
Nie żyje 11-latek, który trafił do szpitala po wybuchu petardy
SemicolonGruba ryba
45piorunówNie żyje 11-latek z gminy Sokoły w Podlaskiem, który trafił do szpitala po wybuchu własnoręcznie zrobionej petardy.
Jak ustalili policjanci, chłopiec w swoim pokoju prawdopodobnie rozebrał i wysypał proch z kilku lub kilkunastu petard niewiadomego pochodzenia i zrobił jedną dużą. Z tak przygotowanym materiałem wybuchowym wyszedł na podwórko i odpalił go.
Komentarze (19)
Jak saper, raz się myli.
Młody zbyt wcześnie zaczął przeglądać VMC.
Tez za dzieciaka bawiłem się w to, u mnie skończyło się poparzeniami trzeciego stopnia na udzie kiedy saletra z cukrem zapaliła się w kieszeni. (Wcześniej woreczek próbowałem podpalić ale mysialem że się nie da i schowałem do kieszeni).
W tym wieku robiliśmy z kumplami fotobłyski i gotowaliśmy karmelki na małym ogniu („paliwo rakietowe” młodzieńczej floty). Starzy byli trochę bardziej wyrozumiali, a byli tacy co woleli nas przypilnować, no ewentualnie opierdzielić za przypalony garnek.
Zawsze mieliśmy lont, czy to z innych petard czy zamówiony w necie, nigdy nie było blisko tragedii, ale byliśmy naprawdę ogarniętymi gówniarzami z ogarniętymi rodzicami :)
Szkoda chłopaka, zabrakło opieki w odpowiednim momencie i wytłumaczenia pewnych rzeczy.
@Tapporauta Uważam, że masz 100% racji. Ja też za dzieciaka bawiłem się w robienie czarnego prochu, karmelków i rakiet. Pomimo mojego wysokiego instynktu samozachowawczego to jednak tata i wujek mnie pilnował i np. odpalali ze mną moje rakiety.
Dziecku nie można wszystkiego bezmyślnie zabraniać.
Czyli petarda była skuteczna
Można się rozejść
Komentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora
@Belzebub heh, jeszcze powiedz że lont sam robiłeś z papieru toaletowego nasączonego roztworem KNO3 xD
Brak świadomości co do konsekwencji. Zresztą, ja to się nawet posiliłem o zrobienie nitrogliceryny. Tutaj akurat bardzo małe ilości (pojedyncze krople) bo czytałem że to dosyć mocna franca. Bawiłem się trochę chemią zachłyśnięty książkami Sękowskiego przy okazji robiąc jakieś głupoty od czasu do czasu 😉
Komentarz usunięty przez moderatora
@Belzebub z perspektywy czasu tak to wygląda niestety. Ja bawiłem się własnoręcznie zrobionym prochem. Petardę robiłem w słoiku który był zakopywany w ziemi. I bum. To, że nikt nie dostał szkłem to właśnie szczęście i brak rozumu
Jak się nad tym zastanowić to to, że jeszcze żyje możnaby nazwać cudem...
@SST82 a skąd wiesz że się utopili? Może zostali bo kaczki miały chleb? 😛
@cebulaZrosolu Masz rację. U mnie i moich kolegów zdarzały się złamania (ja jedno miałem), jakieś rany, wybite zęby, ale nikt nie zginął. Najgorsze co znajomego spotkało, to jak wyskoczył z wolno jadącego pociągu przed stacją (bo mu było bliżej do domu niż że stacji). Po wyskoczeniu zaczepił nogą o stary zagięty drut od otwierania semaforów. A że pociąg aż tak wolno nie jechał, to ten drut mu łydkę wyrwał. Do dziś ma "kość obrośniętą skórą" w miejscu łydki i porusza się o kulach.
A w sumie jak pomyślę, to 3 dzieciaków się zimą utopiła. Z cygańskiej rodziny, poszło 11 dzieci łapać kaczki na zamarzniętym stawie i wróciło 8. Ale tych nie znałem osobiście, więc nie zaliczam ich do kolegów.
@cebulaZrosolu nie tylko młodzi mają głupie pomysły, na zdjeciu rura osłonowa SV50
@cebulaZrosolu hehe, no co Ty:grinning: nie jestes sam.
a mógł to zdetonować ogniskiem przechodzącym.
Edit: przypominam sobie, że i mi kiedyś wpadł do głowy podobny pomysł. Ale mnie było po prostu task failed.
@PaczamTylko kto nie próbował albo nie miał za dzieciaka takiego pomysłu... moja nie wybuchła tylko dymiła a że była odpalana za śmietnikami i dymiła srogo to ktoś zadzwonił po straż że się pali