Wpis użytkownika wonsz w Hydepark
wonszGruba ryba
8piorunówKomentarze (7)
gazem po mordzie? a potem po mordzie jego psa?
@wonsz dosłownie 4 dni temu, jakiś szczyn otworzył drzwi do domu i nagle zza niego wyleciał j⁎⁎⁎ny owczarek niemiecki (a płotu jeszcze nie mieli) i leci za mną. Oczywiście k⁎⁎wa to podjazd jak w koszmarze @Furto
No to taki rodzaj psa, że już kopanie po mordzie nie wystarczy, bo takie przygody miewam dość często i całkiem sprawnie je napierdalam w mordy, tak że się wywracają przy okazji i robią różne śmieszne fikołki.
W każdym razie wystartowałem ile fabryka dała. Dogoniłby mnie, ale na szczęście tak w sam raz odpuścił, bo coś odwróciło jego uwagę na chwilę. Jebane psy skurwiałe.
Nie mówię o zeszłorocznym Rottweillerze, który tylko dlatego że był niedojebany, nie zauważył otwartej bramy i pobiegł z automatu naokoło do płotu. Ten to by mnie tam rozkurwił, bo nawet nie podjazd, ale jakieś dziury, pierwszy dom przy lesie bez asfaltu, ujeby takie że więcej jak 15 nie pojedziesz, bo się wywrócisz. Z nim to nara, nawet gaz nie pomoże, ani nawet właściciel jakby wybiegł. To już tylko siekierka w łeb może uratować...
@wonsz szanse rzecz jasna są, ale musiałoby wszystko pójść wręcz filmowo, żeby z tego spotkania i tak nie lądować na oiomie. Bo pokonać się pokona wychodząc z agresywną postawą, niemniej ze stratami własnymi. Tak żeby po spotkaniu z tą rasą w szale która cię dopadła i nie wybiegł właściciel w porę, dopóki się zastawiasz i nie odnieść żadnych ran, to trzeba mieć po prostu sporo szczęścia we wszystkim. Wiadomo, że jak się boisz i poddajesz, to w sumie się skazujesz na śmierć w raczej wygranej (acz bolesnej) walce. Sam się psów nie boję samych w sobie, więc bym zapewne zajebał, ale boję się konsekwencji takiego starcia i naprawdę akurat z rottweilerem zrobiłbym co w mojej mocy, żeby go nie podkurwiać jeszcze bardziej, a najlepiej spierdolić na drzewo.
@npnptcn zgadzam się ze wszystkim co napisałeś, z jednym małym zastrzeżeniem - to co czyni człowieka słabszym w takim starciu to strach, kiedy uświadamia sobie nagle z czym ma doczynienia i jak bardzo ma przejebane bez odpowiednich narzędzi. Natomiast jeśli wiesz co robisz i dobrze trafisz, to masz całkiem niezłe szanse. Fakt, jeśli da się spierdolić to to zawsze jest najlepszy wybór.
@wonsz rottweilera w "pasji" to byś sobie mógł cmoknąć, a nie zastawić się rowerem, czy kopać. Miałem, a raczej ojciec miał takiego skurwola i trzeba było go uśpić, bo w pewnym momencie stał się agresywny nawet wobec ojca.
To jest 50 kilo samego mięsa, maszyny do zabijania, a jak cię za cokolwiek złapie w agresji, to możesz mu nawet oczy wydłubać i nie odpuści, doszarpie cię. A kopnięcie go najwyżej tylko wkurwi, a po naszemu rozbawi xd Niezależnie jak pięknie trafisz, łamane kości w szale tej rasy - nie obchodzą.
Co zabawne - jedyne co faktycznie może zadziałać, to przyjęcie tego żółwia. Jak nie ma cię za co złapać, to cię ponadgryza, podrapie, ale w końcu mu szał zejdzie i ci odpuści.
@npnptcn ja się psów nie boję, więc jak ktoś nie dopilnuje takiego agresora to zasłaniam się rowerem i jak nadarzy się okazja to wjeżdżam z buta i kopię aby zabić. Szkoda psa, bo to właściciel powinien obskoczyć solidny wpierdol, no ale cóż, mając wybór pomiędzy czyimś psem a ojcem moich córek, wybieram to drugie.
Jebane psy skurwiałe.
Nie, to akurat właściciele.
@wonsz ja pi⁎⁎⁎⁎le, połączenie pies + podjazd to jedna z moich schiz. W ogóle kiedyś już to rozkminiałem i gdybym był świadkiem takiej sceny, to jako największy miłośnik psów, nie miałbym wątpliwości jak należy postąpić.