
Wpis użytkownika RobertCalifornia w Hydepark
RobertCaliforniaGruba ryba
32piorunówLudki mieszkające na wsi, możecie narzekać że brak perspektyw i w ogóle beznadzieja i pewnie macie rację. Ale wyznam wam że jako mieszczuch od urodzenia, niesamowicie wam zazdroszczę tych wiejskich sklepików gdzie od razu po wyjściu można usiąść i wypić piwo z innymi.
To jest coś absolutnie niedostępne dla takich mieszczuchów jak ja. Bo raz, że gdybym się w takim miejscu pojawił i spróbował usiąść koło was to... zwyczajnie bym się bał że mnie zjecie wzrokiem :)
A dwa, że nawet nie mam takiej logistycznej możliwości. Nie przyjadę przecież do was na wieś samochodem, napije się i nie wsiądę z powrotem za kierownicę i wrócę do domu.
Pozostają mi tylko ch⁎⁎⁎we bary robione na jedno kopyto w centrum miasta, z piwem cztery razy droższym niż w waszym sklepie/barze i powrót boltem do domu w cenie kolejnego czterokrotnie przepłaconego piwa.
Tak więc trzymajcie się tam i jeśli w taki upał siedzicie właśnie pod jakimś sklepem jak z tego obrazka co wam wygenerowalem z ai i narzekacie jak u was beznadziejnie, to wiedzcie że jest chociaż jeden ludek, który wam tego zazdrości.
Na zdrowie!
Komentarze (15)
No takie sielankowe myślenie trochę. Fajnie to wygląda, ale najczęściej gadanie kończy się na narzekaniu, żydach i ogólnie jak wszyscy kradną. A potem jakieś anegdotki jak to zajebałem żonie albo okradłem matke
Moze kiedys. Teraz tam juz nie ma komu siadac.
@RobertCalifornia sam mam coś w stylu połączenia baru/sklepu w okolicy i bardzo fajnie działa. Na plus, że nie jest to miejsce dla lokalnych pijaczków a raczej dla ludzi na rowerach, ewentualnie takich, którzy specjalnie przyjeżdżają z pobliskiego miasta, żeby się wyciszyć przy kawce czy tam innym lodzie.
@RobertCalifornia przyłącze sie do głosów wyżej, takich miejsc już nie ma i całe szczęście
Po pierwsze, pozwolenie na sprzedaż alkoholu w sklepie BEZ mozliwosci spożycia jest już wystarczająco drogie. Jesli chcesz sprzedawać w cenach niewiele wyzszych niż marketowe (bo o takich samych mozesz pomarzyć) to mijają miesiące zanim wyjdziesz na zero i modlisz sie by znowu sie w okolicy jakas melina sprzedająca na lewo nie otworzyła, bo wyjdziesz na minusie. Wtedy nie ma mowy o takich laweczkach, bo przy nalocie policji, sanepidu czy innych służb masz przeje.. niemiło. A gdzieś tak od 20 lat takie kontrole sie zdarzają.
No to może uzyskać licencję na sprzedaż i spożycie na miejscu? Spoko, tylko ze koszt tak winduje do góry, ze musisz to piwo sprzedać po 10zl by sie zwrocilo (jeden z powodów dlaczego tyle placisz w ogródku w restauracji). A szanowny Pan Menel powie, ze za 10zl to on ma 8 piw w melinie obok albo w Biedronce w sąsiednim miasteczku i już nie kupi nic.
Ale niczego nie szkoda, bo w latach 90 gdy jeszcze mozna bylo działać w szarej strefie to takie "stoliczki" były tym, czym są wiaty autobusowe dla miejskich żuli - miejscem gdzie górą pijesz, dolem szczasz pod siebie, a na koniec idziesz spac kładąc sie w poprzek. Brzydzilbys się tam usiąść :)
@RobertCalifornia W życiu nie pomyślałbym o tych ławeczkach w taki sposób.
Rodzice mieszkają 2-3 domy od takiego małego sklepu, to jak wrócę na weekend i idę na spacer, to zawsze wieczorem siedzi tam stała ekipa wiejskich pijaczków.
Z perspektywy osób mieszkających na wsi, to jest postrzegane jako negatywne zjawisko, bo właśnie "normalni" ludzie tam nie chodzą, tylko ludzie, którzy kończą robotę i lecą pod sklep sączyć piwo do 23 - i tak dzień w dzień. Sobota, niedziela od samego rana :smiley:
@HmmJakiWybracNick @RobertCalifornia Dokładnie, zabawne jest to sielankowe postrzeganie takiego miejsca. Najczęściej to zbiorowisko nieradzących sobie z życiem alkoholików z którymi nawet byś nie pogadał. I nikt tam normalny nie siedzi bo od razu dostał by łatkę pijaka na wsi.
> @RobertCalifornia kupujesz piwo w sklepie i od razu je pijesz
ale do tego naprawdę nie trzeba się na wieś przeprowadzać xD
@HmmJakiWybracNick a widzisz. A dla dla mnie mieszczucha to było super doświadczenie za którym tęsknię w jakiś sposób. Upał, słońce, kupujesz piwo w sklepie i od razu je pijesz.
Komentarz usunięty przez moderatora
@RobertCalifornia żulofil. Moge ci dac namiary na sklep pod czestochową. Podjedziesz sobie w weekend rano to moze cie nie pobiją.
@FriendGatherArena jezu jak pięknie ( ͡ಥ ͜ʖ ͡ಥ)
@onpanopticon doskonale wiem o czym mówisz, u nas na wsi też mieliśmy taki sklepik (teraz zabke zrobili i ogródka już nie ma), jako, ze ja na emigracji, raz w roku bywalem tam, ale czulem sie, jakbym ostatni raz byl z nimi dzien wcześniej, te same twarze, tylko coraz bardziej zmeczone, te same tematy, te same dowcipy, stagnacja, ktora jedynie z zewnątrz wyglada na fajna;/
@RobertCalifornia bylem w takim miejscu ostatnio z kumplami. Zaraz sie do nas jakis miejscowy dosiadl i bylismy najlepszymi kolegami, byle mu ktos dal 2zl na piwo. Piosenke zaspiewa i zatanczy, a jak juz dostanie co chcial to i w morde dać może. Dwoch kolesi sie odlalo kolo nas pod sklepem, jeden nawet do plotu nie doszedl. Super sprawa, jadlem pol zimna zapiekanke i patrzylem jak gosc szcza obok mnie. Nie wiem czego zazdroscisz, ja chcialem jak najszybciej wrocic do cywilizacji
@onpanopticon o widzisz, pewnie masz rację. Ja w sumie też pisalem to trochę z nostalgii. Byłem w taki barze dwa razy w życiu: oba na studiach na zdjęciach terenowych jakieś 20 lat temu. Że bary zniknęły: niestety dowiaduje się od ciebie
Mieszkając przez około pół roku w roku w dużych miastach i hotelach zawsze nie mogę się doczekać aż wrócę do domu na wsi. Wiem o czym mówisz.