Wpis użytkownika boogie w Hydepark
boogieLider
7piorunówNarodziny dziecka to cudowny moment w życiu, ale nie każdy facet da radę oglądać to wydarzenie na żywo. A jakie Wy macie doświadczenia w tym temacie? U mnie było "normalnie" :)
Komentarze (4)
przy pierwszym lekarze zdecydowali cesarkę, przy drugim - byłem na całej imprezie. Obu kangurowałem, nie chciałem być na porodzie sam z siebie, ale żonie zależało, więc poszedłem. W obu przypadkach się przydałem. Generalnie naturalny poród u nas to była rzeźnia, mały ważył grubo ponad 4kg więc narobił trochę szkód i małżonka wylądowała na stole operacyjnym. Generalnie już było problematycznie, bo dziecko w kanale, ale z pępowiną dookoła szyi. Sam poród trwał za pierwszym razem 30h, za drugim- około 12? Cieszę się, że mogłem pomóc żonie, ale też naocznie widziałem jak ogromny to był wysiłek. Za urodzenie dwóch synów zawsze jej będę wdzięczny.
@boogie za pierwszym razem spałem, a za drugim razem byłem w robocie
@boogie u mnie było "wydobycie" (jak to z dumą nazywają matki, co walczyły 15h aby wypchnąć naturalnie), więc wpadłem do szpitala, babka kazała siąść, zdjąć koszulkę i dała mi bąbla na klatę. A drugiego to nawet mi przez telefon nie chcieli powiedzieć, czy dziecko żyje, bo Covid i Rodo, zrobiło kobietom w szpitalu wodę z mózgu.
@boogie ja "podgladałem" jak to tam na dole wygląda bo to cholernie ciekawe (pomimo okoliczności).