Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika sonthonax w Gry Planszowe

Specjalista

w Gry Planszowe

23piorunów

Dzisiaj udało się zagrać w The Estates. Jak każda gra skupiona niemalże wyłącznie wokół licytacji, mechanicznie wchodzi częściowo w domenę gier towarzyskich/imprezowych i dlatego wymaga odpowiedniej ekipy żeby można się było przy niej dobrze bawić.

To, co jest w niej wartego uwagi:

* jak na grę niebędącą strategią/grą wojenną, tona negatywnej interakcji
* duży chaos w trakcie rozgrywki objawiający się koniecznością kompletnej reorientacji własnej strategii w reakcji na sytuację na planszy
* piękne wydanie - drewniane bloczki pięter robią robotę (estetyka produkowanych gier to wyjątkowo mocna strona wydawnictwa Capstone)

Dzisiaj udało mi się wygrać z oszałamiającym wynikiem -21 punktów (oponenci mieli kolejno -28 i -83 punkty). Motyw z sabotowaniem sytuacji punktowej przeciwników w momencie, kiedy samemu nie udaje się zdobyć pozytywnego wyniku to w istocie najzabawniejszy element gry.

Komentarze (3)

Mocarz2piorunów

Spaczenie inżyniera, bo spojrzałem na zdjęcie i pierwsze co to pomyślałem, że jakieś układy na płytce PCB montujesz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Specjalista1piorunów

Zamiast okrągłych tekturowych monet dostajemy czeki po milion dolców każdy. Co ciekawe, każdy ma unikalne imię, podpis i numer.

Specjalista2piorunów

W grze da się wylicytować wszystko - choćby cylinder podwajający punkty za budynki na jednej z trzech alejek budynków. Tematycznie można to chyba wyjaśnić tak, że gracze dają łapówkę burmistrzowi miasta.

Dzisiaj udało się zagrać w The Estates. Jak każda gra skupiona niemalże wyłącznie wokół licytacji, mechanicznie - sonthonax - Hejto.pl (demo semantyczne)