
Wpis użytkownika Marshalist w Marshaltown
MarshalistGURU
75piorunówKomentarze (11)
Ale z tych 4 rzeczy z mema, czy w takim razie nie jesz, chodzisz z gołą d⁎⁎ą i na prawdę nic nie oglądasz? Bierze się przynajmniej cokolwiek, a najczęściej w nadmiarze. Większy problem to raczej zawsze wybieranie najprostszej, niezdrowej opcji - szybkiego gownianego żarcia, durnych programów itd.
Paradoks wyboru. Barry Schwarz ma fajny tedtalk na ten temat
Moim największym problemem jest brak czasu. Biblioteka gier jest niewielka a i tak nie mam kiedy w nie pograć. Chciałbym ukończyć Most Wanted, rozegrać kolejny sezon w Fifie, raz jeszcze przejść Mortal Kombat 11...
Problem współczesnego społeczeństwa po prostu. Mamy za dużo do wyboru plus boimy się wybrać coś nowego bo mamy mało czasu bardzo często na takie rozrywki jak telewizja, książka czy gry i tak to się nakręca. Sam jako gracz aktualnie pomimo zakupu Steam Decka gram w ME oraz W3 xD Bo znam i lubię.
@rezydenttomek właśnie ty grasz w to co znasz i lubisz i nie masz problemu z wyborem. Zaś komiks przedstawia kogoś, kto się nudzi i narzeka, że nie ma w co grać, choć ma wybór... Ot zupełnie odwrotne sytuacje...
Chyba na odwrot, caly czas chcemy wybierac cos nowego i stad mamy taki duzy wybor.
@Marshalist To ma nawet fajną nazwę.
Klęska urodzaju
Taki sam paradoks jak z grami. Za duży wybór. Jak się ma mało to się bierze co jest.
@szasznik Ja jestem rocznik 90 i doskonale pamietam, że ciupało się w jedną grę tygodniami. Jak stary łaskawie zabrał na giełdę gdzie można było sobie wybrać grę z segregatora, ziomek wysyłał SMS i po chwili inny ziomek przynosił CD wypalone za 10zł xD
No i jak to w ogóle ruszyło w domu to była radość. Jak dorwałem tak Warcrafta 3 to starczyło na pół roku.
@Duvel dokładnie. Pamiętam jak pod koniec lat 90 i wczesnych 2000. Jedyne gry jakie mieliśmy to piraty przywożone przez brata który był na studiach w większym mieście. Wtedy się obgrywalo wszystko co przywiózł.
@Duvel albo kwestia którą określilbym "samo gówno" więc ciężko cokolwiek wybrać.