
Wpis użytkownika Wrzoo w Kawiarnia "Za Firewallem"
WrzooMistrz
28piorunówNa Lubelszczyznę jechało się wówczas jakieś 10 godzin
Zawsze chciałam pieska, co głową swą kiwa
Wibruje i trzęsie z drżeniami silnika
Patrzyłam, która kropla po szybie szybciej spływa
A w Trójce leciały piosenki Kazika
Na CPNie terkot dystrybutorów paliwa
Brat obok od dwóch godzin w tetrisa sobie pyka
Lato, 30 stopni, zaraz rozpoczną żniwa
Siostra mi zabrała ostatniego herbatnika
Coraz częściej wracam myślami do dnia
Gdy odbyła się ostatnia wyprawa bliskowschodnia
I jechaliśmy wszyscy na wakacje w jednym aucie
Po klisze dawne sięgam, marne wspomnień retusze
Zdjęciem nas u babci kolejny raz się wzruszę
Z uśmiechem łzę poświęcę za dawnym dniem tęsknocie
Komentarze (10)
@Wrzoo alee senymenalnie na maksa :smiling_face_with_tear:
@splash545 a weź, splakalam się jak bóbr przy pisaniu 😅
Wiersz fantastyczny, chociaż (no muszę!) ostatnia wyprawa bliskowschodnia brzmi jak jakaś ciągnąca na Lublin krucjata.
@Wrzoo to musiało być mocno awaryjne xD
@Wrzoo trzeba było sobie pempek zakleić xd
@moll Oczywiście. Choć docelowym rozwiązaniem było awaryjne zatrzymywanie się na poboczu. :grinning: Zgubiłam wtedy swoje ulubione drewniaki...
@Wrzoo zapas siatek chociaż był?.xD
U nas pamiętam obowiązkowe wyposażenie podróżne nawet na wycieczki szkolne
@moll Oczywiście — wówczas były brane pod uwagi statystyki z poprzednich wyjazdów. 😅
@Wrzoo igrzyska śmierci o ostatnią tabletkę? 😅
@George_Stark Uwierz mi, czasem to były krucjaty... Kiedy jedno z nas nie dostało Aviomarinu. :grinning: