
Nie jesteś w stanie kodować 8h dziennie (i to nie jest problem)
TheCommitLineSpecjalista
26piorunówIle godzin dziennie naprawdę piszecie dobry kod? Pytam bo sama dochodzę do wniosku, że to realnie jakieś 3-4h… Ciekawa jestem czy u Was z doświadczeniem to się zmieniło?
Swoją perspektywę umieściłam w najnowszym wpisie
:point_right:https://thecommitline.substack.com/p/nie-jestes-w-stanie-kodowac-8h-dziennie
Jeśli chcesz czytać kolejne takie przemyślenia - zostaw maila pod wpisem :envelope_with_arrow:
Komentarze (27)
U mnie działa mocno tzw. 'flow', wtedy mogę cisnąć bardzo długo w ciągu dnia, ale z wiekiem mi się zmieniło. Teraz jak czuję motywację (głównie chodzi o sens tego co robię, wraz z doświadczeniem w pracy się zaczyna bardziej czuć, czy w dobrą stronę się idzie) to potrafię ileś dni z rzędu bardzo dużo zrobić niekoniecznie siedząc wiele godzin dziennie. W każdym razie u mnie (i tak strzelam że pewnie u zdecydowanej większości) jakość przewyższa zdecydowanie ilość. Nie ma możliwości, że przez siedzenie dużych ilości godzin jestem w stanie przebić jakościowych kilku godzin. Trochę masło maślane, ale po prostu dla mnie to jest teraz taki long run, że mam jakąś wizję i krok po kroku to wykonuję, i im jestem bardziej wyspany/najedzony/"zbalansowany" to idzie to lepiej.
W ogóle jakakolwiek praca umysłowa jest efektywna przez może 4, maks. 6 godzin dziennie. Przynajmniej w moim przypadku.
Nigdy nie byłem programistą "na etacie" ale był czas gdy z tego żyłem i zdarzały się dni kiedy flow potrafił trwać 12h i w tym czasie tworzyłem 25% projektu szacowanego na miesiąc pracy. I wciąż pamiętam tą euforię którą czułem gdy wszystko co wklikałem od strzała działało. Nawet żadnych "dopalaczy" nie potrzebowałem - sama ta euforia utrzymywała pobudzenie i flow trwał. Ale potem przez tydzień nie potrafiłem nawet 1 godziny produktywnie tworzyć. Najbardziej frustrujące było to przekonanie, że "przecież potrafię", że wystarczy tylko wpaść w ten trans twórczy i dalej "samo" poleci. W końcu jednak frustracja wygrała i porzuciłem programowanie. Nadal jakieś drobne rzeczy czasem sobie klepię a ostatnio testuję współpracę z ejajami ale na chleb już zarabiam inaczej...
@TheCommitLine Też w 2020 zacząłem biegać. Wielu znajomych czas covidu przeczołgał ale na mnie miał odwrotny wpływ: nigdy wcześniej nie miałem takiej kondycji jak później. I nadal biegam choć bardzo nieregularnie. Ale ostatnio trafił mi się na yt szorcik z kompilacją najlepszych momentów światowej czołówki sprinterek i tak mnie zahipnotyzował, że chyba ze 20 razy w pętli obejrzałem z dreszczem i myślą w głowie: "ja znam to uczucie, tę euforię, tą moc" a potem założyłem buty i poszedłem pobiegać :grinning: Więc potwierdzam: euforia przy bieganiu jest podobna do tej przy kodowaniu.
@logic Mam tak samo, jak temat wciągnie to 12h jednym ciągiem bez jedzenia xD a potem budzę sie jak na kacu xD i robota poszła mega do przodu. Ale lepiej jest mieć balans, i pracować systematycznie krótrzymi transzmi niż robić takie maratony.
@logic jestem też takim "typem", który lubi wejść na maxa, ale... bieganie nauczyło mnie cierpliwości. Zaczynałam biegać w 2020 roku i praktycznie każde wyjście na bieganie musiało być do odcinki - bo wydawało mi się, że wtedy będzie progres, że wtedy będzie efekt. Tylko że po 2-3 takich bieganiach to już nie chciałam iść na dwór kolejny raz, byłam zajechana, na samą myśl o bieganiu mi się odechciewało i robiłam miesiąc przerwy. Ale faktycznie czasem jak widziałam postęp to byłam w stanie wydłużyć ten okres "motywacji" do tygodnia albo dwóch. W 2021 roku zaczęłam współpracować z trenerem, i on mi pisał luźne treningi. Wkurzałam się, że to za luźne, nawet nie jestem zmęczona, ale właśnie tą metodą jakoś się z tym polubiłam i biegam do dzisiaj regularnie. Nawet jak mam mocniejszą jednostkę, to potem przychodzi luźna i przyjemność z biegania wraca.
Jak czytałam Twój komentarz to od razu powiązałam to z bieganiem. Trener mnie tutaj nauczył trochę jakby pokory, czerpania przyjemności z rzeczy, których się nie lubi (bo nie lubiłam na początku), albo "dawania sobie czasu". Sama nie wiem?
Ale to nadal dla mnie lepsze niż poddać się :smiley:
Pisania może rzeczywiście jest 4h, ale ile dobrego kodu? xD
@TheCommitLine 3-4h to max, chyba ze wiesz co masz zrobić (masz w głowie co jest do napisania) - wtedy to i 8 i 12 godzin można pracować jeśli jesteś odpowiednio zmotywowana (np bieda i głód)
@wombatDaiquiri ale teżż... u mnie to zależy od pory dnia. Najbardziej wydajna jestem rano i najlepiej mi wtedy idzie. Im później, np. po 12tej to już trochę... te skupienie i chęci mi opadają. Zaczynam pracować koło 7mej, więc takie stricte kodowanie liczę od 8mej do 12tej max. No to masz te 4h, a pewnie i tak niecałe. Po 12tej zwalniam tempo, biorę się za mniejsze rzeczy albo za "dopieszczanie" czegoś.
Jakby mi ktoś kazał kodować po 16tej to ..... XD Mogłabym, ale potrzebuję wtedy znacznie więcej wysiłku, muszę bardziej się skupiać, nie rozpraszać, pilnować.
@TheCommitLine można przeklinać. W ogóle ciekawe, bo liczbę 4h produktywnego programowania slyszalem już od conajmniej czterech bardzo doświadczonych ludzi, którzy nie znali się między sobą. Więc wydaje mi się, ze to bardziej „mądrość tłumu” niż jednostkowa anegdotka.
@wombatDaiquiri hahahahha :grinning: bieda i głód mnie nigdy nie musiały motywować na szczęście. Ale zgadzam się z tym, ze "wiesz co masz zrobić". Też czasem... jak mam przemyślany temat i tylko zakodować, to mogę lecieć dłużej. Ale jak muszę wymyślać na bieżąco, analizować edge-case i jakieś inne rzeczy, to po 3-4h już się czuję mocno... zużyta. (Chciałam napisać "wyjebana z butów", ale nie wiem czy można tu przeklinać? jak nie to przepraszam ;))
Wstaję rano, odpalam Clauda i leci. W sumie samego pisania już jest bardzo mało. Zostaje dyrygowanie i micromanagement agentów. Sprawdzanie tego co się wyprodukowało. Produktywność wzrosła o co najmniej 20x.
@motoinzyniere Spokojnie, jeden kieras z drugim przeczyta kilka takich postów i będziesz miał pozycję wyjściową :rolling_on_the_floor_laughing:
To samo było przy zdalnej - zamiast stategicznie podejść do tematu, to się ludzie flexowali, że nic nie robią w robocie.
@keborgan Ilość wolnego czasu wzrosła o 20x 😉
@wombatDaiquiri bo w godzinę jest 20x więcej slopu niż normalnie
@Bujnik IMO lepszym porównaniem jest traktowanie agenta jako '100 juniorów którzy dopiero co wchodzą w projekt' xd
Dlaczego uważam je za lepsze:
- Agenty często robią babole jakich nie zrobiłby żaden senior ("Model nie przepuszcza takich danych? Rozwiązane, wstrzykuję je gołym SQLem bo baza nie ma na to contraina")
- Posiada wiedzę z każdej dokumentacji (jak z tych 100 juniorów 20 pójdzie na research to zawsze wygrzebią nawet i niszowe metodki xd)
- Ma problemy ze spójnością i kontekstem, jak gdyby faktycznie robiła to banda osobnych devów a nie jeden w skupieniu
> Produktywność wzrosła o co najmniej 20x.
@motoinzyniere A pensja wzrosła 20x? 😉
@TheCommitLine Traktujesz takiego agenta jak ogarniętego seniora co dopiero wchodzi w projekt, musisz mu opowiedzieć co się robi, czego nie robi i stawiać mu granice, a także precyzyjnie określać wymagania które ma wykonać
@wombatDaiquiri ilosc commitow na minute ;D
@motoinzyniere jak mierzysz wzrost produktywności? Czy tylko „masz odczucie” tego wzrostu produktywności?
@motoinzyniere o, to ciekawe. Ja nie pracuję w ten sposób z agentami, chętnie o tym więcej poczytam. Jak potem wygląda nadzór nad tym co się wyprodukowało? Czy można to w jakiś sposób kontrolować?
Niemam tego problemu moj kod jest zawsze ch⁎⁎⁎wy (▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)
@ErwinoRommelo azerty w trybie polski programisty (lokalizacja Niemcy) efektywnie QWERTZ czyli jak wciskasz "w" to wychodzi "y".
Tylko najbardziej profesjonalni profesorzy experckiego programowania tak potrafią.
@ostrynacienkim tylko azerty
@ErwinoRommelo bo uzywasz francuskiej klawiatury
@ErwinoRommelo tego się nie spodziewałam :grinning: