
Wpis użytkownika Ragnarokk w Hydepark
RagnarokkGURU
36piorunów#gotowanie #restauracje #przemysleniazdupy #gownowpis #powinienempracowacalechuj
Rozkminy tak przy okazji rozmowy o gwiazdkach Michelena i zagrywając fantastycznym kebsem własnej produkcji na towarach z Lidla - dlaczego mimo że wiem, że te prestiżowe knajpy mają naprawdę świetnych kucharzy i jedzenie bywa fantastyczne, to jednak już od dekady w żadnej podobnej nie byłem. I nie, nie wynika to z tego że teraz musiałbym sam płacić (no może trochę.) 😛
Nazywam to zasadą 50-10 i stosuję zawsze gdy sam gotuję ale także w innych aspektach życia. Jest to zadanie samemu sobie pytania, czy jestem skłonny poświęcić 50% więcej czasu czy zasobów, by mieć efekt lepszy o 10%. Ostatnio widziałem jak jakiś niezły szef tłumaczył jak przyrządza szparagi. Że tak nie wolno, bo traci smak, tak trzeba, bo ładniej się prezentuje. W połowie skubania myślałem że ich pojebało, w smaku szczerze różnica była znikoma. Czy warto użyć jakiegoś super najlepszego masła prosto z Prowansji zamiast mlekowity? Może tak, ale czy komukolwiek naprawdę tak zależy. Czy wolisz dopłacić 25k do samochodu, by mieć lepsze siedzenia i dwa bajery więcej? Raczej nie. Ze sprzętami, wakacjami i wieloma innymi rzeczami jest tak, że powyżej jakiegoś poziomu solidne 7.5/10 później zaczynają się schody i by przeskoczyć na kolejny poziom trzeba już dużo więcej poświęcić. Bardzo rzadko się na takie coś decyduję.
Nie wiem po co się uzewnętrzniam.
Komentarze (30)
Komentarz usunięty
@Ragnarokk - jestem jedzeniowym snobem obdarzonym bardzo wyczulonym zmysłem zapachu (a przez to też częściowo smaku) - dla mnie te 10% robi różnicę - zwłaszcza jak sobie dawkuję dobre restauracyjne jedzenie z umiarem (by nie zdążyło się znudzić).
@koszotorobur No i jak robi dla Ciebie różnicę to git :)
@Ragnarokk są różne określenia na to, ale najbliższe będzie chyba "prawo malejącego zwrotu".
Powyżej pewnego progu dokładanie do czegoś daje w zamian coraz słabsze efekty.
No tak podejrzewałem, że nie jestem pierwszy co o takich rzeczach myśli. Z drugiej strony też bardzo nie lubię kupowania chłamu wg prawa butów Vimesa :grinning:
Uważam, że to jest bardzo rozsądne podejście i na przykład ja telefony kupuje do 1500 zł bo uważam, że potem wyższe kwoty nic szczególnego nie wnoszą zwłaszcza, że nie masturbuje się do znaczków.
Komentarz usunięty przez moderatora
@Belzebub @Lubiepatrzec Nigdy Apple'a nie miałem, fanem nie jestem, ale też nie jestem jakimś wrogiem. Tylko to trzeba pamiętać, że jak masz jedno to raczej musisz mieć wszystko by to miało sens
Komentarz usunięty przez moderatora
@PlatynowyBazant no tak. Po to jest aparat w telefonie. ¯\\(ツ)/¯
@Belzebub telefon za 1500 zł też bez problemu działa 6 lat.
@Lubiepatrzec ale wie pan ten za 5k robi dużo lepsze zdjęcia? a ty jedyne zdjęcia jakie robisz to licznikom prądu, wody i kotu jak śpi 😉
Komentarz usunięty przez moderatora
@Ragnarokk kiedyś topowe modele faktycznie wnosiły jakąś wartość, bo postęp technologiczny był taki, że wszystko zmieniało się błyskawicznie natomiast teraz za 1500 zł dostajesz dosłownie wszystkie funkcje jakie są potrzebne normalnemu człowiekowi na poziomie akceptowalnym do normalnych zastosowań. Potem zaczyna się już tylko marketing i parametry są ulepszane w niewielkim stopniu + trochę lepsze materiały.
@Lubiepatrzec Nigdy nie miałem telefonu za ponad 2k. Nigdy nie kupiłem komputera za ponad 5k. Byłem swojego czasu jedyny w firmie, co nie miał najnowszego lub prawie najnowszego maczka (i nie, nie była to dziedzina że iOS miał olbrzymią przewagę nad głupim Ubuntu) :smiley:
Czy wolisz dopłacić 25k do samochodu, by mieć lepsze siedzenia i dwa bajery więcej?
Ja dopłaciłem kilka tysięcy do o wiele lepiej wyposażonej wersji żeby mieć więcej wygody. Z tym, że ja auto kupuje na lata 😁.
Co do jedzenia to w tygodniu patrzę na szybkość wykonania potrawy w weekendy już bardziej się staram😉.
@Ragnarokk ja szybki nie jestem ale w pierwszym zegarku bateria padała szybciej niż ja:rolling_on_the_floor_laughing:.
@Z_buta_za_horyzont U mnie też - jestem tak wolny że to bardzo ważne :grinning:
@Ragnarokk dla mnie w zegarku ważna bateria bajery schodzą na dalszy plan 😁.
@Z_buta_za_horyzont Ja Coros. Ale nie w tym rzecz :P
@Ragnarokk ja team Suunto :face_with_open_eyes_and_hand_over_mouth:.
@Z_buta_za_horyzont Oczywiście zawsze ma znaczenie jak bardzo danej rzeczy używasz, jak bardzo zmienia to doświadczenie i jak długo będziesz z tego korzystał. :smiley:
Nie mówię, by kupować po taniości czy nie poświęcać czas. Ale że bardzo często istnieje granica, po której to zaczyna się skrajnie nie opłacać. Tak jak my do naszego truchtania byśmy kupili takiego sikora: https://www.garmin.com/en-US/p/783448/ :grinning:
MARQ® Athlete (Gen 2)Modern Tool WatchGarminW połowie skubania myślałem że ich pojebało, w smaku szczerze różnica była znikoma. Czy warto użyć jakiegoś super najlepszego masła prosto z Prowansji zamiast mlekowity? Może tak, ale czy komukolwiek naprawdę tak zależy.
imo to trochę jak z audiofilami- mówią że coś jest lepsze, bo widzą, że coś lepszego stawiasz. A w ślepym teście okazuje się, że potrafią wychwalać pod niebiosa nawet marketowe gówno do czasu, aż im się nie zaprezentuje co chwalili 😉 I ja nie mówię, żeby gotować z najpodlejszych składników, ale jest granica, po przekroczeniu której różnica jest marginalna, a doszukiwanie się jej to już tylko sztuka dla sztuki, żeby "udowodnić". Trochę jak z komputerami- normalni ludzie używają go i nie narzekają tak długo, jak działa dobrze, a tylko fanatycy punkcików w benchmarku będą robić inbę, że ich chip jest gorszy, bo wykręca 2 punkty mniej niż jakiś inny.
@Ragnarokk o to to- te żarliwe dyskusje o wyższości carbona nad alu prowadzone przez januszów, którzy swoje spasione dupska pakują na ten rower 2 razy do roku- raz do biedry i raz żeby się gdzieś przejechać i "strzelić focię" na sociale xD
@NiebieskiSzpadelNihilizmu I oczywiście jak dla kogoś to posiadanie najlepszego sprzętu jest krytyczne to inna sytuacja, ale dużo ludzi ładuje czas i kasę w coś, co jest totalnym overkillem dla nich. Rowerzyści co kupują sprzęt by było 50 gramów lżejszy jak mają 25kg nadwagi itp :grinning:
@Ragnarokk Po co jeździć na all-inlusive skoro można pod namiot?
Po co komu terenówka, jak można na rowerze pojeździć?
Po co komu wakacje jak można w domu odpocząć?
Rozkmina tego typu :stuck_out_tongue_winking_eye: Jak kogoś stać i lubi to c⁎⁎j z nim ¯\\(ツ)/¯
@zuchtomek Nie no, wiadomo że to co napisałem to w cholerę subiektywne i uznaniowe :smiley: Chodziło mi wyłącznie o sam mechanizm.
@Ragnarokk No ja się z tym nie kłócę, po prostu każdy ten wzrost jakości określa na swój sposób.
W jaki sposób all-inclusive jest lepsze od pola namiotowego?
Ja akurat spędzam czas aktywnie, gorąca nie lubię, a stołuję najczęściej gdzieś w trasie - wydawanie pieniędzy w egipcie, z hotelowym jedzeniem (po co płacić jeszcze na mieście jak tu jest opłacone), hotelowymi animacjami i hotelowym basenem nijak nie jest dla mnie bardziej jakościowe żeby było warto dopłacać.
Standard podnosi może jedynie zaplecze sanitarne, ale żeby takie mieć to też nie muszę brać allin, tylko jakieś lepsze pole, domek letniskowy, czy apartament - tu się zgadzam, między nimi widzę wzrost jakości, a przypadku allin już nie.
I o to też chodzi - każdy ocenia względem siebie - to co dla Ciebie jest wzrostem wykładniczym, dla innych będzie bardziej znaczące. Bo odpowiednio przyrządzone szparagi, z odpowiednio przyrządzonym mięsem i pozostałymi składnikami - pojedynczo może nie robią wrażenia, ale w połączeniu różnica może być znacząca.
A przeliczanie tego na pieniądze to już w ogóle subiektywna ocena - zarabiając najniższą krajową (ok. 3500 na rękę) obiad za 100zł to 3% pensji, a ten za 300zł to już 9% - 6% miesięcznej pensji na jednym posiłku to jednak bardzo dużo.
Przy średniej pensji, procenty można już podzielić na połowę, a jak ktoś zarabia 35k to trzeba przesunąć przecinek w lewo i dla niego to już różnia 0,3% pensji vs 0,9%..
@zuchtomek No właśnie nie do końca o tym mówię, starałem się to podkreślić. Do poziomu jak to wzmiankowe 7.5/10 (dane oczywiście IDzD) wzrost jakości w stosunku do ceny jest w miarę liniowy. W pewnymi momencie następuje jednak przeskok, że ten stosunek zaczyna sie robić wykladniczy.
Siema!
nie warto dopłacać.
narazicho