyt i swój ogród, swój dom i święty spokój. Każda decyzja dotycząca domu - ogrzewania, fotowoltaiki, a nawet tego czy zechce mieć w ogrodzie pomnik Svena Hannawalda - to będzie tylko moja i mojej żony decyzja, której nie będę musiał konsultować z nikim. Z tego co obserwuje pośród znajomych to tylko jedna osoba nie żałuje mieszkania w jednym budynku/w jednej bryle domu z rodzicami.
Wiem, że to anegdotyczny dowód i w Twoim przypadku może być inaczej oczywiście. Zresztą i tak najważniejsze, aby Tobie pasowało.
@Lopez_ Pozdro!
@Bylina_Rdestu Nie, nie musiałbym konsultować, bo dom i tak przechodzi na mnie, a mój stary ma wyjebane w to co bede tam robic i mi to powiedzial
Nie jestem od nikogo zalezny :smiley: Moge robic tyle na ile bede miec pieniedzy.
Oczywiscie, ze nie masz racji z niczym co napisales, ale nie mam ci za złe, nie znasz mnie osobiście, ciężko ci zrozumieć kogoś, kto anpisze post w internecie. Mimo wszystko dzięki za podjęcie merytorycznej dyskusji, fajnie, że możemy podyskutować .
@Lopez_
>xD
Nie ma się z czego śmiać, jeśli traktujesz kredyt jako natychmiastowy dostęp do kapitału, który jesteś w stanie spłacić w kilka lat to nie jest to zła opcja.
>u mnie tak samo
Tak? Ciekaw jestem jakbyś chciał np zmienić kolor elewacji, pokrycie dachu albo bramę wjazdową - też byś tego nie musiał z nikim konsultować?
Prawda jest taka, że wybrałeś niezależność finansową, kosztem zależności od kogoś. Nie mówię tu o tym, że nie bedziesz się dogadywać z rodzicami, chodzi mi o to, że mieszkając u kogoś tak naprawdę nie jesteś nigdy do końca u siebie.
Inna kwestia, że może i istnieją kobiety, którym pasuje układ mieszkania z rodzicami, ale pewnie za wiele ich nie jest
>Własność prywatna, brak kredytu i swoboda planowania działań w życiu i brak presji to jest wolność.
Z tych wymienionych rzeczy to tak naprawdę masz tylko brak kredytu.
Nie zrozum mnie źle, nie piszę tego złośliwie. Po prostu bym przemyślał czy to tak naprawdę wolność.
Ale wolę zdecydowanie kredyt
xD
>- ogrzewania, fotowoltaiki, a nawet tego czy zechce mieć w ogrodzie pomnik Svena Hannawalda - to będzie tylko moja i mojej żony decyzja, której nie będę musiał konsultować z nikim.
u mnie tak samo
U mnie rodzice maja 70 i 64 lata, ja 28, i tak sa bardzo czesto w rozjazdach bo 5-6 wyjazdów na urlopy w roku.
Z pewnością nowa d⁎⁎a będzie chciała mieszkać z Twoimi rodzicami :grinning:
@Lopez_ gratuluje, zazdroszczę, nie spierdol tego :grinning: